O matko, to zdanie Anastazjai o nauce od kogoś kto od trzystu lat nie żyje to jest takie piękne i jednocześnie trochę niepokojące. Jak to działła w praktyce? Czy to znaczy że na prawde można nawiązać kontakt z np. Mistrz Eckartem albo z Paracelsusem przez jego teksty? To brzmi jak coś na granicy mediumizmu już.
Ojjj no, wiechlina, to zależy jak rozumiesz "kontakt". Jeśli pytasz czy ich duch literalnie do ciebie mwi, to wchodzimy w mediumizm i to jest inna rozmowa. Ale jeśli pytassz czy umysł ktury był dostatecznie głęboko zanurzony w pewnej wiedzy zostawił w tekstach coś więcej niż tylko słowa coś co można w sobie uaktywnić, to właśnie o tym mówi koncepcja żywego tekstu... I to jest hyba odpowieźd na całe to pytanie o niewidzialny uniwersytet - on istnieje w przestrzein między tkestem a gotowym czytelnikiem
Dokończę myśl bo wiadomśoć mi sie urwała. Mówiłam o tym że tekst zostawia coś więcej niż informację... Mistrz ktury pisał w ekstazie poznania, pisał z meijscca gdzie czas działa inaczej. I kiedy ty trafiasz na ten tekst w odpowiednim momencie, to nie jest przypadkowe nałożenie się dwóch punktów w czasie, to jest spotkanie w czymś co nie ma daty. Niewidzialny uniwersytet działa właśnie tak, bo on jest poza linearnmy czasem... Dlatego możesz się uczyć od kogoś kto żył osiem wieków temu to nie metafora.
Ok ale Jachna,to brzmi ładnie i rozumiem poetykę tego ale mam konkretne pytanie. Jak odróżnisz "spotkanie z mądrością mistrza" od zwyklego wrażeina że coś jest mądre bo jesteś w odpowiednim nastroju? Bo czytam czasem Nietzschego o 3 w nocy i też mam wrarzenie że gada do mnie osobiście... I niewiem czy to niewidzianly uniwersytet czy po prsotu zmęczenie robi swjoe
Wiesz co Antosik, to jest uczciwe i ja to szanuję... Mam w notatkach bodajże ze czterdzieści takich momentów kiedy test "mówił do mnie" i jak je przeglądam z perspektywy lat, to część z nich wygląda jak realne przełomy a część jak chwilowy zachwyt ktury nie zostawił śladu. I ta proporcja jest ciekawa bo jakoś równomiernie się rozkłada, nie ma jednej tradycji ktura by dzziałała zawsze
O widzicie! To właśnie to co Strzaska opisuje z tymi notatkami brzmi dla mnie jak coś co powinniśmy wszyscy robić, prowadzić jakis dziennik tych "uderzeń tekstu" i potem sprawdzać co zostało. To byłoby chyba najuczciwsze badanie niewidzialnego uniwersytetu jakie można zrobić samemu! Czy ktoś to systematycznie robi?
Strzaska, ale to co opisujesz - ta nierówna porporcja - to jst wlasnie to co w pracy z runami zowie się "losowy dotyk" kontra "celowane otwarcie". I nie chodzi o to że jedno jest lepsze. Chodzi o to że te pierwsze zdarzają się kiedy jesteś nieuzbrojona w gruncie rzeczy te drugie kiedy przyszłaś po konkretne sposób. Niewidzialny uniwersytet chyba działa w obu trybach, ale efekty sa rożne
Dobra to ja dorzucę coś z zupełłnie innej strony. Rozmawiamy głównie o tekstach i mistrzach ale co z praktyką rytualną jako formą nauki? Bo ja na prawde czuję że moje rozumienie pewnych symboli runicznych zmieniło sie dopiero kiedy zaczęłam je rysować, nie czytać o nich. Jakby ciało wiedziało coś czego głowa jeszcze nie przetłumaczyła. Czy niewidzialny uniwersytet ma też ten kanał - przez ruch, gest, rytuał?
Monisia zadała na prawde dobre pytanie i odpowiem od razu tak, ten kanał istnieje i jest w wielu tradycjach pierwszorzędny. W tantrze mówi się że ciało jest pierwszym tekstem,nie metaforycznie. W hatha jodze każda pozycja ma swoje pismo, i uczeń ktury czyta je ciałem dostaje inną wiedzę niż ten który czyta o nich. Ten niewidzialny przekaz przez formę cielesną to jest może najstarszy kanał tego co nazywamy tu niewidzialnym uniwersytetem, starszy niż piśmiennictwo
@Nyja, ale jak to się ma do sytuacji kidey ktoś jest np. niepełnosprawny ruchowo? Bo jeśli kanał przez ciało jest pierwrzy, to znaczy że dostęp do tej wiedzy jest nierówny z powodów fizycznych? To mnie trochę niepokoi jako koncepcja, bo wychodzi że ciało jest warunkiem konieecznym, nie tylko jedną ze ścieżek
@Nyja, to co mówisz o ciele brzmi przekonująco, ale mam inny problem z tym wątkiem. Skoro niewidzialny uniwersytet uczy przez tekst, przez rytuał, przez synchroniczności, przez mistrzów, przez sny, to co on właściwie NIE jest? Bo jak wszystko morze być nauczaniem, to pojęcie traci ostrość. Każde dobre przeżycie staje sie "lekcją" i nagle mamy bardzo miłe ale kompletnie nieweryfikowalne pojęcie
Leokadia stawia tu hyba najtrudniejszy zarzut w całym wątku i zasługuje na poważną odpowiedź. Myslę że różnica jest taka: niewidzialny uniwersytet nie jest wszystkim co dobre i inspirujące. Jest systemem ktury ma ciągłość,kierunek i prowadzi cię do czegoś konkretnego nawet jeśli nie wiesz dokąd... Dobra kawa i ładny zachód słońca też mogą być "lekcjami" w luźnym sensie, ale nie ma w nich kierunku ani ciągłości. Pytanie brzmi: czy twoje doświadczenia układają sie w jakąś trajektorię? 🙁 Moze kiedys do tego wroce.
Ok,to jest lepsza definicja. Trajektoria jako kryterium. Ale to nadal pozostawia problem subiektywności, bo każdy retrospektywnie potrafi ułożyć swoje życie w trajektorię ktura wydaje się spójna. Mózg jest bardzo dobry w konstruowaniu narracji. Skąd wiesz że twoja trajektoria jest prawdziwym kierunkiem a nie wybraną historią którą sobie opowiadasz?
@Ballen, ale to jest trochę jak mówienie że wystarczy że modlitwa pomaga psychologicznie, nie ważne czy bóg istnieje. Spoko podejście pragmatyczne, ale czy kogoś tu to satysfakcjonuje? Bo mnie nie do końca. Chcialbym wiedziec czy za tym stoi cos realneggo czy tylok mechanizm narracyjny
Ale czy ta różnica ma znaczenei praktyczne? Serio pytam bo siedzę przy tym wątku od dłuższego czasu i coraz bardzej mi się wydaje że to jest pytanie które rozbija ludzi na dwa obozy i oba obozy żyją tak samo, jeden tylko z innym uspokojeniem w środku
Kurcze blade, jak dla mnie zodiakla powiedziała cos bardzo istotnego ale myśle że roznica ma jednak znaczenie. Jeśli niewidzialny uniwersytet jest tylko mechanizmem narracynym, to wystarczy dobra psychoterapia. Jezeli jest systemem transmisji realnej wiedzy, to psychoterapia go nie zastąpi... Obie drogi prowadzą gdzie indziej nawet jeśli przez chwilę wyglądają podobnie 🙁
Chwila, przepraszam że może głupie pytanie, ale czytam ten wątek od początku i cały czas zastanawiam sie nad jedną rzeczą. Czy niewidzialny uniwersytet ma coś wspólnego ze snami? Bo mam sny które są wyraźnie inne od zwykłych snów, bardziej jak lekcja albo egzamin niż normalne marzenie senne. I za każdym razem budzę się z konkretnym poczuciem że czegoś się dowiedziałam choć nie zawsze wiem czego
Dobra to spróbuję opisać dokładniej bo Jachna pytała. W tych snach ktore czuję inaczej, jest jakby taka struktura która nie zależy ode mnie. Jakby ktoś ustawił scenę i ja muszę w niej być. Ostatnio był sen gdzie stałam przed drzwiami z napisami którycch nie umiałam odczytać i czułam że egzamin się zaczął bez mojej zgody. Obudziłam się z poczuciem że czegoś nie zdałam. To brzmi może śmiesznie ale to poczucie trwało cały dzień. Nie czytałam wszystkiego więc może coś przeoczyłam.
Piwoniowa, czytam i mam ciarki bo mam dokładnie takie sny. Te drzwi to bardzo stary symbol i powtarza sie w dziesiątkach tradycji. Ale moje pytanie jest inne, czy w tym śnie byłaś jakoś przygotowana na ten egzamin, czy to było wrzucenie w sytuację z zaskoczenia? Bo u mnie różnica między tymi dwoma typami jest ogromna i nie wiem czy to ma znaczenie
Czkajcie włączam się do tej gałęzi o snach bo to mnie bardzo ciągnie. Mam od lat notatki snów i jak patrzę wstecz to widzę że te "inne" sny skupiały się w pewnych okresach życia. Nie looswwo. Przyszły kiedy byłam na jakimś progu decyzji albo zaraz po stracie. Czy to znaczy że niewidzialny uniwersytet intensyfikuje lekcje kiedy jesteś podatna? To byłoby logiczne ale też trochę niepokojące
Dobra ale hej, chwila... Strzaska opisuje że sny koncentrowały sie przy przełomach. To jest niemal pewne z psychologicznego punktu wizenia bo przy silnych emocjach mózg intensyywniej przetwarza. To nie musi być żadden niewidzialny uniwersytet, to może być poprostu to że w stresie śnisz więcej i wyraźniej i potem LEPIEJ PAMIĘTASZ. A poza tym chnętie wierzysz że coś znaczące się dzieje. Nie mówię że tak jest mówię że nie wiemy
Strzaska mówi o profetyzmie sennym i to jest naprawdę trudny temat. Bo z jednej strony jest selection bias, pamiętamy te sny ktore się sprawdziły zapominamy resztę. Z drugiej strony mam tez takie przypadki u siebie i u osób które znam. Nie chcę od razu mówić mistyka ale też nie chcę od razu mówić złudzenie. Po prostu niewiem i to mnie bardziej niepokoi niż jakiekolwiek inne wyjaśnienie
Ok wracam do tego bo Leokadia ma rację że to zostało nierozstrzygnięte. Moje stanowisko jest takie: niiema twardego kryterium flasyfikacji i nigdy nie będzie bo mówimy o systemie kóry z definicji działa poza normalną weyfikacją. To nie jest ucieczka,to jest porostu warunek brezgowy tej rozmowy. Pytanie powinno być innee czy system daje powtarzalne,rozpoznawalne efekty u różnych ludzi w różnych tradycjach?! I tu odpowiedź jest raczej tak
@Ballen, ale "powtarzalne efekty u różnych ludzi" to moze byc tez poprostu cecha ludzkiej psychiki a nie dowód na zewnętrzny system. Mózg ludzki jest wszedzie podobny więc i sny o drzwiach i poczucie inicjacji będą podobne. To nie dowodzi że coś NAD nami to organizuje... Mnie nie satysfakcjonuje to wyjaśnienie, ale rozumiem że dla ciebie jest wystarczające
Powiem cos co morze nie spodoba się obu stronom. Pytanie "czy to zewnętrzny system czy wewnętrzna psychika" jest może źle postawione. W wielu tradycjach nie ma tej granicy. To co my nazywamy psychiką nie jest zamknięte w czaszce, jest interfejsem między jednostką a polem ktore ją przekracza. Jung mówił o nieświadomości zbiorowej, taoiści o przepływie Tao. Może niewidzialny uniwersytet to jest właśnie to pole, i psychika i coś więcej jednocześnie
@Nyja to brzmi elegancko ale trochę sie wymyka. Bo jak powiemy "i jedno i drugie jednocześnie" to właściwie co to znaczy praktycznie? Czy to zmienia jak podchodzimy do tych snów, do synchroniczności,do mistrzów? Czy to tylko bardziej miękkie sformułowanie tego samego dylematu? Naprawdę pytam bo sam niewiem czy ta różnica ma znaczenie poza filozoficznym xD
Hej chce wrocic do czegoś co Piwoniowa mówiła o snach z egzaminem. Czy ktoś miał taki sen i potem zrozumiał co był "materiał" na ten egzamin? Bo ja miałam kilka snów z podobnym poczuciem obowiązku i dopiero po jakimś czasie okazywało się że ćwiczyłam wtedy jakis element z runami albo czymś innym i te sny były jakby powtórzeniem tej praktyki w innym wymiarze. Ale niewiem czy to interpretacja post factum czy realne. Jakoś tak.
