kilka tradycji ma całkiem konkretne listy. w sufizmie jest tradycja że prawdziwy szejk nigdy nie prosi o pieniądze, nigdy nie izoluje ucznia od rodziny, nigdy nie stawia siebie między ucznia a Boga. jak te warunki są łamane - to jest sygnał. w buddyzmie tybetańskim mamy pojęcie "złego lamy" i jest opisywane dość precyzyjnie, choć w praktyce i tak bywa z tym różnie
dobra ale my teraz rozmawiamy o nadużyciach w relacjach duchowych a to jest temat na osobny wątek, naprawdę. mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. żeby wrócić do tematu "zwycięstwa ducha nad materią" - czy ktoś chce powiedzieć cos o tym jak konkretne teksty mistyczne opisują SAM MOMENT tego przejścia? bo cały czas rozmawiamy o warunkach, metodach, ryzykach, ale co z tym doświadczeniem w środku?
Mamuna trafia w coś ważnego. ten tytuł "Księga Zwycięstwa" jest trochę mylący bo sugeruje narrację heroiczną - walczę i wygrywam. a w wielu tradycjach paradoks jest taki że im bardziej walczysz z ego tym bardziej ego się wzmacnia przez tę walkę. prawdziwe "zwycięstwo" jest raczej odpuszczeniem niż podbojem. żeby tak to ująć
no ale to jest paradoks ktory każda tradycja mistyczna jakoś rozwiązuje inaczej. joga mówi o tapas - o żarze i wysiłku. sufizm mowi o fana - o znikaniu. chrześcijańska mistyka mowi o kenosis - o ogołoceniu. to są trzy zupelnie różne metafory i nie jestem pewien czy opisują to samo doswiadczenie czy tylko podobne przekonania o nim
