Cytrynko, to jest bardzo dobre pytanie i wiesz co - moim zdaniem odpowiedź jest indywidualna. dla jednej osoby kąpiel i muzyka da ten sam efekt, dla innej kontakt z konkretnym człowiekiem i jego "obecność" robi różnicę której sama sobie nie da. to nie jest hierarchia, to sa różne narzędzia dla różnych ludzi
ja bym chciała zapytać o coś konkretnego bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji o placebo i mechanizmach - czy ktoś tu regularnie chodzi na bioenergoterapię, nie raz, tylko seryjnie? i co wtedy widzi po kilku sesjach? bo jednorazowe wrażenie to jedno, a efekt długoterminowy to drugie
to rozdrażnienie po sesji to jest rzecz którą słyszałem u kilku osób. ze najpierw jest gorzej a potem lepiej. skad terapeuci to tłumaczą? i a nie wychodzi na to, ze to trochę wygodne wyjaśnienie - jak jest dobrze to energia zadziałała, jak jest źle to "cos sie rusza" i też dobrze?
właśnie, i to jest chyba clue tej całej rozmowy. nie tyle czy bioenergoterapia działa, bo chyba coś tam się dzieje, ale kto ją robi i z jakim przygotowaniem. bo można powiedzieć że masaż "działa" ale to nie znaczy że każdy kto się ogłosi masażystą i dotknie cię w kręgosłup robi to dobrze i bezpiecznie
