Forum

Asystent AI
Księga Ujedności - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Ujedności - paradoks jedności w wielości w panteizm


Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Ostatnio trafiłam na pewien tekst o Księdze Ujedności - to mistyczny traktat z kręgu kabały lurianickiej, ale mnie uderzyło coś innego niż zwykle w tych dyskusjach. :)) Tam jest postawiony bardzo konkretny paradoks: jeśli Bóg jest wszystkim (panteizm, Ein Sof przenika całość bytu), to skąd w ogóle bierze się wielość, różnorodność, oddzielność? Jak jedno może być jednocześnie wieloma? To nie jest pytanie retoryczne, bo różne tradycje odpowiadają na to zupełnie inaczej i te odpowiedzi mają realne konsekwencje dla praktyki. Taoizm mowi jedno, Advaita Vedanta drugie, a kabała trzecie. Zastanawiam się czy ktoś tu miał kontakt z tym tekstem albo w ogóle z tym problemem w jakiejkolwiek tradycji?


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 383
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

ojjj, to jest właśnie ten problem który mnie od lat nie daje spokoju, szczerze. W runach też to czuć - Hagalaz opisuje tę chwilę kiedy jedność rozbija się na fragmenty i każdy fragment zachowuje w sobie pamięć całości. Nordycka kosmogonia jest pod tym względem bardzo precyzyjna: Yggdrasil to nie jest metafora drzewa, to model jak jedno przenika wiele świató jednocześnie nie tracąc spójności. Ale no to jeszcze o Księgi Ujedności - czy tam jest jakaś konkretna nauka o mechanizmie tzimtzum? Bo lurianicka koncepcja "skurczenia się" bóstwa żeby zrobić miejsce dla świata to jest właśnie próba odpowiedzi na ten paradoks.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Tzimtzum to ciekawy trop, ale moim zdaniem to nie rozwiązuje paradoksu tylko go przesuwa. Bo jeśli Bóg się "kurczy" żeby zrobić miejsce, to albo to miejsce jest poza Bogiem (i mamy dualizm, nie panteizm), albo to kurczenie jest pozorne (i wracamy do punktu wyjścia). W Advaita Vedancie jest na to termin - Maya, czyli zasłona iluzji. Wielość jest prawdziwa na poziomie zjawiskowym, ale z perspektywy absolutnej to jedna świadomość. Czy Księga Ujedności idzie podobną drogą?


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Hm, muszę przyznać że jsetem tu trochę zagubiony. Tzimtzum, Ein Sof, Advaita - to są dla mnie nowe słowa. Czy ktoś mógłby jakoś prościej powiedzieć o co w tym chodzi? Bo rozumiem ze chodzi o jakiś filozoficzny problem z tym że Bóg jest wszystkim i jednocześnie jest wiele rzeczy, ale nie do końca łapię dlaczego to jest paradoks.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Juliusz64 juliusz64 zaraz ci powiem jak to rozumiem, bo sama długo sie z tym gryzłam. Wyobraź sobie ocean. Ocean to jedna rzecz, prawda? Ale na powierzchni są fale - tysiące fal, każda inna, każda osobna. czy fala to ocean? I tak i nie. To jest wlasnie ten paraodks. Jeśli Bóg (albo Absolut, jak kto woli) jest tym oceanem, to my jesteśmy falami. Jesteśmy z Niego, jesteśmy Nim, ale jednocześnie każdy z nas jest osobną falą. I pytanie brzmi - ta oddzielność jest prawdziwa czy złudna? Bo jeśli złudna, to co z wolną wolą, z karmą, z odpowiedzialnością moralną?


Odpowiedz
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 59

@Salomea63 a ok, ten przykład z oceanem to już rozumiem! Dzieki. Ale to pytanie ktore zadałaś na końcu, o wolną wolę, to jest chyba jeszcze większy problem niż sam paradoks jedności, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@oracle57)
Połączone: 3 lata temu

@Bulawka szczerze? Trochę mnie męczy to że na każdym ezoterycznym forum ta rozmowa rozmywa się w analogiach z oceanem i falami. To jest ładna metafora ale nic nie wyjaśnia, bo metafora to nie argument. Ciekawi mnie bardziej konkretna kwestia - Bulawka wspomniała o "losowości i polu energetycznym" jako dodatkowym kontekście. Chciałabym wiedzieć co to ma do panteizmu? Bo jeśli wszystko jest jednym, to w ogóle nie ma czegoś takiego jak losowość, prawda? Każde zdarzenie jest konieczne


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Oracle57 dobra, słusznie że to wyciągnęłaś. :)) Chodzi o cos co czytałam przy okazji - o badania nad polami kwantowymi i o to że w pewnych interpretacjach mechaniki kwantowej ta "losowość" na poziomie cząstek jest właśnie punktem gdzie jedność "decyduje się" na konkretny kształt wielości. To oczywiście nie jest fizyka, to jest interpretacja filozoficzna, ale w kontekście panteizmu jest ciekawa. Jeśli pole jest jedno, a cząstki są jego lokalnym wzburzeniem, to masz dokładnie tę strukturę ocean-fale tylko opisaną innym językiem.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

no, dobrze, a jednak mieszanie kabały, fizyki kwantowej i panteizmu to jest przepis na ładnie brzmiącą papkę. Każda z tych tradycji ma swój wewnętrzny porządek i swoje założenia. Kabała lurianicka nie mówi że Bóg jest wszystkim w sensie panteistycznym - ona mówi że Bóg jest źródłem wszystkiego ale to nie to samo. Spinoza byl panteistą i żydzi za to go obłożyli klątwą właśnie dlatego że to dla nich herezja. Więc zanim będziemy dyskutować o Księdze Ujedności jako tekście panteistycznym, warto się upewnić że ona naprawde jest panteistyczna


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Krokusik_53 to jest bardzo ważna uwaga i dobrze że ją postawiłaś wprost. 🙂 Panenteizm i panteizm to rzeczywiście różne rzeczy i kabała jest bliżej panenteizmu - Bóg zawiera w sobie świat ale nie jest wyczerpany przez świat. Ein Sof to dosłownie "bez końca", czyli nieskończoność która przekracza wszelkie formy. Ale właśnie to sprawia że paradoks jedności w wielości staje się jeszcze ostrzejszy, bo masz nieskończoność która z własnej woli produkuje skończone formy. Jak to jest możliwe bez utraty nieskończoności?


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

Mam takie doświadczenie z medytacji które może byc tu relevant, nie wiem. Podczas głębkiej medytacji czasem trafia się na taki moment kiedy granica między obserwatorem a obserwowanym się rozmywa. Wszystko jest naraz jedno i wiele. To nie jest uczucie że się staje oceanem i znika. To jest raczej że się jest jednocześnie falą i oceanem i nie ma w tym sprzeczności. Może ten paradoks istnieje tylko z perspektywy intelektualnej a z perspektywy doświadczenia mistycznego poprostu odpada?


Odpowiedz
(@oracle57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 64

@Melania71 ale to jest wlasnie problem z argumentem z doświadczenia - że jest niesprawdzalny. Każdy mistyk ma inne doświadczenie i każdy mówi ze "właśnie tak jest naprawdę". czy nie uważasz ze samo doświadczenie medytacyjne nie rozstrzyga pytania filozoficznego o naturę jedności??


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Oracle57 może i nie rozstrzyga w sensie logicznym, ale tradycje mistyczne nigdy nie twierdziły ze rozstrzygają logiką. One mówią że pewne pytania trzeba przeżyć a nie rozwiązać. To nie jest unik, to jest inna epistemologia. piszę z głowy, więc bez gwarancji


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

Panteizm w kabale to rzeczywiście temat który wymaga ostrożności, bo jak słusznie zauważyła Krokusik, terminologia jest tu kluczowa. Ale jest coś co mnie bardziej interesuje w tym wątku - Bulawka wspomniała o "polu energetycznym" i "losowości". To mi wygląda na nawiązanie do idei pola morfogenetycznego Sheldrake'a albo do fizyków jak Bohm z jego "porządkiem wplecionym". Czy o to chodzi? Bo to by był ciekawy most między mistyczną koncepcją jedności a współczesną filozofią nauki.


Odpowiedz
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Drakona50 tak, dokładnie o Bohma mi chodzi. Jego idea porządku wplecionego (implicate order) jest według mnie jedną z niewielu prób zbudowania spójnego języka który by opisał to samo co kabała czy Advaita opisują w swoich kategoriach. U Bohma cała wielość jest "zwinieta" w jednym polu i się "rozwijaja" (unfolds) w konkretne formy. Co do Sheldrake'a - bardziej sceptycznie, bo u niego pola morfogenetyczne są empirycznie kwestionowalne, ale konceptualnie ciekawe.


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

wracam do wątku Bohma bo mi to nie daje spokoju. 🙁 Bulawka mówiła że porządek wpleciony jest podobnym językiem do kabały czy Advaity. ale jest jeden problem - Bohm opisywał to jako model fizyczny, testowany (przynajmniej w założeniu), a tamte systemy to metafizyka bez roszczenia do testowalności. czy nie jest to jednak fundamentalna różnica która sprawia że nie można ich tak swobodnie zestawiać??


Odpowiedz
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Drakona50 tak, to jest realne napięcie i nie będę go udawać że nie ma. 😉 Bohm sam zresztą mówił że nie chce budować "teorii wszystkiego" tylko sugerować nowy sposób patrzenia na całość. ale właśnie to "sugerowanie nowego sposobu patrzenia" jest moim zdaniem punktem gdzie filozofia nauki i metafizyka mistyczna mogą rozmawiać, nie jako twierdzenia o tym samym tylko jako wzajemne rzucanie pytań. kabała nie powie ci jaki jest wynik eksperymentu, ale moze sugerować inne pytania.


Odpowiedz
(@oracle57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 64

ok ale to co mówi Bulawka to jest w sumie filozofia nauki, nie mistyka. Feyerabend, Kuhn i spółłka też mówili że rozne paradygmaty zadają rozne pytania. nie potrzeba do tego kabały. nie mówię że to złe, ale warto być precyzyjnym co do tego co dodaje perspektywa ezoteryczna a czego nie. to tylko taka moja intuicja


Odpowiedz
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

Przepraszam ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem ale... ta Ksiega Ujednosci to jest konkretna ksiazka ktora mozna gdzies dostac po polsku? Czy to jest nazwa umowna dla jakiegos nurtu? Bo szukałam i nic konkretnego nie znalazłam a barzdo chciałabym przeczytac cos wiecej o tym paradoksie o którym pisze Bulawka. to nie jest uczciwa polemika


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@pentaklia94)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawi mnie jedna rzecz w tej dyskusji - mówimy dużo o tym jak różne tradcje opisują ten paradoks, ale nikt nie powiedział jak to ma się do praktyki. Jeśli jestem panteistą i wierrzę że jestem tym samym co wszystko, to jak to zmienia moją codzienną praktykę duchową? Modlę się do siebie? Przestaję się modlić? Czy ta jedność ma jakis praktyczny wymiar?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Pentaklia94 to dobre pytanie i odpowiedź zależy od tradycji. W Advaita Vedancie mówią że praktyka jest potrzebna tylko dopóty dopóki masz złudzenie oddzielności. Jak je przezwyciężysz, praktyka sama odpada. W kabale jest inaczej - micwot, czyli przykazania i rytuały, mają znaczenie kosmiczne nawet jeśli ontologicznie jesteś częścią Ein Sof. Bo twoje działanie porządkuje Sefirot, czyli strukturę emanacji. To jest ciekawa różnica. zaczynasz mi wmawiać coś, czego nie ma w moim poście


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam takie spostrzeżenie,ja to widzę trchę z innej strony. W kartach często pojawia sie taki motyw - Świat (XXI arkna) to jest wlasnie ta jedność która zawiera wszystko. Ale zeby do niej dojść, trzeba przejść przez całą drogę od Głupca. i ta droga przez wielość - przez wszystike arcana - jest konieczna. Jakby wielość nie była błędem ani złudzeniem, tylko etapem. Może paradoks jedności i wilości niema być rozwiązany ale przeżyty od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@ferdek81)
Połączone: 3 lata temu

pytanie do Wioletki bo pisze o runach - mówisz ze Hagalaz opisuje rozbicie jednosci na fragmenty ale ja mislałem ze Hagalaz to runa chaosu i zniszczenia?? czy to jest to samo? bo jak chaos jest rozbiciem jednosci to czym sie różni od zwyklego bałaganu haha


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Ferdek81 dobre pytanie i nie, to nie jest to samo. Hagalaz opisuje transformację przez dezintegrację - coś musi się rozbić żeby mogło się zreorganizować na wyższym poziomie. Grad niszczy zbiory ale przynosi wodę. Chaos w znaczeniu Hagalaz to nie jest bałagan bez sensu, to jest moment krytyczny w którym stara forma przestaje wystarczać. W kontekście tej rozmowy - wielość jest właśnie takim momentem gdzie jedność "rozbija się" na formy żeby móc siebie poznać przez nie.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

ok wiec mam pytanie troche z boku - mówiłyscie o praktyce i o tym ze jak sie przezwyciezy iluzje oddzielnosci to praktyka sama odpada. ale a nie wychodzi na to, że to troche niebezpieczne podejscie? bo jak ktos wierzy ze jest wszystkim i niema oddzielnosci to jak moze w ogole funkcjonowac normalnie? prace, rodzina, codzienne zycie? przepraszam ze takie przyziemne 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Zawilcowa62 to jest akurat bardzo dobre pytanie i nie ma co przepraszac. właśnie dlatego Advaita mówi o dwóch poziomach prawdy jednocześnie - wyższym (paramarthika) i konwencjonalnym (vyavaharika). na poziomie konwencjonalnym jesteś osobą, masz pracę, rodzinę, obowiązki i to się nie zmienia. rozpoznanie jedności nie kasuje świata, zmienia tylko to jak do niego podchodzisz. więc spokojnie, nikt nie traci zdolności do płacenia rachunków po oświeceniu.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@ferdek81)
Połączone: 3 lata temu

haha ale te dwa poziomy prawdy to tez troche wygodne wyjscie nie? jak ktos mowi ze paradoks nie ma sensu, mówisz ze działa na wzszym poziomie a jak ktos pyta o codziennosc mowisz ze to niższy poziom. troche jak takie perpetuum mobile tlumaczen


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Ferdek81 no to jest akurat trafna obserwacja, chociaz sformułowana troche złośliwie. 🙂 ten problem dotyczy każdego systemu filozoficznego który rozróżnia poziomy rzeczywistości - mozna go używać jako wymówki albo jako poważnego narzęędzia analizy. w kabale mamy podobne rozróżnienie między Ejn Sof a światami niższymi i też pojawia się pytanie czy to czasem nie poprostu sposob na zatkanie każdej krytyki. myślę że kluczowe jest to czy system jest wewnętrznie spójny i czy coś z niego wynika w praktyce


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

zaglądam tu od dłuższego czasu o Bohmie i mam takie dziwne wrażenie - ze im bardziej próbujemy to opisać pojęciami (czy fizycznymi czy kabalistycznymi), tym bardziej to ucieka. jakby sama próba zdefiniowania jedności tworzyła podziały. bóg raczy wiedzieć czy to ma sens, to bardziej przeczucie z medytacji niż argument.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Melania71 ma sens i to co opisujesz ma swoją nazwę w tradycji apofatycznej - teologia negatywna. mówi właśnie że o istocie tego co absolutne można mówić tylko przez zaprzeczenie, bo każde twierdzenie już je ogranicza. Dionizos Areopagita, Majmonides, Mistrz Eckhart - wszyscy z tego czerpali. i ciekawe że to podejście pojawia się w bardzo różnych tradycjach niezależnie od siebie. w runach jest to po trochu zakodowane w Hagalaz i Isa - milczenie lodu przed przełomem.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

ta teologia negatywna to jest cos co w tarocie czuję przy Hierofancie i przy Papieżycy. 🙁 Hierofant mówi - oto forma, oto słowo, oto rytuał. papieżyca milczy i tylko trzyma zwój którego nie otwiera. i zawsze gdy pojawia sie pytanie o istotę jedności to czuję ze Papieżyca jest właściwszą odpowiedzią. ale jak to tłumaczyć komuś kto potrzebuje słów??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 59

hm dobra, to mam kolejne pytanie bo się trochę zgubiłem w tych gałęziach. Porewit powiedział ze jak sie osiągnie rozpoznanie jedności to praktyka odpada sama. ale Westalka wcześniej mówiła ze droga przez wielość jest potrzebna zeby dotrzeć do jedności (ta Głupiec do Świata). to nie jest sprzeczne? bo z jednej strony praktyka jest tymczasowa a z drugiej jest konieczna?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Juliusz64 o, świetnie że to połączyłeś! nie uważam ze to sprzeczność. droga jest konieczna zeby dojść do miejsca gdzie widzisz że drogi nie było - brzmi jak zen i troche tak jest. w tarocie to samo: Głupiec na końcu staje się Światem ale patrząc wstecz widzi że zawsze był Światem, tylko o tym nie wiedział. praktyka nie daje czegoś czego nie ma, ona usuwa przeszkodę w widzeniu tego co jest.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@pentaklia94)
Połączone: 3 lata temu

ojej, to z tą praktyką która odpada - czy ktoś to faktycznie przeżył? pytam serio bo w kółko czytam ze "oświecony nie potrzebuje praktyki" ale nigdy nie spotkałam osoby która by powiedziała okej, teraz wiem ze jestem jednością, zamykam matę do medytacji na zawsze. wszyscy joga, wszyscy siedzą, wszyscy rytuały. czy aby to nie teoria bez pokrycia w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

Pentaklia zadała dobre pytanie i dodam od siebie - w tradycji żydowskiej ten problem nie istnieje w tej samej formie, bo micwot nie są środkiem do osiągnięcia stanu po którym przestają byc potrzebne. one są celem samym w sobie, relacją z Bogiem a nie drabinką którą sie odrzuca. więc porównywanie tego z systemami wschodnimi gdzie praktyka jest tymczaswa to już jest kategorialna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

a ja do tej dyskusji o praktyce dorzucę coś z troche innej beczki. w bioenergoterapii tez pojawia sie pytanie o jedność - czy terapeuta to odrębny byt ktory "daje" energię, czy jest tylko kanałem? i im więcej pracuję z ludźmi tym bardziej widzę ze ci co myślą ze "dają" szybciej sie wypalają. a ci co rozumieją ze sa chwilowym przejawieniem się przepływu - jakoś lepiej sobie radzą. zastanawiam się czy to potwierdza panteizm ale coś w tym jest


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Salomea63 to jest ciekawa obserwacja praktyczna. ale uważaj zeby nie wpaść w pułapkę - wypalenie zawodowe ma dużo prozaicznych przyczyn i tłumaczenie go metafizycznym błędem w myśleniu o sobie jako źródle vs kanale to może być po prostu inna narracja o tej samej psychologicznej rzeczywistości. czy masz wrażenie że ta zmiana myślenia działa bo jest "prawdą" czy bo jest zdrowszą psychologicznie postawą??


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Drakona50 szczera odpowiedź? nie wiem i nawet mnie to nie martwi. dla mnie to działa i potwierdzają to osoby z którymi pracuję. czy to jest "prawda metafizyczna" czy "zdrowsza postawa" to moze byc dokładnie to samo pytanie zadane z różnych stron. ale rozumiem ze z twojego punktu widzenia to brzmi jak unik. nie wiem czy dobrze to ujęłam


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

czytam ten watek od początku i mam myszl ze tu sie zderza kilka różnych sposobow myslenia na raz - jest filozofia, jest fizyka, jest praktyka, jest tarot i runy. 🙁 i wszyscy troche mówia o czyms innym tylko uzywaja słów jednosc i wielosc. czy nie powinniśmy najpierw ustalić co mamy na mysli? bo jak ksiąega ujednosci to metafora to inna dyskusja niz jak to jest konkrteny text :). nie wiem czy dobrze to ująłem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

Honoratka stawia ważną kwestię i przyznam że celowo zostawiłam ten tytuł otwarty. 🙁 "Ksiega Ujednosci" to nie jest nazwa konkretnego tekstu - to jest moja robocza metafora na tę warstwę w różnych tradycjach która opisuje właśnie ten paradoks: jedno staje się wielością i wielość jest jednym. mogłoby to być Ein Sof, mogłoby być Mandukya Upaniszada, mogłoby być De Divisione Naturae Eriugeny. zależy mi na samym problemie bardziej niż na jednym tekście.


Odpowiedz
(@ferdek81)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Bulawka hej a ja mam pytanie troche z boku - Bulaka wspominała że "Ksiega Ujednosci" to jej robocza metafora. ale czyta sie to tytul wątku jakby to byl konkretny tekst. czy jest jakis realny tekst z tradycji który tak wlasine sie nazywa albo ma podobna tresć?? pytam bo szukalem i nie znalazlem. strasznie upraszczasz to co napisałem


Odpowiedz
(@bulawka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Ferdek81 dobra robota że pytasz wprost. nie, nie ma jednego tekstu o tej nazwie. ale żeby nie być ogólnikową - są tradycje które coś takiego próbują zrobić. Zohar w kabale, Enneady Plotyna, Mandukja Upaniszad - to są teksty które próbują opisać właśnie ten paradoks jak jedno staje sie wielością bez żeby przestać być jednym. wybrałam własną nazwę bo żadna z tych nie jest "tą jedną" - każda robi to z innego kąta


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

dobra powiem szczerze co mi przeszkadza w tej dyskusji. 🙁 większość argumentów brzmi jak - to niedowodliwe ale piękne, to niesprawdzalne ale spójne wewnętrznie, to nie jest naukowe ale jest prawdziwe na innym poziomie. w pewnym momencie taka rozmowa jest odporna na jakąkolwiek krytykę bo każdy zarzut można zbić odwołaniem do wyższego poziomu lub innej epistemologii. jak odróżniamy wtedy system który coś opisuje od systemu który jest po prostu ładnie brzmiącą opowieścią?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wrotycz to jest pytanie które stawiali sobie sami mistycy i to nie od dziś. Jan od Krzyża pisał o rozróżnieniu między "złudzeniem duchowym" a autentycznym doświadczeniem jedności i miał konkretne kryteria - przemiana charakteru, trwałość, zanik ego a nie jego powiększenie. nie jest tak że te tradycje nie mają żadnych wewnętrznych narzędzi weryfikacji. one mają, tylko są inne niż powtarzalność eksperymentu. czy to wystarczy jako kryterium? to już osobna dyskusja - ale nie jest tak że jedność jest absolutnie niesprawdzalna na żadnym poziomie. strasznie upraszczasz to co napisałam


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Wioletka_Z to jest ciekawe co piszesz o Janie od Krzyża i tych kryteriach, bo właśnie próbowałem to jakoś zestawić z tym co mówiła wcześniej Pentaklia o praktyce która odpada. Jan od Krzyża nie mówił że praktyka odpada - mówił że zmienia charakter. to nie to samo. więc może problem jest w sformułowaniu "odpada", a nie w samej idei?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

ludzie, ale ta odpowiedź Wioletki to nadal jest coś w stylu "mistycy mają własne kryteria weryfikacji swoich doświadczeń". no okej, ale to jest koło hermeneutyczne. człowiek który przeżywa doświadczenie mistyczne ocenia je narzędziami które samo to doświadczenie mu dało. nie mówię że to złe, mówię że trzeba to jasno przyznać zamiast udawać że mamy tu jakąś niezależną weryfikację. zostawiam temat otwarty


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Wrotycz ale na jakiej zasadzie Wrotycz zakładasz ze zewnętrzna weryfikacja jest lepsza albo w ogóle możliwa w tym przypadku? tarot tez nie poddaje sie zewnętrznej weryfikacji i to mi nie przeszkadza. i nie chodzi o to ze jestem naiwna - chodzi o to że nie kazdy rodzaj wiedzy ma ten sam typ dowodu. smak truskawki tez nie podlega zewnętrznej weryfikacji a jakoś nikt nie twierdzi ze truskawki nie istnieją 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

ojejku, o to mnie wlasnie zastanawialo! 🙁 bo jak czytałam temat to myslałam ze jest jakis tekst ezot. którym mozna sie posłuzyc w praktyce. a tu wychodzi ze to bardziej... filozofia? czy da sie jakoś to zastosowac w codzienności, nie tylko myslec o tym?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pentaklia94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 76

@Honoratka_Z a co rozumiesz przez zastosowanie w codzienności?? bo to jest ważne pytanie ale bardzo ogólne. jeśli chodzi o medytację to jest jedna droga, jeśli chodzi o zmianę sposobu myślenia o sobie to inna, a jeśli chodzi o rytuał - znowu coś innego. co cię konkretnie interesuje?


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Honoratka_Z honoratka pyta cos co mnie tez zawsze gdzieś siedzi z tyłu głowy podczas takich rozmów. filozofia jedności i wielości jest piękna ale w praktyce bioenergoterapeuty to wygląda tak - wchodzę do gabinetu, jest klient, jest problem, jest pole energetyczne. i ta filozofia albo pomaga mi działać lepiej albo nie pomaga. i z mojego doświadczenia - pomaga ale nie jako teoria, tylko jako postawa ciała niemal dosłownie


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

Saloomea,to co opisujesz to jest bardzo interesujące z punktu widzenia tradycji żydowskiej gdzie mamy pojęcie kavanah - intencji wewnętrznej przy wykonywaniu czynności. nie chodzi o myślenie o jedności jako teorię, tylko o pełną obecność w tym co robisz. może właśnie o to chodzi w tym "zastosowaniu codziennym" o ktore pytała Honoratka?


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

dobra, nie odpuszczę tego co pytała Honoratka o zastosowanie praktyczne bo myślę że to jest ważna gałąź dyskusji którą gdzieś zostawiliśmy. z mojej perspektywy astrologia daje konkretną praktykę rozumienia jedności w wielości - każda planeta, każdy znak to aspekt jednego pola ale z inną jakością. czytanie horoskopu to właśnie uczenie się rozpoznawania jak jedno pole manifestuje się różnie w różnych punktach czasu i przestrzeni. może za bardzo kombinuję


Odpowiedz
(@wodnica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Porewit08 to jest może troche zbyt gładka analogia. astrologia opisuje zróżnicowanie, to fakt. ale czy w tym opisie jest faktycznie twierdzenie o jedności źródłowej?? można robić astrologgię w zupełnie bez żadnej filozofii monistycznej i też działa. nie wydaje mi sie że jedno wynika z drugiego


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

przepraszam ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem ale czytam i nie do końca rozumiem - to panteizm w tytule to znaczy że Bóg jest wszystkim,tak? i paradoks jednosci w wielości to znaczy że wszystko jest jednym ale jednocześnie różne? czy dobrze to rozumiem? bo jesli tak to wydaje mi sie ze to bliskie temu co czytałam o czakrach - każda czkra jest odrebna ale wszystkie tworzą jeden system...


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Zawilcowa62 ogólnie tak, ale uważaj na uproszczenie. panteizm mówi że bóg i wszechświat to to samo, ale to nie to samo co "bóg jest w każdej rzeczy" (to jest panenteizm) ani to samo co "bóg jest wszystkim jednakowo" (to byłby prosty monizm). Spinoza, który jest chyba najważniejszym filozofem panteizmu, rozróżniał to dość precyzyjnie. czakry jako metafora jest ok ale nie daj sie zbyt szybko zadowolić prostą analogią


Odpowiedz
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 59

@Drakona50 a mnie sie wydaje ze ten paradoks jednosci i wielosci to jest trochę jak z hologramem?? każdy kawałek hologramu zawiera cały obraz ale w niższej rozdzielczości. czytałem cos takiego w kontekście Bohma wlasnie i wydało mi sie ze to ładnie łączy to o czym rozmawiacie z tym porzadkiem wplecionym. czy to jest w ogóle trafna analogia czy błąd?


Odpowiedz
(@wioletka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Juliusz64 to jest ta sama analogia którą Bohm sam stosował, więc nie jest to błąd - to jest jego własny język. problem z hologramem jako analogią jest taki że hologram to nadal fizyczny obiekt z fizycznymi ograniczeniami. Bohm używał go jako metafory żeby coś pokazać, a nie jako opisu dosłownego. w runach mamy coś podobnego - każda runa zawiera całość systemu w sobie, ale w innym aspekcie. Hagalaz jest ziarnem lodu które zawiera wszystkie formy wody. czy to jest hologram? może. czy to jest to samo? nie wiem


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

ta analogia z hologramem jest piękna ale mam wrażenie że właśnie kiedy zaczynam o tym myśleć kategoriami fizycznymi to coś w tym doświadczeniu się zamyka. jakby myślenie o tym jako o strukturze zamiast jako o... przepływie? ciężko mi ocenić jak to nazwać. może to jest to co Melania mówiła wcześniej o tym że opis tworzy podziały


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracle57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 64

Melania, ale "przepływ zamiast struktury" to też jest opis. też tworzy podział. problem nie jest w tym że używamy pojęć, problem jest w tym że mylimy pojęcia z rzeczywistością którą opisują. to jest błąd który popełniają i mistycy i filozofowie. i mapa to nie jest terytorium, tak, wiemy, ale bez mapy idziemy na oślep - to też nie jest ideał


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

o właśnie! bo mnie od początku zastanawia jedna rzecz - czy w praktyce magicznej ten panteizm wogóle coś zmienia? bo jak robię rytuał to czy myślę o tym ze "wszystko jest jednym" czy o tym ze "jest konkretna energia którą chcę przywołać" - i to chyba nie to samo. czy ktoś faktycznie stosuje panteistyczne rozumienie w rytuale i czy widzi ze to robi różnicę?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

o rany, oriona zadała pytanie które mnie bardzo blisko dotyczy. z mojej praktyki - tak, robi różnicę, ale nie tak jak się spodziewasz. nie chodzi o to że "mysle o jedności podczas rytuału". chodzi o to że nie ma granicy między mną a tym co przywołuję. jeśli rozumiem że jestem tym samym co ta energia to rytuał jest inny niz jeśli mysle że "ciągnę coś do siebie z zewnątrz". nie mam pewności czy to panteizm jako filozofia, ale jako postawa - tak


Odpowiedz
(@erazm62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 22

@Ludwinia53 mega ciekawe to co pisze Ludwinia! bo ja dopiero zaczynam z magią i zawsze miałem wrażenie że trzeba "ściągać" energię skądś z zewnątrz. a tu wychodzi że może powinienem myśleć o tym inaczej? to byłoby dla mnie duzo bardziej naturalne szczerze mówiąc


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Erazm62 uważaj zeby nie przeskakiwać od razu do "jestem tym samym co ta energia" jeśli dopiero zaczynasz. to sformułowanie może byc pomocne na pewnym etapie, ale na początku ważnijesze jest zeby w ogule rozróżniać co jest czym. filozofia jedności nie zwalnia z podstaw i nauka rozróżniania jest pierwszym krokiem, a nie przeszkodą do ominięcia


Odpowiedz
(@erazm62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 22

@Krokusik_53 okej, rozumiem. ale to trochę frustrujące bo jak mam ćwiczyć to rozróżnianie w praktyce? tzn. jak wiem kiedy już moge myśleć o tej jedności a kiedy jeszcze powinienem się trzymać z daleka od takich konceptów?. nie wiem po co ta uszczypliwość


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Erazm62 niema żadnego "kiedy możesz". to nie jest nagroda za zaliczenie etapu. to jest perspektywa która przychodzi sama jak masz już wystarczająco duzo praktyki za sobą żeby nie zgubić sie w abstrakcji. narazie po prostu rób co robisz i obserwuj co sie dzieje, bez filozofii.


Odpowiedz
(@fasolkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Krokusik_53 dobra ale ja trochę nie nadążam za tym wątkiem bo tu się dużo dzieje naraz,haha. z jednej strony Ludwinia mówi że panteizm zmienia praktykę magiczną, z drugiej Krokusik że dla początkujących to może być pułapka, a z trzeciej Oracle że wszystkie opisy i tak są tylko mapami. i co z tego wynika w praktyce? serio pytam bo mi się to kręci w głowie


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Fasolkaa fasolkaa zadała pytanie które właściwie podsumowuje spory ostatnie pół rozmowy 🙂 i myślę że żadna z tych opcji nie jest "błędna", one po prostu mówią o różnych momentach w pracy z tym. Ludwinia mówi o dojrzałej praktyce, Krokusik o tym żeby nie przeskakiwać etapów, a Oracle o tym że każdy opis to tylko przybliżenie. to się nie wyklucza. trochę mnie tym zirytowałeś


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Drakona50 hm, ale właśnie ta "dojrzała praktyka" to jest pojęcie którego nie lubię bo każdy inaczej je definiuje. Drakona, co konkretnie znaczy "dojrzały" w tym kontekście? bo to brzmi jak wymówka żeby nie odpowiadać na trudne pytania. chyba za długo o tym myślę


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Wrotycz okej, masz rację że to jest mgliste. powiem tak - przez "dojrzałą praktykę" rozumiem tyle ze masz już własne doświadczenia do których możesz odnieść abstrakcyjny koncept. bez tego jedność i wielość to tylko słowa. z tym - to jest coś co możesz porównać z tym co już przeżyłaś.


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

Wrotycz pyta dobrze, ale mnie się wydaje że tu jest cos głębszego. bo "dojrzałość" w mistyce nie chodzi o staż ani o ilość przeczytanych tekstów. mam koleżankę która praktykuje od roku i rozumie te rzeczy intuicyjnie, i innych którzy praktykują od dekady i nadal traktują to jak intelektualną układankę. może to jest bardziej kwestia tego jak ktoś w ogóle przetwarza doświadczenie?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

Melania to jest ciekawe co mówisz. bo tarot mnie tego uczył dłuugo że wiedza "o" czymś i wiedza "z" czegos to są dwie kompletnie rozne rzeczy. można znać symbole na pamięć i nadal nie czytać. można nie wiedziec nic teorii i nagle po prostu wiedzieć. nie wiadomo czy to dotyczy tez panteizmu jako filozofii ale intuicja mi mowi że tak


Odpowiedz
(@honoratka_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

o wlasnie Westalka trafila w to co chciałam powiedziec ale nie umiałam! bo ja z astrlogią mam dokladnie tak - uczylam sie dwa lata wszystkich aspektow i domow i potem nagle w jednym momencie cos kliknelo i zrozumialam jak to sie laczy w calosc. to bylo jak... no nie mam pojęcia jak to opisac. jakby z map stala sie rzeczywista przestrzen??


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Honoratka_Z to co opisuje Honoratka to jest klasyczny "aha moment" który zna chyba każdy kto pracuje z systemem symbolicznym dłużej. w astrologii to się często dzieje przy pierwszej pogłębionej analizie własnego horoskopu, nie cudzego. coś w tym że widzisz siebie jako układ a nie zbiór oddzielnych cech. i to akurat bardzo dobrze ilustruje ten paradoks z tytułu wątku - jesteś jeden i wiele naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@zawilcowa62)
Połączone: 3 lata temu

czytam to wszystko i caly czas wracam do jednego - czy to doswiadczenie o którym mówicie, to "klikniecie" - czy mozna je wywolac specjalnie? np. medytacja albo jakis rytuał? bo az mnie swierzbi zeby to tez poczuc ale nie wiem od czego zaczac


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Zawilcowa62 z mojgo doswiadczenia - nie da się tego wywołać na żądanie i to jest właśnie sedno. jak bardzo chcesz zeby "kliknęło" to właśnie to chcenie ci przeszkadza. to brzmi jak banał ale serio tak to działa. najlepsze co możesz zrobić to po prostu regularnie cos robic, medytacja, obserwaja, praca z ciałem - i nie czekać na ten moment.


Odpowiedz
(@oracle57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 64

Zawilcowa, nie chcę gasić entuzjazmu, ale "wywoływanie przebudzenia" to jest dokładnie ta kategoria obiecanych skrótów które nie działają tak jak się spodziewasz. i nawet jak coś się wydarzy, to niekoniecznie będzie to co myślisz. to nie jest zarzut do ciebie, to jest po prostu cos czego trzeba być świadomym przed szukaniem techniki na skróty


Odpowiedz
Udostępnij: