Forum

Asystent AI
Misterium światła -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Misterium światła - jak różne tradycje interpretują jasność?

Strona 1 / 2

Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Zaczęłam ostatnio drążyć temat światła w różnych tradycjach i głowa mi puchnie od tego, ile sie nazbierało. Neoplatonicy mówili że światło to emanacja Jedni, czyli absolutu, który "przelewa się" w dół przez kolejne poziomy bytu, od nous przez duszę aż po materię. Im niżej, tym więcej ciemności, tym mniej bytu. Plotyn dosłownie pisał że zło to brak, deficyt światła, nie żadna osobna siła. I teras zestawcie to z gnozą, gdzie jest zupełnie odwrotnie - ciemność to nie "brak", tylo aktywna, wroga materia, do której zostaliśmy wrzuceni wbrew woli. Dwa zupełnie różne stosunek do ciemności, choć obydwa nurty wyrosły z greckiej filozofii... Potem patrzę na hinduizm i tam mamy Atman = Brahman, czyli iskra boska w środku nas jest TOŻSAMA ze światłem absolutu, nie tylko jego odblaskiem. No i sufici z kolei mówią o Nur Muhammadi, świetle Mahometa, ktore istniało przed stworzeniem świata. Ciekawi mnie - czy ktoś tu szerzej zajmował się tą koncepcją Nur? Bo to jest hyba najbardziej poetyckie ujęcie ze wszystkich.


Odpowiedz
55 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek to strzał w dziesiątkę, bo światło to hyba jedyna metafora,ktura przenika WSZYSTKIE tradycje bez wyjątku. Nie znam ani jednej kultury która miałaby negatywny stosunek do jasności jako takiej. Nawet w tradycjach, gdzie ciemność jest szanowana, np. w pewnych nurtach taoistycznych czy w szamanizmie syberyjskim, to "ciemność" pełni inną funkcję niż "przeciwieństwo dobra". To raczej przestrzeń potencjału, macica z której coś sie wyłania. Różni się zasadniczo od gnostyckiego hyle. Co do Nur Muhammadi - tak, to jest zupełnie wyjątkowa koncepcja. Idea, że Muhammad był stworzony jako pierwsze światło, zanim powstał świat, to coś, co mocno zbliża islam suficki do neoplatonizmu choć sami sufi pewnie by zaprotestowali. Ibn Arabi rozwijał tę myśl i dochodził do wniosów, ktore ortodoksja uznała za heretyckie. Pytanie mnie tu nurtuje - czy Stella miała na myśli konkretne teksty sufickie, bo jest tu kilka linii interpretacji i bardzo się między sobą różnią.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Hej, no dobra, wchodzę w to bo akurat miałam ostatnio dużo snów ze światłem i zaczęłam szukać co to morze znaczyć w różnych tradycjach... Ale mam pytanie do tego co pisze Stella - jak to jest z tym neoplatonizmem i emanacją? Bo jeśli ciemność to tylo "brak" światła, to po co nam wogóle konecpt zła? Rozumiem że Plotyn mówił że materia jest najniższym poziomem, ale hyba nie uważał że nasze życie tutaj jest złe samo w sobie? Bo gnostycy owszem, mniej wiecej chcieli uciec od materii ale neoplatonicy chyba nie? Zagmatwało mi sie to trochę. Tak przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Marianka70 masz rację, to ważna różnica. Plotyn nie uważał materii za złą w sensie aktywnie wrogą. Materia to poprostu ostatni, najsłabszy krąg emanacji, gdzie światło Jedni jest już bardzo, bardzo słabe. Żyjemy w niej ale możemy przez kontemplację wspinać sie z powrotem ku górze. Gnostycy zrobili z tego dramat kosmiczny - demiurg (fałszywy bóg) stworzył materię jako więzienie i jesteśmy tu uwięzieni. U Plotyna nie ma złego demiurga, jest raczej naturalny "odpływ" bytu w dół. Więc tak, zupełnie inne nastroje emocjonalne, mimo podobnych pojęć.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę tu wątek który mojim zdaniem jest niedoceniany, czyli kabalistczny Ohr. W kabale mamy Ohr Ein Sof światło bez końca, które wypełniało wszytko, zanim Bóg dokonał Cimcum, czyli "skurczu". To skurczenie się Boga stworzyło pustą przestrzeń, w której mógł zaistnieć świat. I w tę przestrzeń Bóg wpuścił promień światła przez coś w rodzaju rury. To jest zupełnie inna logika niż neoplatońska emanacja - tam światło "wypływa" niejako naturalnie, tu mamy świaodme wycofanie się żeby zrobić meijsce dla innego. Cimcum to jeden z najcciekawszych pomysłów w cłaej mistyce żydowskiej i ma zaskakujące paralele z pewną fizyką kwantową,choć wiem że to ryzykone zestawienie


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Tzn. Mam pytanie do Numerolog04 bo nie do końca rozumiem ten Cimcum - Bóg się "kurczy" żeby zrobić miejsce ale czy to znaczy że świat istnieje jakby w miejsu, skąd Bóg się wycofał? To brzmi jakkby świat był z definicji oddalony od Boga, nie? Coś tu mi nie gra, bo to by było bliżej gnozy niż by się mogło wydawać. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Kastor96 no i tu wlasnie jest sedno sporu w kabale! Szkoła Lurji (Izaak Luria, XVI wiek) faktycznie interpretuje to właśnie tak - świat jest pozbawiony bezpośredniej obecnosci Boga, stąd zło ma realne miejsce. Ale jest tez odczytanie, które mówi że Cimcum to nie jest dosłowne geograficzne odsunięcie się Boga, tylo metafora ukrycia się,a Bóg nadal przenika wszytko. To drugie odczytanie dominuje w chasydyyzmie, stąd w chasydyzmie niema prawdziwego dualizmu. Więc masz rację że to napięcie istnieje, i to jest jeden z kluczowych sporów w kabale scholastycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

A to ciekawe, ciekawy spór ale mam wrarzenie że wszyscy tu piszą o filozofii i mistyce, a trochę ginie nam praktyczny wymiar. Bo światło w tradycjach duchowych to nie tylo abstrakcyjna metafora bytu, to konkretna substancja doświadczenia. W wielu tradycjach jest opisywane jako coś, co się widzi na jawie albo w medytacji. Tabor - dla prawosławnych mistyków hezychastów to Boskie Niestworzone Światło, które widział Chrystus na Górze Przemienienia. Palamici w XIV wieku toczyli zacięty spór o to czy to światło jest stworzone czy niestworzone, bo od odpowiedzi zależy, czy człowiek morze dosłownie zjednoczyć się z Bogiem. I to nie jest abstrakcja, mnisi na Athos twierdzili, że to światło widzą podczas modlitwy. Podobne relacje mają sufici, buddyści tybetańscy, i co ciekawe - jogini w stanie samadhi opisują "jyotir" czyli wewnętrzne światło. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenia w medytacji??


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@selenitka_d)
Połączone: 9 miesięcy temu

O, Lubomila wlasnie o to chciałam spytać! Bo czytałam o tym hezychastycznym śietle i zawsze mnie zastanawiało czy to co opisują to coś podobnego do tego "błysku" ktury czasem mam przy zasypianiu albo w głbęszej medytacji. Może to głuie zestawienie ale skąd wiadomo gdzie leży granica między doświadczeniem mistycznym a zwykłą fosfeną? 🙂 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Selenitka_D to nie jest głupie pytanie, tylko bardzo tune... Hezychaści by powiedzieli, że różnica jest jakościowa - to Światło Taboru jest postrzegane nie zmysłaim ciała ale "okiem duszy", czyli naawet jeli oślepniesz, je widzisz. fosfen to podrażnienie siatkwóóki. Ale oczywiście badacz z zewwnątrz nie ma jak tego rozstrzygnąć... Problem w tym że fenomenologia doświadczenia bywa podobna niezależnie od tradycji - jasność, ciepło, poczucie obecnosci, zninięcie granic ego. Opisują to tak samo mistycy chrześccijańscy, suficcy i buddyjscy choć ich metafizyki są różne. To albo dowodzi że mają dostęp do czegoś realego,albo że ludzki mózg produkuje jeden rodzaj skrjnego doświadczenia i każda tradycja go potem interpretuje po swojemu


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@hierofantka54)
Połączone: 3 lata temu

No mnie to zawsze trochę irytuje ten argument z mózgiem, jakby to od razu dyskwalifikowało doświadczenie. Przez mózg percypujemy wszytko, jak dla mnie colę tez. Nie widzę czemu akurat to miało by być "tylko" mózg 😛 ale morze jestem uprzedzona haha. Wracajac do tematu - w hinduizmie jest jeszcze jedno ciekawe podejście, Jyotirlinga, czyli Shiva jako nieskończony słup ognia/światła które nie ma poczatku ani końca. Brahma i Wisznu szukali jego końców i nie znaleźli. To jest chyba najstarsza metafora boskości jako czystego światła w tradycji hinduistycznej, i to niestworzonego, istniejącego samego przez się. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy ten wątek o Jyotirlingach, bo nawiązuje do czegoś, co mnie uderzyło czytając o zaratusztrianizmie. Tam Ahura Mazda jest dosłownie paem Mądrości i Światła,ogień jest świętym symbolem jego obecności, i to ogień dosłownie podtrzymywany w świątyniach przez tysiące lat. To nie metafora - kapłani strzegą płomienia żeby nie zagsł. I teraz zestawcie to z Wecznym Ogniem w tradycji słowiańskiej albo z ogniem Westy w Rzymie. Wszędzie ta sama intuicja - ogień = boskość = coś co MUSI być podtrzymane przez ludzi, inaczej coś kosmicznie ważnego umrze. Jak myślicie, to jest zbieżność głębsza czy to po prostu naturalna ludzka reakcja na ogień jako źródło ciepła i życia?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

@Runiarka52, to mnie bardzo interesuje! Bo słyszałam że Zaratusztra miał jakieś wizje świetlne przy swoim "objawieniu" - to prawda? I czy te ognie w świątyniach zoroastryjskich nadal są podtrzymywane bo gdzies czytałam że w Iranie i w Indiach są takie, ktore płoną od ponad tysiąca lat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Dagmarka76 tak, te ognie są. Najsłynniejszy to Atash Behram w Iranshah w Indiach (Udvada), Parsowie twierdzą że płonie od ok. 1500 lat. Sama wizja Zaratusztry jest opisywana różnie w różnych źródłach, ale rzeczywiście mówi sie o objawieniu pełnym światła od Wohuna Mana, dobrego bóstwa. Choć muszę przyznać, że nie jestem tu ekspertką od pierwotnych tekstów awesztyjskich, więc jeśli ktoś wie więcej, niech mnie poprawi


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wrócę do tego co psał Norbert o fenomenologii doświadczenia mistycznego, bo to jest dla mnie centralny problem całego tematu... Opisywane przez mistyków "światło" ma kilka warstw. Jest światło jako widzenie (doświadczenie percepcyjne), jako wiedza (iluminacja, oświecenie - nie bez powodu to słowo znaczy dosłownie "naświetlenie"), i jako byt (światło jako natura rzeczywistości). W tradycji tarota - przepraszam, wiem że to nie filozofia religijna ale Wielkie Arkana tez operują tym językiem - as kielichów to pełnia miłości jako "zalanie" światłem, a Słońce to karta, którą interpretuje sie prawie identycznie jak wschodnie pojęcie samadhi. Mnie ciekawi, czy ta powtarzalność we wszystkich systemach jest dowodem na coś realnego, czy może jesteśmy wszyscy "zaprogramowani" na metaforę światła przez biologię, przez fakt że jesteśmy zwierzętami dziennymi, wzrokowcami.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś, czytam ten wątek z otwartą buzią ale chcę zapytać o coś praktyczniejszego bo morze zgłupieję od tej filozofii 😀 Czy jest jakaś tradycja, ktura mówi że światło można "zebrać" albo "gromadzić"? Tzn... Nie metaforycznie ale w jakimś konkretnym sensiie rytualnym? Bo słyszałem że qigong ma coś takiego, albo że w niektórych nurtach tantrycznych pracuje sie z wewntęrznym "ogniem" ktury ma fizyczny efekt. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Metody52 zaraz, chyba się rozmijamy, bo ja mówiłam o praktyce a nie o teorii. tak, to jest calkiem konkretna praktyka. W tybetańskim buddyzmie jest Tummo, dosłownie "wewnętrzny ogień", jeden z sześciu jog Naropy... Mnisi ćwiczą przez lata i podobno potrafią na prawde podnieść temperaturę ciała. Benson z Harvardu to badał i potwierdził że coś realnego się dzieje fizjologicznie, choć nie wyjaśnia to mechanizmu. W taoizmie jest z kolei praca z Jing, Qi i Shen, gdzie Shen to właśnie element "świetlisty", duchowy. Alchemia taoistyczna to po części praca z tymi energiami, żeby skondensować je i wznieść ku górze. To jest zupełnie inny paradygmat niż zachodnia filozofia światła - tu światło ma charakter substancjalny, można je "poruszać".


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, ja wchodzę tu trochę z boku bo mój kąt to przede wszsytkim runy,ale akurat Sowilo to runa słońcca i światła i to bardzo stara, germańska warstwa symboliki. Interesujące jest że w Elder Futhark Sowilo nie ma "ciemnego odwrócenia" - nie ma merkstave tak jak wiele innych run. To znaczy że światło jest w tej tradycji jednoznacznie pozytywne bez cienia, bez dwoistości. To mnie zawsze uderzało w zestawieniu z tymi tradycjami, gdzie światło i ciemność są barrdziej partnerami albo gdzie ciemnść jest potrzebna jako przestrzeń gestation. W runicznej symbolice słońce po prostu wygrywa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Szarotka92 to bardzo ciekawe spostrzeżenie. Chociaż muszę dopytać - bo słyszałam różne zdania - czy to prawda że Sowilo niema odwrócenia bo widziałam u niektórych runologów odmienny pogląd? Część praktyków i tak czyta merkstave nawet dla run symetrycznych, interpretując je jako "uwięzioną" energię. A może to zależy od szkoły?


Odpowiedz
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Oleandra02 masz rację że częęść praktyków to robi, ale to jest raczej nowoczesna innowacja, nie historyczne podejście. Elder Futhark nie miał pojęcia merkstave jako osobnej kategorii - to jest nowożytna nawarstwianie. Sowilo jest symetryczna w każdym obrocie wiec nawet formalnie nie da sie jej "odwrócić" wizualnie. Ale wiesz, różne szkoły,różne podejścia, nie będę walczyć o jedną słuszną interpretację 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@danielloo)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiedziałem że w runach jest runa słoca 😮 to jest podobne do Leo w astrologii? Bo Leo to tez rzdazone przez słońce i w astrologii hellenistycznej Słońce to po prostu "dusza" człowieka, jej rdzeń. Ciekawe ze wszędzie wraca to samo


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Danielloo to ciekawe zestawienie ale uważałbym z prostym rownaniem Leo = Sowilo... W astrologii hellenistcyznej Słońce to rzeczywiście "duch" albo "daimon" człowieka, jego esencja. Ale Sowilo to baardzej dynamiczna energia, ruch, błysk, zwycięstwo prez światło, a nie tyle statyczna "dusza". Łaczy je to że obydwa są pozytywne i nie mają ciemnego odpowiednika, ale mechanizm jest inny. Słońce w astrologii morze być też despotyczne, wypalające, zbyt mocne... Sowilo nie ma takiej ambiwalencji.


Odpowiedz
(@danielloo)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Numerolog04 ok dzieki, nie weidzialem ze slone w astrologii moze byc zle. Wydawalo mi sie ze jak cos jest boskie to z defiincji dobre 😀 ale to moze wlasnie chodzi o to ze zbyt duzo swiatla tez cos psuje?! Troche jak mit o Ikarze


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Ikar to akurat świetna metafora i pasuje do tematu szerzej niż tylko astrologia. W tradycji neoplatońskiej i hermetycznej nadmiar światła to nie jest paradoks tylko bardzo konkretny problem. Plotyn pisał że dusza która zbyt gwałtownie "odwraca się" ku Jedni bez odpowiedniego przygotowania morze zostać "oślepiona". Nie dlatego że światło jest złe,ale dlatego że percepcja muszi dojrzeć. Stąd w każdej tradycji mistycznej jest stopniowanie, inicjacje, etapy. 😉 Nie wchodzisz od razu w pełne światło.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Eee stella, a to stopniowanie w tradycjach to zawsze jest formalne, tzn. ktoś cię przeprowadza?! Bo na przyklad w chrześcijaństwie mistycznym, u Pseudo-Dionizego jest ta cała hierarchia, apofatyka, "ciemna noc duszy" najpierw a potem światło, i to jest taki wyraźny system. Ale niewiem czy np. w szamanizmie jest podobna logika, że musisz najpierw zejść zanim wejdziesz? Sama nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Marianka70 w szamanizmie jest dokadnie odwrotna geometria i to bardzo ciekawe. Szaman najpierw shodzi, do podziemia, przez chorobe inicjacyjną, przez śmierć symboliczną. Światło przychodzi po ciemności albo raem z powrottem, nie przed wejściem. To zupełnie inny model niż neoplatoński. Plotyn mówi wznoszene sie przez warstwy bytu. szaman mówi zejście i powrót, i dopiero wtedy masz dostęp do cłości.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@hierofantka54)
Połączone: 3 lata temu

To mnie zawsze zastanawialo w tym szamanizmie, ta choroba inicjacyjna. Czy ktos kiedys to porownywał do "ciemnej nocy duszy" u sw. Jana od Krzyza? Bo tam tez jest wpierw totalne ogołocenie ciemnosc, brak Boga, a potem swiatlo. Jakby ta sama struktura tylko inaczej opisana. Albo to tylko podobienstwo ktore jest przypadkowe i nic nie znaczy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@norbert-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Hierofantka54 ok tylko nie wkladaj mi w usta czegos czego nie mowilem. no nie wiem, podobieństwo nie jest przypadkow ale tez nie oznacza że to dokładnie to samo. Eliade miał cały projekt porównania tych dwóch,i dszzedł do wniosku że strutkura jest podobbna ale tressc i cel różny. ciemna noc duszy u Jana od Krzyża to oczyszczenie żeby zjednoczyć się z Bogiem chrześcijańskim, osobowym... Szamańska inicjacja to zdobycie mocy żeby służyć wspólnocie. Jeden model jest soteriologiczny, drugi funkcjonalny... Nie chciałłbym ich zbyt pochopnie utożsamiać.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Z mojej strony, dorzucę coś z innej strony, bo mi się nasuwa. Mamy tu dużo mówienia o DOZNANIU światła, ale jest jeszcze ten wymiar, że światło w tradycjach to nie tylo coś co WIDZISZ, ale coś co TY emitujesz. Aura, nimb, blask świętych, halo. Chrześcijańskie złote nimby w ikonach to nie dekoracja tylko twierdzenie teologiczne, że taki człowiek świeci. W buddyzmie Budda ma aureolę. Mosze ma "karnajim", to hebrajskie słowo,rogami albo promieniami ze skóry twarzy gdy schodzi z Synaju. Klasyczny błąd w tłumaczeniu z resztą, bo Michał Anioł zrobił Mojżesza z rogami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Lubomila poczekaj, Michał Anioł zrobił Mojżesza z rogami przez błąd tłumaczenia?? To znaczy Wulgata przetłumaczyła "promienie" jako "rogi"? To jest... Trochę absurdalny efekt motylka w historii sztuki. Ale to tez ciekawe ze swiatło morze być tak ambiwalentne,bo rogaty to zazwyczaj coś demonicznego w ikonografii chrześcijańskiej, a tu wychodzi ze to SWIETY ma rogi


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Kastor96 dokładnie, i to dlatego Diabeł tez ma rogi, jak dla mnie przynajmniej po części bo to jest ten sam problem ikonograficzny z pogańskimi bóstwami rogacizny, Pan, Cernunnos. Ale tak, "karan" po hebrajsku to i promień i róg, bo oba są wydłużonymi wypustkami ze środka. Hieronim w Wulgacie wybrał rogi i ten wybór zabetonował sie na stulecia w sztuce. Teologicznie chodziło o BLASK, o to że Mojżesz był tak pełen Bożego światła że dosłownie promieniował.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Eh, to jest niesamowite że jeden błąd przekładu zmienił jak wyobrażamy sobie kogoś przez wieki. A czy ta idea że czlowiek może emitować światło jest w jakis sposób podobna do tego konceptu "szekinah"? Bo gdzies czytałam że szekinah to boska obecność ale też jakby blask, światło ktore wypełnia przestrzeń. @Numerolog04 albo ktoś kto zna kabale, możecie powiedzieć jak to sie ma do tego Ohr Ein Sof o którym wczesniej pisał Numerolog? Nie czytałam wszystkiego więc może coś przeoczyłam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Dagmarka76 to dobre pytanie i trochę różne rzeczy. Szekinah to Boska Obecność ktura ZAMIESZKUJE, od "szachan" - mieszkać. Kojarzona jest z kobiecą, immanentną stroną Boga, z Malchut w drzewie sefirot. Ohr Ein Sof to Światło NIESKOŃCZONE, transcendentne to co sie "skurczyło" przy Cimcum... Szekinah jest jakby tym śladem Bożej obecności któyr POZOSTAŁ w świecie po skurcczu, poodczas gdy Ohr Ein Sof jest tym co jest POZA. Można powiedzec że szekinah to immanentne świecenie a Ohr Ein Sof to absolutne, nieogarnione źródło.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

No cóż, lubomila, wracając do tych nimbów bo to mnie uderzyło. Czy to nie jest interesujące ze prawie we wszystkich kulturach postać święta MUSI jaśnieć? Jakby "bycie dobrym" albo "bycie blisko boga" automatycznie przekładało sie na emission światła. To jest coś bardzo głębokiego w ludzkiej percepcji chyba,że wysokość duchowa = jasność. Czy jest jakaś tradycja gddzie to odwrócone, gdzie śwęitość jest ciemna? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Kurcze blade, marianka70 pyta o świętość ciemną, i to jest bardzo ciekawy trop. W tradycji apofatycznej, tej którą Pseudo-Dionizy nazywa "boską ciemnością", ostateczne zjednoczenie z Bogiem przekracza wszelkie pojęcia, w tym pojęcie światła. Bóg nie jest "jasny" bo jasnosc jest jeszcze jakimś określeniem. Meister Eckhart idzie podobną drogą. Jego "Gottheit", czyli Bóstwo w przeciwieństwie do "Gott", jest zupełnie ponad wszelkim oipsem, ponad światłem i ciemnością. Ciemność mistyczna jest tu paradoksalnie wyższa niż światło bo jest poza dychotomią.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@szarotka92)
Połączone: 3 lata temu

@Oleandra02 to ciekawe bo w runach mamy Hagalaz, gradową runę zniszczenia i zimy ale ona też ma w sobiie zarodek odrodzenia. Nie jest "ciemna" w sensie złowrogim, jest zimna i brutalna jak ziima, ale zima jest porzebna. Może ta "ciemność" u Eckharta to trochę jak norweska noc polarna nie brak, tylko inne warunki widzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Aj,hej, zgubiłem się trochę w tym całym Eckharcie ale mam pytanie baardziej przyziemne. Czy jeśli ktos np. podczas medytacji widzi jasne svetlo wewnatrz, i to nie jest fosfen bo to trwa dluzej i ma inną jakość, to jak rzopoznać czy to jest to co mistycy opisują czy poprostu cos neurologicznego? 😀 Pytam bo sam to mialem kilka razy i nigdy nie wiem co o tym myslec


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenitka_d)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Metody52 nie, nie o to mi chodziło i trochę mnie to irytuje że tak to odczytujesz. o, pytsz dokładnie o to samo co ja wcześniej! 😛 I nikt nie dał mi wtedy super konkretnje odpowiedzi, bo hyba niema prostej... Norbert napisał że hezychaści odróżnialli "oko duszy" od zmysłów cielesnych, ale to mi nie pomaga rozpoznać na miejscu co to jest :/ jak ty to czułeś czy towarzysyzło temu coś jeszcze, jakieś emocje czy poczucie sensu?


Odpowiedz
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 90

@Selenitka_D dobra, juz rozumiem o co Ci chodzilo. no właśnie to nie było takie puste widzenie. Było jakis sopkój, bardzo intensywny, i pocuzcie że wszystko jest ok nawet jeśli nie jest. Brzmi banalnie jak to piszę ale w środku to nie bylo bnaalne. Moze to po prostu deep relaxation a nie żadne mistyczne


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@hierofantka54)
Połączone: 3 lata temu

@Metody52, Selenitka_D, nie umniejszajcie temu co wy piszecie. Wiele tradycji powie ze "poczucie ze wszystko jest ok" to jest własnie sygnał ze cos sie dotknelo. To co opisujesz jako spokój to morze byc przedsmak tego co sufici zową "sakina" czyli boskie ukojenie. Nie ma sensu klasyfikować czy to neurologiczne czy mistyczne, doswiadczenie jest doswiadczeniem i skoro zostawia taki ślad to ma wartosc niezaleznie od etykietki


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Hierofantka ma rację w tym sensie że niema co od razu rozbierać przeżycie na czynniki pierwsze. Ale muszę trochę uzupełnić bo w tradycjach mistycznych jednak JEST rozróżnienie i one miały ku temu praktyczne powody. Nie po to żeby umniejszać, ale żeby chronić praktykującego. Iluminacja przedwczesna albo nieosadzona w praktyce morze byc destabilizująca. Dlatego w sufizmie, w kabale, w buddyzmie wadżrajany masz nauczyciela który weryfikuje. To nie jest podejrzliwość wobec doświadczenia, to jest higiena drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do watku który tu trochę zaginął bo ta rozmowa o świetle emitowanym pzez świętych ma dla mnie wymiar bardzo konkretny. Kamieniom przypisuje sie zdolność emanowania energii i w wielu tradycjach są kamienie ktore są dosłownie "nośnikami światła", nie metaforycznie. Diament w tradycji wedyjskiej to "wajra", piorun, stwardniała błyskawica, i jest powiązany z najwyższą przejrzystością umysłu w buddyzmie wadżrajany, stąd ta nazwa. Bursztyn u Słowian i Bałtów to "łzy słońca",dosłownie. Malachit w Egipcie, piryt nazywany "złotem głupców" ale u Azteków był zwierciadłem bogów. Tradycje opisują pewne minerały jako zagęszczone lub zamrożone światło, i to nie jest poetycka metafora tylko stwierdzenie o ich naturze.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

@Nokturnina, to super że wróciłaś do kamieni bo ja walsnie o tym myślaałm słuchając tej całej rozmowy. Selenitka w nazwie więc pewnie wiesz - selenitka (minerał) dosłownie jest "nośnikiem ksiezycowego światła", sama nazwa od Selene. I rzeczywiście jak sie taki kawałek trzyma pod lampą a potem w ciemności, to widać ten poświat. Ale czy to jest "światło" w tym sensie o którym mówicie, to już inna kwestia. Czy tradycje litoterapeutyczne mówią cos konkretnego o tym jak kmaień "nosi" światło?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: