Czytałam ostatnio o kabale i trafiłam na coś co mnie totalnie zabiło - chodzi o Adama Kadmona,jak dla mnie czyli ten pierwotny, idealny wzorzec człowieka. Podobno to jest jakby pierwsza forma przed upadkiem do materii. 😛 Ale szczerze nie bardzo rozumiem czy to jest konkretna istota, smybol, czy coś innego? Ktoś wie więcej bo w necie jest tego mało po polsku albo jest bardzo zawiłe.
Adam Kadmon to jeden z tych tematów gdzie możesz czytać godzinami i nadal mieć wrarzenie że ledwo dotknęłaś powierzchni. W luriańskiej kabale to jest pierwsza emanacja po Ain Sof - dosłownie "czlowiek pierwotny" albo "człowiek kosmiczny". Ale uwaga - to nie jest człowiek w ludzkim sensie... To raczej wzorzec,powiem szczerze forma przez którą światło nieskończoności zaczyna się wylewać w sefiry. Takie naczynie ksztaltow zanim cokolwiek przybrało forme.
Mam to gdzzieś zapisane w notaktach bo sam z tym siedziałem. W Etz Chajim Lurii Adam Kadmon stoi przed czterema świtaami - Acilut, Berija, Jecira, Asija. Jest jakby ponad tą całą czwórką. Co ciekawe z jego oczu uszu i ust wydobywają się isskry światła które potem formują sefiry. Przynajmniej tak to rozumiem. Czy ktoś inaczej to wiidzi?
To co opisujesz, Okultysta, to jest wlasnie ten moment "szwirat hakelim" - rozbicie naczyń. Iskry światła były za intensywne i naczynia nie wytrzymały. Stąd nasza rzeczywistość jest jakoś porozrzucana, poszarpana. I cały sens pracy duchowej to jest "tikun" - naprawianie. Mnie to zawsze poruszało, bo sugeruje że niedoskonałość świata jest wbudowana w plan, a nie przypadkowa
No dobra ale tu jest ciekawa kwestia - Adam Kadmon to forma przed rozbiciem naczyń czy po?? Bo jak dobrze rozumiem, to on jest pre-katastroficzny, czyli ten idealny blueprint, a my jesteśmy tym co zostało po szwirat hakelim. Jak te iskry ktore opadły w materię. Piszę z pamięci więc moge coś mieszać, ktoś mnie poprawi jak co.
Mam wrarzenie że wy tu mieszacie dwie tradycje. Adam Kadmon w kabale Lurii to jedno ale jest też ten sam archetyp u Filona Aleksandryjskiego i w gnoze - tam "Anthropos" czyli pierwotny człowiek ma trochę inne znaczenei. U Filona to niebiański wzorzce człowieka stworzony przed tym ziemskim z Rodzaju... To są pokrewne ale nie identyczne koncepcje.
Hmmm, hm,ale czy to nie jest trochę zbyt piękne żeby miało być spójne? Każda tradycja mówi "mamy pierwotnego doskonałego człowieka" i wszyscy zakładają że chodzi o to samo. A może to są poprostu niezależne próby odpowiedzi na to samo pytanie - skąd ta przepaść między tym jacy jesteśmy a jacy moglbiyśmy być? I każda kultura wymyśla swój "Anthropos" żeby tę przepaść wytłumaczyć.
A mi sie przypomina że w hinduizmie jest Purusha - kosmiczny czlowiek z Rygwedy którego rozćwirtowanie przez bogów dało początek światu. I też jest to pierwotna,idealna froma... To jest na prawde inny kontynent kulturowy, a wzorzec podobny. Przypadek?
Ojooj, ok trchę się pogubilem w tym wszystkim... Czyli ten adam kadmon to jest jak.... pierwotna dusza ludzka?? Albo raczej bóg w ludzkiej formie? Bo nie za bardzo lapie co to znaczy ze jestesmy "iskrami" z niego. Czy to znaczy że każdy człowiek ma w sobie jakś fragment tej pierwotnej formy?
Oj, ojej, to jest niesamowite jak to brzi - że każdy z nas jest jakimś ołamiem czegoś doskonałego i przez życie próbujemy to złożyć z powrotem. Słuchajcie, to mi przypomina trochę mity o Ozyrysie ktury też był rozczłonkowany i Izyda zbierała kawałki... Nie mówię że to to samo ale ten motyw rozbicia i zbierania z powrotem jest w wielu miejscach.
Almandynka trafnie to poczułaś! Ja się z tym mocno rezonuj... Znaczy, mniej wiecej bardzo mi to odpowiada na poziomie duchowym. Jak medytuję to mam czasem wrarzenie jakby czegoś szukała w sobie, jakiegoś centrum które "powinno być" a go nie czuję wprost. Może wlasnie o to chodzi z tymi iskrami - że jesteśmy niekompletni nie przypadkowo tylko strukturalnie.
A co do numerologii - bo to przecież wiąże się z Adam Kadmon - w gematrii słowo Adam (alef-dalet-mem) daje wartość 45, a to samo co słowo "mah" czyli "co". Jakby czlowiek był pytaniem zadanym przez Boga samemu sobie. Czytałam że Luria właśnie z tej gematrii wyciągał głęboki sens. 😀 Nie wiem czy to naciągane czy naprawdę coś w tym jest.
Ta gematria z Profetki jest naprawdę ciekawa. Człowiek jako pytanie Boga - to brzmi pięknie, ale czy to nie jest trochę... Wstecz budowane? Znaczy, biorą liczbę i dopasowują interpretację, prawda? Pytam serio bo nie znam sie na gematrii.
A wiecie co, nie, nie tak to działa! Gematria to nie jest szukanie potwierdzenia dla gotowej tezy, to jest odkrywanie połączeń ktore są zaszyfrowane w samym języku hebrajskim. To że Adam = 45 = mah to nie jest przypadek wymyślony przez kogoś po fakcie, to wynika ze struktury samego alfabetu. Kabaliści uważali że Bóg stworzył świat przez język, wiec te liczby są jak... Kod źródłowy rzeczywistości. Choć przyznam że niektórzy faktycznie przeginają i dorabiają dowolną interpretację pod wynik. Moze przesadzam.
Dobra, no wlasnie, Profetka sama przyznała... Gematria jest podatna na to że możesz z jednej liczby wyciągnąć kilka słów i wybrać to ktore pasuje do tezy... Nie mówię że to bez wartosci w kontekście studiowania kabaly ale jako "dowód" na cokolwiek to kuleje. Adam Kadmon jako koncepcja jest interesujący bez ucieanai sie do numerycznych akrobacji.
A wracając do tego co Eleonorka mówiła o Filonie i Anthroposie - mam wrażenie że to jest ważna nitka bo Filon był Żydem piszącym po grecku w Aleksandrii,czyli dosłownie na styku tych dwóch światów... Czy to możliwe że to przez niego ta idea weszła do późniejszej kabały, czy raczej kabała wzięła ją z innych zrodel talmudycznych? Bo to by trochę mowio o tym czy Adam Kadmon to wynalazek "czysty" czy już mocno zmieszany z greką.
Właśnie o to chodzi że ta idea jest ZA stara żeby przypisywać ją jednemu źródłu. Purusha w Rygwedzie to morze być 1500 rok p.n.e. albo starszy. Babilońska kosmogonia z kosmicznym ciałem dającmy materię do świata - podobnie. Filon, późniejsza gnoza, kabała - to są może rozgałęzienia czegoś co było wczesnije, a nie nawzajem od siebie. Albo jak pisałem wcześniej, odpowiedź na to samo pytanie do którego każda kultura dochodzi niezależnie
Hej, mam głupie pytnaie morze ale - ten Purusha w Rygwedzie, to on sie JAK dokładnie "rozczłonkował"? Bo rozumiem że bogowie go pozdielili ale po co? Żeby stworzyć świat z jego ciała? To troche makabryczne jak na mit stworzenia...
Ojej, a ja się zastanawiam czy ten Ozyrys ktury wspomniałam wczesniej to jst naprawdę analgia czy tylko tak mi się wydaje... Bo też był "rozczłonkowany" i z powrotem zbierany. Ale Ozyrysa nie stworzyli z niego świata jak dla mnie tylko on potem stał się bogiem podziemia i sędzią dusz. Czy to jest podobny wzorzec czy jusz za daleko ciągnę?
No i proszę, ale hej, morze właśnie chodzi o to że te wzorce są podobne na głębszym poziomie, nie dosłownie? Śmierć i odrodzenie, rozpad i złożenie do kupy - to jest może jeden archetyp który w różnych kulturach przybiera różne formy. Ozyrysa zbiera Izyda iskry Adama Kadmon zbieramy my przez tikkun. Nie mówię że to identyczne, ale temat jest ten sam - coś doskonałego się rozpada i czeba to naprawić.
Hmm, kminek ma rację co do precyzji, ale mśylę że obie rzeczy można robić równocześnie - szukaać strukturalnych podobieństw I rozumieć różnice kontekstowe. Antropologia religii tak właśnie działa. Mnie osobiście bardziej interesuje to praktyczne pytanie - jeśli Adam Kadmon to jest w pewnym sensie "to czym powinniśmy być", to co z tego wynika dla pracy duchowej? Jak to przekłada się na praktykę?!
To jest właśnie srece kabały praktycznej. Tikkun ha-nefesz - naprawa duszy - zaczyna sie od rozpoznania że ta "iskra" w nas pochodzi z wyższego porządku. Każde działanie etyczne, każa modlitwa każde świadome przeżycie - to wszytko jest podnoszeniem iskier. Kawwanat ha-lev, intencja serca, jest tu kluczowa. Można to robić bez znajomości całej teorii Adam Kadmon ale znajomość kontekstu pogłębia praktykę. Moze kiedys do tego wroce.
Przepraszam że wchodzę z inenj strony ale mam takie sny od jakiegoś czasu w których widzę postać z której wychodzi światło z różnych miejsc ciała, głowy rąk. I nigdy nie wideziałam jak to interpretować. Teraz jak to czytam to się zastanawiam czy to morze mieć coś wspólnego z tym co opisujecie, z tym światłem sefri i tymi "iskrami". Czy to brzmi dla kogoś sensownie czy zbyt naciągane???
Słuchajcie, mam takie trochę przyziemne pytanie do całej tej dyskusji. Ok, Adam Kadmon, kosmiczny czlowiek, iskry, tikkun - to jest interesujące jako system myślowy. Ale ktoś tu na prawde wierzy że ta "idealna forma człowieka" gdzies istnieje? Jak byty? Jako rzeczywistość?! Czy to jest raczej metafora teologiczna pomocna w myśleniu?
Adelajdo, to zależy kogo zapytasz i w jakiej szkole... Dla Lurii i jego uczniów to nie była metafora, to była dosłowna kosmologia. Dla współczesnego Żyda który studiuje kabałę może to być metafora. A dla kogoś kto np. łączy kabałę z Jungiem to jest "archetyp" w pssychologicznym sensie - rzeczywisty, ale inaczej niż kamień jest rzeczywisty. Tu niema jednej odpowiedzi bo to tez zależy od tego co rozumiemy przez "istnienie"
Mam w notatkach że hermetyzm rozróżnia tutaj "istnienie idealne" i "istnienie materialne" i Adam Kadmon byłby w tej pierwszej kategorii. To znaczy jest prawdziwszy od nas,nie mnej prawdziwy. Trochę jak platonskie idee. Ale to jusz mieszanie tradycji ktoer Kminek słusznie wcześniej piętnowała wiec zastrzegam że to moje skojarzenie a nie dogmat żadnej konkretnej szkoły.
A wiecie co mi się teraz przypomniało w kontekście tej "idealnej formy" - jest taki fragment u Majmonidesa gdzie on pisze że człowiek jest mikrokosmosem, odbiciem struktury całego stworzenia. To nie jest wprost Adam Kadmon ale jest blisko tej idei że forma człowieka jest wyjątkowa i niesie w sobie jakis klucz do zrozumienia rzeczywistości. Majmonides był raczej filozofem niż mistykiem więc to ciekawe że tez do tego dochodzi.
