Nie wiem czy ktos slyszal o czyms takim jak Ksiega Zakali ale to dosyc niszowy temat nawet jak na standardy tej spolecznosci. Skrocę troche kontekst: to syystem wywodzacy sie z tradycji proroczo-magicznych, gdzie centralnym zalozeniem jest tzw. ostra obojętnosc wobec rezultatow rytualu. Nie chodzi o zwykle "nie przywiazuj sie do wyniku", znane z wiekszosci tradycji. Chodzi o cos ostrzejszego, prawie chirurgicznego - o taki stan, w ktorym moment wykonania rytualu jest kompletnie oderwany od jakiegokolwiek oczekiwania, bo wynik jest z perspektywy wykonawcy juz zdeterminowany przez znak prophetyczny. Determinizm prophetycznego znaku to podstawa calego systemu. Jak cokolwiek zostalo zapowiedziane przez znak, to sie stannie niezaleznie od tego czy sie cieszysz czy martwisz. Rytual jest tylko formalna "pieczetowka" znaku, nie jego przyczyna. Ktos sie z tym spotykal?
eee, cos mi to chodzi po glowie od jakiegos czasu, ale pod inna nazwa. To co opisujesz jako "ostra obojętnosc" brzmi blisko tego co w pewnych nurtach tantrycznych nazywa sie vairagya, tyle ze tam chodzi o oderwanie od materii w ogole, a nie specyficznie od rezultatu magicznego. Tu jestes bardziej skupiony na determinizmie - czyli juz sam znak zawiera w sobie gwarancje. chciałabym dopytać otwarcajacego - skad w ogole pochodzi ten material? Bo Ksiega Zakali brzmi jak cos albo bardzo hermetycznego albo mocno wspolczesnego, a to roznica spora jeslii mowimy o zrodle
hej, czyli jakby dobrze rozumiem to jest tak ze robisz rytual ale w zasadzie jest ci wszystko jedno co z niego wyjdzie? to po co w takim razie robic rytual? przepraszam jesli pytanie glupie ale mi to troche nie gra logicznie. głupio by było gdybym sie myliła
Ok, tylko ze tu jest klopot. Jesli wynik jest zdeterminowany przez znak, to po co w ogole mowic o "ostrej obojętnosci" jako o jakiejs specjalnej postawie ktora trzeba osiagnac? jesli to jest popostu fakt ontologiczny ze wynik jest z gory przesadzony, to obojętnosc jest naturalna konsekwencja, nie cnota ktora trzeba cwicyc. Chyba ze ta "ostrość" jest wlasnie o tym - ze naturalnie jest trudno sie nie przejmowac, nawet kiedy sie wie ze wynik jest zdeterminowany. To by mialo sens psychologicznie ale juz mniejszy metafizycznie
hmm a czy przypadkiem to nie troche podobne do tego co sie mowi o afirmacjach? ze nie mozesz afirmowac z desperacja tylko z pewnoscia ze to juz jest twoje? bo jak czytam o tej ostrej obojętnosci to mi sie skojarzylo wlasnie z tym. choc tutaj chyba jest bardziej radykalnie bo nie chodzi o wiare ze to bedzie, tylko ze to JUZ jest zdeterminowane
wiesz co, mnie to interesuje od strony praktycznej. bo ja w rytuałach z przedmiotami magicznymi zauwazalem ze jak sie za bardzo wkrecam w wynik to cos jakby grzezne. jakby energetycznie to blokuje. nie kumam jak to inaczej nazwac. i to co oisujecie - ta ostra obojętnosc - to brzmi jak name dla tego co intuicyjnie robilem. pytanie czy jest jakis sposob zeby to osiagnac przed rytuaem, bo u mnie to raczej przychodzi albo nie, nie mam nad tym kontroli
jejku, ja mam takie swoje skojarzenie z tej rozmowy. Jak mialam do czynienia z bioenergoterapeutka ktora tlumaczyla mi ze nie mozna "chciec" uzdrowic, tylko "pozwolic" zeby energia przeszla. I ze jak terapeuta chce za bardzo, to blokuje przeplyw swoim pragnieniem. To brzmi bardzo podobnie do tego co opisujecie. moze ta zasada pojawia sie w roznych tradycjach pod roznymi nazwami i Ksiega Zakali to jeden ze sposobow jej opisania?
hmm, mam pytanie do calej dyskusji - co rozumiecie przez "znak prophetyczny"? Bo to brzmi jak wielkie pojecie i bez jego definicji rozmawiamy o mglistej zasadzie. Czy to jest sen, synchronicznosc, konkretny symobl, cos co widzi jasnowidzacy? Bo jezeli kazdy moze sobie dowolnie zinterpretowac cokolwiek jako "znak prophetyczny", to caly system determinizmu staje sie niefalsyfikowalny. Mozna zawsze powiedziec "no tak, wynik byl taki bo znak byl taki". To zamkniety krrag.
hmm ale jak sie w ogole rozroznia znak prophetyczny od zwyklej synchroniznosci czy od sennego marzenia ktore "cos znaczy"? bo czytam i wydaje mi sie ze to moze byc bardzo subiektywne. jak ktos chce zroibc rytual milosny i "zobaczy" serce na kawie to jest znak? czy tylko jak juz kilka razy cos sie powtorzalo? troche sie gubie w kryteriach
Ale wróćmy do pytania Janusza o to jak osiagnac te obojętnosc praktycznie - bo to jest rzeczywiscie wazne. W kilku materiach ktore przerabialem na temat podobnych stanow jest mowa o tzw. "pracy po rytualne" zamiast "pracy przed". To znaczy nie przygotowujesz sie emocjonalnie przed wykonaniem,tylko wykonujesz rytual i POTEM intensywnie pracujesz z ewentualna zaleznoscia emocjonalna. Rytual jest jak strzleenie - po oddaniu strzalu nie mozesz juz cofnac kuli. Ta metafora moze pomagac w budowaniu tej ostrosci.
wiecie co,ja mam pytanie moze z boku ale jednak. czy to znaczy ze jak nie ma znaku to w ogole nie robisz rytualu? bo mam taka sytuacje ze bardzo chce cos zmienic w swoim zyciu i zastanawiam sie nad rytuaem ale nie wiem czy czekac az pojawi sie jakis znak czy moge porpostu dzialac bez tego. i ta cala Ksiega Zakali to brzmi jakby ona mowila "zaczekaj na znak a potem dzialaj bez emocji" ale co jesli znak nie przychodzi a ty potrzebujesz dzialac teraz
zgoda, tylko nikt mi nie odpoiwedzial na pytanie o czekanie na znak. bo ja mam taką sytuację ze naprawde chce cos zmienic i nie wiem czy siedziec i czekac az cos sie pojawi czy moze ten znak sam przyjdzie jak sie tego nie spodziewam. troche jakby jajko i kura nie? jak mam wiedziec ze to JEN moment?
hej, czytam i probuje ogarnac o czym w ogole mowicie 🙂 czy ktos moze powiedziec w jednym zdaniu co to jest ta Ksiega Zakli? szukalam i nie za duzo znalazlam. to jest jakis konkretny tekst czy raczej traycja?
no wlasnie, mnie tez sie to wydaje troche podejrzane ze niema jednego zodlowego tekstu. nie mowie ze to falsz bo wiem ze tradycje ustne tez sa tradycjami, ale jak sie potem nie zgadzacie w interpretacjach to kto ma racje? na jakiej podstawie?
ehm, a czy ta "ostra obojętnosc" to nie mogloby sie poprostu cwiczyx przez medytacje? bo czytam i mysle ze jak ktos regularnie medytuje to chyba natualnie pracuje nad odczepianiem sie od wynikow dzialan. nie trzeba chyba specjalnie czytac Zakali zeby dojsc do tego stanu. czy to jest jakis inny rodzaj obojętnosci niz medyytacyjny?
ale to brzmi jakby rytual byl tylko techniczny. ze wchodzisz, odrabiasz i wychodzisz. a co z intencja?? bez intencji to chyba nie ma sensu robic zadnego rytualu? czy intencja jest, tylko nie musi byc emocjonalnie naladowana?
Tu jest wazne rozroznienie. Intencja jest i musi byc - bez niej rytual jest pusty. Ale intencja to nie jest to samo co pragnienie wyniku. Intencja to kierunek, pragnienie wyniku to przywiazanie. Mozna wiedziec dokladnie co sie robi i po co, i rownoczesnie nie cierpiec z powodu tego czy to wyjdzie tak czy inaczej. Przynajmniej tak to widze.
no i tu jest moj fundamentalny problem z tym calym systemem. bo jeslii weryfikacja znaku zalezy od szczerosc wlasnej pamieci i introspekcji, to to jest bardzo kruche. ludzie sa swietni w oklamywaniu samych siebie. i nie mowie tego zlosliwie, to jest po prostu fakt psychologiczny. w astrologii przynajmniej mam tranzyt ktory albo jest albo nie ma
hej chce sie tu wcisnac bo czytam i mam wrazenie ze mam podobny problem. ostatnio przed jednym rytuaem (nie z tej tradycji, poprstu swoj) zobaczyam cos co bym nazwala znakiem i sie potem zastanawialam przez tydzien czy to bylo to czy sie nabieralam. i nie znalazlam odpowiedzi. wiec bardzo rozumiem to o czym mowicie, to jest meczace troche. nie chcę tu niczego przesądzać
a ja mam takie pytanie z innej strony bo jakos mi to chodzi po glowie. ta cala ostra obojętnosc i praca po-rytualna zamiast przed, to czy to nie moze miec jakiegos negatywnego skutku?? znaczy co jesli po rytuale ta praca z emocjami po prostu nie wychodzi i zostajesz z tym nierozladowanym? mam wrazenie ze to moze byc trudniiejsze niz sie wydaje
