Ostatnio wróciłem do starych notatek z lektury Księgi Wychodzenia za Dnia - bo tak to się właściwie powinno tłumaczyć, nie "Księga Umarłych" jak mówią wszyscy - i zacząłem się zastanawiać czy ktoś tutaj w ogóle myslal o tym tekście nie jako o zbiorze zaklęć pogrzebowych, ale jako o prawdziwym przewodniku. Bo Egipcjanie zdają się mówć coś zupełnie innego niż my dzisiaaj rozumiemy pod słowem "zaświaty". Tam nie chodzi o miejscce po śmierci w sensie chrześcijańskim. Duat to przestrzeń, przez którą Ra przechodzi każdej nocy i zmartwychwstaje o świcie. Czyli każdy z nas, śpiąc, potencjalnie w tej przestrzeni przebywa. Co o tym myślicie??? Bo to zmienia całkowicie sposób czytania tych tekstów
No wlasnie, to jest coś co mnie od dawna kręci w egipskiej tradycji. Pamiętam jak pierwrzy raz wziąłem do ręki przekład Budge'a i myślałem że to poprostu rytuały dla kapłanów. A potem ktoś mi pokazał że te same formuły były malowane na ścianach grobowców dla zwykłych ludzi - szlachciców, rzemieślników, nie tylko faraonów. To znaczy że ta wiedza była dostępna szeroko. Mam wrarzenie że Ra jako metafora słońca przechodzącego przez ciemność to jest po prostu opis tego co każda ludzka dusza robi po śmierci. Albo i przed nią jak Medard pisze o śnie. Ciekawe zestawienie.
Budge to trochę stary przekłda i jest krytykowany przez egiptologów ale rozumiem że chodzi o samą treść. Mam pytanie - bo Medard wspomniał o śnie i przejściu przez Duat - czy ktoś ma źródło,gdzie to jest opracowane porządnie? Bo znalazłam różne popularne ksiiążeczki w stylu "jak astralnie podróżować jak Egipcjanin" i to jest po prostu jeden wielki misz-masz. Interesuje mnie konkretnie to, jakie były etapy tej podróży,bo w Księdze jest chyba jakś podział na bramy albo godziny?
Ojej a ja w ogóle nie wiedziałam ze jest polskie opracowanie 🙂 zaswze myślałam ze to tylo angielskie tłumaczenia sa dostepne. Mam pytanie trochę z innej strony - ten sąd Ozyrysa, ważenie serca na szalli z piórkiem Maat - co to wlasciwie znaczy w praktyce? Bo zawsze mnie to intrygowało że serce mogło być lżejsze od piórka. To chyba nie chodzi o dosłowny ciężar tylko o jakieś moralne kryterium?
Gosiunia, to jest serce jako siedziba sumienia i pamięci w egipskim rozumieniu, nie serce fizyczne. Egipcjanie mieli bardzo rozbudowaną koncepcję duszy - ba, ka, akh, ren szut, ib - każy z tych aspektów pełnił inną funkcję. Ib to wlasnie serce-świadek, kotre na sądze Ozyrysa zeznawało przeciwko właścicielowi albo na jego korzyść. Dlatego w Księdze jest osobna formuła, Rozdział 30, zaklęcie do serca żeby nie zeznawało przeciwko niemu... To mi zawsze wydawało sie bardzo ludzkie - starożytny Egipcjanin bał się własnego sumienia na tyle że pisał na skarabeszu zaklęcie żeby sumienie milczało.
Ale to jst przepiękne o tym sercu i piórku 🙂 nie wiedziałam że to tak działa, myślałam ze to bardzej jak taki symbol sprawiedliwości ogólnie. A co sie działo jak serce było za ciężkie? 😀 Trafało do Ammit tego potwora co je połykał? I to był koniec, tak? Nie było żadnej drugiej szansy czy czegoś?
Hm ale mam takie pytanie bo nie do końca to rozumiem - jeśli Ammit pożerała serce i człowiek przestawał istnieć, to co się działo z jego ba i ka i tymi innymi duszami? One też znikały? Bo skoro było tyle aspektów duszy, trudo mi sobie wyobrazic że jeedn potwór pożerający serce kasuje wszytko naraz.
To jest dobre pytanie i egipskojęzyczni uczeni sami nie byli w tej kwestii zgodni - teksty z różnych epok podają trochę rozne wersje. Generalnie przyjmuje sie że ib jako świadome centrum osoby było tym co decydowało o ciągłości istnienia. Bez niego ba i ka traciły podstawę i rozpadały się. Ale mam wrażenie że nie było tu jednej ortodoksji, Egipt miał trzy tysiące lat chistorii i ta teologia ewoluowała.
No właśnie, i to jest coś co mnie zawsze neco irytuje w dyskusjach o starożytnm Egipcie - mówimy "Egipcjanie wierzyli" jak gdyby to był jeden spójny system przez całe tysiącelcia. A przecież Teksty Piramid to co innego niż Księga Amduat, Amduat co innego niż Księga Bram, a Księga Wychodzenia za Dnia tez nie jest jednorodna - istniało pnad 200 rozdziałów i żaden zwój nie zawierał ich wszystkich. Każdy grobowiec miał swój własny wybór... Skąd wiemy ktry był "właściwym" zestawem? Poprawice mnie jesli sie myle
Lila ma rację i właśnie dla tego pytałam o dobre źródło... Ale z drugiej strony - wiele tradycji mistycznych celowo jest niespójnych, bo pracuje sie na poziomie symbolu, nie dogmatu... Może Egipcjanie pisali te różne teksty świadomie jako warianty tej samej podróży dla różnych typów dusz?y Albo na rozne etapy życia? Nie wiem, to jest speklacja, ale nie do końca absurdalna. No ale to juz off topic 🙂
Czytam ten wątek z dużym zaainteresowaniem i mam wrażenie że dotykamy czegoś ważnego. Mnie najbardziej zawsze zajmowało to, że Księga nie jest po prostu "mapą nieba" - ona jest przede wszystkim tekstem transformacji. Dusza nie tylo przechodzi przez Duat, ona musi się w tym przejściu przemienić,wypowiedzieć określone prawdy o sobie, potwierdzić czym jest. Te 42 negacje na sądzie - "nie zabiłem, nie kradem nie kłamałem" i tak dalej - to nie jest spowiedź. To jest deklaracja tożsamości. Mam poczucie że różnica jest kluczowa.
Ciekawe że nikt jeszcze nie wspomniał o liczbie 42 - tyle sęzdiów zasiadało na sądzie Ozyrysa i tyle jest negacji w wyznaniu Maat. 42 to 6 razy 7, sześć to liczba materii i przestrzeni, siódemka to pełnia i duchowość. W wielu tradycjach mistycznych to połączenie oznacza pełne przejście przez wszystkie wymiary bytu. Nie wiem czy Egipcjanie mysleli dokładnie tymi kategoriami ale ta liczba nie jest hyba przypadkowa.
No tak masz racje, ja tylo szukm czy jest jakis wspolny jezyk symboli bo tyle tych systemow sie uczy a potem nie wiadomo ktory jest "prawdziwy". Albo moze wszysstkie mowia o tym samym tylko innymi slowami? Nie upieram sie.
To jest właśnie to pytanie ktore nie daje mi spokoju od lat - czy za wszystkimi tymi tradycjami jest jedna architetura czy każda buduje własny świat od zera. Egipt, nordycy, hinduizm - wszędzie jest jakieś przejście, próba, no i sąd albo oczyszczenie. Ale detale sa tak różne że niewiem czy to dowód na wspólne źródło czy po prostu na to że ludzki umysł w ogóle tak myśli o śmierci
Aj, lila mam mieszane uczucia co do tego stanowiska. Rozumiem argument o specyfice, ale ludzie zawsze porównywali, zawsze szukali analogii - i to nie jest nowość wymyślona przez New Age. Jung, Frazer, Eliade robili to samo, z różnym skutkiem. Nie mówię że wszystko jest jednym,ale czemu analogia miałaby być z góry podejrzana? Tak mi sie wydaje.
Lila ma tu rację w tej kwestii metodologicznej choć Kalikst tez nie jest bez racji. Ja bym postawił inaczej - analogia jest świetnym pytaniem, złą odpowiedzią. Jak patrzę na Teksty Piramid i widzę że dusza musi "znać imiona" każdeej bramy żeby przez nią przejść, to mnie to pyta czy to echo jakiegoś starszego systemu inicjacyjnego czy niezależny pomysł. Ale nie zakładam od razu że wiem skąd to pochodzi
To "znać imiona bram" - tu sie zatrzymałam. Czy to jest dosłownie tak w tekście?? Bo to brzmi jak coś w rodzaju maagii słowa, że wypowiedzenie nazwy daje przepustkę. Zastanawiam się czy Egipcjanie rozumieli to mechanicznie, że imię samo działa,czy raczej że znajomość immienia = rozumienie natry danego miejsca
Ojej ale to jest niesamowite o tym imieniu i unicestwianiu 🙂 to jak z Voldemortem troche haha ze imię ma moc. Ale serio to jest smutne ze ktos mógł kogoś tak "zabic" po raz drugi przez wymazanie imienia z kammienia. Zastanawiam sie czy Egipcjanie sie tego bali tak samo jak śmierci fizycznej? Ciekaw jestem co inni na to.
A wlasnie, klątwy grobowcowe - to jest temat ktury mnie zawsze trochę zastanawiał bo w mediach to sie przedstawia jako coś w rodzaju pułapek mechanicznych albo chorób na mumii. Ale rozumiem że w egipskim ujęciu to były raczej realne zaklęcia aktywowane przez narusszenie przestrzeni?!
Pytanie może głuipe - skoro mówicie że każda inskrypcja miała moc to co sie dziaoł jak skryba zrobił bąłd? Czy zapisane słowo z błędem miłao jakieś konsekwencje czy nie działało? Bo przy takiej liczbie grobowców błędy musiały sie zdaarzać
No fakt, pamiętam że gdzies czytałam że przy poważniejszych błędach kapłani mogli odprawić dodatkowe rytuały żeby "naprawić" intencję. Ale to moje odległe wspomnienie z jakiejś książki nie jestem pewna z której i nie chcę tego podawać jako fakt. Ogólnie wydaje mi sie że w magii egipskiej itencja i ceremoniał były równie ważne co sam tekst - nie sama litera
Jest w tym coś głębokiego - idea że intencja koryguje formę. To z resztą pojawia sie w prawie każdym systemie inicjcyjnym: liczy sie stan świadomości kapłana, nie tylok mechaniczne wykonanie. Błąd bez świadomości to błąd błąd z pełną inencją i natycmhiastową korektą to jusz inna jakość zdarzenia
Kurcze blade, właśnie - i tu wracamy do tych 42 negacji. One nie są ogólnikowe, są bardzo konkretne. "Nie kradłem", "nie kłamałem", "nie cudzołożyłem", "nie profanowałem świętych pokarmów" - to jest lista konkretnych czynów, nie ogólnych wartości. Może to było właśnie zabezpieczenie przed zbyt swobodną interpretacją wałsnych zasług
Przepraszam że wchodzę z boku ale ta lisa 42 negacji - czy mozna ja gdzies przeczytać po polsku??? Bo cały wątek czytam i mam wrarzenie że to mogłoby mi pomóc przemyśleć pewne rzeczy ale nie wiem od czego zacząć 🙂
O kurcze dziękuję za te książki, też sobie zapisuję! 🙂 od razu pytam głupie - te negacje to były wypowiadane głośno, na głos przed sędziami? Jak to wyglądało w praktyce, tzn. czy był jakis rytuał odprawiany za życia żeby sie do tego przygotować, czy na prawde człowiek miał to powiedzieć dopiero po śmierci? xD
Skoro mówimy o inicjacjach - to sie jakoś łączy z tym co Filomena pisała wcześniej o transformacji. Tzn. Rozumiem że celem nie było tylko dostać sie do Aaru ale zmienić sie w coś więcej. Akh chyba o to chodziło? Ten świetlisty element duszy ktury wychodził z połączenia ba i ka po przejściu przez Duat?
Dobrze to ująłeś. Akh to jest właśnie ten cel - przemieniona, udoskonalona dusza która jest jusz czymś więcej niż połączeniem swoich ziemskich części. Można by powiedzieć że cały Duat to jest alchemiczny piec, a akh to złoto które z niego wychodzi. Nie bez powodu hieroglif akha to ibis albo czapla w zależności od eoki - ptak który przechodzi męidzy światami. Ale nie jestem specjalistą.
