Ostatnio trafiłam na pewien tekst o Księdze Ujedności - to mistyczny traktat z kręgu kabały lurianickiej, ale mnie uderzyło coś innego niż zwykle w tych dyskusjach. :)) Tam jest postawiony bardzo konkretny paradoks: jeśli Bóg jest wszystkim (panteizm, Ein Sof przenika całość bytu), to skąd w ogóle bierze się wielość, różnorodność, oddzielność? Jak jedno może być jednocześnie wieloma? To nie jest pytanie retoryczne, bo różne tradycje odpowiadają na to zupełnie inaczej i te odpowiedzi mają realne konsekwencje dla praktyki. Taoizm mowi jedno, Advaita Vedanta drugie, a kabała trzecie. Zastanawiam się czy ktoś tu miał kontakt z tym tekstem albo w ogóle z tym problemem w jakiejkolwiek tradycji?
ojjj, to jest właśnie ten problem który mnie od lat nie daje spokoju, szczerze. W runach też to czuć - Hagalaz opisuje tę chwilę kiedy jedność rozbija się na fragmenty i każdy fragment zachowuje w sobie pamięć całości. Nordycka kosmogonia jest pod tym względem bardzo precyzyjna: Yggdrasil to nie jest metafora drzewa, to model jak jedno przenika wiele świató jednocześnie nie tracąc spójności. Ale no to jeszcze o Księgi Ujedności - czy tam jest jakaś konkretna nauka o mechanizmie tzimtzum? Bo lurianicka koncepcja "skurczenia się" bóstwa żeby zrobić miejsce dla świata to jest właśnie próba odpowiedzi na ten paradoks.
Tzimtzum to ciekawy trop, ale moim zdaniem to nie rozwiązuje paradoksu tylko go przesuwa. Bo jeśli Bóg się "kurczy" żeby zrobić miejsce, to albo to miejsce jest poza Bogiem (i mamy dualizm, nie panteizm), albo to kurczenie jest pozorne (i wracamy do punktu wyjścia). W Advaita Vedancie jest na to termin - Maya, czyli zasłona iluzji. Wielość jest prawdziwa na poziomie zjawiskowym, ale z perspektywy absolutnej to jedna świadomość. Czy Księga Ujedności idzie podobną drogą?
Hm, muszę przyznać że jsetem tu trochę zagubiony. Tzimtzum, Ein Sof, Advaita - to są dla mnie nowe słowa. Czy ktoś mógłby jakoś prościej powiedzieć o co w tym chodzi? Bo rozumiem ze chodzi o jakiś filozoficzny problem z tym że Bóg jest wszystkim i jednocześnie jest wiele rzeczy, ale nie do końca łapię dlaczego to jest paradoks.
@Bulawka szczerze? Trochę mnie męczy to że na każdym ezoterycznym forum ta rozmowa rozmywa się w analogiach z oceanem i falami. To jest ładna metafora ale nic nie wyjaśnia, bo metafora to nie argument. Ciekawi mnie bardziej konkretna kwestia - Bulawka wspomniała o "losowości i polu energetycznym" jako dodatkowym kontekście. Chciałabym wiedzieć co to ma do panteizmu? Bo jeśli wszystko jest jednym, to w ogóle nie ma czegoś takiego jak losowość, prawda? Każde zdarzenie jest konieczne
Ciekawi mnie jedna rzecz w tej dyskusji - mówimy dużo o tym jak różne tradcje opisują ten paradoks, ale nikt nie powiedział jak to ma się do praktyki. Jeśli jestem panteistą i wierrzę że jestem tym samym co wszystko, to jak to zmienia moją codzienną praktykę duchową? Modlę się do siebie? Przestaję się modlić? Czy ta jedność ma jakis praktyczny wymiar?
Mam takie spostrzeżenie,ja to widzę trchę z innej strony. W kartach często pojawia sie taki motyw - Świat (XXI arkna) to jest wlasnie ta jedność która zawiera wszystko. Ale zeby do niej dojść, trzeba przejść przez całą drogę od Głupca. i ta droga przez wielość - przez wszystike arcana - jest konieczna. Jakby wielość nie była błędem ani złudzeniem, tylko etapem. Może paradoks jedności i wilości niema być rozwiązany ale przeżyty od środka?
pytanie do Wioletki bo pisze o runach - mówisz ze Hagalaz opisuje rozbicie jednosci na fragmenty ale ja mislałem ze Hagalaz to runa chaosu i zniszczenia?? czy to jest to samo? bo jak chaos jest rozbiciem jednosci to czym sie różni od zwyklego bałaganu haha
ok wiec mam pytanie troche z boku - mówiłyscie o praktyce i o tym ze jak sie przezwyciezy iluzje oddzielnosci to praktyka sama odpada. ale a nie wychodzi na to, że to troche niebezpieczne podejscie? bo jak ktos wierzy ze jest wszystkim i niema oddzielnosci to jak moze w ogole funkcjonowac normalnie? prace, rodzina, codzienne zycie? przepraszam ze takie przyziemne 🙂
haha ale te dwa poziomy prawdy to tez troche wygodne wyjscie nie? jak ktos mowi ze paradoks nie ma sensu, mówisz ze działa na wzszym poziomie a jak ktos pyta o codziennosc mowisz ze to niższy poziom. troche jak takie perpetuum mobile tlumaczen
zaglądam tu od dłuższego czasu o Bohmie i mam takie dziwne wrażenie - ze im bardziej próbujemy to opisać pojęciami (czy fizycznymi czy kabalistycznymi), tym bardziej to ucieka. jakby sama próba zdefiniowania jedności tworzyła podziały. bóg raczy wiedzieć czy to ma sens, to bardziej przeczucie z medytacji niż argument.
ta teologia negatywna to jest cos co w tarocie czuję przy Hierofancie i przy Papieżycy. 🙁 Hierofant mówi - oto forma, oto słowo, oto rytuał. papieżyca milczy i tylko trzyma zwój którego nie otwiera. i zawsze gdy pojawia sie pytanie o istotę jedności to czuję ze Papieżyca jest właściwszą odpowiedzią. ale jak to tłumaczyć komuś kto potrzebuje słów??
ojej, to z tą praktyką która odpada - czy ktoś to faktycznie przeżył? pytam serio bo w kółko czytam ze "oświecony nie potrzebuje praktyki" ale nigdy nie spotkałam osoby która by powiedziała okej, teraz wiem ze jestem jednością, zamykam matę do medytacji na zawsze. wszyscy joga, wszyscy siedzą, wszyscy rytuały. czy aby to nie teoria bez pokrycia w praktyce?
a ja do tej dyskusji o praktyce dorzucę coś z troche innej beczki. w bioenergoterapii tez pojawia sie pytanie o jedność - czy terapeuta to odrębny byt ktory "daje" energię, czy jest tylko kanałem? i im więcej pracuję z ludźmi tym bardziej widzę ze ci co myślą ze "dają" szybciej sie wypalają. a ci co rozumieją ze sa chwilowym przejawieniem się przepływu - jakoś lepiej sobie radzą. zastanawiam się czy to potwierdza panteizm ale coś w tym jest
czytam ten watek od początku i mam myszl ze tu sie zderza kilka różnych sposobow myslenia na raz - jest filozofia, jest fizyka, jest praktyka, jest tarot i runy. 🙁 i wszyscy troche mówia o czyms innym tylko uzywaja słów jednosc i wielosc. czy nie powinniśmy najpierw ustalić co mamy na mysli? bo jak ksiąega ujednosci to metafora to inna dyskusja niz jak to jest konkrteny text :). nie wiem czy dobrze to ująłem
dobra powiem szczerze co mi przeszkadza w tej dyskusji. 🙁 większość argumentów brzmi jak - to niedowodliwe ale piękne, to niesprawdzalne ale spójne wewnętrznie, to nie jest naukowe ale jest prawdziwe na innym poziomie. w pewnym momencie taka rozmowa jest odporna na jakąkolwiek krytykę bo każdy zarzut można zbić odwołaniem do wyższego poziomu lub innej epistemologii. jak odróżniamy wtedy system który coś opisuje od systemu który jest po prostu ładnie brzmiącą opowieścią?
ojejku, o to mnie wlasnie zastanawialo! 🙁 bo jak czytałam temat to myslałam ze jest jakis tekst ezot. którym mozna sie posłuzyc w praktyce. a tu wychodzi ze to bardziej... filozofia? czy da sie jakoś to zastosowac w codzienności, nie tylko myslec o tym?
przepraszam ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem ale czytam i nie do końca rozumiem - to panteizm w tytule to znaczy że Bóg jest wszystkim,tak? i paradoks jednosci w wielości to znaczy że wszystko jest jednym ale jednocześnie różne? czy dobrze to rozumiem? bo jesli tak to wydaje mi sie ze to bliskie temu co czytałam o czakrach - każda czkra jest odrebna ale wszystkie tworzą jeden system...
ta analogia z hologramem jest piękna ale mam wrażenie że właśnie kiedy zaczynam o tym myśleć kategoriami fizycznymi to coś w tym doświadczeniu się zamyka. jakby myślenie o tym jako o strukturze zamiast jako o... przepływie? ciężko mi ocenić jak to nazwać. może to jest to co Melania mówiła wcześniej o tym że opis tworzy podziały
o właśnie! bo mnie od początku zastanawia jedna rzecz - czy w praktyce magicznej ten panteizm wogóle coś zmienia? bo jak robię rytuał to czy myślę o tym ze "wszystko jest jednym" czy o tym ze "jest konkretna energia którą chcę przywołać" - i to chyba nie to samo. czy ktoś faktycznie stosuje panteistyczne rozumienie w rytuale i czy widzi ze to robi różnicę?
czytam to wszystko i caly czas wracam do jednego - czy to doswiadczenie o którym mówicie, to "klikniecie" - czy mozna je wywolac specjalnie? np. medytacja albo jakis rytuał? bo az mnie swierzbi zeby to tez poczuc ale nie wiem od czego zaczac
