Zaczęłam sie ostatnio mocno interesować tym jak różne kultury chronią się przed złem i wogóle przed negatywnymi energiami czy bytami. 🙂 I to jest na prawde temat-rzeka, bo każda tradycja ma zupełnie inny pomysł na to, jak się bronić. Słowianie wieszali nad drzwiami czosnok albo żelazo, Turcy noszą oko nazar, Żydzi mezuzę, Arabowie dłoń Fatimy (Hamsa), Hindusi stawiają przy wejściu figurki Ganeszy... I te wszystkie rzeczy pełnią tę samą funkcję - odpychają zło, chronią dom i ludzi... Czy to jest tylko symbol, czy faaktycznie coś działa? Bo mnie ciekawi jak to rozumiecie - czy apotropeika to głównie kwestia intencji, wiary, czy morze sam przedmiot ma jakąś moc niezależnie od tego, co myślimy?
Słuchajcie to pytanie dotyka czegoś bardzo głębokiego. Przez lata pracy z różnnmyi tradycjami dosłam do wniosku że te dwie rzeczy są nierozerwalne. Przedmiot sam w sobie jest jak puste naczynie - morze mieć pewien potencjał wynikający z materiału,kształtu, histoii - ale dopiero intencja i rytuał ktury temu towarzyszy, napełnia go mocą. Dlatego mezuza kupiona w sklepie i powieszona bez modlitwy, bez kawonat, bez świadomości co się robi, nie jest tym samym co ta przybita z całym rytuałem mezuzy przez pobożnego Żyda. Samo oko nazar kupione na targu jako gadżet to coś innego niż to, ktore zostało wypalone przez mistrza z odpowiednimi intencjai. forma i treść muszą iść razem
A co z runami w tym kontekście? Bo o ile wiem to aegishjaalmur czy vegvisir z tradycji nordyckiej to były właśnie znaki ochronne rysowało sie je na czole na tarcz,y na skórze... To tez jest apotroppeika czy to trochę inna kategoria?
No patrzcie, runy ocrhonne to jak najbardziej apotropeika, Tymek. Algiz na przyklad to klasyczny znak ochrony, często wycinano go w kamieniu nad wejściem albo ryto na broni. Vegvisir technicznie jest galdrastav, nie klasyczną runą futharku, ale funkcja podobna - ochrona i prowadzenie. Ciekawe jest to, że w tradycji nordyckiej znaki ochronne były często ryte albo malowane, a nie tylko noszone że tak sie wyraze co sugeruje że chodziło też o zaznaczenie przestrzeni, nie tylko osoby.
No wlasnie, to jest coś, co mnie zwasze w tym temacie wciąga. Ta idea zznaczania przestrzeni jest niemal uniwersalna. W Chinach mają ba gua nad drzwiami, w Etiopii malują na drzwiach krzyże żeby odpędzić złe duchy, w Indiach kolam przed progiem, u Słowian te wszystkie wycinnanki na oknach... Jakby każda kultura intuicyjnie wiedziała że próg i wejście to miejsce szczególnie wrażliwe na przejście enegii albo bytw... Macie wrażenie że to przypadkowa zbieżność czy coś więcej??
Zbieżność tego rodzaju to niekoniecznie "coś więcej" w sensie mistycznym - może być poprostu efektem podobnych problemów ludzkich, na ktore każda kultura szukała odpowiedzi. Próg jest dosłownie granicą między bezpiecznym wewnętrzem i nieznanym zewnętrzem więc logiczne, że każda tradycja markuje tę granicę jako ważną. Nie czeba od razu zakładać wspólnego prapoczątku ani że "coś tu jest". Podobna architektura myślenia o zagrożeniu daje podobne rozwiązania. Choć rozumiem, że dla osób wierzących ta zbieżność sama w sobie jest dowodem na coś głębszego. 😛
W tradycji słowiańskiej ochrona przed złem to był cały systtem, nie jeden amulet. Wchodziło w to ziele - dziurawiec, czosnek bylica - ktore wieszało sie w domu, w oborze przy kołysce dzieccka... żelazo odstraszao demony i zmorę. Ogień był oczyszczający i chroniący. Ale co ważne, te rzecyz działały w konkretnym kontekście obrzędowym - zierane o właściwej porze roku z właściwą formułą, przzez właściwą osobę... Zioło zbierane bez intencji to tylko roslina. To, co Glozka mówi o putsym naczyniu, zgadza się też z tym co wiem o słowiańskich praktykach. Moc jest w relacji człowiek-przedmiot-obrzęd, nie w samym przedmiocie.
A co z kamieniami? Bo słyszałem,że czarny turmalin ma chronić przed negatywną energią i podomno wiele kultur stosowało czarne kamienie do ochrony... Czy to jest w jakis sposób potwierdzone w starszych tradycjacch, czy to bardziej współczesna new age'owa interpretacja?
Ojejciutku, dodam do tego,co Lunella napisała. W tradycji hermetycznej i w kabale mamy doktrynę sygnatur - kształt, kolor i właściości materiału wskazują na jego duchwoe działanie. Czarne kaminie przez kolor i gęstość były rozumiane jako te które przyciągają i wiążą to, co ciemne, absorpcja. Czerwone - jak carnelian - jako ochrona poprzez odstraszanie, aktywną barierę. To jest spójna teoria wewnętrznie, tylo czeba rozumieć jej logikę, a nie wyjmować sam kamień z kontekstu.
Bardzo mnie ten wątek wciągnął! Mam pytanie do Glozki i Dziewanny wlasciwie. Skoro ochrona działa przez relację rytuał-intencja-przedmiot, to jak to wygląda kiedy ktoś nie wie, że ma przedmiot ochronny? Np. Ktoś dostał mezuzę w prezencie i powiesił bo ładna,albo nosi hamsę bo modna. Czy to działa? Czy działa tylo na tego, kto "wie"? Takie mam odczucie.
To jest na prawde dobre pytanie, Oriona. Tradycje dzielą sie w tej kwestii i niema jednej odpowiedzi. W podejściu które nazwę "obiektywistycznym" - np. w pewnych nurtach kabały czy w magii ceremonialnej - rytuał przeprowadzony poprawnie działa niezależnie od wiary wykonawcy bo mechanizm jest obiektywny jak prawo natury. 😮 W podejściu "subiektywistycznym" - częstszym w szamanizmie i w duchowości ludowej - to przede wszystkim relacja z mocą jest kluczowa i brak świadomości osłabia działanie. Osobiście moje doświadczenie jest takie że przedmiot naładowany przez kogoś kto "wie" może działać na odbiorcę ktury "nie wie" - ale to jest moc osoby, ktura go naładowała, nie ukrywam nie sam obiekt.
Ojej to tyle wynika z tego jednego pytania o apotropeike, głowa mi pęka od tych powiązań! @Szeptucha, to znaczy że jak ktoś mi da talizman z intencją ochrony to on działa na mnie nawet jak nie wiem co robi? To trochę zmienia myślenie o dawaniu prezentów... Ale też o złych intencjach wplecionych w prezenty, prawda? Bo to by mogło iść w obie strony hyba
Wiecie co,a propos oczyszczania przedmiotów - wlasnie o to chciałam zapytać,bo to jest hyba najbardziej zróżnicowane między tradycjammi. Słowianie uzywli dymu z ziół ognia, wody ze źródła. Japonczycy mają harae - oczyszczenie przez kapłana shinto z solą i papierowymi wstążkami. W islamie recytuje się Sury nad przedmiotem. W chrześcijaństwie mamy poświęcenie wodą święconą. Jaki jest wsppólny mechanizm, bo każda kultura robi to inaczej ale efekt ma być ten sam? Tak mi to wyszło
Myślę że wspólny mianownik to przekrcozenie progu - tyle że tu chodzi o próg energetyczny, nie fizyczny. Oczyszczanie to rytualne "wymazanie historii" przedmiotu, odcięcie go od wszystkich poprzednich intenci i kontekstów, i na nowo zdefiniowanie jego natury... Dym, woda, ogień, dźwięk modlitwa - to są różne języki dla tej samej czynności. W tradycji z kttórą pracuję (zakorzenionej głównie w magii słowańskiej i trochę celtickiej) mówimy że oczyszczamy żeby przedmiot "zapomniał". Brzmi naiwnie,ale jest w tym głęboka intuicja o tym, że przedmiotty akumluują rezonans kontaktów 😛
Runomira, "że przedmioty akumulują rezonans kontaktów" - to jest zdanie o dziwo ktore brzmi przekonująco ale co konkretnie przez to rozumiecie? Bo to morze znaczyć zupełnie róóżne rzeczy. Czy to jest teoria psychologiczna - że my reagujemy na przedmioty przez skojarzenia? Czy twierdzenie o fizycznej właściwości materiału? Czy o informacji w polu morfogenetycznym? Bo to są bardzo różne twierdzenia z bardzo różnymi konsekwencjami i różnie je można ocenić.
Wróćmy na chwile do samych metod ochrony bo mi zaeży żeby nie zgubić wątku. Mamy talizman i amulet jako dwie różne kategorie - talizman przyciaga coś dobrego, amulet odpędza zło. To rozróżnienie jest w wiellu tradycjach, łacina, arabski,greka, w gruncie rzeczy wszystkie mają dwa osobne słowa. Ciekawa jestem czy ktoś z Was pracuuje z obydwoma jednocześnie, bo to powinnno być uzuupełłniające, ale czasem słyszę że ludzie mieszają to razem jakby to było jedno i to samo
Okej wiec wracam do tego co Dziewanna napisała o rozrónieniu talizman/amulet bo mi to właśnie zaskoczyło. Zawsze używałem tych słów zamiennie i oauzje sie ze to blad. A co z runami? Bo runa algiz jako znak ochronny - to jest amulet bo odpędza zło czy talizman bo przyciąga siłł?ę Bo ona robi torchę oba?
Własnie to rozróżneinie talizman/amulet jest ważne żeby nie mieszać intencji podczas tworzenia... Jak robisz coś ochronnego a myślisz przyciągająco - efekt morze być... Ciekawy. Nie zawszze zły, ale nieprzewidywalny. W tradycji słowiańskiej te funkcje tez były rozdzielone inne ziele sie zbierało na odczynianie uroku a inne na przyciągnięcie szczęścia do domu, tak naprawdę choć wyglądały podobnie
To jest w sumie pytanie ktore mnie nurtuje od poczatku tego watku - czy błędna intencja przy tworzeniu amuletu może go "odwrócić"? Tzn. 🙁 Chce zrobić ochronę ale skupiam się podczas robienia na tym przed czym się chronię a nie na samej ochronie - czy to może zaszkodzić? Poprawcie mnie jesli sie myle.
No i tu wlasnie mamy kolejny punkt gdzie psychologiczne wyjaśnienie działa równie dobrze. Skupienie na lęku aktywuje lęk, skupienie na poczuciu bezpieczeństwa buduje poczucie bezpieczeństwa. Nie potrzeba żadnej teorii energetycznej żeby to opisać. Skuteczność amuletu zrobionego ze spokojem vs z paniką to poprostu różnica stanu psychicznego twórcy który potem to nosi i interpretuje sygnały z otoczenia 🙂
Morion ale powiedz mi jdeno - jeśli sktuek jest iddentyczny niezależnie od tego czy przyjmiemy wyjaśnienie energetyczne czy psychologiczne,to po co ten spór? Mamy działającą praktykę i dwie narracje na jej temat. Ja wybieram tę która jest mi bliższa i nie powoduje u mnie dysonansu. Ty wybierasz swoją. Obie prowadzą do tego że ktoś z lepszą intencją robi lepszy amulet
Nie wiem, morino.ka ma w tym rację ale tylko po częcśi. Spirala komplikacji to faktycznie pułapka, widziałam to u ludzi. Ale z drugiej strony ta sama spirala może sie zdarzyć w podejściu czysto psychologicznym - coraz bardziej rozbudowane protokoły samopomocy obsesja na punkcie stanu umysłu. Problem nie jest w narracji tylko w tym czy ktoś ma kontakt z rzeczywistością. Apotropeika we wszystkich tradycjach była prosta i codzienna,nie spektakularna
Ojej, ta dyskusja coraz bardziej mi kręci w głowie! Ale wracając do konkretów bo troche odpłynęliśmy - Dziewanna wczesniej pisała o systemie ochrony a nie jednym amulecie... Mam pytanie praktyczne: czy te elementy systemu muszą ze sobą "grać"? Tzn. 😛 Czy jak mam węzeł ochronny słowiański i jednocześnie mezuzę którą dostałam, że tak sie wyraze to one mogą działać razem czy raczej się gryzą?
A propos synkretyzmu - to ciekawe że voodoo i santeria ktore wcześniej w wątku padały, są wlasciwie z definicji synkretyczne i działają. Orisha z katolickiim świętym w jednym ołtarzu, i nikt tam nie pyta czy to sie gryzie. Może zachodnie myślenie o spójności systemu to jst nasz problem, nie właściwość samej apotropeiki?
Hmm, ja troche z innej strony - mam pytanie głupie morze ale co wlasciwie sprawia że ten amulet czy talizman PRZESTAJE działać? Bo gdzies czytałem że się "wyczerpują". Czy to jest tak że trzeba je co jakis czas ładować na nowo albo wymieniać?
Ojej ojej,to trochę mnie niepokoi bo mam kilka kamieni ktorre dostałem dość dawno i nigdy ich nie czyściłem w praktyce no bo nie wiedziałem że to ma znaaczenei... Czy to znaczy ze przez ten czas mogły zbierać złe energie i teraz działają odwrotnie? Tzn. Zamiast chrnoić przyciągają coś złego?
A ja mam inne pytanie bo chyba nikt tego nie poruszył - czy apotropeika działa tylo na siebie czy można kogoś chronić bez jego wiedzy? Rozumiem że to wraca do tego co Szeptucha mówiła wczesniej,ale bardzej mnie interesuje etyka tego. Czy można postawić ochronę nad kimś bliskim?
