Zastanawiam się, jak różne tradycje podchodzą do postów i wstrzemięźliwości - czy to czysto duchowa praktyka, czy może jednak chodzi o coś bardziej fizycznego? W chrześcijaństwie post jest aktem pokuty i oczyszczenia, ale słyszałem, że np. w niektórych nurtach tantry wstrzemięźliwość seksualna ma zupełnie inne znaczenie. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia albo wiedzę na ten temat? Bo mam wrażenie, że często myli się ascezę z czymś w stylu diety detoksykacyjnej.
To jest właśnie pytanie, które mnie od dawna trapi. W magii ceremonialnej wstrzemięźliwość przed rytuałem ma bardzo konkretny cel - chodzi o skupienie energii. Nie je się, nie uprawia się seksu, czasem nie śpi. Ale to nie jest asceza dla ascezy, tylko świadome zarządzanie życiową siłą. Pytanie, czy to się różni od tego, co robi mnich buddyjski, który żyje tak na co dzień?
Mnie ciekawi właśnie ten wątek czystości rytualnej. Czy to znaczy, że w tych tradycjach orientacja seksualna ma jakieś znaczenie? Bo jeśli chodzi tylko o tymczasowe powstrzymanie się, to chyba nie ma znaczenia, kto z kim - liczy się sam akt rezygnacji, prawda?
Nie do końca rozumiem tego rozróżnienia. Jeśli tantryk uprawia seks, to jak to jest wyrzeczenie? Czy chodzi o to, że robi to bez emocji, bez przywiązania? To brzmi trochę... zimno, nie?
A co z chrześcijaństwem? Bo tam post to post i koniec, a z seksem poza małżeństwem to też wiadomo jak jest. Czy to znaczy, że chrześcijaństwo bardziej surowo traktuje całą tę sferę niż np. hinduizm?
Właśnie chciałam napisać o tym, co powiedział Arat. Bo jak patrzę na numerologię i horoskopy, to wychodzi mi, że podejście do ascezy może być bardzo różne w zależności od... no, może nie orientacji, ale od energii danej osoby. Panny i Koziorożce często mają tendencję do ascetycznego podejścia do życia, a Ryby i Byki to jednak inaczej. Czy ktoś to u siebie obserwuje?
Wracając do początku dyskusji - czy ktoś próbował postu jako praktyki i mógłby powiedzieć, czy czuł jakiś efekt duchowy, czy tylko fizyczny? Bo ja kiedyś trzymałam post przez trzy dni i byłam tak głodna, że myślałam tylko o jedzeniu, żadnych objawień 🙂
A skąd w ogóle wiadomo, że ciało "współpracuje"? To brzmi jak coś, czego nie da się sprawdzić. Jak odróżnić stan duchowy od zwykłego efektu niskiego cukru?
Muszę się tu wtrącić, bo to jest sedno całej dyskusji. Czy różne tradycje naprawdę traktują orientację jako coś, co wpływa na zdolności duchowe, czy też chodzi wyłącznie o to, co robisz z energią, niezależnie od tego, z kim? Bo te dwie rzeczy to zupełnie różne podejścia etyczne i praktyczne.
Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i muszę powiedzieć, że jestem nieco sceptyczna co do całego tego rozróżnienia energii. Ale to, co powiedzieliście o tradycjach tantrycznych i symbolicznym znaczeniu płci jako zasad, to przynajmniej ma jakąś logikę wewnętrzną. Chociaż i tak brzmi jak metafora nakładana na coś, co może nie istnieć.
To wróćmy do chrześcijaństwa, bo Arat trochę otworzył ten wątek, a potem wszyscy poszli w czakry. Mnie zastanawia jedno: czy w chrześcijaństwie jest jakaś tradycja, gdzie post i wstrzemięźliwość są rozumiane jako gromadzenie energii, jak u szamana, czy zawsze chodzi o pokutę i wyrzeczenie jako wartość samą w sobie?
Ciekawe, że padło imię Jana od Krzyża. Czytałam gdzieś, że jego opis nocy ciemnej duszy jest strukturalnie podobny do pewnych stanów w szamańskiej inicjacji. Takie całkowite opróżnienie przed przemianą. Czy post ma w tym udział jako warunek wejścia w ten stan?
Ja raz robiłam coś podobnego, choć nie wiedziałam, że to ma jakąś nazwę. Przez kilka dni jadłam bardzo mało, skupiałam się na jednej intencji i robiłam rozkłady karciane każdego wieczoru. Nie wiem, czy to był efekt postu, ale karty przez ten czas układały się w bardzo spójne obrazy, jakby coś chciało mi coś powiedzieć w kółko.
A mnie zastanawia, czy to nie jest po prostu efekt sugestii. Znaczy, wchodzisz w post z intencją, że coś ma być inaczej, i potem mózg dostosowuje odbiór do oczekiwań. Nie mówię złośliwie, serio pytam. Jak to odróżnić?
Właśnie tu wchodzi różnica między tradycjami. W niektórych podejściach, które znam, intencja jest wypowiadana głośno na początku i powtarzana przy każdym odczuciu głodu jako przypomnienie, po co to robisz. Głód staje się wtedy czymś w rodzaju kotwicy. Za każdym razem, gdy ciało woła o jedzenie, ty wracasz do intencji. To nie sugestia, to ćwiczenie uwagi.
Wchodzę tu, bo to akurat mój temat. Prowadzę dziennik snów od kilku lat i faktycznie są okresy, kiedy sny są wyraźniejsze i bardziej narracyjne. Nie robiłam tego świadomie jako postu, ale teraz jak myślę, to kilka takich okresów zbiegało się z czasem, kiedy jadłam mniej, bo byłam bardzo zajęta albo zmęczona. Nie wiem, czy to związek przyczynowy, ale jednak.
Wróćmy na chwilę do wstrzemięźliwości seksualnej, bo jakoś zeszliśmy na sny i karty. Mnie nadal interesuje to, co Szaman powiedział wcześniej, że ta wstrzemięźliwość działa wolniej, ale trwa dłużej. Czy ktoś z was miał doświadczenie robienia jednego bez drugiego? Samo powstrzymanie od seksu bez postu od jedzenia?
Ja robiłam to odwrotnie. Post od jedzenia bez ograniczeń w sferze seksualnej. I co ciekawe, podczas postu ta sfera była i tak mniej aktywna sama z siebie, jakby ciało samo regulowało priorytety. Nie wiem, czy to jest reguła, ale u mnie tak działało. Może te dwa rodzaje wstrzemięźliwości są ze sobą połączone głębiej niż myślimy?
Muszę przyznać, że do tego pytania podchodzę bez gotowej odpowiedzi. Sceptycznie podchodzę do całej tej energetyki, ale pytanie Hortensji jest dla mnie sensowne nawet bez wiary w czakry. Bo jeśli post działa przez mechanizm fizjologiczny, to powinien działać tak samo u każdego, niezależnie od orientacji. A jeśli działa przez mechanizm symboliczny czy rytualny, to zależy od tradycji i jej założeń.
Pytam, bo sama miałam tak ostatnio. Trzeci dzień, piję tylko wodę i herbatę, i zamiast skupienia mam permanentny szum w głowie. Nie medytacja, nie nic, tylko myśl o tym, że chce mi się jeść. Szaman, ty pisałeś wcześniej o głodzie jako kotwicy, ale co jeśli głód jest tak mocny, że zamiast kotwicą być, to po prostu rozbija uwagę na kawałki?
Słucham tej rozmowy o przygotowaniu i myślę, że jest tu coś, co pomijamy. Mówicie o tym, żeby ciało było gotowe, ale co z głową? Ja miałam sytuację, że byłam fizycznie przyzwyczajona do krótkich postów, a i tak jeden konkretny raz wszystko się rozpadało, bo weszłam z nierozwiązanym konfliktem emocjonalnym. Ciało wytrzymało, głowa nie. Czy to też jest część tego przygotowania, czy osobny temat?
Zaostrzył się najpierw i dopiero pod koniec jakoś opadł. Jakby post wyciągnął go na powierzchnię i nie dał ukryć. Nie wiem, czy to jest coś dobrego, ale na pewno nie było przyjemne. I teraz wracając do pytania Lunarnej, może właśnie dlatego trudno ocenić, czy post przeszkadza w praktyce, czy jest jej częścią. Czasem to, co przeszkadza, jest właśnie tym, co miało wyjść.
Chcę dorzucić coś z perspektywy czakr, bo to może łączyć oba modele. W pracy z czakrami wstrzemięźliwość seksualna to nie jest ani czyste zbieranie energii, ani czyste wyrzeczenie. To raczej przekierowanie. Energia sakralna jest, tylko zamiast iść w dół, idzie w górę. Czy to jest technika czy asceza? Według mnie jest gdzieś pośrodku i może właśnie dlatego ta dyskusja krąży bez rozstrzygnięcia.
Słucham was od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś, co się tu pojawiło mimochodem. Mówiliście o orientacji seksualnej i o tym, czy mechanizm działa tak samo. Mnie interesuje coś innego, czy w tradycjach, które znacie, jest w ogóle jakaś różnica w tym, jak podchodzi się do wstrzemięźliwości w zależności od tego, kto ją praktykuje? Nie tylko orientacja, ale w ogóle, czy są różne zalecenia dla różnych osób?
I tu się pojawia coś, co chcę podnieść, bo to ważne. Jeśli tradycja opiera się na polaryzacji żeński-męski jako zasadach kosmicznych, to co z osobami, które nie identyfikują się z żadnym z tych biegunów, albo z oboma? Czy te tradycje mają odpowiedź na to pytanie, czy po prostu je ignorują? Leontyna, Szaman, spotkaliście się z tym?
Ja chcę się tu wtrącić, bo to dotyczy też czegoś, o czym mówiłam wcześniej. Mój post, w którym wszystko się rozpadało, był właśnie bez tradycji, tylko z własną intencją. I nie wiem do dziś, czy to była wada, czy zaleta. Może gdybym miała jakiś system, wiedziałabym, co z tym zrobić, kiedy zaczęło boleć.
Ale wracając do wstrzemięźliwości seksualnej i orientacji, bo jeszcze nie usłyszałam odpowiedzi na to, co mnie najbardziej interesuje. Czy w praktyce kogoś tu orientacja w ogóle zmieniła to, jak ta wstrzemięźliwość działa albo nie działa? Czy to jest tylko teoria, czy ktoś ma doświadczenie?
