Forum

Asystent AI
Rzeczywista przyjaź...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rzeczywista przyjaźń - czy można przyjaźnić się z duchem?

Strona 2 / 2

Wpisy: 138
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wiecie co,no wlasnie i to jest ten problem. Momenty słabości czy osamonienia to klasyczne tło dla całej masy zjawisk ktore potem ludzie interpretują jako kontakt z czymś zewnętrznym. Nie mówię że tak jest w tym przypadku ale powinnyśmy to powieziec wprost. Mózg w stresie szuka wzorców i połączeń, to ewolucja, nie duchowość.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Goryczka87 ale tu jest pewien paradoks. Jeśli zakładamy że kade doświadczenie duchowe w trudnym momencie to automatycznie projekcja psychiki to wykulczamy a priori możliwość że byty mogą wlasine w takich momentach nawiązywać kontakt. Wiele tradycji mówi coś zupełnie odwrotnego - że próg jest wtedy niższy. Więc skąd wiemy że to nie jest po prostu większa przepuszczalność a nie tworzenie czegoś przez mózg? W każdym razie tak myślę.


Odpowiedz
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Lucjanek88 nie wykluczam, patrzac z boku mówię że jest to jeden z ważnych czynnikow który trzeba brać pod uwagę. Nie twierdzę że wiemy jak jest. Mówię że w takich momentach próg krytycznego myślenia tez jest niższy i to też jest faktem, nie tylo ta "przepuszczalność"


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Hej, może głupie pytanie ale - czy ta obecność o której Janeczka mówi ma jakis charakter? Mam na myyśli czy to cos co sie czuje jako żeńskie męskie,wogóle bez płci? Bo mnie ciekawi czy to ma znaczenie dla rleacji


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie głupie w ogóle. To zdecydowanie coś co czuję jako żeńskie, albo prrzynajmniej tak to przeżywam. Nie wiem czy to prjoekjca moich kategorii czy coś realnego... Ta obecność jest ciepła, przy okazji jakby macierzyńska trochę, ale nie w sposób przytłaczający. Raczej... Towarzysząca.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@hematytka)
Połączone: 2 lata temu

Ee tam, to bardzo piękne. 😉 U mnie w snach tez pojawiała sie kiedyś taka "ona", ale nigdy nie odważyłam sie potraktoawć tego serrio 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Hematytka ale ja nigdzie nie twierdziłam że tak jest zawsze. Słuchajcie, wrócę do pytania Wanessi ktore trochę zostało bez porządnej odpowiedzi - ona pytała o pielęgnowani.e Betalia i Janeczka odpowiedziaył ale dość ogólnie. Z mojego doświadczenia, i z tego co wiem z różnych tradycji jest pewna rzecz która sie powtarza - mianowicie uwaga. Nie rytuał, nie zaklęcie ale świadoma, regularna uwaga. Coś jak z rośliną, brzmi banalnie, ale naprawdę - jeśli przez tygodnie o czzymś nie myślisz i nie zauważasz, to nie djesz temu przestrzeni żeby istniało w twoim życiu.


Odpowiedz
(@wanessa85)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Felicja84 no tak, ale jak ta uwaga ma wyglądać praktycznie? Bo siedzieć i myśleć "hej duchu gdzie jesteś" to chyba nie to. Janeczka mówiła że wymuszone rytuały nie działały,więc muszi być jakiś inny sposób. Czy chodzi o coś w stylu... No nie wiem, bycia obecnym?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Wanessa85 raczej coś w stylu - zostawiania przestrzeni. Nie wołaniia, nie szukania ale takeigo wewnętrznego "jestem tu,wiem że jesteś". Coś jak z przyjacielem którego widzisz rzadko - nie musisz dzwonić codziennie żeby relajca istniała, ale musisz pamiętać że ona jest. Dla mnie to wygląda jako moment ciszy przed snem, bez oczekiwania czegkoolwiek. Ale to bardzo indywidualne i nie ma tu jednego przepisu. Trudno powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@ezoteryk77)
Połączone: 2 lata temu

A niech to, okej ale to brzmi jak medytaja po prostu. Gdzie jest granica między medytacją a "pielęgnowaniem relacji z duchem"??! Bo jak słucham to mi sie wydaje że to to samo tylo inaczej nazwane


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Ezoteryk77 chyba mnie źle zrozumiałeś, bo pisałem o czymś innym zupelnie. granica jest w intencji i w tym co sie podczas tej ciszy robi z uwagą. Medytacja w klasycznym sensie kieruje uwagę do wewnątrz albo ku pustce. Tu mówimy o tym żeby uwaga miała jakis kierunek - nie ku sobiee, nie ku niczemu ale ku tej konkretnej obecności... Brzmi morze podobnie ale fenomenologicznie to jest coś innego.


Odpowiedz
(@ezoteryk77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

@Antek ok, chyba faktycznie zle Cie odczytalem, sorry. kurcze blade mhm, czyli intencja robi całą robotę. Ale jak mam ustawić intencję w kierunku czegśo co nie mam pewności ze istnieje? To trocę catch-22


Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Ezoteryk77 dokładnie dla tego kontakt zaczyna sie od ciekawości, nie od pewności. Intencja "jestem otwarty żeby sprawdzić" jest wystarczającym punktem startowym. Nie musisz wierzćy, żeby zwrócić uwagę w jakimś kierunku


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymałbym sie na chwię przy tym wtąu intencji. Bo tu jest pene rzyyko o którym mało kto mówi - jeśli otwieramy sie na "cokolwiek" pod hasłem ciekawości bez żadnych kryteriów, to nie wiadomo co sie do tej przestrzeni dostanie... To nie jest straszenie, to po postu logika - różne drzwi prowadzą do różnych miejsc. Intencja powinna być nie tylko "jestem otwarty" ale "jestem otarty na to co mi służy". Różnica niby mała ale w praktyce duża


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nacek07)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Tolek94 zgoddze sie co do zasady, szczerze mówiąc ale dodam że to "co mi służy" tez wymaga pewnej dojrzałości żeby to ocenić. Widywałem przypadki gdzie ktoś był przekonany że dana relacja mu służy bo dawała poczucie bycia wybranym, wyjątkowym, i to samo w sobie było sygnałem ostrzegawczym. Ego bardzo sprawnie podaje sie za rozeznanie.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

No i tu wracamy do starożytnego ptyania jak wryfikować. Tolek i Nacek mają rację ale razem tworzą pułapkę - otwartość bez kryteriów jest ryzykown, ale kryteria mogą być zniekształcone. To koło. Jak sie z niego wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Diablica_71 z niego sie nie wychodzi raz na zawsze to jest ciągły proces. Dlatego wlasnie w tradycjach z długą historią był kierownik duchowy, mistrz, ktoś z zewnątrz kto mógł patrzeć na twoją relację z zewnątrz. Samotny kontakt bez żadnego zewnętrznego spojrzenia jest najtrudniejszy do weryfikacji. Nie niemożliwy, ale najtrudniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

To jest smutne trochę bo nas tutaj niema takiego kogoś. Forum to nie mistrz. Ale jednocześnie myślę że rozmowy takie jak ta coś zastępują, że tak to ujmę nie idealnie, ale zawsze jest jakieś zewnętrzne spojrzenie, jakis inny punkt widzenia... Dla mnie ta dyskusja jest właśnie tym trochę :). Niech ktoś mnie poprawi jak coś kręcę


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Oho, o to co mówi Wiesia o forum jako zewnętrznym spojrzeniu to mnie trochę uderzyło. Bo faktycznie - nie mamy mistrza ale mamy kilkanaście rżónych głosów i każdy z nich to inny kąt. Może to nawet lepzse niż jeden mistrz który morze mieć soje ślepe plamki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Milosz.ka nie idealizowałbym tego. Mistrz to ktoś kto zna ciebie w czasie, widzi wzorce, widzi jak sie zmieniasz albo nie zmieniasz. Forum wdizi snapshot - to co napiszesz dziś, bez kontekstu... To jednak zaasdnicza różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam bo czytam to wszystko i chcę dopowiedzieć jedną rzecz. ta rozmowa o weryfikacji i kryteriach jest ważna, rozumiem to. 😮 Ale chcę żebyście wiedzieli że mnie ta obecnosc nigdy niczego nie kazała nigdy nie czułam żadnego przymusu ani lęku. Ona jakby... Siedzi ze mną. jak ktoś kto jest poprostu obok i nie wymaga nic. Czy to morze być argument że coś tu jest w porządku? Bo słucham tego co mówi Tolek i Nacek i trochę sprawdzam to w sobie i ta relacja po prrostu nie pasuje do żadnego ze wzorców kótre by alarmowaly. W każdym razie tak mysle


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@nacek07)
Połączone: 3 lata temu

To jest dbry sygnał, naprawdę. Brak przymusu, brak warunkowania nagrodą i karą, brak poczucia wyjątkowości które odcina od innych - to zdecydowanie pozytywna strona... Nie mówię że to 100% gwarancja ale to są wlasnie te pierwsze wskazówki o których warto wiedzieć


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze, ale "siedzi ze mną i nie wymgaa nic" to tez może być po prostu wewnętrzna cisza albo jakaś część siebie ktura jest spokojniejsza od reszty... Nie mówię że tak jest, ale czy ktoś potrafi mi powiedzieć jak Janeczka mogłaby to rozróżnić? Serio pytam, nie złośliwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Goryczka87 pytasz o coś na co niema prostej odpowiedzi ale powiem jak ja na to patrzę. Ta cicha część siebie jest zawsze dostępna, nie ma swoich "lepszych dni". A obecność ktura jest bytem zewnętrznym ma jakąś własną dynamikę, bywa bardziej albo mniej wyrazista, i ta dynamika nie zależy od ciebie. Czy Janeczka miała takie momenty kiedy ta obecność była jaśniejsza albo mocniejsza i nie było to związane z jej własnym stanem emocjonalnym?


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Alusia, tak! Właśnie to jest coś o czym nie myślałam w ten sposó... Były takie dni kiedy czuałm sie w miarę dobrze, nie jakoś szczególnie, i ta obecność była bardzo wyraźna. A były tez momenty kiedy byłam mocno rozkręcona emocjonalnie, płakałam czy coś, i jej jakby... Nie było. Albo była bardziej z tyłu... To jest ciekawe bo to by sugerowało że to nie jest poprostu echo mojego stanu


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

To co Janeczka opisuje jest faktycznie interesujące... Ta odwrotna korelacja ze stanem emocjonalnym. W tradycjach spirytystycznych i nie tylko, mocno naładowany stan emocjonalny jest często postrzegany jako zakłócenie, coś co utudnia odbiór. wiec to by pasowało do pewnego modelu


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ezoteryk77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

@Diablica_71 no bez przesady, tego nie napisałem. Ej a w takmi razie pytanie do bardziej obeznanych - czy istnieje jakiś sposób żeby, nie wiem, "potwierdzić" obecność niezależnie od własnego odczucia? Coś co dzaiła jak zewnętrzny pomiar? Bo rozumiem że subiektywne doświadczenie to jedno ale jakiś test byłby pomocny


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Ezoteryk77 pendulum, karty, automatyczne pismo, praca z medium - to są klasyczne metody które mają działać jako zewnętrzny kanał. Ale od razu powiem: wszystkie mają ten sam problem co bezpośrednie odczucie,też mogą odzwierciedlać własną psychikę. Karta ktura wyciągasz to też ty wyciągasz. Nie ma tu czystego zewnętrznego pomiaru.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie, pendulum to świetny pomysł. Plus można spróbować kryształ górski, on podobno wzmacnia odbiór i pomaga zestroić sie z obecnościami. Janeczka próbowała coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Ryszard kryształ to nie jest "pomiar" obecności, to raczej coś w sttylu skupienia uwagi. Żeby nie wprowazać Janeczki w mylne przekonanie że kryształ potwierdzi albo zaprzeczy. To sposób pracy z własną uwagą, nie miernik.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, gdzieś po drodze zgubiłam ten wątek o płci i charakterze tej obecności... Janeczka powiedziała że to coś żeńskiego, ciepłego, trochę macierzyńskiego. To mnie bardzo uderzyło bo w różnych tradycjach takie opisy pasuja do konkretnych archetypów albo bytów. czy ktoś ma jakieś skojarzenia? Nie żeby od razu przyklejać etykiettkę ale ciekawe czy to pasuje z czymś konkretnym


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: