@Mimoza,ale czy te dwa sceptycyzmy zwasze idą razem? Bo z mojego doswiadczenia w taroci - ktoś może mieć bardzo żywe, wyzwalające doświadczenie z tradycją która jest historycznie fałszywa albo zbudowana na błędach. I co wtedy? Mówisz że działa, bo wyyzwala, ale podstawy są nieprawdziwe. Jak to rozkładasz?
Właśnie to jest ten problem który mnie zawsze zatrzymuje. Bo jeśli jedynym kryterium jest "czy wyzwala" to monża uzasdnić dosłownie wszystko... Łącznie z kultem który jest ewidentnie szkodliwy ale wyznawcy mówią że czują sie wolni. To nie jest kryterium wytarczające
Jest takie pytanie w hermetyec ktore uwazam za jeedon z kluczowych - czy tradycja prosi cie o coraz więcej czy daje ci coaz więcej. I nie mówię o darach materialnych mówię o wewnętrznym zasobie.... Tradycja która żyje oddaje, ta która sie skostniala pobiera. I to jest obserwowalne niezależnie od tego czy jej doktryna jest "prawdziwa" w sensie historycznym
Hmm ale te kryteria które pdoaaje Alchemik brzmią sensownie ale jednak są bardzo subiektywne... Jak ktoś jest w grupie manipulacyjnej to morze szczerze mwić że czuje wewnnętrzny zysk,bo manipulacja często daje na początku właśne to - poczucie wyjątkowości, sensu,przynależności. To jest paradoks
Trzygłow ma rację i ja to przeżyłem... Przez pierwsyz rok byłem przekonany że rosnę, że coś dostaje,że się rozwijam. To poczucie było autentyczne. manipulacja była subtelna, wchodziła pod te autentyczne doświadczenia. Dopiero jak wyyszedłem i spojzałem wstecz to zobacyłem że to co brałem za wzrost to był mechanizm uależnienia od grup,y nie mój wzrots
Jest coś co w praktyce pomaga, a co rzadko sie wymienia. To jest prowadzenie własnych zapisków przez długi czas i wracanie do nich po kilku miesiącach. Nie dziennika uczuć, ale dziennika obserwacji. Co mi mówiono, co z tego się sprawdziło, co nie, jak reagowałam kiedy kwestionowałam... To jest zewnętrzny ślad ktury trudniej zmanipulować niż pamięć. Pamięć się przebudowuje razem z tobą, zapiski nie. Moze kiedys do tego wroce.
