Sefira Malkuth to temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie i postanowiłam w końcu napisać, bo coraz częściej widzę jak jest traktowana w praktyce i trochę to niepokoi. Malkuth jest dziesiątą sefirą na Drzewie Życia, najniżej, i w tradycji kabalistycznej reprezentuje świat fizyczny, materię, ziemię, to co namacalne. Jest punktem styku Drzewa z rzeczywistością codzienną. Ale właśnie tutaj zaczyna się problem, bo część ludzi traktuje ją jak "najgorszą" sefirotę, jako coś co trzeba szybko przekroczyć żeby wspiąć się wyżej. A to poważne nieporozumienie, bo Malkuth jest bramą, nie śmietnikiem. Z jednej strony w Zoharze jest nazywana Shekhinah - boską obecnością immanentną w świecie. Z drugiej strony właśnie jej "przyziemność" sprawia, że wielu praktyków ją bagatelizuje. Ktoś tu pracował z Malkuth w praktyce, nie tylko teorii? :/
@Ircia Pracowałam z Malkuth w kontekście uziemienia podczas medytacji i muszę powiedzieć... że to nie jest prosta sefira w odbiorze. Właśnie dlatego ze wiaze się z tym co fizyczne, łatwo ją albo przeoczysz bo "przecież to tylko codzienność", albo wpadniesz w pułapkę i zaczniesz się na niej zawieszać całkowicie. Mnie uczono że Malkuth to fundament bez którego cała praca wyżej się posypie. Ale właśnie Ircia, to co piszesz o bagatelizowaniu, to widzę dokładnie to samo. Zwłaszcza w środowiskach gdzie mocno idzie się w Tifareth czy Kether od razu, a Malkuth traktuje się jak przystanek który trzeba szybko opuścić.
no właśnie to jest błąd który widzę bardzo czesto u ludzi zaczynajacych pracę z Drzewem. Malkuth to nie jest "poziom 1 który trzba odblokować i lecieć dalej". Każda sefira jest pełna sama w sobie. Poza tym Malkuth ma swoje colory, swoich archaniołów, swoją planetę (Ziemia ale tez w niektórych systemach Saturna), i jest korespondencją z ciałem fizycznym, z pentagramem. Jak ktoś ją pomija to jest jak budowanie domu bez fundamentów. Ale chce sie tez zapytac, bo nie jestem pewien czy ta symbolika Shekhiny jest obecna we wszystkich nurtach kabaly, czy tylko w mistyce żydowskiej? bo w hermetycznej kabale trochę inaczej sie to ujmuje chyba?
Shekhina jako aspekt Malkuth to koncepcja głównie z kabały żydowskiej, szczególnie z Zoharu i poźniejszej kabały lurjańskiej. W hermetycznej kabale, takiej jak w Golden Dawn, Malkuth jest opisywana bardziej w kategoriach czterech żywiołów i jako "królestwo", co jest dosłownym tłumaczeniem nazwy. Akcent pada tam na ziemię i materię, bez tak silnego ładunku teologicznego co do boskiej obecności. Ale tu trzeba uważać, bo różne szkoły naprawdę się tu różnią i mówienie "kabała mówi że..." bez doprecyzowania o który nurt chodzi to prosta droga do nieporozumień.
O matko, właśnie tego szukałam! Zawsze mnie interesowało skad bierze się ta różnica między kabałą żydowską a hermetyczną i jak to wpływa na praktykę. Magicystka, a czy to znaczy ze jak ktoś pracuje np. z tarotem i sefirami to zalezy od której tradycji wychodzi i może mieć zupełnie inne rozumienie Malkuth? Bo wiem ze atu Świata (XXI) jest często przypisywany Malkuth, ale różne talie to różnie interpretują.
Malkuth mnie zawsze przyciągała właśnie dlatego ze jest tak... gęsta. To jest sefira gdzie wszystko się zagęszcza, gdzie boska iskra trafia w formę. mam wrażenie że praca z Malkuth to praca z samą tkanką rzeczywistości, z tym co nas otacza. I właśnie to jest dla mnie najpiękniejsze, bo duchowość która ucieka od ciała i materii jest niepełna. Ale mam pytanie do Irci, bo poruszyla ten wątek etyki. Czy chodzi Ci o jakieś konkretne nadużycia związane z interpretowaniem Malkuth? bo domyslam sie o co może chodzić ale chętnie przeczytam.
Ja wiem ze jestem trochę z boku bo kabałę znam słabo, ale to co piszecie o tych dwóch błędach, o ucieczce od ciała i o ściąganiu energii materialnej, to mi brzmi jakby to był ten sam błąd tylko odwrócony? Raz ktoś ucieka od Malkuth, raz ktoś w niej tkwi za mocno. Czy nie o to właśnie chodzi żeby znaleźć równowagę? Przepraszam jeśli to oczywiste pytanie 🙂
pracowałem z korespondencjami i muszę powiedzieć ze to otworzyło mi troche inne rozumienie Malkuth. Saturn jako planeta granic, czasu, materii, karmicznych lekcji, to wejście przez Saturna do Malkuth pozwala zobaczyć dlaczego "królestwo" fizyczne jest takie gęste. Każda forma ma swój czas, każda manifestacja ma swoją cenę. I w tej perspektywie te nadużycia o których pisze Ircia stają się jeszcze wyraźniejsze, bo ktoś kto używa Malkuth tylko do przyciągania rzeczy materialnych bez rozumienia saturniańskiej lekcji, ignoruje właśnie ten aspekt odpowiedzialności za formę.
przepraszam ze wchodzę z trochę głupim pytaniem ale... kiedy mówicie o "pracy z sefirą", to co wy właściwie robicie? medytujecie? odprawiacie jakieś rytuały? bo czytam ten wątek i mam wrażenie ze jest jakaś konkretna praktyka ale nikt nie mówi wprost jak to wygląda. i czy do tego trzeba być wtajemniczoną w jakąś tradycję czy można to robić samemu?
Malkuth w mojej pracy pojawia się zawsze jako coś co trzeba "oczyścić" zanim pójdzie się wyżej. Nie w sensie ze jest brudna, ale ze jest miejscem gdzie kumuluje się to co nieprzetworzone, emocje zamrożone w ciele, przekonania wpisane w materię. Jak coś nie działa w praktyce rytualnej, często wracam do Malkuth i sprawdzam co tam jest. Czy to jest zgodne z tradycją czy to moja własna interpretacja, nie jestem pewna, ale dla mnie to działa.
Oksanka, to interesujące podejście, ale właśnie tu mam pewną wątpliwość. To "oczyszczanie Malkuth" które opisujesz, skąd pochodzi ta idea? Bo klasyczna kabała raczej nie opisuje Malkuth jako miejsca akumulacji "nieprzetworzonych energii". To brzmi bardziej jak terminologia z psychoterapii ciała albo energoterapii niż z kabały. I nie mówię ze to złe, ale warto wiedzieć skąd się bierze dana koncepcja i czy nie nakładamy jednego systemu na drugi. :/
uff, ale Ircia, to trochę zbyt rygorystyczne podejście nie? Kabała żyje i ewoluuje. Też Crowley zmieniał, Golden Dawn zmieniało, Dion Fortune zmieniała. Syncretyzm jest wbudowany w tę tradycję od dawna. Poza tym Malkuth jako sfera gdzie kumuluje się nieprzeprzetworzona karma, to można to wyczytać z Zoharu jeśli się poszuka, tylko że innymi słowami.
To że Zohar wyrastał z doświadczenia nie znaczy ze każde doświadczenie jest Zoharem. Julisia.1, argument "moje wizje też są źródłem" jest dobry tylko wtedy kiedy wizje są jakoś weryfikowane, osadzone w praktyce, przekazywane w ramach tradycji. Inaczej to jest po prostu własna projekcja która dostaje magiczne uzasadnienie. 🙂 I wlasnie to jest jedno z nadużyć o których Ircia pisała na początku.
Oriona65, z tego co wiwm to w klasycznej tradycji kabalistycznej taka weryfikacja szła przez mistrza, melamed czy reb, kogoś kto sam przeszedł przez te etapy i mógł rozpoznać w uczniu czy to jest autentyczne otwarcie czy złudzenie. Problem w tym ze w zachodniej praktyce tego prawie nie ma - jest kurs, jest ksiazka, jest forum. i to robi ogromną różnicę.
dorzucę cos z boku bo siedzę w tarocie i patrzę na to trochę inaczej. Świat w tarocie to Malkuth i kiedy ta karta wychodzi to nigdy nie mam wrażenia że to koniec czegoś niskiego. to jest spełnienie, dopełnienie cyklu ale w pełni godne. jak przyrównuję to do tego co tu czytam o nadużyciach, to mi sie wydaje że problem zaczyna się jak ktos traktuje Świat jako "odznakę za dotarcie do startu" a nie jako cel sam w sobie. czy tak?
i wlasnie tu widzę ciekawy wątek bo Malkuth ma swoje korespondencje z wieloma systemami i to jest chyba jej siła. Saturna mamy, Ziemię mamy, Świat w tarocie, pantakl jako jej symbol, kolor oliwkowy i cytrynowy i ciemnobrązowy i czarny w zależności od aspektu. jak pracuję z Malkuth to często zaczynam od pantakla - metalowy dysk, pentagram, zakopanie albo postawienie na ołtarzu. to zakotwicza energię fizycznie, dosłownie. kamień na ołtarzu to też działa, czarny turmalin albo obsydian do uziemienia
ten wątek z kamieniami jest ciekawy bo w systemach czakrowych Muladhara, która odpowiada gruntowi i ziemi, ma podobne korespondencje co Malkuth. hematyt, czarny turmalin, obsydian. zastanawiam się czy to przypadkowe podobieństwo czy gdzieś te systemy sie spotkały albo jeden od drugiego pożyczył
właśnie! to jest coś co mnie od dawna intryguje w pracy z tymi energiami. ta gęstość którą Malkuth i Muladhara mają wspólną, to nie jest tylko metafora. kiedy dotykam ziemi, buty zdejmuję w ogrodzie albo leżę na trawie, to jest inne niż jakiekolwiek ćwiczenie "wyobraź sobie że jesteś zakorzeniona". ciało wie. i myślę ze kabała i systemy czakrowe odkryły tę samą rzeczywistość innym językiem
Siedlislawa07, "odkryły tę samą rzeczywistość" to duże założenie. może odkryły dwie różne rzeczy które wyglądają podobnie z zewnątrz. Muladhara i Malkuth mają wspólną semantykę ziemi i zakorzenienia ale wyrastają z bardzo różnych kosmologii. jedna jest z systemu tantry i jogi, druga z neoplatońskiej emanacji. podobieństwo zewnętrzne nie znaczy tożsamość. i to jest troche jak z tym weryfikowaniem wizji - podobny kształt nie zawsze znaczy to samo
ale czy to jest złe że podobne? jeśli dwie tradycje doszły do podobnych wniosków niezależnie, to czy to nie jest właśnie argument za tym że coś w tym jest? nie wiem, jako osoba z zewnątrz to by mnie przekonywało bardziej niż jeden system który mówi tak jest i koniec
Strzaska73, nie złe samo w sobie. problem jest wtedy kiedy z podobieństwa robi się tożsamość i zaczyna się mieszać systemy tak że żaden z nich nie działa jak powinien. to jak z przepisem kulinarnym - możesz gotować kuchnię indyjską i japońską w tym samym domu, ale jak zaczniesz je mieszać losowo dostaniesz coś niezdatnego do zjedzenia. zresztą Magicystka to już lepiej powiedziała
czekaj, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne ale... jak to wygląda od strony codziennej, nie rytuałowej? bo rozumiem że jest praca ceremonialna, medytacje, korespondencje i takie rzeczy. ale Malkuth to jest świat fizyczny, nasz świat, codzienność. czy praca z Malkuth to nie jest po prostu... bycie tu? uważność na codzienne sprawy, na ciało, na jedzenie, na relacje? czy to zbyt proste? 😛
Aha. Oksanka dziękuję za to rozróżnienie, serio to mi pomogło bo od jakiegoś czasu "uważność na ciało" to jedyne co mi wychodzi i miałam poczucie że to za mało, że powinam robić "prawdziwe" rytuały. a jak to piszesz to widzę że uważność i Malkuth to nie to samo ale też nie są wrogami
Nikita... Oksanka świetnie to ujęła. dodam tylko ze to rozróżnienie jest ważne właśnie w kontekście nadużyć które zaczęłam opisywać. bo jest takie podejście które mówi: "wszystko co robię fizycznie to praca z Malkuth" i staje się to passe-partout które uzasadnia dosłownie wszystko. kupowanie ubrań to praca z Malkuth. jedzenie czekolady to praca z Malkuth. i nagle pojęcie traci jakąkolwiek treść. Malkuth jako sefira ma konkretną strukturę i kontext w Drzewie Życia, nie jest synonimem "wszystko materialne" :/
no dobrze, to ostatnie co Ircia napisała bardzo mi rozjaśniło. bo widzę to w różnych grupach na które trafiam, takie rozcieńczanie pojęć do zera. "to jest twoja ścieżka", "to jest twoja praca duchowa" i już nie wiadomo co cokolwiek znaczy. mam jednak pytanie praktyczne: czy jest jakaś dobra polska książka która dobrze tłumaczy strukturę Drzewa bez tego rozcieńczania?
Werbena dotknęłaś czegoś ważnego. ten drugi rodzaj to zresztą stary błąd który ma nazwę - coś w rodzaju fałszywej gnozy, gdzie materia jest zła a duch dobry i trzeba wyzwolić się od tego co dołu. tylko ze w kabale to nie tak działa. Malkuth jest Shekinah, jest obecnością bożą w świecie fizycznym, nie więzieniem. jeśli ktoś ci mówi że musisz jak najszybciej "wyjść z Malkuth" to albo nie rozumie systemu albo coś sprzedaje
Helenka, a czemu w takim razie ta interpretacja jest taka popularna? pytam szczerze, bo spotkałam się z nią nie raz, w różnych grupach i przy różnych okazjach, i zawsze brzmiało to jakby mieli rację. może to przez jakieś gnostyckie wpływy o których wcześniej była mowa?
