No popatzrcie, właśnie ta etyczna strona apotropeiki jest chyba najciekawsza i najmniej omawiana. W każdej tradycji jest jakis odpowiednik zasady że ochrona kierowana ku komuś bez jego wiedzy to balansowanie na granicy. Szczególnie że jak Szeptucha mówiła, techniki ochrony i ataku są symetryczne. Kto ustala co jest ochroną a co ingerencją? W praktyce każda tradycja ma jakichś strażników tej granicy - szeptuchę, kapłana,starszego
Wracam do run bo tam skończyliśmy z Tymkiem i nie dokończyłam myśli. W tradycji nordyckiej była kategoria run ægishjálmr i helm of awe - to nie był osobisty amulet, to był znak stawiany w imieniu drużyny, klanu, domu. Jedna osoba robiła znak ochronny dla wielu. Czyli ta ochrona kogoś bez jego indywidualnej zgoddy była zakodowana w samej tradycji - zgoda była zbiorowa, wynikała z przynależności do grupy
Ale czekajcie,to znaczy ze jak należę do jakiejś grrupy to ktoś morze na mnie stawiać ochrony i ja nawet nie wiem? To trochę dziwne. A co jeśli nie chcę? Czy możan sie jakoś przed tym zabezpieczyć czy to działa automatycznie na wszystkich w grupie?
Tak, i to jest ważna różnica którą chyba za mało podkreślamy. ægishjálmr to był znak terroryzujący napastnika, nie tarcza wokół osoby. Dosłownie "helm grozy", czyli coś co działało na zewnątrz, odstraszało zanim wogóle dotarło do chronionego. To bardziej apotropeika zewnętrzna, jak te gorgoneiony na tarczach greckich. Znak który mówi - nie wchodź tu.
No i wracamy do oka. Oko Horusa, oko Fatmy, gorgona, złe oko odwrócone złym okiem - ten motyw przewija sie przez całą tę dskusję i hyba to jest ta jedna z niewielu rzeczy ktore WSZĘDZIE są takie same. Coś patrzy żeby tamto drugie nie patrzyło. Może to jest poprostu coś głęboko wbbudowanego w ludzkie postrzeganie zagrożenia?
A to ciekawe że akurat oko jest takie uniwersalne, bo jak sie nad tym zastanowić to złe oko jako koncepcja jest w zasadzie w każdej kulturze którą znam. Tureckie nazar, hamsa, figa, oko Horusa... To jest dużo zbieżności jak na przypadek, nie?
Morion, rozumiem ten argument ale zauważ że prowadzi do ciekawego miejsca - skoro to wbudowane w biologię to może apotropeika oka działa właśnie dla tego że tak sie wyraze że AKTYWUJE coś biologicznego. Widzisz nazar i twój układ newowy reaguje iaczej niż na pustą ścianęę. I kto wtedy ma rację, ty czy ja? :). Moze kiedys do tego wroce.
Ojoj, ojej, ta wymiana między Morion i Runomirą to jest właśnie to czego szukałam w tej dyskusji bo jakoś nigdy nie umiałam ułożyć sobie w głowie jak jedno z drugim może się zgadzać! Dziękuję obu! A ja mam pytanie do Kamilki - te runy ochronne dla grupy, to czy one były gdzies fizycznie umieszczane, na progu, na broni, czy tylko rysowane na ciele? To moje trzy grosze.
A ja mam głupie pytanie może - czy jak sie robi taki znak ochronny w domu,to ma znaczenie z jakiego materiału? Bo czytałam że drewno lepsze niż metal, a gdzies indziej że odwrotnie. Ktoś to wie?
Ojejciu, no tak, właśnie to mnie zawsze gubi, że w każdym miejscu jest inaczej. Mam w domu kilka rzeczy z roznych tradycji i teraz po tym co Dziewanna wczesniej pisała o synkretyzmie zastanawiam sie czy to wogóle ma sens żeby mieszać czy lepiej trzymać się jednej?
A wlasnie wracając jeszce do materiałów bo Lunella i Dzidka to poruszały - czy ktoś korzysta z ochrony fotografii jako obiektu?? 😉 Mam na myśli że słyszałam o tradycjach gdzie zdjęcie osoby może być nośnikiem ochrony albo odwrotnie, szkody. To jest coś realnnego w którychś tradycjach czy raczej mit z filmów?
O, to jest bardzo realne i wcale nie tylko mit. W hoodoo i rotowork praca ze zdjęciem to absolutna podstawa, zdjcie traktuje się jako substytut osoby działa zasada podobieństwa. W vooodoo podobnie. W neiktórych tradycjach szamańskich zdjęcie może uwięzić część duszy, stąd opór przed fotogrfaowaniem u niektórych ludów. to nie jest głupi przesąd filmowy, tylko echo konkretnych wierzeń
Kamilka, to jest bardzo konkretne! A czy ta runa na apaarcie to chrni fotgrafa, obiekt zdjęcia, czy oba naraz? Bo z tego co pisałaś wcześneeij, te same runy w różnym kontekście inaczej działają
Ej a to wogóle otwiera temat który mnie bardzo kręci - apotropeika dla twórców. bo przecież malarze, że tak to ujmę graficy,fotografowie mają kontakt z obrazami ktore tworzą i z energią osób portretowanych. Czy jest coś specyficznie dla artystów wizualnych poza runami? Jakiś amulet dla pracowni?
Jest i to całkiem sporo! W tradycji słowiańskiej pracownia czy kąt rzemieślnika miał własną ochronę, inne niż dom. Przy krosnach tkaczki wieszano czerwoną nitkę, przy garncarstwie były określone gesty przed pierwszym wypaleniem, analogicznie mozna myśleć o prestrzeni twórczej dziś. Co do malarzy - w renesansowej Europie na prawde niektórzy wierzyli że obraz moorze przejąć coś od modela i odwrotnie. 🙂 To nie hoodoo, to bylo i w Europie.
No tak, w sumie portret Doriana Graya to nie był pomysł z sufitu. Wilde musiał skądś to wziąć, a te przekonania że obraz jest energetycznie powiązany z modelem były na prawde żywe. Ciekawe tylo jak odróżnić rzeczywistą tradycję od późniejszej literackiej amplifikacji.
Morion, myślę że w tym przypadku literatura i tradycja szły razem, no i nie literatura za tradycją... Te przekonania były aktywne, Wilde je zebrał i wyostrzył. Podobnie jak Stoker z wampirami, trrochę zbierał autentyczne wschodnioeuropejskie wierzenia. Więc traktowałabym to jako sygnał że temmat był żyyw, nie jako jego źródło.
Wracając do praktycznego pytania Oriany - dla pracowni twórczej podstawa to oczyszczanie przestrzeni po każdej intensywnej sesji z ludźmi, szczególnie portretowej. Nie muszi być rozbudowane. Dym z rozmarynu, otwarte okno, intencja. To co Dziewanna pisała o rytuale przed pracą - to jest ta sama zasada. Zamknięcie poprzedniej przestrzeni przed otwarceim nowej.
I tu jest wlasnie piękna zbieżność różnych tradycji - ta higiena energetyczna prcaowni to tak na prawde ta sama logika co mycie rąk przed i po. Nie mistyka a oczywistość dla kogoś kto naprawdę pracuje z energią. Fotograf po całodniowej sesji portretowej niesie w soobie echa tych ludzi. Coś z tym zrobić.
O matko, nigdy o tym nie myślałam a moja siostra właśnie zaczyna robić portrety zawodowo i będę jej musiała o tym powiedziec! Ale czy ona musi w ogóle wierzyć żeby to miało sens? Bo ona jest zupełnie z innej bajki jeśli chodzi o ezoterykę 😛
Ale czy to wtedy w ogóle jest apotropeika czy po prostu dobra praktyka mentalna? Bo zaczynam gubić gdzie jest granica. Mam wrażenie że w tej dyskusji czasem mówimy o jednym a czasem o drugim i nie zawsze wiadomo czy ktoś mówi o magicznym mechanizmie czy o psychologicznym
Tak, to jst właśnie ta granica gdzie ja przestaję kłócić sie z Runom, bo ona ma rację w tym konkretnym sensie... Choć zaznaczę że "działa psychologicznie" to nie jest mała rzecz i nie deprecjonuję tego. Psychika to duże terytorium.
To w takim razei mam pytanie do Glozki bo ona wczesniej pisała o synkretyzmie - jeśli mam w pracowni różne rzeeczy, rozmaryn z jednej tradycji, nazar z drugiej,runę na stole to one jakoś ze sobą "gadają" czy są oddzielne? Bo teraz zaczynam mylśeć że może zamast je gromadzić powinienem wybrać jeen system
Ej a ja wróce do tego co Lunella pisała o materiałach bo mam teraz konkretne pytanie - jarzębina to drewno ale znam osoby które mają w domu suszone gałązki jarzębiny, nie wyrzeźbione poprostu gałązki. Czy to wystarczy czy muszi być obrobione w jakis sposób?
