Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chciałam to w końcu wyrzucić z siebie. Dlaczego gdy rozmawiamy o magii, pierwsza rzecz jaka ludziom przychodzi do głowy to zaklęcia, klątwy, czarna magia - ta cała "mroczna" strona? Biała magia, praca z intencją ochronną, rytuały oczyszczające - to jakby mniej sexy, nikt się nie pyta jak zrobić ochronę energetyczną ale jak rzucić klątwę to nagle wszyscy chcą wiedzieć. Widzę to też w tym jak ludzie podchodzą do precyzji intencji - w czarnej magii nagle wszyscy rozumieją że intencja musi być konkretna i celowa bo inaczej nie zadziała. A przy białej machają ręką, jakby tam ta precyzja nie miała znaczenia. Jakby zło "wymagało" skupienia, a dobro miało samo z siebie lecieć. Coś tu nie gra.
No i właśnie! 😉 Trafione w punkt. Jak zaczęłam się uczyć to też mnie to uderzało - ludziom oczy świecą jak słyszą o klątwach, hexach, wiązaniach, a jak powiem że uczę się jak kierować energię ochronną to reakcja jest... taka nijaka. Jakby biała magia była dla naiwnych albo coś. A według mnie to jest zupełnie odwrotnie - praca z energią ochronną wymaga DUŻO więcej skupienia i tej właśnie precyzji, bo musisz bardzo dokładnie wiedzieć co chronisz i przed czym. Z klątwami to paradoksalnie jest prościej, bo cel jest... no, bardziej konkretny emocjonalnie. Złość to silny napęd. nie mam na to twardych źródeł
Hmm, nie wiem czy to taka prosta sprawa. Myślę że czarna magia przyciąga uwagę bo jest tabu, a tabu zawsze przyciąga. Tak działa ludzka psychika, nie tylko w magii - zakazane owoce i tak dalej. Nie sądzę żeby to było związane z precyzją intencji jako taką. Może po prostu ludzie wchodzą w magię kiedy coś ich boli albo kiedy chcą coś zmienić na siłę - i czarna magia im wtedy jawi się jako droga na skróty.
@Malwinia chciałabym tu zatrzymać jedną rzecz,bo trochę mnie irytuje jak się miesza pojęcia. To co się potocznie nazywa "czarną magią" i "białą magią" to bardzo uproszczony podział, ktory ma mało wspólnego z tym jak te tradycje opisują same siebie. W kabale na przykład w ogóle niema takiego podziału - jest intencja i jej konsekwencje, ale samo w sobie działanie nie jest czarne ani białe. a to co Malwinia mowi o precyzji - to właśnie kluczowe, tyle ze ta precyzja jest równie ważna po obu stronach. Pytanie czy ludzie w ogóle to rozumieją kiedy "interesują się czarną magią" - bo podejrzewam ze większość wchodzi po dreszczyk emocji a nie po realną pracę energetyczną.
ale czy aby to nie trochę tak, że czarna magia jest po prostu bardziej dramatyczna? :)) Chodzi mi o to, że jak coś jest mroczne to lepiej się o tym opowiada, robi z tego historię. Biała magia jest... no, zwykłe ochrona, medytacja, oczyszczanie. Trochę jak sprzątanie w porównaniu do wybuchu.
Ludzie, ale skąd w ogóle ten podział na czarną i białą? bo jak patrzę na różne tradycje to nigdzie tego niema tak jasno postawionego. W wudu nie ma, w szamanizmie nie ma. To jest chyba jakiś wynalazek bardzo europejski i chrześcijański, nie?
hmm, jest coś głębszego w tym przyciąganiu do ciemności... Myślę że człowiek od zawsze czuł że tam gdzie jest cień, tam jest prawdziwa moc. Ciemna strona księżyca, głębia wody, wnętrze ziemi - wszystko co ukryte emanuje tym niepojętym. Biała magia jest jak dzień - widoczna, jasna, bezpieczna. Czarna jak noc - niezbadana, pełna potencjału który nie umie znaleźć granic.
Hmm. Pięknie brzmi ale to trochę poetyckie tłumaczenie zjawiska które jest zwykłe psychologiczne. Tabu przyciąga, zakazane kusi, nikt nie potrzebuje metafory księżyca żeby to wyjaśnić.
mam to zapisane, bo wydaje mi się ważne: intencja zbyt ogólna = energia nie wie gdzie iść = efekt losowy lub żaden. Czy dobrze rozumiem?? Pytam bo mam notatki z różnych źródeł i jedne mówią że im prościej tym lepiej, a inne że precyzja jest kluczowa.
i to jest właśnie ten problem ze sprzecznymi źródłami. Jedne mówią prosto i ze serca, inne mówią precyzyjnie i konkretnie. Może to zależy od techniki? Bo np. przy afirmacjach chyba lepsza jest prostota, a przy budowaniu symboli ochronnych chyba jednak precyzja?
Wtrące się bo to mnie drażni trochę - ta dyskusja kręci sie wokół techniki, a zupełnie pomijamy to co napędza całe to zainteresowanie "czarną" stroną. Moim zdaniem to jest strach. Ludzie boją sie że ktoś im zrobi krzywdę i dlatego tak bardzo chcą wiedziec JAK się to robi - żeby wiedzieć co ich może spotkać, jak to rozpoznać. To defensywny odruch. Nie dlatego że chcą skrzywdzić.
zgoda, tylko serio - czy ktos może mi powiedziec wprost czy ta cała "precyzja intencji" to jest cos mierzalnego czy to poprostu teoria? Bo czytam i rozumiem o co chodzi koncepcyjnie ale jak mam siąść i zrobic cos konkretnego to co to znaczy "precyzja" w praktyce?
no właśnie, to jest pytanie ktore mnie też dręczy w tej dyskusji. 😉 Ktoś wyżej powiedział że energia jest jak elektryczność - ta sama, tylko kierunek różny. Ale elektryczność jest mierzalna. Więc albo mamy tu metaforę, albo twierdzenie o czymś realnym. Jak twierdzenie o czymś realnym to gdzie dowody, jak metafora to ok, ale wtedy to jest język a nie mechanizm.
ale skad ta intuicja ze destrukcja wymaga precyzji? Bo jak od paru stron to czytam co mówicie to brzmi jakby destrukcja miała "wyższe wymagania techniczne". Dlaczego tak miałoby być? Z czego to wynika w waszych tradycjach?
hmm Siedlislawo, poetyckie ale mam wrażenie że to nie jest odpowiedź na pytanie Gieni. 🙂 Bo ona pyta o mechanizm, a ty mówisz o odczuciu. Może oba są prawdziwe ale jednak to różne rzeczy.
okej ja zupełnie sie gubiłam w tej dyskusji ale ta metafora z siecią mi akurat bardzo pomaga. Czyli biała magia to jakby robienie na drutach - możesz sie pomylić w oczku i poprawić, a czarna to jest wycinanie? I jak wytniesz źle to już nie zaszywasz?
a jak sie w ogóle poznaje ze cos mi zrobili? bo zaglądam tu od dłuższego czasu i zaczynam sie zastanawiac czy nie mam na sobie czegos zlego bo ostatnio idzie mi wszystko nie tak. jak rozpoznac?
