Zaczęłam się nad tym zastanawiać po rozmowie z koleżanką, która twierdzi ze robi tylko białą magię i że to zawsze bezpieczne. Ale jak się jej dopytałam co konkretnie robi, to okazało się że rzuca urok na byłego żeby miał pecha w związkach. I ona nadal mówi że to biała magia bo nie chciała mu "prawdziwej" krzywdy. No i tutaj pojawia się pytanie - gdzie w ogóle jest ta granica? Bo mi się wydaje że to rozróżnienie biała/czarna to trochę mit, albo przynajmniej jest dużo bardziej skomplikowane niż ludzie myślą.
Granica leży w intencji i w tym co przenosisz. Energia którą kierujesz w stronę kogoś bez jego zgody to już ingerencja, nieważne czy nazywasz to białym czy czarnym. Różne tradycje mają różne nazwy na to samo zjawisko ale w gruncie rzeczy kwestia zgody jest fundamentalna. Magia miłosna bez zgody osoby to nie jest biała magia, bez względu na to ile białych świec zapalisz
No ale to jets troche zbyt uproszczone chyba. Weźmy zaklęcia ochronne - rzucasz je na kogoś bliskiego bez pytania go o zgodę, bo nie wie że jesteś magikiem. Czy to jest czarna magia bo nie ma zgody? Wydaje mi się że intencja to nie wszystko i że to kryterium zgody nie zawsze działa w praktyce.
W tradycjach runiczych wogole nei ma takiego podziału jak biała/czarna. Runy są neutralne to ich użycie i cel nadają im charakter. Ale jest coś co nazywają galdr i nithing - to ostatnie to przekleństwo kierowane wprost, bardzo precyzyjnie, i nikt nie udaje że to jest coś dobrego. Może właśnie ta precyzja intencji to klucz? Że czarna magia to taka która ŚWIADOMIE kieruje krzywdę, nie taka która "przypadkowo" komuś zaszkodzi.
Hej, mam pytanie bo trochę nie rozumiem. Jak to możliwe ze energia jest neutralna? Bo jak kupuję kamień i sprzedawca mówi że on ma pozytywną energię to czy to nie jest właśnie "biała" energia w samym kamieniu? Nie bardzo rozumiem skąd pochodzi ta neutralność.
przepraszam że się wtrącam ale ja miałam taką sytuację że chciałam zrobić coś żeby mi lepiej w pracy szło, nic złego nikomu, i teraz się boję że może to jednak coś złego jest. jak to sprawdzić czy to co robię jest okej czy nie? no bo skąd w ogóle wiadomo...
Pytanie które zadajesz Renia jest tak naprawde pytaniem które każdy praktykujący powinien zadawać regularnie. Sprawdzian jest prosty choć nie łatwy - zadaj sobie pytanei czy to co robisz zabiera komuś wolną wolę albo powoduje że cos mu sie nie uda żeby tobie się udało. Afirmacja powodzenia w pracy to jedno... ale gdybyś zrobiła cos zeby konkretny kolega nie dostał awansu który ty chcesz, to już jest zupełnie inny kaliber
Mam wrażenie ze cała ta dyskusja białe/czarne to w dużej mierze wynalazek new age. W tradycjach zachodnich do XVIII-XIX wieku nie było takiego rozróżnienia w ogole. Magia była magią, efektywna albo nie. Podzial moralny to późniejszy nakladka, czesto chrzescijanska albo wlasnie newage'owa. Oczywiście byly zaklęcia zlosliwe i ochronne ale kategoria "biala magia" jako odrębna filozofia to chyba dość nowe.
Sluchajcie, ja praktykuję od lat i muszę wam powiedzieć że ta dyskusja biala/czarna jest przydatna zeby wyjaśnić cos nowicjuszom, ale sama w sobie jest trochę pułapką. Bo zamiast zastanawiać się czy to "biała" czy "czarna" magia, lepiej zapytać: jaka jest prceyzja przekazu energii który kieruję. Jak nieostrożnie rzucasz "pozytywne" zaklęcie bez sprecyzowania co dokładnie ma się stac, możesz narobić zamieszania nawet przy najlepszej intencji. Energię trzeba kierować jak strzałę, nie jak śrut
o matko to brzmi troche przerażająco szczerze mówiąc. Czyli właściwie każde zaklęcie które jest niedoprecyzowane moze komuś zaszkodzić? Nigdy o tym tak nie myślałam. jak wy konkretyzujecie intencje? Piszecie je? Wypowiadacie na głos?
Precyzja to kwestia rzemiosła. Rytuał jets jak umowa, każdy warunek musi być jasno określony. Dlatego stare zaklęcia były tak długie i szczegółowe, to nie ozdoba to zabezpieczenie przed niechcianymi efektami. Im bardziej ogólna intencja tym większa przestrzeń na interpretację przez energię, siły czy cokolwiek za tym stoi.
Ale chwila, bo ja mam inne pytanie. Czy to znaczy że magia w ogóle "myśli" i "szuka drogi"? Bo to zakłada że energia ma jakąś autonomię albo że coś/ktoś ją prowadzi. Bo jeśli to tylko energia którą kieruję, to jak może iść w złą stronę bez mojej woli? Tu chyba jest jakiś fundamentalny punkt który nie jest oczywisty.
czytam tę dyskusję i myślę, że może granica nie jest w ogóle między białą a czarną, ale między magią robioną z centrum (z serca, z czakry serca) a magią robioną z lęku albo z ego. Działanie z lęku albo ze strachu że stracisz coś ważnego jest zupełnie inną energią niż działanie z miłości i obfitości. Nawet jeśli zewnętrznie rytuał wygląda tak samo.
Podsumowując troche to co tu zostało powiedziane - wychodzi na to że biała/czarna to nie jest sprawa narzędzi ani nawet samej intencji, ale kombinacji trzech rzeczy: intencji, precyzji jej wyrażenia i tego czy ingerujesz w czyjąś wolność. Jeśli któryś z tych elementów jest wypaczony, efekt może byc niedobry bez względu na to jak to nazwiemy. Czy ktoś ma inne zdanie, bo mnie się to wydaje logiczne??
dobra ale wracając do tego co napisała Martusia - ta kombinacja trzech rzeczy (intencja, precyzja, wolna wola) to brzmi super logicznie na papierze ale jak to wygląda w praktyce? bo jak ja np. robię sigil to nigdy nie jestem w stanie wszystkiego z góry przewidzieć i doprecyzować. zawsze zostaje jakaś luka. czy to znaczy że każdy sigil jest potencjalnie "szary"?
hej, przepraszam że może głupie pytanie ale co to jest sigil w ogóle? czytam ten wątek od początku i dużo nie rozumiem
ta "luka w sigilu" o której pisze Sigilka to nie jest błąd systemu, to jest właściwość systemu. Sigil działa przez podświadomość i podświadomość ma własne priorytety. Jeśli głęboko w sobie chcesz czegoś innego niż to co zakodowałaś, energia pójdzie za tym głębszym pragnieniem. Dlatego precyzja to nie tylko słowa - to spójność między tym co deklarujesz a tym czego naprawdę chcesz.
no i tu wchodzimy w krainę czystej psychologii i robią się fikołki. bo jeśli magia to tylko podświadomość to nie ma żadnej energii zewnętrznej, żadnego przepływu między ludźmi, i cały wątek o wpływaniu na innych przez rytuał jest bez sensu. a jeśli działa zewnętrznie - to jak podświadomość ma "nadpisywać" kierunek energii? te dwa modele wykluczają się trochę.
w pracy z runami jest coś co nazywam "oporem runy" - czasem przy układaniu runy wypadają, kręcą się, nie chcą siedzieć na miejscu. to nie jest przypadek. to jest sygnał że coś w intencji jest nie tak albo że runy nie chcą uczestniczyć w tym działaniu. nie każda tradycja ma taki wbudowany mechanizm oporu ale runiczny ma. i to jest właśnie jedna z wartości pracy z systemem a nie z luźną energią
a kamienie też mogą dawać taki opór? bo jak kupowałem ostatnio ametyst to jeden mi się cały czas wysuwał z ręki jak próbowałem go trzymać i nie wiedziałem co o tym myśleć, sprzedawczyni mówiła że to dobry znak ale mi jakoś nie pasowało
wracając do głównego wątku bo trochę odpłynęliśmy, chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje od dawna. czy magia zrobiona ze strachu (np. robię ochronę bo się boję, robię rytuał pieniężny bo jestem w panice że nie będę miała na czynsz) jest z definicji mniej precyzyjna? bo mam wrażenie że strach zaburza intencję, rozmywa ją jakoś. ale nie jestem pewna czy to empiryczne spostrzeżenie czy tylko mi się tak wydaje 😀
ojej to właśnie mój przypadek bo ja zawsze robię rzeczy ze strachu że coś pójdzie nie tak. to teraz się martwię jeszcze bardziej że moje próby w pracy mogły zrobić coś inaczej niż chciałam. jak to teraz odkręcić?
Renia, spokojnie. jeśli twoja intencja była pozytywna i nie chciałaś nikomu zaszkodzić to na pewno nie zrobiłaś nic poważnego. Chaotyczna energia ze strachu to nie to samo co celowe działanie przeciwko komuś. Najgorsze co moglo sie zdarzyć to ze rytual był mało skuteczny albo dzialal krótko. Jeśli chcesz to "wyczyścić" na spokojnie, prosta medytacja z intencja wycofania i ponownego ustawienia jets wystarczająca.
to co napisała Martusia na końcu daje do myślenia. tzn. rozumiem ze strach nie zmienia intencji etycznie ale jak to się ma do tej precyzji energii? bo jeśli strach rozmywa sygnał to właściwie każda magia robiona w trudnym momencie życia jest z góry skazana na niepowodzenie albo na jakiś boczny efekt. i co wtedy, czekać aż będziemy spokojni żeby w ogóle cokolwiek robić?
ale czekajcie, bo to otwiera kolejne pytanie. co jeśli ktoś nie ma czasu ani możliwości żeby się najpierw wycentrować? np. sytuacja jest nagła, trzeba działać tu i teraz. czy wtedy lepiej zrobić niedokładny rytuał czy nie robić nic? bo z logiki Martusi wynika że niedokładny może dać efekt który nie do końca chciałeś
hej, a jak długo trwa to centrowanie przed rytuałem? pytam bo zawsze myślałam ze wystarczy chwila skupienia ale może się mylę
o rany, tylko nie zacznijmy teraz całego wątku o fazach księżyca bo to będzie trzecia dygresja z rzędu 😛 zostańmy przy tym co ważne - ta temat precyzji intencji jest naprawdę centralna dla całego pytania o białe i czarne. bo jeśli precyzja decyduje o tym co wyjdzie, to sama kwalifikacja "biała/czarna" jest wtórna wobec kwalifikacji "precyzyjna/chaotyczna". czy ktoś się nie zgadza?
