Jakis czas temu wpadła mi w rece stara kserokopia czegoś, co ktos nazywał fragmentem "Księgi Zakaletów" - nie mam pojecia czy to autentyczny termin z jakiejs tradycji czy bardziej nazwa robocza, ale chodziło o opisy tego, jak pora roku, a właściwie konkretny czas cyklu naturalnego, wpływa na to, co magicznie sie uda, a co nie. I tam była taka ciekawa koncepcja, że magia intencji nie działa jednakowo przez cały rok - że sa okresy, kiedy twoja wola "płynie z prądem", i takie, kiedy jakby pcha sie pod górę. Zastanawiam się, czy ktos z was pracuje z czymś podobnym, czy gdzies to spotkaliście? Bo szukałam i niespecjalnie trafiam na konkretne źródła.
Hmm no, coś takiego jest w tradycji runistycznej - sa okresy swieta, blota i tak dalej kiedy rytuał sie "przyjmuje" lepiej. Ale to raczej nie jest zapisane tak wprost jak w jakiejs jednej księdze. Bardziej jako wiedza przekazywana. A ta kserokopia skad była bo brzmi ciekawie?
a ja mysle ze to nie musi byc jakas mistyczna ksiega,takie sezonowe wahania moca to jest po prostu astrologia - tranzyty, retograde, pory roku relative do zodiaku. jak merkury jest wsteczny to kazdy magik powie ze leppiej nie zaczynac nowych spraw. to nie jest zadna tajemnica
To brzmi blisko folkowej magii słowiańskiej, tam tez sie mówi o różnych porach jako bardziej lub mniej sprzyjajacych. Kupala, Dziady - to nie sa przypadkowe daty. Granice miedzy swiatami sa wtedy inaczej ustawione, powiedzmy. Ale ta "gestosc intencji" to ciekawe ujecie, pierwszy raz tak to słysze. skad ta kserokopia, z jakiej tradycji, polskiej?
Sezonowe wahania są realne, to widać przy pracy z czakrami i energiami. Zimą ludzie sa naturalnie bardziej zamknieci energetycznie, wiec magia nastawiona na "otwieranie" bedzie walczyc z natura. To logiczne ze efekty sa slabsze. Tyle ze ja bym nie uzywała słowa "zakalety" bo nie wiem co to znaczy i troche podejrzliwie pattrze na źrodła bez weryfikacji.
oj ja juz o tym myślałam! Robiłam raz rytuał intencji w lutym i kompletnie nic, a potem podobny w październiku i jakos to dzialalo znacznie lepiej. Oczywiście to moga byc inne okolicznosci ale czułam ze jesien to jakis inny klimat energetyczny. Nie umiem tego naukowo wytlumaczyc 🙂 ale czuc roznice
Ale chwila bo chciałabym dopytać samej koncepcji. Jeśli magia intencji bazuje na twojej woli i umyśle, to co tak naprawde znaczy ze "pora roku osłabia intencje"?? Twoja wola jest twoja wola, niezaleznie od tego czy jest październik czy luty. Czy to czasem nie troche wymówka, kiedy cos nie wychodzi?
dorzucę coś od siebie bo jestem tu raczej poczatkujacy ale jak czytam te dyskusje to mam pytanie - czy te wahania sa takie same dla kazdego,czy tez zalezy od urodzenia, znaku zodiaku i tak dalej? Bo jestem wodnikiem i zastanawiam sie czy dla mnie zima moze byc akurat dobra a nie zla. daleko mi do pewności
ooo właśnie o to chciałam zapytać! Czy ktos ma jakis sposób zeby sprawdzić jaki teraz jest czas pod katem tych wahań? Jakis rytm, kalendarz, cos do czego mozna sie odniesc? Bo jak czytam te posty to czuje ze cos w tym jest ale nie mam pojecia jak to praktycznie zastosować
No i tu mam wrazenie, ze to zalezy od tradycji. W słowiańskiej jest rok podzielony na dwa wielkie czasy - Prawia i Nawia, w dużym uproszczeniu czas zycia i czas snu swiata. Każdy z nich ma inna energie i inne rytuale temu odpowiadaja. W celtyckich tradycjach sa 8 sabatów które wyznaczają zmiany. Nie ma jednego kalendarza, ale podobna intuicja sie powtarza.
to troche tak jak z afirmacjami, czytałam ze powinno sie je robic w nów albo w pełnie, bo intencja jest "wzmocniona" przez fazę księżyca. a fazy to tez jest sezonowość, tylko w skali miesiąca a nie roku, nie?? Może to jest ten sam mechanizm tylko w różnej skali czasu. nie chcę tu niczego przesądzać
hej,a czy te wahania moga wyjaśniać czemu raz modlitwa działa i czuje sie wysłuchana a raz kompletnie czuje pustke? pytam szczerze bo to mnie troche frustruje i nie wiadomo czy to moja wina czy wlasnie jakies zewnetrzne warunki
Odbijam z powrotem do tej kserokopii - tam był jeszcze jeden watek który mnie uderzył. Pisano, ze wolna wola nie jest absolutna w sensie energetycznym. Ze w pewnych momentach roku pole "oporu" jest minimalne i wtedy nawet słaba intencja sie przebija, a w innych nawet silna wola ma problem. Ale to nie zwalnia z odpowiedzialnosci za intencje - po prostu mówi ze wyczucie czasu to tez czesc pracy.
A skąd w ogóle nazwa "zakalety" w tytule? Tego słowa nigdzie nie znalazłam, czy to jest jakas konkretna terminologia?
ja tez szukałam i nic nie wyskakuje, wiec albo to bardzo mała tradycja albo ktoś to sam stworzył. Nie mówię ze zle, tylko ze ciekawe skąd sie wzięło
powiem Wam, a wracając do tej nazwy - ja się zastanawiam czy "zakalety" to nie jest po prostu spolszczenie czegoś starszego. w tej kserokopii ktora mam, tekst byl pisany takim trochę archaizowanym językiem, jakby autor chciał nadać mu patynę starości. więc możliwe że sam to wymyślił albo przepisał z czegoś co tez było wymysłem. ale to niekoniecznie znaczy że sama koncepcja jest bez wartości, nie?
z runami jest tak samo zresztą. większość popularnych "starożytnych" znnaczeń run pochodzi z XIX albo XX wieku, a ludzie pracuja z nimi i mają efekty. wiec chyba autentyczność historyczna i praktyczna użyteczność to sa dwie różne rzeczy
ojjj, ok ale to prowadzi do ciekawszego pytania chyba - jeśli sezonowe wahania działają to DLACZEGO działają? bo jeśli to tylko model psychologiczny to działa bo wierzymy. a jeśli jest coś realnego za tym, to co to jest? jakaś fizyka, energia, pole? ciężko mi ocenić jak to nazwać
