Ta kwestia procesu a momentu to jest wazna roznica miedzy tradycjami i moim zdaniem bardzo niedoceniana. W chrzescijanstwie np. tez mamy cos podobnego - dusze czysc cowa przechodzi przez etapy nie od razu laduje w jednym miejscu. Protestanci sie z tym nie zgadzaja i to jest jedno z powaniejszych pyytan teologicznych wogole. Wiec to nie jest tylo buddyzm ktory widzi smierc jako rozciagniety w czasie proces
@Ludwinia68 to bardzo ciekawe co mowisz o tej liczbe 40. Nigdy nie myslalam ze to jest wspolne. Ale mam pytanie troche z innej srtony - jesli te tradycje daja mape i czas na przejscie, to czy oznacza ze smierc nagle moze byc mniej strasna? Bo jakos tak czuje ze ludzie sie boja wlasnie tej nicosci, ze nic nie bedzie. A jesli jest podroz to moze to inaczej wyglada?
@Genowefka67,ale uwaaj bo to jest tez troche takie... No niewiem jak to nazwac. 😉 Komfortowe myslenie?? Ze skoro jest mapa to sie nie zgubisz. Ale czy ta mapa jest prawdziwa czy to tylko cos co luzdie wymyslili zeby sie mniej bac? Nie mowię ze zle bo sttrach przed smiercia jest paralizujacy, ale nie chce zeby ktokolwiek sobie myslał ze "mam Bardo Thodol w keszeni to git". to troche nie o to chodzi
Wracajac do run bo cos mi nie dawal spokoj od poprzedniej wypowiedzi - Znachornik.1 pytal czy praca z runami ma wymiar smierci. I owszem ma,ale nie tylo przez Hagalaz. Isa - runa lodu,zatrzymania - to jest w wielu interpretacjach wlasnie ta chwila miedzy smiercia a odrodzeniem. Stan zawieszenia. Nie chaos jak Hagalaz ale bezruch... I jak sie pracuje z Isa trzeba byc gotowym na to ze na jakis czas wszytsko stanie. To jest tez smierc pewengo rozdaju
Ojejciu,slucham tej rozmowy o runach i zastanawiam sie - czy to jest cos do czego mozna wejsc bez zadnego przygotowania? Bo troche sie boje ze wezme Hagalaz do reki nie wiedzac co robie i sobie sprowade jakis chaos. Albo czy to jest tak ze runy same w sobie sa bezpieczne a chodzi tylo o inteencje?
Wracam do tego co mowila Malachitka98 o krytrium wolnosci po inicjacji bo to mi bardzo zostalo. I msyle ze to kryterium pasuje tez do pieknej smierci wogole... Jezli po symbolicznej smierci jestes bardzej wolny, bardziej soba, to cos sie naprawde wydarzylo. Jezli jestes bardziej zalezny albo wystraszon, to cos poszlo nie tak. Czy to ma sens? 🙁
@Hydromantka_W, tak, to jest bardzo dobre kryterium i hyba to wlasnie probowalam uchwycic w tytule. Piekna smierc to taka kora cie rozszerza nie zaweza. Czy jest literalna czy symbolicczna. Sokrates na koncu Fedona jest spokojny i ciekaw, nie przerazony. Tybetanski mistrz w tukdam jest skupiony. Nawet te smierci meczenkow w roznych tradycjach - te ktore sa opisywane jako piekne to te gdzie czlowiek WYBRAŁ i byl w tym calkowicie. Nie ze ktos go zaganiaal
