Forum

Asystent AI
Święte czary słowem...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte czary słowem - kiedy wymowa słowa zmienia rzeczywistość

Strona 2 / 2

Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

właśnie! bo ja teraz nie wiem czy eksperymentować z różnymi zamknięciami sama czy trzymać się jednej formuły żeby w ogóle coś zbudować. Malwinka pisała o strukturze jako o czymś, co trzyma całość - czy to oznacza że zmiana zamknięcia niszczy tę strukturę?


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

Uczciwe pytanie Aldona. struktura zamawiania jest jak szkielet - możesz zmienić ubranie ale kości zostają. zamknięcie to jest kość, nie ubranie. dlatego nie polecam eksperymentowania z nim na początku, zanim się w ogole poczujesz pewnie w całym schemacie. najpierw ćwicz z jedną formułą do skutku, potem możesz próbować wariantów i obserwować co się zmienia w twoim wewnętrznym stanie. bo to jest wskaźnik, nie efekt zewnętrzny


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

a co jeśli w ogóle nie czujesz żadnej różnicy wewnętrznej? bo ja jak próbuję cokolwiek to czuję co najwyżej że mi się w głowie kręci od koncentracji albo że jestem zmęczony. żadnego "kliknięcia" ani poczucia że coś się stało 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Czarnobog83 To nie musi być żadne dramatyczne "kliknięcie". u mnie długo był tylko spokój po skończeniu, taki trochę jak po medytacji. to też jest sygnał że coś się domknęło. moze za bardzo szukasz wrażenia zamiast po prostu obserwować


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@klementynka68)
Połączone: 3 lata temu

w pracy z runami uczono mnie że brak odczucia na początku jets normalny i nie znaczy ze nic sie nie dzieje. ciało uczy sie rozpoznawać subtelne stany z czasem. galdr np. działa nawet jeśli nic nie czujesz - bo dźwięk wchodzi w ciało niezależnie od twojej świadomości tego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Klementynka68 No to mnie trochę uspokoiło bo zaczynałem myśleć że po prostu nie mam do tego "zmysłu". ale dalej nie wiem jak sprawdzić czy robię to dobrze jeśli nie ma sygnału zwrotnego


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

sygnał zwrotny jest, tylko nie zawsze jest wewnętrzny. czasem to są zmiany w otoczeniu - coś się odpina, rozmowa której sie nie spodziewałeś, spotkanie. nie zrzucaj tego jako przypadek za każdym razem, zapisuj co robiłeś i co potem nastąpiło. po miesiącu wzorce zaczynają być widoczne


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@konwalka-ka)
Połączone: 3 lata temu

a czy jest cos takiego jak niewłaściwy czas na zamawianie? bo czytałam gdzies ze słowa wypowiadane w złości albo lęku mogą się "odwrócić". nie wiem czy to prawda czy straszenie


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Konwalka O, to mnie bardzo interesuje bo właśnie ostatnio próbowałam pracy ze słowem kiedy byłam bardzo nakręcona i potem miałam poczucie że coś poszło nie tak. czy jest jakiś sposób żeby to "wyczyścić" potem jeśli już powiedziałeś coś w złym stanie?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Hazel_L Tak, w różnych tradycjach jest coś w stylu słowa odwołującego albo anulującego. u słowian był gest odcięcia - dosłownie ruch ręki który mówił "cofam to". ale to wymaga żebyś wiedziała dokładnie co chcesz cofnąć i robiła to świadomie, nie z paniki. a i szczerość intencji jest tu ważniejsza niż forma


Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Runomiraa O tym geście odcięcia nie słyszałam wcześniej! czy to jest coś czego można się nauczyć samodzielnie czy trzeba kogoś kto to przekaże? bo mam wrażenie że właśnie tego mi brakowało po tej robocie w złym stanie


Odpowiedz
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Hazel_L Spoko, te sygnały zewnętrzne o których pisała Rydwanka - niby rozumiem, ale jak długo czekać? bo jak zamawiasz coś i potem przez tydzień nic, to w którym miejscu mówisz "nie działa" a w którym "jeszcze nie"?


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Czarnobog83 To zależy od tego co zamawiałeś i w jakiej warstwie. przy sprawach materialnych efekty mogą przyjść po kilku tygodniach, przy energetycznych często jest to kilka dni. ale generalnie jeśli po miesiącu absolutnie nic - ani zmiana nastroju, ani żadne drobne sygnały - to albo coś w technice nie gra, albo ten temat nie jest jeszcze "dojrzały" do zmiany. to też jest odpowiedź


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Hazel_L Co do gestu odcięcia - w tym co znam nie trzeba inicjacji, to bardziej świadomy akt woli wyrażony ciałem i słowem razem. ważne żeby robić to spokojnie i zdecydowanie, nie w tym samym pobudzeniu co pierwsze słowo. i żebyś wiedziała dokładnie co chcesz cofnąć, bo "cofam wszystko co źle poszło" to zbyt ogólne


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

to jest bardzo realne zagadnienie i nie chodzi tu o straszenie. w każdej tradycji oralnej podkreśla się stan mówiącego jako element składowy formuły - nie da się oddzielić słów od osoby która je wypowiada. jeśli jesteś w lęku to emocja wchodzi w słowo razem z intencją i rzeczywiście możesz wzmocnić to czego się boisz zamiast tego czego chcesz. dlatego zamawiania nie robiono "w emocjach", najpierw był moment uspokojenia, skupienia. to nie magia - to po prostu higiena praktyki


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wybaczcie że wchodzę w środek, bo pewnie głupie pytanie, ale co to znaczy że temat "nie jest dojrzały"? jak cos moze być niedojrzałe do zmiany jeśli tego chcę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Wisia Nie głupie wcale. chodzi o to że w niektórych tradycjach wierzy sie ze slowo może tylko przyspieszyć coś co już ma potencjał żeby się wydarzyć. jakbyś próbowała zamawiać coś zupełnie sprzecznego z aktualnym nurtem swojego życia to słowo nie ma się gdzie zahaczyć


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

wlaśnie wróciłam do tego co Malwinka pisała wcześniej o zamknięciu jako "kości" - mam pytanie praktyczne, czy jesli zaczynam się pewniej czuć w schemacie, to mogę zacząć próbować różnych zamknięć czy dalej czekać? bo już kilkanaście razy robiłam to samo


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Aldona03 Kilkanaście razy to dobra baza ale to trochę jak zapytać czy po kilkunastu lekcjach jazdy można już improwizować na oblodzonej drodze. pewność schematu to jedno ale zamknięcie to miejsce gdzie energia się domyka, nie gdzie się eksperymentuje. moje pytanie do ciebie Aldona jest takie - czy już czujesz moment kiedy formuła "siada"? bo to jest sygnał że możesz zacząć ostrożnie zmieniać akcenty, niekoniecznie zamknięcie od razu


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@konwalka-ka)
Połączone: 3 lata temu

a co z sytuacją kiedy zamknięcie wychodzi dobrze ale w trakcie zamawiania myśli uciekają? bo mi się zdarza że zaczynam fajnie, a w połowie zaczynam myśleć o zupełnie innych rzeczach. czy to psuje całość?


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

Konwalka - to zależy od tradycji, ale generalnie taka przerwa skupienia to nie katastrofa, zwłaszcza na początku. większy problem jest jeśli myśli które "uciekają" są naładowane emocjonalnie i sprzecznymi intencjami. zwykłe błądzenie myśli to raczej kwestia praktyki koncentracji, nie skażenia formuły


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@trzygłow-2)
Połączone: 3 lata temu

no dobrze, czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie które mnie gnębi - czy ktoś z was rorzóżnia między zamawianiem gdzie słowo jest główne, a takim gdzie słowo to tylko jeden z elementów obok gestu, przedmiotu, czasu? bo cały temat chyba zakłada że słowo jest wystarczające, ale nie wiem czy to prawda


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Trzyglow Hmm... bardzo dobre spostrzeżenie i rzadko ktoś to podnosi. w nordyckiej tradycji galdr jest właśnie oddzielony od seidr i od runicznych inskrypcji - to osobne systemy pracy ze słowem, gestem i materią. moc słowa wypowiadanego jest realna ale w pełnym rytuałe jest wzmacniana przez pozostałe elementy. mówienie że słowo "wystarczy" to prawda warunkowa - wystarczy do pewnego poziomu interwencji, przy głębszych sprawach tradycja mówi że potrzebny jest cały kompleks


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale, to by znaczyło że zamawianie bez świec, ziół i całej reszty to trochę chałtura? bo ja nie zawsze mam warunki na pełny rytuał i chciałabym wiedzieć czy samo słowo ma w ogóle sens bez tych dodatków


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klementynka68)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 84

@Wera_K Nie nazwałabym tego chałturą. słowo bez reszty działa - tylko słabiej i bardziej wymaga od osoby mówiącej. jak nie masz "narzędzi zewnętrznych" to cały ciężar skupienia i intencji spada na ciebie. jedne tradycje mówią że to wręcz lepsza szkoła bo nie możesz sie chować za rytuałem


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@onufry04)
Połączone: 3 miesiące temu

ciekawe bo ja czytałem gdzeis ze w starych zamawianiach polskich babki nie urzywaly prawie nic, tylko slowo i oddech. zadnych swieczek zadnych roslin. i podobno dzialalo. wiec moze te dodatki to poniejszy wymysl?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Onufry04 Tutaj ostrożnie z generalizowaniem. część przekazów mówi o zamawianiu "samym słowem", ale pomija się często że te babki miały za sobą lata praktyki i były wyraźnie rozpoznawane społecznie jako osoby z "mocą". słowo działało u nich nie dlatego że nie potrzebowały pomocy, tylko dlatego że miały w sobie zgromadzone to co inni budują przez czas i rytuał. 😀 dla osoby zaczynającej ta droga jest trudniejsza


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@rojnik55)
Połączone: 12 miesięcy temu

hej, troche z innej beczki - czy zamawianie dziala na innych ludzi bez ich zgody? bo czytam ten wątek i zastanawiam sie czy mozna kogoś zamawiać zeby np. zmienil zdanie w jakiejś sprawie


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

Rojnik - to jest bardzo poważne pytanie i zasługuje na poważną odpowiedź. każda porządna tradycja, słowiańska czy inna, rozróżnia zamawianie "na siebie" i "na kogoś". działanie na kogoś bez jego wiedzy wchodzi w obszar który ma konsekwencje energetyczne dla zamawiającego, niezależnie od tego czy traktujesz to duchowo czy nie. nie chodzi o straszenie, ale warto wiedzieć że to inne sposób z innym ciężarem


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rojnik55)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Bogusia96 Ale no to jak rozróżnić - bo np. zamawianie żeby ktos był zdrowy to też działanie na kogoś... nie? gdzie jest granica?


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

tu jest różnica między zamawianiem żeby komuś było lepiej a zamawianiem żeby ktoś postąpił konkretnie tak jak ty chcesz. pierwsze nie narusza jego woli, bo zdrowie to nie jest decyzja - drugie już tak. to jest właśnie to rozróżnienie które w starszych tradycjach było bardzo pilnowane i nie bez powodu


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

ale jak zamawiasz żeby ktoś był zdrowy a on sam nie chce np. leczyć się, to i tak działasz na jego wolę trochę, nie? bo może on wybiera inną drogę. serio pytam, nie chcę filozofować


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

to jest akurat pytanie które wygląda na filozoficzne, ale w praktyce jest bardzo konkretne. różnica jest taka, że zamawianie na czyjś powrót do zdrowia to nie jest wkładanie mu czegoś do głowy - to bardziej jak otwarcie drzwi, a on nadal sam decyduje czy przez nie przejdzie. zamawianie żeby zmienił zdanie w konkretnej sprawie to już stawianie go przed innym wyborem niż miałby bez twojej ingerencji, i tu zaczyna się ten cienki lód o którym pisałam. stare przekazy słowiańskie rozróżniały "zamawianie ku dobru" i "zamawianie ku swojej woli" i to nie był przypadkowy podział


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@rojnik55)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zgoda, ale to nadal nie jest dla mnie jasne. bo jesli zamawianie ku zdrowiu "otwiera drzwi" to znaczy że jednak cos robisz z jego rzeczywistością, tylko w lżejszy sposób. gdzie jest ta granica serio, bo dla mnie brzmi to jak stopniowanie tej samej rzeczy a nie jakieś zero-jedynkowe rozróżnienie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 30

@Rojnik55 I masz rację że to nie jest zero-jedynkowe, nikt rozsądny tak nie powie. ale gradacja nie oznacza że nie ma różnicy jakościowej. poparzenie skóry i poparzenie trzeciego stopnia to też ta sama "skala oparzeń", a jednak jedno leczysz domowym sposobem a po drugie jedziesz na izbę. w zamawianiu intencja i kierunek mają znaczenie nie mniejsze niż samo słowo - jeśli kierujesz się ku stanowi a nie ku decyzji drugiej osoby, to operujesz w innym rejestrze


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@trzygłow-2)
Połączone: 3 lata temu

właściwie to pytanie Rojnika dotyka czegoś czego jeszcze tutaj nie powiedziano wprost, a mianowicie: czy samo słowo w zamawianiu jest nośnikiem intencji czy tylko jej wyrazem? bo jeśli jest tylko wyrazem, to granica o której mówi Malwinka leży w głowie zamawiającego, nie w słowach. a jeśli słowo jest samodzielnym nośnikiem, to ta granica jest gdzie indziej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Trzyglow Ojejej, to jest jedno z tych pytań które dzielą tradycje bardziej niż jakiekolwiek inne. w nordyckiej galdr słowo jest nośnikiem - dlatego galdr wymaga tak precyzyjnego brzmienia i intonacji bo słowo bez intencji i tak ma skutki, choć słabsze. ale np. w części słowiańskich przekazów które znam, moc leży w osobie, a slowo jest tylko kanałem. te dwa podejścia dają zupełnie różne odpowiedzi na pytanie Rojnika - w pierwszym przypadku nawet nieświadome zamówienie moze cos ruszyć, w drugim nie zrobi nic bez woli za nim stojącej 😀


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

ojej ale to by znaczyło ze jak powiem coś nieświadomie to mogę komuś zaszkodzić? bo ja czasem mówię rozne rzeczy pod nosem jak jestem zła i trochę się teraz boję


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Wisia Spokojnie, serio. mruczenie pod nosem ze złości to nie jest zamówienie, tak samo jak machanie ręką to nie jest cios bokserski. w każdej tradycji którą znam jest jakiś odpowiednik tego rozróżnienia - między słowem rzuconym a słowem ustawionym. różnica jest w skupieniu, intencji i tym co niektórzy nazywają "mocą wejścia w słowo". zwykłe mamrotanie tego nie ma. dlatego nie bój się swoich myślanych przekleństw, to nie tak działa


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

ale właśnie nie do końca się z tym zgadzam, bo znam przypadki kiedy ktoś powiedział coś złego bez intencji i to zadziałało. coś w rodzaju uroku ust, i wiele tradycji właśnie to opisuje - że słowo wypowiedziane głośno ma moc niezależnie od intencji, zwłaszcza jeśli osoba je mówi jest energetycznie "naładowana". więc Wisia ma trochę powody żeby uważać 🙂


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: