Ostatnio natrafiłam na wzmiankę o czymś, co różne tradycje nazywają różnie, ale idea jest podobna - chodzi o rodzaj katalogu, spisu, inwentarza bytów nieziemskich, bóstw, demonów, duchów. Coś w rodzaju Księgi Enumeracji albo Zakatalogi (sama jeszcze nie mam pojęcia jak to nazwać po polsku, stąd ten roboczy tytuł w wątku). W różnych kulturach takie spisy istniały - goecja w tradycji europejskiej, Ars Goetia z 72 demonami Salmoona, ale też hinduski system demonologii z asurami i raksza... W jakim snsie miałyby być "niebezpieczne" do przechowywania? I czy ktoś tu ma doświadczenie z pracą z takim katalogiem w sensie praktycznym, a nie tylko teorytycznym?
Właśnie,sam zbieram informacje o tym od dawna. W kabale jest cos podobnego - Sefer haRazim, Księga Tajemnic, gdzie wymienione są aniołowie przypisani do konkretnych sfer i godzin. ale tez w tradycji babilońskiej były tablice z imionami demonów i rytuałami odpędzania. Pytanie jest głębsze niż się wydaje - czy samo wpisanie nazwy bytu do jaikegoś zbioru, nawet elektronicznego, ma jakąś moc? Czy katalog to tylko sposob badacza, czy też cos wiecej?
No właśnie to mnie interesuje, bo pracuję od jakiegoś czasu z grimuarami i zauważyłam, że już samo przepisywanie pewnych imion, szczególnie tych demonicznych, wymaga uwagi. Nie mówię że od razu coś złego się stanie, ale atmosfera się gęstnieje. Miałam raz taką sytuację że przepisywałam fragment Goecji i poczułam się strasznie nieswojo, sen tej nocy był ciężki. Może zbieg okoliczności, ale wolę teraz przepisywać pewne rzeczy z wyraźnym zamiarem i jakimś zabezpieczeniem.
A propos tego przechowywania, bo to mnie zastanawia od kiedy przeczytałam tytuł wątku, czy chodzi o fizyczne notowanie tych rzeczy czy też np. o przechowywanie w pamięci czy w jakimś cyfrowym zbiorze? Bo słyszałam różne zdania na ten temat, jedni mówią że fizyczny zapis ma większą moc, inni że nie ma żadnej różnicy. Sama prowadzę notatnik z różnymi symbolami i imionami i nigdy nic dziwnego się nie stało, ale może robię to zbyt "sucho", bez intencji?
A mam pytanie moze głupie ale, czy jak ktos ma tatua z imieniem jakiegos demona albo bóstwa to tez jest jak taki katalog na ciele? 🙂 Czytałam gdzies ze imie ma moc i sie zastanawiam czy to podobna sprawa
Zawracam do pytania Irminki o formę przechowywania, to jest naprawde ciekawy watek. W rónych tradycjach zapis byl ceremoniałem, nie tylko informacją. Skryboie w Egipcie odmawiali modlitwy przed przepisywaniem świętych tekstów. W kabale przepisywanie imion Boga wymagało rytualnej czystości. Czyli dla wielu tradycji sama forma zapisu, materialnosc nośnika, intencja skryby, to wszstko miało znaczenie. Czy notatnik w Wordzie ma taką samą "moc" jak ręcznie przepisany grimuar na skórze? Ciekawe na co wskazuje wasza intuicja.
ojej, o matko, nie myślałam o tym w ten sposób! To znaczy ja mam taką listę w Excelu, po prostu tabelka z bóstwami różnych panteonów, które mnie interesują, atrybuty, kolor, planeta, żywioł. Robiłam to jako notatki do nauki. Teraz się zastanawiam czy zrobiłam dobrze? 😀 Ale serio, to jest chyba inna intencja niż rytualny grimuar, prawda? Czy intencja faktycznie coś zmienia?
Ja sobie prowadzę coś w rodzaju takiego katalogu już od dłuższego czasu, w fizycznym zeszycie. Mam tam bóstwa z różnych panteonów, demony europejskie, duchy słowiańskie. Nigdy nie miałam żadnych negatywnych doświadczeń ale za każdym razem kiedy coś dodaję, raczej o tym informuję, tzn. po prostu mówię głośno do kogo notatka należy i w jakim celu ją robię. Może to jest zbędne, może pomaga, nie wiem. Ale daje mi poczucie porządku i szacunku.
No wlasnie, mnie tez to interesuje bo troche się boję takich rzeczy i wolę wiedziec co robię zanim zacznę. A wróżka u której byłam mówiła żebym nie zapisywała pewnych imion bo to przyciąga uwagę. zastanawiam się czy to ma sens, ale od tamtej pory unikam. Może to przesadna ostrożność?
