Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy nie gubimy czegoś z oryginalnego tematu. Posty i wstrzemięźliwość jako asceza albo praktyka zdrowotna, a wylądowaliśmy na tym, kto się mieści w tradycji, a kto nie. To nie jest zarzut, bo uważam, że ten wątek jest ważny. Ale chcę zapytać wprost, czy ktokolwiek tu uważa, że wstrzemięźliwość seksualna ma sens zdrowotny niezależnie od duchowości? Nie jako przekierowanie energii, tylko czysto biologicznie?
To właśnie jest pytanie, które mnie trapi od jakiegoś czasu. Czy post działa, bo ja wierzę, że działa, czy jest jakiś mechanizm niezależny od wiary? Bo jeśli to wiara, to orientacja, płeć, tradycja, to wszystko jest drugorzędne. Ale jeśli jest mechanizm, to te rzeczy mogą mieć znaczenie.
Ale czy to nie jest właśnie różnica między postem chrześcijańskim a, powiedzmy, tantryczną wstrzemięźliwością? Bo w chrześcijaństwie post jest bardzo mocno zakorzeniony w wartości wyrzeczenia, pokuty, relacji z Bogiem. A w tantrze chodzi o zarządzanie energią. To jest ten sam ruch ciała, zupełnie inne znaczenie.
No i tu mamy problem, bo to jest właśnie to, o czym chciałam zapytać od początku. Czy post może być jednocześnie praktyką duchową i sposóbm wykluczenia? I jak odróżnić, kiedy ktoś proponuje ci wstrzemięźliwość z troski o twój rozwój, a kiedy po prostu chce, żebyś się nie ruszał i siedział cicho?
Ale czy nie jest tak, że każda tradycja ma jakieś grupy, wobec których działa bardziej jako nakaz niż jako wybór? Kobiety w wielu tradycjach nie mogły uczestniczyć w rytuałach podczas menstruacji. To nie był wybór ascezy, to był zakaz. Więc to nie jest tylko kwestia orientacji.
Wracam tu do czegoś, o czym mówiłem wcześniej. Pytanie w tytule o ascezie i zdrowiu jest może zbyt proste. Bo teraz widzę, że jest jeszcze trzecia możliwość: wstrzemięźliwość jako instrument kontroli społecznej ubrany w język duchowy. I to jest może najstarsze użycie tego pojęcia, starsze niż jakikolwiek system zdrowotny.
Dokładnie i to jest coś co widac w astologi też. Saturm jako planeta ascezy i ogranichen, jest zawsze tam gdzie mamy jakieś struktury, zasady, hierarchię. Nieprzypadkowo. Bo ktoś musiał te struktury wymyśleć i zakodowac w symbolice. Ciekawe jest to że nawet jak oderwiesz sie od konkretnej tradycji, symbol zostaje i nadal działa na wyobraźnię.
Wracając do tego, co Arat powiedział o wstrzemięźliwości jako instrumencie kontroli społecznej, bo to mnie nie daje spokoju. Rozumiem ten argument, ale mam wrażenie, że trochę za szybko przechodzimy od "może być sposóbm kontroli" do "jest sposóbm kontroli". Jak mamy odróżnić post jako autentyczną praktykę od posta jako narzucenia, jeśli forma zewnętrzna może być identyczna?
