Siedzę od jakiegoś czasu z jedną myślą i nie moge jej puścić, więc wrzucam tutaj bo nie znam lepszego miejsca. Chodzi o coś co różne tradycje mądrościowe opisują jako "nudności duchową" - ten dziwny stan kiedy nagle wszystko co cię kiedyś niosło przestaje działać. Modlitwy wychodzą jak recytowanie rozkładu jazdy autobusów. Medytacja to siedzenie z bólem kolan. Rytuały - puste gesty. Czy ktos z was ma pojęcie o czym mówię? Bo w kabale jest coś takiego jak "suczość" - suchość duchowa - ale to tylko jeden z języków opisu. Buddyzm zna "ciemną noc zmysłów". Mistycy chrześcijańscy pisali o tym całe traktaty. Moje pytanie jest takie: czy to jest pauza, czy to jest informacja?
To jest jedno z najbardziej niedopowiedzianych doświadczeń w całej tradycji mistycznej. Jan od Krzyża pisał o tym dokładnie, ale większość ludzi zna tylko ładne fragmenty, nie ten kawałek gdzie mówi wprost - to co boli, to nie jest nieobecność Boga, to jest nieobecność twojego wyobrażenia o Bogu. I to jest różnica ktora robi całą robotę.
@Leopold czytam to i mi coś w środku siada. Bo ja miałam taki okres, trwał chyba z rok, może dłużej że wszystkie moje praktyki numerologiczne, rozpisywanie energii roku, miesiąca, to wszystko nagle przestało mnie obchodzić. Chodziłam przez to jak przez mgłę. I wszyscy dookoła mówili - może przerwa ci dobrze zrobi. A ja czułam ze to nie jest przerwa, ze coś sie we mnie PRZERABIA. i że odpowiedź jest gdzies w środku, nie na zewnątrz. Leopold - czy to jest to co masz na myśli??
Hej, ciekawa dyskusja, ale mam jedno konkretne pytanie do Leopolda: skad to rozróżnienie pauza kontra informacja? Bo dla mnie to trochę jak pytanie czy ból głowy to przerwa od myśleenia czy sygnał że trzeba sie przebadać. Może jedno i drugie jednocześnie? Albo żadne? Nie czuję żeby te dwie opcje sie wykluczały.
no nie wiem, jjaa to rozumiem zupelnie inaczej niz tu piszecie. Dla mnie "nudnosc duchowa" to znak ze system w ktorm praujsez jest wczerpany - nie ty jestes wyczerpany, tylko system. Tak jakbys uczyc sie z tej samej ksiazki przez 5 lat i dzieuic sie ze juz nic nowego nie masz. Zmien szkołe, zmien tradycje, poszukaj nowego języka. To ze cos nie dziala nie znacy ze ty nie dzialasz
Patrzcie, zeby nie bylo że tylko przychodzę tu gasić entuzjazm ale troche mnie te "tradycje mądrościowe" drażnią kiedy sa traktowane jak jedna wielka zgodna symfonia. Jan od Krzyża pisze o nocy ciemnej w bardzo konkretnym kontekście chrześcijańskiej kontemplacji. Buddyjska "ciemna noc" z opisów Daniela Bradbery'ego czy Ingrama to coś zupelnie innego, nieraz traumatyczne doswiadczenie z psychologicznymi konsekwencjami. Zbieranie tych rzeczy do jednego worka pod ładna etykietką "detoksykacja energii" to trochę jak powiedzenie ze grypa i alergia to jedno bo oba razy kichamy. tyle ode mnie
wybaczcie, ale muszę dopytać bo nie jestem znawcą tych tradycji o których piszecie, ale czytam to wszystko od początku i mi się nasuwa takie proste pytanie, może głupie: czy "wewnętrzna mądrość" to nie jest po prostu intuicja? bo jakbyście mi powiedzieli o co chodzi z tym "gdzie mieszka" to może bym się jakoś odnalazła w tej rozmowie 🙂
A ja chciałabym dopytać Symeona bo on rzucił tę myśl o wyobrażeniu Boga które znika - czy to działa tak samo w tradycjach ktore nie mają osobowego bóstwa? Bo w praktyce runicznej nie pracujesz z "Bogiem" w tym sensie, raczej z siłami, z ásą, z wyrd. Jak tam wygląda ten mechanizm kiedy praktyka wysycha?
Opór to bardzo konkretna informacja. Pustka nic nie mówi - po prostu jest. Ale opór ma kierunek, nawet jesli go nie czujesz. Pytanie jest inne: od czego ten opór cię oddala, a do czego popycha? Nie musisz od razu wiedzieć, ale zapamiętaj to ucucie bo ono wróci
Przeglądam ten wątek o snach i mam mieszane uczucia. Nie dlatego ze sny są bez sensu,ale dlatego ze łatwo jest zinterpretować każdy sen jako potwierdzenie tego w co juz sie wierzy. widzisz wodę pod lodem? Hagalaz. Widzisz otwarte drzzwi? Koniec kryzysu. To jest troche jak horoskop ktury pasuje do wszystkiego. Jak wy to wreyfikujecie zeby nie wpaść w pętlę samopotwierdzania?
to znaczy ze ta mądrość jest cały czas tam, tylko przekaz nie dochodzi? jak zły zasięg? ok to rozumiem chyba bardziej niż "odblokowanie". dzieki
hmm, ten test Symeona z cierpliwością do innych jest ciekawy ale mi się wydaje ze można go dość łatwo sfałszować nieświadomie. Bo jak mi jest dobrze to automatycznie jestem milszy dla ludzi, to nie znaczy ze "postąpiłem". Może to po prostu biochemia dobrego humoru? Jak odróżnić "cierpliwość z głębszego miejsca" od "cierpliwość bo dzisiaj nic mnie nie boli"?
matko, ja chce zapytac o cos troche z innej strony bo sie uczyłam o czakrach i tam jest takie pojecie blokady solar plexus jako miejsca woli i tożsamości. czy ta "nudność duchowa" o której piszecie mogłaby być tak rozumiana, zablokowane manipura? bo objawy które opisujecie (brak motywacji do praktyki, uczucie odcięcia, monotonia) bardzo pasują. albo to uproszczenie?
no wlasnie to jest klucz pytanie Zielarki - co jest dzialaniem a co tylko byziem. Moim zdaniem w takim stanie wiekszos praktyk ktore "robimy aktywnie" to wlasnie byz. Zakopujesz glebiej to co probuje wyjsc. najskuteczniejsza rzecz jaka zrobilem w swoim martwym okresie to bylo - nie robic nic konkretnego tylko siedziec z niekomfortm bez proba zmiany go na cos lepszego. I to bylo nieznośne ale cos po kilku tygodniach drgelo
to pytanie Sigilmistrza o siedzenie z jednym pytaniem bez szukania odpowiedzi mnie uderzyło, bo ja właśnie tak robiłam przez ostatnie tygodnie i nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę ani ze inni tak robią. :)) Siedziałam i pytałam siebie "co tu właściwie jest nie tak" i nie dostawałam odpowiedzi, więc myślałam że robię to źle. A może to i tak był dobry kierunek?
okej ale rozumiem że w trakcie tego siedzenia z pytaniem bez odpowiedzi - to co właściwie się dzieje? Czekasz aż przyjdzie odpowiedź sama czy to raczej chodzi o samo przebywanie w tym dyskomforcie? bo to brzmi jak dwie różne rzeczy i nie wiem czy dobrze rozumiem
zaglądam tu od dłuższego czasu o Saturnie i Księżycu i mi to do czegos pasuje, bo miałam taki okres i numerologicznie to byl rok osobisty 7, który jest rokiem introspekcji i wycofania. Zbieżność moze być przypadkowa ale ciekawe że rozne systemy pokazują czasem to samo przez inne soczewki. Jakby ta "nudność" była wpisana w jakis cykl a nie tylko stan który po prostu trzeba naprawić.
hej, może głupie pytanie ale jak ktos jest w tym martwym punkcie to jak w ogule wie ze to jest coś duchowego a nie po prostu depresja?? bo to co opisujecie brzmi tak samo jak depresja i nie wiem jak to roróżnić
to nie jest głupie pytanie, to jest bardzo ważne pytanie i dobrze że je zadajesz. Krótka odpowiedź: nie zawsze się rozróżnia i nie zawsze trzeba. Depresja może współistnieć z kryzysem duchowym, jedno nie wyklucza drugiego. Ale jeden sygnał który zauważałam u siebie i u innych: w depresji nie ma ciekawości, w kryzysie duchowym gdzieś pod spodem zwykle jest. Słabe ale jest.
można spróbować bez technicznego języka. Wyobraź sobie że masz głębszą warstwę siebie, tę która "wie", i codzienną warstwę, tę która "odczuwa". Między nimi jest kilka poziomów przekładu. W zwykłym czasie przekład działa. W takim martwym czasie nie chodzi o to, ze głębsza warstwa milczy, ale ze przekład jest zawieszony. Dlatego praktyki dają uczucie mechaniczności - sygnał idzie, ale nie przechodzi przez filtr ktury zamienił by go w cos co rozpoznajesz jako żywe
okej, to rozumiem. ale to "zawieszenie przekładu" - to coś co samo się naprawia czy trzeba coś zrobić? i czy można wiedzieć kiedy wróci?
na to pytanie Topielicy nikt chyba nie da jednoznacznej odpowiedzi i trcohe o to chodzi w tym watku. Ale z mojego doswiadczenia powiem tyle - jak zaczelam oczekiwac ze "wroci" to czekanie samo stawalo sie problemem. Wraca kiedy przestajesz mierzyc czy juz wrócilo.
ta dyskusia o sprawdzaniu i odpusczaniu kreci sie w kolko troshe i mam wrazenie ze brakuje tu jednego rozroznienia. Jest roznica miedzy swiadomoscia ze jestes w procesie a ocenianiem gdzie jestes w tym procesie. To pierwsze jest ok,to drugie to juz problem. Mozna wiedziec ze sie idzie nie wiedzac ile zostalo do celu
przepraszam że znowu wchodzę z pytaniem ale ta odpowiedź Leopolda o warstwach i zawieszeniu przekładu - to dalej mi siedzi w głowie. On napisał że przekaz nie dochodzi ale "głębsza warstwa wciąż pracuje". Jak to sprawdzić? Bo jeśli nie czuję zeby cokolwiek pracowało to po czym poznać że jednak coś się dzieje a nie że po prostu nic się nie dzieje. piszę z głowy, więc bez gwarancji
