to niesamowite ze te wszystkie tradycje miały kontakt i wzajemnie na siebie wpływały, a my teraz traktujemy je jakby były zawsze oddzielne. to mi jakoś zmienia perspektywę na te siedem niebios, bo przestaje to byc "mit islamu" albo "mit judaizmu" a robi sie z tego cos co ludzie z roznych miejsc probowali opisac i każdy troche inaczej to ujal
Patrycelka dobrze to wyczuwa, i właśnie to jest dla mnie najcenniejsze w takich dyskusjach. nie to ze "wszystko jest tym samym" bo to byłoby zbyt proste, ale to że jest coś do opisania, i że różne kultury niezależnie podchodziły do opisu tego samego obszaru doświadczenia. co to coś jest to już inna rozmowa
a czy da się jakoś praktycznie podejść do tego tematu siedmiu niebios? tzn. nie chodzi mi o podróż astralną ani nic ekstremalnego, ale czy jest jakaś medytacja albo technika żeby choć troche poczuć te poziomy? bo czytam i rozumiem teorię ale zastanawiam sie czy to jest tylko filozofia czy cos więcej
to pytanie Powojki trafia w sedno i rozumiem skąd pochodzi. ale muszę być uczciwa, tradycje które opisujemy, i hejchalot i tradycja suficka, były bardzo wymagające jeśli chodzi o przygotowanie i miały konkretnych nauczycieli. nie mowie że dostęp jest niemożliwy ale naprawde polecam zacząć od czytania zanim ktokolwiek zacznie "próbować wejść". Idel pisał o mistyce merkabah, a po stronie sufickiej Ibn Arabi jest w sporych fragmentach dostępny po polsku. to dobry punkt wyjścia żeby zrozumieć kontekst zanim zacznie się praktykę
no i teraz mamy na stole pytanie kto moze byc "nauczycielem" w takim sensie. bo w sufizmie jest jasne ze szejk, w tradycji zydowskiej rebbe czy cokolwiek wyzej. ale co my tutaj w Polsce w 2011 roku mamy do dyspozycji realnie? pytam serio, nie retorycznie
Kartomanta mówi coś ważnego i nie jest to wcale brutalne tylko uczciwe. tradycja mistyczna zawsze rozwiazywala ten problem przez to ze tekst SAM BYL nauczycielem jezeli czytelnik byl odpowiednio przygotowany. Scholem pisał że kabała była przez wieki przekazywana przez piśmiennictwo kiedy nie bylo żywych mistrzów. wiec odpowiedz "zacznij od tekstu" to nie jest wykret, to jest historycznie uzasadniona droga
chcialam wrocic do watku Paula bo Judytka wczesniej cos waznego zaczela i nie dokonczyłysmy. Pawel w 2 Kor pisze ze "nie wie czy byl w ciele czy poza cialem", i to jest doprawdy niezwykly fragment jesli sie go zestawia z hejchalot. bo literatura merkabah tez rozroznia dwa typy podrozy i tez byla ta niejednoznacznosc. ktos zna jakies opracowanie ktore to zestawia? Moshe Idel cos o tym pisal jezeli dobrze pamietam
Przyjmuje to a mam jedno pytanie moze glupie ale serio sie zastanawiam, mowicie o trzecim niebie u Pawla. to znaczy ze chrzescijanie w tamtym czasie wierzyli ze jest ich wiecej niz trzy? bo w katechizmie mnie uczyli ze niebo to niebo i koniec, nie bylo mowy o zadnych pietrach
o matko to Dante pisal swiadomie taką alternatywna kosmologie i Kosciol sie z tym pogodzil? zawsze myslalam ze Boza Komedia to taka oficjalna chrzescijanska wizja nieba i piekla, nie mialam pojecia ze tam sie kryje cos wiecej. to troche wywraca moje myslenie o tej ksiazce, ktora nigdy nie przeczytlaam cala ale teraz mam ochote 😀
Dante nie pisal "alternatywnej kosmologii" w sensie buntowniczym, korzystal z filozofii arystotelesowskiej przez filtr Tomasza z Akwinu, a ta filozofia juz zawierala hierarchie sfer niebieskich. wiec to bylo wtedy dosyc ortodoksyjne, tyle ze warstwy sie liczyl inaczej niz np. w tradycji zydowskiej. wspolczesne uproszczenie katechizmowe to jest pózniejszy efekt popularyzacji, nie sredniowiecznej ortodoksji
a propos tej wspolnej mapy o ktore pytal Dadzbog - w nocy przed zasnieciem czasem czuje cos jak warstwy i mysle ze to moze byc progu snu, ale po tej dyskucji mysle ze moze to cos wiecej. czy ktos jeszcze ma to odczucie takich "pietr" zanim sie w pelni zasnie? pytam bo moze to jest wlasnie cos o czym tu mowicie, taki naturalny dostep
czytam od poczatku i mam pytanie moze bardzo podstawowe. te siedem niebios w islamie, czy one sa tylko w miradz czyli tej jednej podrozy Muhammada, czy to jest ogolna kosmologia islamska ktora wierni musza wyznawac? bo mysłam ze to tylko historia o podrozy a tu wszyscy mowia jakby to byl fundament wiary
to ciekawe bo w takim razie wyznawca islamu w zasadzie musi jakos wierzyc ze swiata ma strukture warstwowa, to nie jest opcjonalne? tzn. czy sunnici i szyici maja tu rozne zdania, bo oni chyba roznia sie w sporej ilosci rzeczy
sunnici i szyici mają różne akcenty w teologii ale kosmologia warstwowa siedmiu niebios jets wspolna bo wychodzi z tekstu Koranu. roznice sa raczej w interpretacji miradzu i w tym czy byl fizyczny czy duchowy. tradycja szyicka ma tez swoja rozbudowana kosmologie imamow i swiatla, to jest osobny i ciekawy watek ktory rzadko sie porusza w takich dyskusjach
wracam do pytania o praktyke, bo widzę ze kilka os dodalo swoje doswiadczenia i to jest dla mnie wlasnie ta wartosc tej dyskusji. Wegka i Wiedunka opisaly cos bardzo konkretnego i bliskiego. Mamunaa czy moglabys powiedziec wiecej o tym stanie hypnagogicznym jako punkcie wejscia? w sensie czy jest cos co mozna z tym zrobic swiadomie, bez ryzyka ze sie wejdzie za gleboko?
ja bym tylko dorzuciła że ta rozmowa pieknie pokazuje jak siedem niebios nie jest tylko abstrakcja teologiczna dla badaczy, ale cos co wyplywa w bardzo ludzkich doswiadczeniach jak zasypianie czy medytacja. i to mnie najbardziej w tym watku cieszy, ze teoria i zycie jakosc sie tu spotkaly. nawet jezeli nie mamy mistrza ani gotowej mapy 🙂
