oj tak, to jest ciekawe ze w tarocie ta karta Świata ma kobiecą figurę w centrum, tancerkę, i te cztery stworzenia wokół. jak teraz słyszę o żeńskim aspekcie bóstwa w Malkuth to ta symbolika nagle ma więcej sensu. nie wiwm czy to celowe powiązanie czy zbiegnięcie sie ale to ładnie współgra
to z tym Golden Dawn i tarotem to ważna uwaga bo ta tradycja naprawdę złożyła wszystko razem, astrologie, kabałę, tarot, alchemię. Malkuth dostała swoje przypisania wlasnie przez ten aparat. Saturn i Ziemia, kolor ciemnobrązowy albo oliwkowy zależnie od aspektu, Sfera Elementów. tylko ze potem to się rozeszło po internecie bez kontekstu i teraz ludzie używają tych korespondencji nie wiedząc skąd :/
a mam takie pytanie do dyskusji: czy te korespondencje Golden Dawn są "prawdziwe" w jakimś głębszym sensie, czy po prostu to jeden możliwy system przypisań który ktoś ułożył i który jakoś działa? bo jak porównam to z korespondencjami w innych tradycjach to nie zawsze się pokrywają. skąd wiemy że akurat Golden Dawn trafiło właściwie 😉
mhm ale ja czuję różnicę. jak pracuję z kamieniami które mają związek z Malkuth i które "pasują" do tej energii, a jak biorę coś przypadkowego, to wynik jest inny. może to sugestia, może nie, ale dla mnie to nie jest czysto intelektualna temat
Wybaczcie że się wtrącam, bo to trochę obok, ale próbuję ogarnąć czy dobrze rozumiem: Malkuth to jest ta sefira która odpowiada nam, codzienności, ciału, ziemi. i praca z nią to w gruncie rzeczy bycie tu, uważnie, nie jakaś specjalna ceremonia. ale jednocześnie jest cała struktura symboli, kamieni, kolorów, planety i tak dalej. i te dwie rzeczy są ze sobą kompatybilne, nie sprzeczne? bo trochę tak to wychodzi z wątku ale chcialam się upewnić
czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie, bo dopiero zaczynam: czy jak ktoś nie jest w żadnej tradycji, nie zna kabały, nie robi rytuałów, to może w ogóle pracować z Malkuth? czy to wymaga jakiegoś wejścia przez konkretne drzwi, inicjacji czy czegoś? bo to o czym mówi Oksanka z tą uważnością to brzmi dostępnie, ale te wszystkie korespondencje i systemy to już nie wiem
ja bym do listy lektur dorzuciła Alonę Davida "Kabała dla początkujących" bo to polskie tłumaczenie i jest przystępnie, choć widzę ze Magicystka pewnie zaraz powie ze to za popularne albo ze upraszcza. ale jako pierwsze wejście w temat, zanim Regardie i Knight, to się sprawdza. przynajmniej u mnie
wracam do wątku bo czytałam ostatnie posty i muszę coś powiedzieć o tym pytaniu Magicystki - skąd wiesz że lektura to tylko punkt startowy a nie cel. to jest dokładnie ten problem z nadużyciami który otwierałam na początku. nie chodzi tylko o ludzi którzy biorą przystępną książkę i myślą że już wszystko wiedzą, chodzi o to że cały system Drzewa jest tak zbudowany żeby prowadzić dalej, a Malkuth jest właśnie tym pierwszym progiem, i jeśli ktoś się zatrzyma na progu i ogłosi że dotarł, to jest błąd który ma konsekwencje praktyczne, nie tylko teoretyczne
a jakie to konsekwencje praktyczne? pytam bo to mi umyka, jak ktoś myśli że Malkuth to wszystko i koniec, to co mu grozi? po prostu nie idzie dalej w pracy z Drzewem?
Ano wlasnie, Jesod-Malkuth to taka para gdzie jedno bez drugiego kuleje, slyszalem kiedys takie powiedzenie ze Malkuth to lustro Jesod, ze to co nieswiadome w Jesod przejawia sie jako fizyczna rzeczywistosc w Malkuth. nie pamietam skad to mam ale brzmi sensownie i w praktyce to widac - jak ktos ma chaos w snach i obrazach to czesto ma chaos w codziennym zyciu tez 🙂
mam głupie pytanie może ale jak to jest z tymi sefirot, czy one są jak stopnie i trzeba przechodzić po kolei, czy można pracować z Malkuth i Jesod naraz albo w dowolnej kolejności? bo jak czytam tę dyskusję to raz brzmi jakby była jakaś hierarchia, a raz jakby to był sieć a nie drabina
to co Inwokacja pisze o Malkuth jako punkcie wejścia mi się bardzo zgadza z doświadczeniem. zawsze jak zaczynam nową sekwencję pracy, nieważne co mam na celu, wracam najpierw do zakorzenienia, do ciała, do tu i teraz, i dopiero stamtąd cokolwiek innego. 🙁 to jest jak sprawdzenie czy antena działa zanim zaczniesz nadawać
ja używam podobnych, ale dodaję jeszcze świadomość kontaktu stóp z podłogą, dosłownie, i to mi wiele mówi. ale właśnie dlatego pytałam - bo jak porównujemy doświadczenia to wychodzi że każdy ma swój zestaw markerów i nie wiem czy to jest ten sam stan czy różne stany które wolimy nazywać tak samo. 🙂 i to jest jedna z tych rzeczy w pracy z Malkuth gdzie brak zewnętrznego punktu odniesienia jest realnym problemem
