@Dagmarka76, tak, i to jest wlasnie to co mnie od dawna zajmuje. W tradycji hermetycznej, a potem w neoplatonizime, materia nie jest przeciwieństwem światła, ona jest jego najgęstszą, najbardziej skondensowaną formą. Plotyn pisał o emanacji jak o stopniowym "gęstnieniu" Jedni - im dalej od źródła, tym gęściej, ale to nadal jest to samo światło,tylko o niższej wibracji. Kamienie w tym ujęciu są poprostu na końcu tego spektrum, nie poza nim. Dlatego właśnie minerały jak selenitka, labradoryt, meteoryt czy herkimer mogą być "nośnikami" bo dosłownie są zmaterializowanym światłem wedle tej filozofii... Czy to prawda czy metafora, to zostawiam każdemu do rozstrzygnięcia, ale struktura myśli jest spójna i stara.
Ok ale chwila, Nokturnina bo tu jest dla mnie coś do rozgryzienia. Plotyn mówi o "gęstnieniu" jedni i ok, przyjmuję to jako filozofię. Ale czy to nie jest tak że jak potem ktoś w sklepie z kryształami mówi "ten kamień wibruje wysoką energią", to jest raczej odległa pochodna plotyna przetrawiona przez tysiąc pośredników? Pytam serio, nie złośliwei, bo chcę wiedzieć czy jest jakaś ciągłość tej idei czy to dwa osobne zjawiska ktore tylo brzmią podobnie
@Kastor96, szczera odpowiedź: to drugie. Ciągłość jest ale mocno przerywana i uproszczona. Neoplatonizm -> neoplatonizm renesansowy (Ficino, Pico) -> różokrzyżowcy -> teozofia (Blavatska wchłonęła ogromne fragmenty plotyna i przetworzyła) -> new age -> sklep z kryształami. Na każdym etapie coś odpada, coś sie deformuje, coś się dodaje z innej tradycji. Więc jest jakiś cień pokrewieństwa, ale "wysoka wibracja" ze sklepu to nie jest Plotyn, to jest bardzej teozofia uproszczona do sloganu. Zresztą sam Plotyn pewnie by się wzdrygnął.
@Lubomila ma rację w kwestii tej linii transmisji ale chce dodać jedną rzecz bo to ważne dla tematu. W tradycji hermetycznej i alchemicznej kamienie szlachetne miały swoją własną, niezależną od neoplatonizmu, symbolikę świetln. Lapidaria średniowieczne, np. Hildegarda z Bingen pisała o kamieniach jako o światłach ziemi, "lux terrae", i to nie było tylko metaforą, to był dosłowny teologiczny status minerałów. Szafir = niebiańska jasność, rubin = ogień boski. To nie jest Plotyn, to jest osobna tradycja chrześcijańska, która potem sie z hermettyczną splata... Więc zanim powiemy że sprzedawca kryształów mówi bzdury, warto wiedzieć że ta intuicja ma kilka niezależnych korzeni 🙂
No popatrzcie, ksawera05,o Hildegardzie z Bingen i kamieniach nie wiedziałam, to jest niesamowite... Ona pisała tez o leczeniu kryształami? Bo to by oznaczało że ta praktyka ma korzenie nie tylko w ezoteryce ale i w średniowiecznej chrześcijańskiej teologii. Czy ktoś wie więcej o tym lapidarium?
Słuchajcie ta różnica którą Ksawera opisuje, kanał kontra bateria, to jest hyba kluczowa linia podziału nie tylko dla kamieni ale dla całego tego tematu o świetle... Bo w tradycjach ktore tu omawiamy cały czas się to przewija. Człowiek święty EMITUJE światło - ale czy to jego własne,czy on tylko przepuszcza? Nimb u świętych to chrześcijański teat i tam odpowiedź jest jasna: to Bóg świeci przez człowieka że tak sie wyraze nie czlowiek sam z siebie. Ale np. w pewnych nurtach hinduskich jogi to sadhak SAM wypracowuje ten blask pzez praktykę. Zupełnie inna filozofiia.
Szczerze,szarokta zadała bardzo dobre pytanie i chce je rozwinąć bo to jest jeden z tych pukktów gddzzie tradycje serio się rozchodzą. W chrześcijańskim mistycyzmie ortodoksyjnym człowiek jest ZAWSZE tylo odbiiorcą i kanałem szczerze mówiąc żada ilość praktyki nie daje ci własnego boskieo światła bo to by było pyszałkstwo czy wręcz herezja pelagiańska. Łaska jest darmowa i nie do wyćwiczenia. W buddyzmie zen naatomiast "oryginalna jasność umysłu" jest twoja od zwsze, praktyka to nie wytwarzanie czegoś ale odkrywanie tego co już jest. W adwaita-wedancie atman=brahman, wiec ty jesteś tym światłem, nie jego odbiorcą. To są trzy podstawowie różne ontologie.
@Metody52,ja słłucham tej całej rozmwy i troche mi ulżyło bo sama przez długi czas myślałam że to co widzę to albo coś poważneog duchowo albo po prsotu wyobraźnia i nie ma srodka... A tu wychoodzi że nawet tradycje nie są zgodne co do tego co to jest i jak to rozpoznać. Więc może pytanie "czy to naprawdę mistyczne" jest po prostu złym pytaniem? To znazcy może pytanei powinno być raczej co z tym zrobić albo dokąd to prowadzi. 😛
@Selenitka_D, dokladnie to. I to jest roznica miedzy tradycjami ktore maja rozbudowaną mapę a nowoczesnymi podejsciami gdzie kazde doswiadczenie jest z definicji cenne i prawdziwe. Stare tradycje nie umniejszaly doswiadczenia ale tez nie zostawialy czlowieka samego z nim. Byl nauczyciel, była wspólnota, byl kontekst. I dopiero w tym kontekscie mozna bylo powiedziec ok to jest wstepny etap albo uwazaj na to i na tamto. My tutaj robimy cos podobnego choc w duzo skromniejszej skali 🙂
Ejże,wracam do tej gałęzi o kamieniach i świetle bo mnie to nie puszcza. @Nokturnina mówiła o mineralach jako "nośnikach", Ksawera dodała tę różnicę kanał/bateria, i mam pytanie ktore mi sie nasuwa. W praktyce - bo wiem że Lubomila i Nokturnina praktykują z kamieniami, nie tylko teorię tu głoszą - czy podczas pracy z kamieniem jest jakis moment gdzie to "światło" kamienia jest odczuwalne? Pytam bez ironii, naprawdę chce wiedzieć jak to wygląda od środka, nie z perspektywy lapidarium
