Czytałam ostatnio o czymś co mnie zaintrygowało i ciekawe czy to tutaj pasuje, ale chyba tak, bo chodzi o coś w rodzaju kontaktu między światami. Mianowicie: w różnych tradycjach szamańskich, ale też w pewncyh tekstach gnostyckich i w magii ceremonialnej, pojawia się coś co mozna by nazwać "transakcją" między człowiekiem a bytami z innych planów istnienia. Chodzi mi o sytuację, kiedy prosisz o coś materialnego, o konkretny przedmiot, pomoc w jego znalezieniu, albo wręcz o to żeby coś się w fizycznym świecie pojawiło, a w zamian oferujesz coś ze swojej strony. Nie wiem czy to ma jedną nazwę, bo gdzies widziałam to opisywane jako "duchowe zakupy", a gdzieś jako rytuał wymiany. Ktoś coś wie na ten temat?? Jak to wygląda w różnych tradycjach?
To jest temat, ktory dotyka bardzo głębokiej warstwy praktyk magicznych i religijnych, i właśnie dlatego warto go rozróżnić od tego, co współcześnie pod tę kategorię podciągają różne cudaczne poradniki. W tradycjach szamańskich, szczególnie syberyjskich i latynoamerykańskich, coś takiego jak wymiana z duchami jest fundamentem, ale tam nie chodzi o "dostanie przedmiotu". Szaman wchodzi w relację z duchem, a relacja ta jest długotrwała i opiera się na wzajemności. W tradycji afrykańskiej, w pracy z Oriszami, też masz tę zasadę wymiany, ale jest mocno sformalizowana, wiesz co dajesz i za co. W kabale i magii hermetycznej masz coś podobnego, ale tam cała ta transakcja odbywa się przez hierarchię bytów i jest o wiele bardziej skomplikowana. Pytanie do ciebie, Madzialena: czy chodzi ci o konkretną tradycję, czy bardziej o porównanie jak to wygląda ogólnie?
Muszę przyznać ze temat ciekawy, ale od razu chce zapytać: skad sie w ogole wzięło to slowo "zakupy duchowe"? bo to brzmi troche jak współczesny newage marketing a nie stara tradycja. Znam runy, pracowałam z nimi troche i tam jest cos co mozna nazwac "ofiarą" przy prśobie, Odyn zawiesił się na jesionie zeby dostać wiedzę o runach, ale to raczej poswiecenie a nie transakcja handlowa?
A czy przypadkiem to nie po prostu modlitwa dziękczynna z wyprzedzeniem? Bo słyszałam od kogoś że w niektórych tradycjach najpierw dziękujesz jakby coś już dostałeś a potem to przychodzi. To chyba jest ta sama zasada, tylko inaczej nazwana? Chociaż nie wiem, moze się mylę
Ojej to jest bardzo ciekawy temat! Nigdy nie myslalam o tym w taki sposob ze to jest dosłowna transakcja. A co jesli ktos nie ma nic do zaoferowania? Tzn. czy mlody czlowiek bez doswiadczenia i bez wiedzy tez moze wejsc w taka wymiane, czy to jest cos tylko dla zaawansowanych? Pytam bo sama próbuje różnych rzeczy i nie wiem do konca jak to wszystko łączyć. jak dla mnie to jasne
Zaglądam tu rzadko, ale ten temat mnie zattrzymał. Pracuję z przedmiotami magicznymi od wielu lat i mogę powiedzieć jedno: ta "transakcja" o której mówicie, w kontekście przedmiotów działa przez ich historię i ładunek. Kiedy pozyskujesz przedmiot z zamiarem magicznym, a nie zwykłym zakupem, cały kontekst pozyskania jest częścią jego mocy. Skamieniałość znaleziona po długim szukaniu ma inną energię niż ta sama kupiona w sklepie. Dlaczego? Bo do tej pierwszej włożyłaś czas, uwagę, intencję. To jest ta "cena". I właśnie dlatego w tradycjach zachodnich masz np. zakaz kupowania dla siebie kart tarota, bo coś traciłaś kiedy ktoś ci je dał albo kiedy je znalazłaś.
Hmm, doczytuję ten wątek i mam mieszane uczucia. Mam wrażenie że połowa tego co tu piszecie to albo metafory albo powtarzanie zasłyszanych rzeczy. Ta "wymiana energetyczna" to bardzo wygodne pojęcie bo można pod nie podciągnąć absolutnie wszystko. Afirmacja to wymiana, modlitwa to wymiana, znaleziony kamień to wymiana, no to w takim razie wszystko jest wymianą i to pojęcie nic nie znaczy. Jak wy w praktyce odróżniacie kiedy ta "transakcja" się udała od kiedy po prostu traf chciał?
Czytam i mam jedno pytanie bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówimy o sytuacji kiedy np. chcę żeby coś konkretnego do mnie przyszło i świadomie składam ofiarę żeby to otrzymać, tak? Bo prowadzę notatki z różnych rytuałów i widzę że w niektórych tradycjach ta ofiara jest na początku, w innych na końcu jako podziękowanie, a w innych w trakcie. Czy kolejność ma znaczenie czy liczy się sama intencja?
a niech to, to moze głupie pytanie ale zapytam bo naprawde nie wiem: czy ta zasada dotyczy tez dosłownie przedmiotów fizycznych? Tzn. mam taki kamień, agat cyhba, i znalazłem go kompletnie przypadkiem na szlaku kiedy miałem naprawde słaby okres i jakbym go szukał. Czy to może byc wlasnie taka "transakcja" której nie zainicjowałem świadomie ale ktos ją zainicjował za mnie? Brzmi moze głupio ale nie moge przestać o tym myśleć
Sorry że wchodzę w środek w środek, ale czytam ten watek od początku i chcę zapytać o cos co mnie nurtuje: czy ktos z was miał doświadczenie kiedy ta "transakcja" poszła nie tak? Tzn. oferowałaś cos i przyszło cos czego nie chciałaś, albo byty wzięły inną cenę niż się spodziewałaś? Czytałam o tym że w voodoo i w paktach możliwe są takie "nieporozumienia", i zastanawiam się czy to realne ryzyko czy straszenie.
hej, a w takim razie mój agat o którym pisałem wczesniej - jak mam w ogóle sprawzić co on niesie? znaczy nie robiłem żadnej transakcji świadomie, znalazłem go po prostu. Czy jakiś rytuał oczyszczający jest tu potrzebny czy to bez sensu skoro kamień i tak "wybrał" zeby do mnie trafić?
chcę zapytać o cos co jakoś umknęło w tej dskusji - czy ktoś próbował nakładać na tą zasadę wymiany jakis kontekst numerologiczny? Bo na przykład jeśli myślimy o dacie w której składamy ofiarę albo prosimy, to cyfry tej daty cos mówią o tym czy ta transakcja ma szansę "zamknąć się". Pracuję z numerologią i widzę tam wyraźne wzorce.
ojejciu, to ważne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, zależy od tradycji i od tego co poszło nie tak. Jeśli masz poczucie że byty wzięły inną cenę, to najpierw trzeba rozpoznać co wzięły. W pracy z Oriszami istnieje cały protokół rozwiązywania niezakończonych umów, robi sie specjalne rytuały oczyszczające. W tradycji hermetycznej masz inną metodę, przez intencję odwrotu. Ale żadna z tych metod nie zadziała jeśli nie wiesz co poszło nie tak
o rany, o właśnie tego się bałam troche wchodząc w ten temat. To znaczy że coś może "wziąć" cenę inaczej niż zakładałaś i możesz nawet nie wiedzieć że tak się stało? Jak to w ogóle rozpoznać? Czy to jest jakiś konkretny objaw czy to jest takie... ogólne złe samopoczucie?
śledzę tę dyskusję i wybaczcie, ale muszę dopytać z głupim pytaniem, ale czy te "byty" które biorą cenę to są konkretne istoty które można nazwać, jak duchy albo bóstwa, czy to jest metafora jakiejś siły? Bo ja kompletnie trudno mi powiedzieć jak to traktować dosłownie a jak symbolicznie i chyba tego mi tu brakuje.
i właśnie dlatego runy są ciekawym przypadkiem pośrodku. Bo runa to jest i zapis zasady, i jednocześnie w nordyckiej tradycji bywa traktowana jak żywa siła. Fehu nie jest tylko symbolem bogactwa, ona ma coś w sobie co zachowuje sie jak wola. Przynajmniej tak to czuję w praktyce i tyle osób opisuje podobnie
ja zanim cokolwiek robię z runą, to najpierw sprawdzam datę pod kątem liczb i patrzę czy mamy harmonię. Bo Gebo na przykład ma wartość 7, i jeśli data też sumuje się do 7 albo do liczb z nią powiązanych, to czuję że jest właściwy moment na tę konkretną rację wymiany. Nie mam pewności czy to standard, ale dla mnie to działa jako swego rodzaju podwójne sprawdzenie.
to trochę katorżnicze jakby nie było. Masz zrobić rytuał ale zanim to zrobisz masz wiedziec z jakiego systemu pracujesz, miec dziennik, rozumieć intencję, znać datę, sprawdzić liczby. I jeszcze potem monitorować czy cena nie została wzięta bez zgody. Nie mówię ze to bez sensu, ale dla kogos kto zaczyna to brzmi jak zanim nauczysz sie chodzić, naucz sie prowadzić samochód.
Othala akurat ma dość konkretną historię w kontekście, hm, różnych ruchów politycznych z XX wieku, wiec zanim ktoś zacznie interpretować to jako mistyczny znak, warto wiedziec że ten symbol był używany w mało przyjemnych kontekstach. to nie znaczy że tak jest w tym przypadku, ale ze skojarzeniami runicznymi bywa różnie i nie zawsze to co wygląda jak runa jest intencjonalnie runą w sensie magicznym. tak mi się nasunęło
ta kwestia przypadkowych znaków w otoczeniu jest tak naprawdę chyba kluczowa dla całego tematu tego wątku. bo jeśli możemy nieświadomie "wejść w kontakt" przez znaleziony symbol, to znaczy że transakcje dzieją sie też bez naszej zgody. a to zmienia dość dużo w tym jak rozumiemy cały mechanizm
