Forum

Asystent AI
Rzeczywista przyjaź...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rzeczywista przyjaźń - czy można przyjaźnić się z duchem?

Strona 1 / 2

Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę się podzielić czymś, o czym długo nie mówiłam nikomu, bo trochę się bałam reakcji. od jakichś kilku lat mam wrarzenie że towarzyszy mi coś,co trudno nazwać inaczej niż przyjaźnią z duchem. Nie mam na myli strachu, pukania w ściany ani nic takiego. Chodzi o obecność, którą wyczuwam w pewnnych momentach - szczególnie gdy jest mi ciezko albo gdy podejmuję ważne decyzje. Czasem mam wrażnie jakby ktoś mi coś podpowiadał,nie słowami, bardziej takim wewnętrznmy przesunięciem. Zaczęłam się zastanawiać: czy to w ogóle możliwe żeby duch był czyśm w rodzaju towarzysza? Nie przewodnikiem duchowmy w tym oficjalnym snesie z książek ale po prostu kimś bliskim? Czy ktoś z was miał coś podobnego albo w ogóle się nad tym zastanawiał? 😉


Odpowiedz
72 odpowiedzi
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe co piszesz bo wlasnie ten temat między przewodnikiem a przyjacielem to wg mnie ogromna różnica i mało kto ją dostrzega. Przewodnik to bardzej jak mentor - pojawia się w konkretnym celu, ma misję wobec ciebie. A to co opisujesz brzmi bardziej jak zwykła obecność która po prostu jest. Pytanie - czy ta obecność jest zawsze ta sama, czy raczej zmieniona w zależności od okoliczności? Bo to by dużo mówiło o tym z czym masz do czynienia.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

No dobra ale jak w ogóle mozna rozróżnić przyjaźń z duchem od własnej podświadomości ktura mówi to co chcezs słyszeć? Serio pyatm,nie złośliwie. Bo to brzmi jakbyś opisywała intuicję a nie kontakt z bytem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Milosz.ka no i wlasnie tuaj jest problem, bo sama sobie to pytanie zadałam setki razy... Ale jest kikla rzeczy, ktore dla mnie nie pasują do prostej intuicji - ta obecność czasem pojawia się kiedy wcale jej nie szukam,i mówię tu o momentach, kiedy myślę o zupełnie innych sprawach. Poza tym kilka razy te wewnętrzne podpowiedzi były sprzeczne z tym czego sama chciałam. To chbya nie byłaby podświadomość mówić mi żebm zorbiła coś co mi się nie podobało a potem okazywało się że miała rację. W kazdym razie tak to u mnie wyglada. 😮


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Janeczka.ka chyba mnie źle zrozumiałaś, bo pisałam o czymś zupełnie innym. Ach, to mi przypomina historię pewnej kobiety którą znałam jeszcze z innego forum, lata temu. Ona mówiła dokładnie to samo - obecność, ktura przeczy jej własnym chęciom. I właśnie ten element że duch nie mówi ci tego co chcesz usłyszeć, moim zdaniem był dla niej dowodem że to nie jej głowa. Bo nasze ego zawsze skłania sie ku wgyodniejszej opccji, nie? Ciekawa sprawa. A czy ta obecność ma jakąś płeć, charakter, coś co ją wyróżnia? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Hmm,chcę się tu wtrącić z innej strony. Różne tradcyje zupełnie inaczej patrzą na takie relacje. W spirytyzmie mówi się wprost o duchach towarzysząycch i opisuje się dokładnie takie doświadczenia jak twoje. W religiach afrykańskich - voodoo, Santeria - duchy Loa czy Orisha mogą mieć z człowiekiem bardzo osobistą relację, prawie rodzinną. A w niektórych nurtach szamańskich mówi się o duchach pomocniczych które są czymś pomiędzy sjousznikiem a prrzyjacielem. Więc kulturowo to nie jest nic dziwnego pytanie tylo jaką ramą to opisac. Nie upiream się.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Pozwolę sobie być trochę mniej entuzjastyczny. Nie dlatego że nie wierzę w duchy - wirzę. ale słowo "przyjaźń" niesie ze sobą bardzo ludzkie oczekiwania: wzajemność, lojalność, emocje wybór. Czy byt z innego poziomu isntienia w ogóle doświadcza przyjaźni w tym sensie?! To może być relacja, kontakt nawet opieka - ale czy on po drugiej stronie tez cię uważa za pzyjaciela? Nie wiem czy jesteśmy w stanie to stwierdzić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Tolek94 a czy wzajemność musi wyglądać tak samo jak u ludzi?! W runicznej tradycji nordyckiej są pojęcia takie jak fylgja - coś w rodzaju ducha towarzyszącego,ktury jest nierozłącznie związany z człowiekiem przez całe życie. Nie opisuje sie tego jako jednostronnej opieki, bardzej jako głębokiej więzi dwóch bytów. Może zachodnie pojęcie "przyjaźni" poprostu nie przystaje do tej relacji, ale sama relacja istnieje.


Odpowiedz
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Lucjanek88 fylgja to interesujący przykład ale to akkurat byt ściśle związany z rodem i przeznaczeniem nie wybieerasz jej ani ona nie wybiera ciebie - jestście ze sobą złączeni niezależnie od woli. Czy to przyjaźń czy raczej coś jak... Część ciebie na innym poziomie? Pytanie do ciebie i do reszty: gdzie stawiamy granicę między przyajźnią a opieką bez zgoyd drugiej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten wtek z fylgją jest ważny bo dotyka czegoś co mnie od dawna itneresuje. Jeśli chodzi o energetykę - kontakt z taką obecnością jak opisuje autorka wątku zostawia ślad w polu auralnym. Kiedy ktoś mówi o długotrwałej, spokojnej obecności która nie jest agresywna i nie powoduje wyczerpania energetycznego, to niemal zawsze mamy do czynienia z bytem o wysokich wibracjach. Złośliwe albo parazytyczne byty nie zachowują sie tak - one ciagna energię nie wspierają. To mi mówi że ta relacja jest zdrowa cokolwiek to jes.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Aj,no właśnie antek ale to co mwóisz o "wysokich wibracjach" to trochę okrągłe zdanie które nic nie weryfikuje, nie? Bo jeśli ktoś suibektywnie czuje się dobrze przy tej obecności, uzna że to wysokie wibracje. Jeśli się czuje źle, że niskie. Skąd wiemy że to nie jest po prostu byt który umie się dobrze maskować?? Istnieje jakaś metoda żeby to sprawdzzić inacezj niż przez samopoczucie? takie luźne skojarzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Goryczka87 to uczciwe pytanie. Samopoczucie to nie jedyny wskaźnik choć jest ważny. Poza tym można zwracać uwagę na kilka rzeczy: czy obecność pojawa się w momentach podatnocśi i wtedy wzmacnia zależność,czy raczej jest dyskretna i pojawia się kiedy na prawde potrzebujesz a potem odchodzi? Byty parazytyczne zazwyczaj nasilają swoją aktywność gdy jeesteś osłabiona emocjonalnie i sprawiają że coraz trudniej funkcjonować bez nich. Zdrowa relacja wzmacnia cię a nie uzależnia.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@hematytka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszytko i mam pytanie trochę z innej beczki - czy ktoś ma doświadczenie z takimi relacjami przez sny?! Bo ja ostatnio śnię o tej samej postaci i ona... Nie wiem jak to powiedzieć, jest bardzo konsekwentna. Zawsze ten sam wygląąd, ta sama osobowość. Zastanawiam sie czy to morze być coś podobnego do tego co opisuje autorka wątku, tylo w trybie nocnym. :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Hematytka oj, o tak, powiem szczerze wlasnie przez sny! U mnie to sie zaczęło dokładnie tak samo. Powtarzająca się postać za każdym razem bardzo wyrazista i spójna. Z czasem zaczęłam ją rozpoznawać i ona jakby tez mnie rozpoznawała. Trwało to przez kilka miesięcy zanim cokolwiek poczułam na jawie. Myślę że sen to dla takich bytów łatwiejszy kanał bo podczas snu nasze filtry mentalne są luzniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@ezoteryk77)
Połączone: 2 lata temu

Ok ale to mnie ciekaiw - jak odróżnić że postać ze snu to duch a nie poprostu wytwór własnej głowy? Naprawdę pytam bo niewiem jak podejść do takich doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Na to pytanie niema jednej prostej odpowiedzi i każdy kto mówi że ma, trochę kłamie 😉 Ale z tego co słyszałam od różnych osób przez lata, jest kilka sygnałów. Postać ze snu ktura jest "twoja" zazwyczaj zmienia sie, reaguje na twoje oczekiwania jest plastyczna. Postać zewnętrzna robi swoje niezależnie od scenariusza snu, może cię zaskoczyć, no wlasnie powiedziec coś czego byś sama nie wymyśliła. To nie dowód stuprocentowy ale coś do obserwowania. Coś w tym jest


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@sprawiedliwa02)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się nad czymś co chyba nikt jeszcze nie powiedział - czy taka przyjaźń z duchem jest bezpieczna długoterminowo? Chodzi mi o to że... No, to jest jednak byt z innego wymiaru. Nawet jeśli jest życzliwy, to czy nasze kontakty z nim nie mają jakichś skutków ubocznych których nie widać od razu? Boję się trochę takich rzeczy, morze dlatego że jestem ostrożna z rytuałami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Sprawiedliwa02 to sensowne pytanie i dobrze że je zadajesz... Z mojego doświadczenia: problemy rzadko kiedy wynikają z samej natury bytu, częściej z nierównowagi po stronie człowieka. Jeśli ktoś zaczyna żyć relacją z duchem kosztem relacji z ludźmi, zaniedbuje codzienne obowiązki, czuje że nie potrafi funkcjonowac bez tej obecności - to jest sygnał alarmowy. Nie dla tego że duch jest zły, ale dlatego że równowaga została zaburzona... Zdrowa relacja nie izoluje.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@cecylka65)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze, no wlasnie betalia ma racje, widziałam takie przypadki ze ludzie sie tak wciagali w kontakt z duchem ze przestawali normalnie funkcjonowac. 🙂 I to nie była kwestia złego ducha tylko właśnie tej nierównowagi. Pytanie do autoki tematu: czy ta twoja obecnosc wpływa jakoś na twoje relacje z innymi ludźmi? Czy raczej jest oddzielną częśicą życia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Cecylka65 doobre pytanie i byłam na nie gotowa 🙂 Nie, nie izoluje mnie, co jest dla mnie wlasnie jednym z argumentów że ta relacaj jest czymś pozytywnym... Mam normalne żcyie, normlnych przyjaciół. Ta obecność jest jakby osobną warstwą, nie zastępuje niczego... Raczej mam wrażenie że przez nią jestem spokojniejsza i łatwiej mi wchodzić w relacje z ludźmi, nie trudniej. Choć rozumiem że to morze brzmieć jak samozachwalstwo i nikt nie ma możliwości tego zweryfikować z zewnątrz. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie uderzyło to co napisała Janeczka - że ta obecność nie izoluje, o dziwo jest jakby osobną warstwą. Dokładnie tak to opisują osoby ktore mają kontakt z duchem opiekuńczym, nie z obsesją czy negatywnym przywiązaniem. Ale mam pytanie - czy ta obecność kiedykolwiek w jakis sposób komentuje twoich ludzi z życia codziennego? Tzn. Dajesz odczucie oceniania, aprobaty, czegoś w tym stylu?


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

@Alusia83 wie co zapytać 🙂 No wlasnie to jest specyficzne. Jest coś co mogłabym opisć jako... Ogólną życzliwość kierowaną w moja stronę,nie w stronę konkretnych osób w moim zyciu. Jak by ta obecność interesowała się mną jakoś tak nie moim otoczeniem. Choc raz, jeden raz, miałam mocnne poczucie ostrzeżenia w zwązku z jedną osobą. I ta osoba faktycznie potem się okazała problematyczna. Ale to był jeden raz na przestrzeni lat. nie upieram się.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Okej ale to ostrzeżenie to mnie zastanawia. Jak to wyglądało w prakktyce? Bo "poczucie ostrzeżenia" to dalej można wytłumaczyć jako po prostu intuicję,że tak sie wyrze nie? Jakiś sygnał z niewiadomości że coś nie gra z tą osobą


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Milosz.ka moi drodzy, no nie zaprzecę bo uczciwie - nie wiem. Wiem tylo że wtedy to nie czułam sie jak moja własna myśl. To była bardziej... Nagłość tego, i kierunek skąd przyszło. Jakby z zewnątrz, nie od środka. Ale masz raccję że tego nie da się udowodnić, ani sobie ani nikomu.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z ostrzeżeniem mnie wciąga. W tradycji nordyckiej mówi sie że fylgja może wysyłaać takie sygnały właśnie kiedy zbliża się zagrożenie dla człowieka z którym jest związana. Nie jako słowa raczej jako nagłe uczucie, prawie fizyczne. Ciekawe że opisujesz to podobnie - nagłość i kierunek. To wcale nie musi być intuicja w zwykłym snesie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 138

@Lucjanek88 wiecie co ale Lucjanek, tu jest błąd w rozumowaniu, mam wrażenie. To że doświadczenie brzmi podobnie do opisu fylgji nie znaczy że to jest fylgja ani w ogóle żaen duch. Mogłoby to tez pasować do opisu przeczucia lękowego albo nawet do zwykłej nieświadomej obserwacji że z tą osobą coś nie gra. Mózg przetwarza mnóstwo rzeeczy kóryych sobie nie uświadamiamy i potem czujemy to jako "nagłe wiedzenie".


Odpowiedz
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Goryczka87 nie twierdzę że to dowód, twierdzę że wzorzec jest podobny. Różnica między intuicją a sygnałem od zewnętrznego bytu morze być wlasnie w tej nagłości i poczuciu kierunku które opisuje Janeczka. Ale przyznam szczerze że rozgraniczenie jest tu naprawdę trudne i nie mam recepty.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Kurcze blade, ja tu widzę że cała rozmowa kręci sie wokół pytania o dowód a tak na prawde różne tradycje w ogóle nie stawiają tego pytania. W voodoo masz lwa, ma do ciebie dostęp i robi to otwarcie, w ryuałach... W szamanizmie masz ducha pomocniczego i on komunikuje się przez ciało szamana. Nikt tam nie pyta "ale skąd wiesz że to nie twoja podświadomość" bo tam relacja z duchem jest wbudowana w cały system praktyki, a nie prywatnym przeżyciem jednje osoby. Może problem z rozmową któąr tu prowadzimy jest to że próbujemy ocenić coś co pochodzi z jednego systemu przez kryteria innego systeum


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Diablica_71 to uczciwa obsewacja i generalnie się zgadzam ale ma też swój limit. Mianowicie: jeśli powiey że każdy system ocenia sam siebie i wszytko jest równie ważne, to nie moożemy powiedziec nic o błędach interpretacji w żadnym z tych systemów. A błędy się zdarzają,nawet w tradycyjnych kontekstach rytualnych. Szaman też może się pomylić co do natury bytu z którym parcuje.


Odpowiedz
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 152

@Tolek94 no tak, nie twierdzę że każda interpretacja jest trafna. Mówię tylo że kryteria weryfikacji muszą być jaokś dopasowane do kontekstu. Samodzielny prywatny kontakt bez żadnej tadycji wokół jest trudniejszy do weryfikacji niż ten w ramach systemu to fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@wanessa85)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od pocczątku i trochę się gubię, bo temat przyjaźni z duchem jest ciekawy ale zastanawiam się nad czymś praktycznym - czy można wogóle taki kontakt jakoś świadomie pielęgnować, czy on sam się kształtuje? Bo Janeczka mówi że to trwa lata i jakoś "jest", ale czy robiła coś żeby go podtrzymać,czy on żyje własnym życiem niezależnie od niej? Moze u kogos innego wyglada to inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To dobre pytanie i sama długo sie nad tym zastanawiałam. Nie robiłam żadnych konkretnych rytuałów. raz próbowałam, bo przeczytałam gdzies że trzeba i to było... Dziwne, jakby wymuszone. Ta obecnosc jest raczej jak, nie wiem jak ktoś kto po prostu jest. Jedyne co robię to że jej nie ignoruję. Jak ją czuję, to nie udaję że nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Janeczka o niewymaganiu rytuałów jest dość charakterystyczne dla pewnego rodzaju kontaktów. Są relacje które buduje się aktywnie i są takie które po prostu istnieją. Obie mogą być autentyczne. Ale Wanessa pyta o coś ważnego - pielęgnowanie. Nawet jeśli niema rytuałów, jest coś czym można zepsuć taką relację. I zazwyczaj jest to wlasnie ignorowanie albo odwrotnie, obsesyjne szukanie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@ezoteryk77)
Połączone: 2 lata temu

A co konkretnie znaczy obsesyjne szukanie w tym kontekście? Bo niby rozumiem ale nie do konca. Chodzi o to że jak ktoś zaczyna ciągle pyać o sygnały to niszczy coś???


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Ezoteryk77 mniej więcej tak. Kiedy zaczyna sie testowanie, wymaganie odpowiedzi na zawołanie, interpretowanie wszystkiego jako sygnał, to albo zaczyna się przypisywać tej relacji rzeczy które do niej nie należą, albo zaczyna się żyć w ciągłym napięciu oczekiwania. Ani jedno ani drugie nie służy czemukolwiek... To dotyczy zresztą każdej relacji, nie tylo z duchem. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@hematytka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tematu snów bo to mnie bradzo interesuje - Wiesia wspominała że u niej to sie przez sny budowało przez kilka miesięc.y Janeczka, u ciebie sny miały w tym jakąś rolę? Czy ta obecność jest raczej na jawie? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

No patrzcie, głównie na jawie, chociaż kilka razy miałam sny gdzie ta sama.. Atmosfera była obecna. Trudno powiedziec czy to była ta sama obecność czy po prsotu mój mózg przetwarzał coś co zdarzyło się wczesniej. Sny są dla mnie trudniejsze do interpretacji niż kontakt na jawie.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

U mnie było odwrotnie - najpierw sny, że tak sie wyraze potem zaczęłam ją czuć na jawie. I ta kolejność była hyba ważna, bo w snie nie miałam żadnego strachu, mogłam sie poprostu przyzwyczaić do tej obecności zanim pojawiła się w codzienności. Zastanawiam się czy to przypadek czy ma to jakis sens z perspektywy tego jak w ogóle takie kontakty się inicjują.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@nacek07)
Połączone: 3 lata temu

Sny jako pierwsza przestrzeń kontaktu to ma sens energetycznie - w trakcie snu pole aury jest bardzej przepuszczalne, świadomość nie blokuje tak mocno. Ale tu jest tez ryzyko ktore warto wymienić. Właśnie dlatego że jesteśmy w śnie mniej krytyczni, łatwiej tam wchodzi coś czego niekoniecznie byśmy wpuścili będąc przytomni. Wiesia jak odróżniałaś że ta postać to nie jest coś niepożądanego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Nacek07 po tym smaym co tu jusz kilka razy padało - po poczuciu po obudzeniu. Nie byłam zmęczona, nie miałam niepokoju, miałam raczej takie spokojne "no, byłyśmy razem". Ale przyznam że na początku sama się pilnowałam, obserwowałam czy cokolwiek idzie nie tak. Nic nie poszło. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Wiesia mówi o stopniowym oswajaniu przez sny jest ciekawe. Zastanawiam sie czy ta kolejność - najpierw sny, potem jawajawa - nie jest czyymś co zależy od samej osoby, nie od bytu. Jakby sen był przestrzenią gdzie my jesteśmy mniej zablokowane,a nie jakimś specjalnym kanałem. Janeczka, jak to wyglądało u ciebie zanim ta obecność w ogóle pojawiła sie na jawie - byłaś wtedy w jakimś szczególnym okresie życia?


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@janeczka-ka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ojej, tak szczerze? To był dość trudny czas. Nie powiem że tragedia,ale byłam bardzo sama w pewnym sensie - nie brak ludzi, ale takie wewnętrzne osamotnienie, wiecie jak to bywa. I ta obecność pojawiła sie właśnie wtedy. Czy to znaczy że to była moja psychika ktura coś skomensowała? Może. Czy to znaczy że coś poczuło moment kiedy mogło sie zbliżyć??? Też morrze... nie wiem co z tym zrobić, bo obie opcje są jakoś prawdopodobne i nie wykluczaja sie nawzajem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: