Ojejciu no, ja tu czytam od początku i jedno mi nie daje spokoju - jak to jest że Adam Kadmon to niby "idealna forma" człowieka, ale jednocześnie jest tak wielki że światy powstawały z jego oczu i uszu? To nie brzmi jak "człowiek" tylo jak jakiś gigant z mitu... W czym to się różni od Purushy albo od innych takich kolosów?
No to tak, mistral trafił w serce sprawy. W luriańskiej kabale Adam Kadmon jest dosłownie pierwszym wyemanowanym bytem po Cimcum - po tym jak Ain Sof "cofnął się" żeby zrobić miejsce na stworzenie. I ta forma jest ludzka nie dlatego że bóg jest człowieikem ale dlatego że czlowieek jest zbudowany na wzór tej struktury. Wszystkie sefirot,całe drzewo żcyia, to jest mapa zarówno kosmosu jak i ciała człowieka. To nie jest przypadek tylo podstawowa analogia
Okej ale to mnie tochę kręci w kolko. Jeżeli Adam Kadmon jest "przed" drzewem życia i sefiroty wyemanowały z jego oczu nosa,ust - to co było w miejscu gdzie teras jest drzewo życia ZANIM on tam był? Czy to wogóle pyytanie ktore ma sens w tej kosmologii czy raczej bez sensu go zadawac
Chcę wrócić do Majmonidesa bo Profetka to wspomniała i mysle że to jest niedoceniony wątek. Majmonides był racjonalistą, nie mistykiem więc jego idea człowieka jako mikrokosmosu jest zupełnie inna w charakterze niż Luria... Dla Majmonidesa to bardzej filozofia arystotelesowska - człowiek ma intelekt który łącczy go z formami boskimi - a nie dosłowna kosmologia świateł i naczyń. To są dwie baardzo różne drogi do podobnego wniosku,przynajmniej tak mi sie wydaje. Ale nie jestem specjalistą.
No popatrzcie, ojej, zaczynam się tu gubić z tym wszystkim. Czytam od góry i mam pytanie może głupie - czy ta "iskra bożości" którą ma każdy czlowiek, o której pisała Sprawiedliwa, to jest ta sama iskra co te iskry ktore wypadły ze stłuczonych naczyń? Bo wczesniej to było opisywane jako kosmiczna katastrofa, a z drugiej strony brzmi to jakby każdy z nas nosił kawałek tej pierwotnej formy w sobie... To jest pocieszające czy raczej smutne jeśli tak pomyśleć
