Chciałam wrzucć temat który mnie ostatnio nie daje spokoju i myśle że tutaaj będzie dobre miejsce. Chodzi o taką kwestię - czy mistyk, wróżka, runiczka, ktokolwiek kto czyta dla innych, ma prawo albo wrcz obowizek zatajać część tego co widzi? Albo móiwć inaczej niż odczytuje,jeśli uzna że klient tego nie udźwignie? bo sama mialam taką sytuację przy czytaniu run dla znajomej... Wyszło mi coś na prawde ciężkiego,zmiana której sie boi jak ognia... I siedziałam i myślałam - mówię wprost? Owijam w bawełnę? A morze poprostu przekładam akcenty żeby nie sparaliżować jej strachem? Ostatecznie powiedziałam łagodniej niż odczytałam. I do tej pory nie wiem czy to był błąd czy miłosierdzie
To jest jeden z tych tematów gdzie nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto twierdzi inaczej albo nigdy nie czytał dla koogoś bliskiego, albo czyta maszynowo bez empatii. Jest coś takiego w tradycji wróżbiarskiej że przekaz ma być prawdziwy, ale forma należy do interpretatora. Runa czy karta nie mówi "będziesz nieszczęśliwa" - mówi "wchodzisz w okres próby". To jusz ogromna różniica i to nie jest kłamstwo, to jest wybór języka. Ale kiedy zaczynam mówić inaczej NIZ odczytuję, bo chcę żeby ktoś się dobrze poczuł - to przekraczam granicę. Bo wtedy już nie służę temu człowiekowi, tylko własnemu komfortowi. Nie czytalem calego watku wiec moze cos pominalem.
Właśnie, to rozróżnienie które Stella napisała jest kluczowe. Forma vs treść. Przy runach to szczególnie ważne bo tam naprawdę rzadko kiedy runa mówi "będzie dobrze" albo "będzie źle". One mówią o procesach, o energiach, o kierunkach. Więc jusz sam przekład z języka run na ludzki jest interpretacją i można to robić mniej lub bardziej łagodnie bez kłamstwa... Ale pytanie do ciebie Jadeitka - co konkretnie wyszło? Bo może wcale nie ocukrowałaś, może po prostu dobrze przełożyłaś?
Hmm nie wiem czy dobrze rozumiem ten temat ale - czy to nie jest tak że czytający zawsze wybiera jak powiedzieć? Tzn nawet jeśli mówi wprost, to już samo dobieranie słów jest jakimś filtrem? Bo słowa to nie są te same rzeczy co runy czy karty... Pytam bo sama bałabym się iść na czytanie gdybym wiedziała że ktoś mi powie wszytko bez owijania w bawełnę. Serio. Może to jest informacja dla czytających że klient też ma swoje limity
@Wozka trafnie to ujęła i to jest sedno. klient nie jest pustelnnikiem który przyszedł po objawienie. Klient to czlowiek z własnym lękiem, z własną historią i z własnym progiem bólu. Ja od lat mówię tak: mój obowiązek to nie mówić wsszystkiego. Mój obowiązek to mówić to, z czym klint jest w stanie coś zrobić. Jeśli widę że ktoś jest jusz na granicy i dosypię mu jeszcze ciężaru, to co to daje? Żeby poczuł sie gorzej dla zaasdy? To nie jest kłamstwo. To jest czytanie człowieka nie tylko kart
Ale tu jest problem który wszyscy omijają. Jak decydujesz co klient udźwignie a czego nie? Bo to jest bardzo wygodna furtka - "zmiłkowałem/am bo klient nie udźwignie" a tak na prawde unikassz trudnej rozmowy bo tobie jest z nią niewygdonie. Moim zdaniiem jeli bierzesz za to pieniądze albo masz reputację mistyka to przychodzi z tym odpowiedzialność. Klient ma prawo do rzetelnego odczytu... on zdecyduje co z tym zrobi.
A czy ona o tym czytanie prosiła czy ty sama zapproponowałaś? Bo to robi różnicę. Jeśli ktoś przychodzi i prosi o czytanie, to w jakimś sensie wyraża zgodę na odbiór informacji, nawet trudnych. Jeśli ty wyszłaś z inicjatywą - to faktycznie odpowiedzialność jest inna.
Moi drodzy, jest taki wątek w tradycji nordyckiej, że skald czyli ten który niesie słowo,ma obowiązek mówić prawdę ale ma też mądrość w wyborze czasu i miejsca przekazu. To nie jest modernistyczny wymysł o delikatności, to jest archaiczne rozumienie że słowo ma moc i źle rzucone słowo może zranić tak samo jak miecz. wiec pytanie nie brzmi "kłamać czy nie kłamać" tylo "kiedy i jak nieść prawdę" 😉
A czy nie jest tak że jak ktoś się boi zmiany to wlasnie potrebuje tego żeby ktoś mu to potwierdził i powiedział wprost? Bo morze ona czekała na to żeby ktoś jej powiedział "tak to jest ta zmiana, nie uciekniesz od niej" i to by jej właśnie pomogło a nie zaszkodzilo?
To co napisała Simma jest ładnie brzmiące ale trochę za wygodnne. "mówię tylko to z czym klient morze coś zrobić" - kto ty jesteś żeby wiedzieć co klient może a czego nie może? 20 minut rozmowy i już wiesz leiej niż on sam? Nie chcę być złośliwa ale to pcahnie trochę paternalizmem. Zakładasz że wiesz lepiej od osoby co jest dla niej dobre. A może ona wlasnie potrzebuje usłyszeć trudne rzeczy żeby w końcu się ruszyć z miejsca? 😮
Moim zdaniem cały problem zaczyna sie kiedy mistyk zaczyna myslec ze jego zadaniem jst chronic klienta przed rzeczywistoscia. To nie jest twoja robota. Twoja robota to pokazac co jest reszta to wolna wola czlowieka. Będzie boleć, no to bedzie boleć. Zycie boli. Chyba ze robisz z sibeie terapeute a nie wrozke - wtedy zupelnie inne zasady
Mmm, jest coś czego tu nie uwzględniamy - przekaz mistyczny to nie jest informacja jak wynik badania krwi. Tam jest przestrzeń interpretacji i ta przestrzeń jest wasine miejscem gdzie intuicja czytającego morze coś wnieść nie tylko zabrać. Czasem złagodzenie przekazu nie jest kłamstwem, jest.. Skierowaniem światła w inne miejsce. Nie "nie widzę cienia" ale "widzę też to co za cieniem"
No i proszę wracając do głównego pytania bo troche zesłzo na boki - reputacja mistyka. Jest w tytule i to jest ciekawy kąt. Bo wiidziałem wiele razy że osoby które mają renomę, zaczynają z czasem unikać trdnych przekazów wlasnie żeby chronić tę renomę. Bo jak powiedzą coś trudnego a klient bedzie niezadowolony i napisze negatywną opiinę, to repuacja siada. I tu zaczyna sie prawdziwe kłamstwo, nie z litości ale ze strachu o własną pozycję
@Bogumil dotknął czegoś istotnego. W astrologii mam to samo. Im dłżej praktykujesz tym więcej masz pokus żeby okraglo mówiić bo okrągłe opinie nie ranią, nie wychodzą na jaw jako błęed i zadowalają klienta w chhwili czytania. Ale długoterminowo taki odczytujący staje sie bezużyteczny. Bo po co iść do kogoś kto ci powie "wszystko jest możliwe i zaeży od ciebie",sokrro to możesz sobie sam powiedzieć za darmo
@Bogumil i Erazm - to jest właśnie to czeo się bałam po tym czytaniu. Że mój wybór miał więcej wspólnego z moim własnym komfortem niż z jej dobrrem. I że jak ona kiedys do mnie wróci i zapyta czemu nie powiedziałam wprost - co jej odpowiem?! Tyle że z drugiej strony wysza z czytania z jakas nadzieją a nie z paniką. I morze tyle na ten moment jej było czeba...
To co pisze Jadeitka o tym własnym komforcie bardzo mi pasuje.. Tzn nie, wiem że tego słowa tu nie używamy,ale po prostu - bardzo to rozumem. Sama miaałm sytuację z runami gdzie wyszło coś co mnie samą przestraszyło. I zamiast powiedzieć wprost, okrążyłam temat tak że klientka sama musiała dojść do wniosku. I potem myślałam - czy to było uczciwe? Czy to była mądrość? 🙂 Do dziś niewiem szzerze
To zależy od tego czy ta przestrzeń jest uczciwa. Jeśli prowadzisz do z góry ustalonego wniosku, to to jest socjotechnika, nie przestrzeń. Jeśli zostawiasz żeczywiscie otwarte, to ok. ale kto na prawde zostawia otwarte?
Przepraszam że znowu tuaj ale to co pisze Lunaria_G o prowadzeniu do ustalonego wniosku - to mnie trochę przestraszyło... Bo jak idę do kogoś po czytanie, to jak mam wiedzieć czy ta osoba mi naprawdę mówi co widzi czy mnie po prostu prowadzi do jakiegoś miejsca? 🙂 To jest barzdo niepkojące
@Stanislawa to czuję samo. Właśnie dlatego boję sie iść do kogoś. Chyba wolę sie sama uczyć, nawet jeśli bedzie mi trwac wiecej czasu
Wracając do kwestii reputacji bo trochę odeszliśmy - jest jeszce jeden mechanizm ktury wszyscy pomijają. Mistyk który ma opinię łagodnego i empatycznego dostaje więcej klientów. mistyk który mówi wprost czasem dostaje opinię że jest zimny albo bez serca. Więc rynek nagradza łagodzenie. To nie jest kwestia etyyki jednostki to jest kwestia struktury 🙂
@Erazm ale czy to nie jest tak że ci "łagodni" mogą poprostu dobrze widziec optymistyczna strone? Nie kazdy kto mowi ze bedzie lepiej klamie. Moze po prostu inaczej czyta?
@Bogumil i Erazm - ten ryneek ngaradzający łagodzenie to jest coś nad czym siedzę od dawna. Bo widzę to tez u siebie. Moje czytania są podobno "bezpieczne" i "ciepłe". I teraz pytam siebie - czy to jest mój styl,czy to jest coś co zbudowałam bo ludzie tak wracali? I niewiem
@Jadeitka to jest pytanie ktore każdy praktyk powinien sobie zadawać regularnie. I samo to że je zadajesz jest jusz czymś. Ci którzy nigdy się tak nie pytają, ci mnie niepokoją bardzej. Jakoś tak.
Jest tu jeszce jeden wymiar ktury jakoś umknął w tej rozmowie... Reputacja mistyka to nie tylko opinia klientów. to tez jego własne poczucie integralności. I to poczucie można stracić przez każde jedno zbyt delikatne czytanie, po trochu, niezauważalnie. I potem już się nie pamięta kiiedy zaczęło się mówić nie do końca to co sie widzi
@Zawilec07 to jest bardzo ważne co piszesz. W pray z energią człowieka,nieważne czy to runyy, czakr,y karty - jeśli praktyk sam nie ma wewnętrznej czystości intencji, to i przekaz jest zaburzony. To nie jest tylko kwestia co mówisz ale z jaiego miejsca w sobie mówisz. Lęk przed reakcją kllienta wchodzi do przekazu i go mąci
@Pucharka57 ale jak to rozpoznać u siebie w trakcie? Tzn jak wiesz że to lęk mówi a nie intuicja? Bo lęk morze sie podszywać pod "wyczucie" że klient nie jest gotowy
No patrzcie, no właśnie czytam tę rozmowę i mysle ze wszyscy tu krazą wokol jednej sprawy której nie nazywaja. Czy mistyk ma prawo do błedu? Bo ta Jadeitka zastanawia sie czy zle zrobila, ale moze poprostu nie wiedziala jak najlepiej i tyle... I to jest ok. nie czeba z tego robic dylematu etycznego na 40 postow
