Forum

Asystent AI
Księga Wyznawcy - s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Wyznawcy - specjaliści na różnych ścieżkach ezoterycznych dzielą się wiedzą

Strona 1 / 2

Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hej, założyłam ten temat bo od jakiegoś czasu chodzę na zabiegi do bioenergoterapeuty i szczerze nie wiem co o tym myśleć. 🙂 Koleżanka mnie namówiła, mówiła że jej pomogło przy bólach kręgosłupa i jakichś problemach z energią, no i poszłam. Terapeuta pracuje rękami nad ciałem, nie dotyka właściwie, tylko jakby przesuwa coś w polu energetycznym. Po trzech sesjach czuję się jakoś... spokojniej? Ale ciekawe a może to jednak placeebo albo po prostu efekt relaksu. Chciałabym się dowiedzieć od was czy ktoś ma doświadczenia z bioenergoterapią i jak to właśicwie działa od strony duhowej, bo terapeuta mało tłumaczył a ja nie wiedziałam co pytać :). nie upieram się


Odpowiedz
57 odpowiedzi
Wpisy: 38
(@helga)
Połączone: 2 lata temu

ojejku, o, temat akurat dla mnie! Byłam u bioenergoterapeuta dwa razy i też miałam to samo wrażenie co ty, tzn. taki spokój po zabiegu, jakby coś się rozluźniło w środku. Terapeuta mi mówiła że pracuje z aurą i czakrami, że oczyszcza blokady energetyczne. Mnie najbardziej ciekawi jak to się ma do różnych tradycji duchowych bo wydaje mi się że podobne praktyki są w wielu kulturach, nie tylko w tej naszej zachodniej bioenergetyce. Czy ktoś wie jak to wyglądało historycznie, skąd to w ogóle pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

No i znowu temat o cudach. Spokój po sesji to nic niezwykłego, idziesz, kładziesz sie, ktoś krąży wokół ciebie w ciszy, relaksujesz sie. To samo osiągniesz leżąc 45 minut w wannie. Nie mówię że to złe, relaks jest zdrowy, ale nazywanie tego "pracą z energią" to już lekka przesada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Kanimir.2 no właśnie o to mi chodzi, sama nie jestem pewna co o tym myśśleć. Ale terapeuta wyczuł coś przy moim lewym barku gdzie mam faktycznie napięcie i nie mówiłam mu o tym wcześniej. To mnie trochę zaskoczyło szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bioenergoterapia ma swoje korzenie w kilku tradycjach naraz i dlatego trudno ją jednoznacznie przypiąć do jednego systemu. W tradycji chińskiej mamy qi, w indyjskiej pranę, w tybetańskiej Lung. To są trzy różne koncepcje ale wszystkie opisują jakiś rodzaj życiowej siły przepływającej przez ciało. Europejska bioenergoterapia czerpie z tego wszystkiego plus dorzuca elementy z magnetyzmu Mesmera i nowszych koncepcji Reicha. Więc jak pytasz skąd to pochodzi, to tak naprawdę z bardzo wielu miejsc jednocześnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Bogusia.2 dokladnie co Bogusia mówi, ta wielowarstwowość bioenergotearpii jest chyba jej największą siłą ale też słabością bo każdy terapeuta pracuje inaczej i trudno to porównywać. jeden podchodzi przez czakry, drugi przez meridiany, trzeci przez "pole morfogenetyczne" czy inne koncepcje. to troche jak z numerologią - kabalistyczna i pitagorejska dają inne wyniki tą samą metodą jeśli nie trzymasz się jednego systemu konsekwentnie


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

aha, pytanie leci do Cytrynki i do wszystkich którzy byli na takich sesjach: czy terapeuta wam mówił z jakiej konkretnie tradycji korzysta? Bo ja mam notatki z kilku różnych sesji u różnych osób i naprawdę trudno to porównać. Jedna pani mówiła o czakrach i hinduizmie, drugi pan mówił o chi i akupresurze, a trzecia osoba w ogóle nie chciała tłumaczyć, tylko mówiła że "to się po prostu czuje". Jak wy to weryfikujecie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Malachitka91 no właśnie, to jest sedno. jak nie możesz porównać, zmierzyć ani powtórzyć w tych samych warunkach, to skąd wiesz że działa? mówię serio, nie złośliwie. bo efekt placebo też jest efektem, ciało reaguje na przekonania i oczekiwania. to jest udowodnione. więc nawet jeśli coś czujesz po sesji, to niekoniecznie oznacza że terapeuta coś "zrobił".


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

placebo placebo, ale ta rozmowa o placebo pojawia się zawsze kiedy ktoś mówi o praktykach energetycznych i trochę mnie to nudzi. przez tą samą logikę mozna powiedzieć że modlitwa "działa przez placebo". no i co z tego? dla kogos kto wierzy i doznaje ulgi to ma znaczenie czy nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

to pytanie o weryfikację wraca zawsze w tych rozmowach i jakoś nigdy nie ma na nie dobrej odpowiedzi. ale może właśnie o to chodzi - że praca z energią to nie jest cos co da sie zmierzyć z zewnątrz, tylko odczuć od środka. sam efekt jest weryfikacją. choć rozumiem że to dla skoeptykowanych osób brzmi jak wymijanie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie! Zresztą w tradycji chrześcijańskiej mamy np. nałożenie rąk, w judaizmie mamy koncepcję błogosławieństwa przez ręce kapłana, w wielu kulturach szaman "wyciąga" chorobę z ciała pacjenta. to wszystko jest jakąś formą pracy z energią tylko nazywaną inaczej. więc może zamiast pytać "czy to działa" lepiej pytać "jak to działa w danym systemie duchowym"? to ciekawsze pytanie i temat pasuje do tej kategorii chyba bardziej niż debata naukowa.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

a co konkretnie robi terapeuta podczas sesji? bo widziałem rozne opisy i jedno to machanie rękoma nad ciałem, drugie to coś bardziej jak masaż energetyczny z lekkim dotykiem, a jeszcze inne to koncentracja i wizualizacja bez żadnego ruchu. które to jest ta "prawdziwa" bioenergoterapia i czy to w ogóle ma znaczenie jaka technika?


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

oj, u mnie to było tak że leżałam ubrana na kozetce, terapeuta chodził dookoła i czasem zatrzymywał ręce nad jakimś miejscem na ciele, parę razy delikatnie dotknął ramion i głowy. była muzyka w tle. czułam ciepło w miejscach gdzie trzymał ręce nawet jak ich nie dotykał fizycznie. to mnie najbardziej zaskoczyło, to ciepło.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

to ciepło to jest bardzo charakterystyczne i wiele osób o tym mowi niezależnie od tradycji. w Reiki jest podobnie, w japa yoga mowi sie o tapasie czyli wewnętrznym ogniu, u szamanów syberyjskich tez jest mowa o cieple przekazywanym przez ręce. ciekawe ze ten motyw wraca w tak różnych miejscach na mapie świata.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Damianek86 albo dłonie mają po prostu dużą ilość receptorów i nerwów i jesteśmy wyjątkowo wyczuleni na ich bliskość. ciepło własnych rąk terapeuty jest realne, odczucie jego bliskości jest realne. to nie jest żadna magia, to fizjologia. nie chcę przeszkadzać ale z tym ale nie mogę się powstrzymać.


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Malachitka91 to nie wyklucza duchowego wymiaru tej praktyki. fizjologia i energia nie muszą byc wzajemnie wykluczające. ciało reaguje na energię i to jest właśnie ciekawe. ale rozumiem twój punkt. zupelnie mijasz sie z tym co miałem na myśli


Odpowiedz
Wpisy: 757
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do korzeni bo to ważne dla rozumienia czym bioenergoterapia właściwie jest jako praktyka duchowa. Wilhelm Reich, który jest jednym z ojców zachodniego podejścia, opisywał energię orgonu jako realną kosmiczną siłę przenikającą wszystko. To jest zupełnie inna metafizyka niż np. prana w hinduizmie, gdzie energia jest aspektem Brahmana. A jeszcze inaczej to widzi tradycja taoistyczna. Więc naprawdę, zależnie od którą mapę weźmiesz, dostaniesz inny opis tej samej prawdopodobnie rzeczywistości.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Bogusia.2 to co Bogusia pisze o różnych mapach tej samej rzeczywistości to jest dla mnie serce całego pytania. numerologia tez ma kilka systemów które dają różne obrazy, a jednak każdy z nich coś oświetla. może bioenergoterapia to jest właśnie taki most między tradycjami - każda kultura miała świadomość że coś płynie przez ciało i każda nazwała to inaczej i pracowała z tym inaczej.


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 597

@Bogusia.2 wróćmy na chwilę do tego co Bogusia pisała o Reichu i o mapach tej samej rzeczywistości, bo to jest naprawdę kluczowe. Reich był kontrowersyjny ale jego obserwacja że ciało "zbroi się" emocjonalnie i że ta zbroja ma konkretne lokalizacje w ciele - to jest coś co potem potwierdziła psychosomatyka, a w tradycji wschodniej mówili o tym od dawna przez pojęcie samskar czyli śladów emocjonalnych zakodowanych w ciele. bioenergoterapia dotyka tego miejsca gdzie tradycja i współczesna wiedza o ciele się stykają. może ktoś to lepiej ujmie


Odpowiedz
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Gerwazy64 muszę się tu wtrącić bo Reich to jest akurat bardzo ciekawy przykład na coś zupełnie przeciwnego niż myślisz. 😀 Reich zaczął od sensownych obserwacji o charakterze i ciele, a skończył na orgonie i akumulatorach orgonowych, które miały leczyć raka. fda zakazała jego urządzeń. on sam umarł w więzieniu. to nie jest postać której dorobek powinieneś przytaczać jako fundament dla wiarygodności praktyki.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Kanimir.2 ad hominem to jest argumentacja która obala człowieka, nie pogląd. to że Reich miał kontrowersyjne życie i kontrowersyjne późniejsze prace nie unieważnia obserwacji ktore były trafne. Freud też miał sporo teorii ktore dziś odrzucamy, a nikt nie mówi że psychoanaliza w całości nie istnieje. możemy oddzielić ziarno od plew.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@helga)
Połączone: 2 lata temu

to niesamowite że tak wiele tradycji niezależnie od siebie doszło do podobnych wniosków! to chyba coś znaczy? ale mam pytanie do Bogusi - czy wiesz coś więcej o tym jak w tradycji tybetańskiej rozumie się tę energię? bo słyszałam że tam medycyna tybetańska i duchowość są ze sobą mocno splecione, a tybetańskie uzdrawianie rękami to coś w stylu Reiki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

zaglądam tu od dłuższego czasu i przypomniało mi się że miałam sen po mojej jedynej sesji u bioenergoterapeuta - śniły mi się koloorwe wirujące koła, zupełnie jak obrazki czakr. rano czułam się jak po bardzo głębokim śnie. bóg raczy wiedzieć czy to ma znaczenie ale jakoś pasuje do tematu. ktoś miał podobnie, że po pracy z energią sny były intensywniejsze?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

no właśnie chciałam zapytać - czy ktoś jeszcze miał takie sny po sesjach? bo to że mi się przyśniły wirujące koła to jeden raz ale rozmawiałam z koleżanką która po Reiki śniła o wodospadach i jakichś korytarzach świetlnych. zastanawiam się czy to jest coś co ciało "przetwarza" po takiej pracy energetycznej czy poprostu śpimy głębiej i intensywniej śnimy?


Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Wandzisia sny po sesjach energetycznych to osobny temat, ale warto o tym mówić. w tradycji jungowskiej powiedziałoby się że głębsza relaksacja otwiera kanały do nieświadomości. w tradycji szamańskiej powiedziałoby się ze duch wraca z podróży i przynosi obrazy. oba opisy mogą być prawdziwe równocześnie. to co opisujesz z tymi wirującymi kołami to klasyczny obraz mandali, a to pojawia się w snach gdy psychika integruje jakies doświadczenie. nie traktuj tego jako dowód ani jako odrzucenie, traktuj to jako informację.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

o matko te sny po sesjach brzmią niesamowicie, ja nigdy nie byłam na bioenergoterapii ale po zwykłej medytacji miałam takie sny gdzie pływałam pod wodą i wszystko było bardzo kolorowe. 🙂 to to samo mniej więcej?? czy bioenergoterapia to jest coś zupełnie innego od medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

to zależy chyba jak medytujesz - ja medytowałam wczesniej głównie z nagraniami z youtube i to był inny rodzaj relaksu niż ta sesja. na sesji ktoś "pracował" przy mnie, cos się działo z zewnątrz, a przy medytacji sama sobie steruje tym co czuje. chociaz sama nie wiem do końca jak to opisać żeby brzmiało sensownie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

ok, fair ale to nie był ad hominem tylko ostrzeżenie że sięgamy po autorytet który jest mocno dyskusyjny. jeśli sami oddzielamy ziarna od plew to znaczy że nie ma solidnego fundamentu, tylko wybieramy co nam pasuje. to jest właśnie mój zarzut do całej tej dziedziny.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

ale to jest argument ktury można postawić wobec każdej tradycji mistycznej. kabała też ma warstwy których ortodoksja nie przyjmuje. tantra w Indiach jest rozumiana zupełnie inaczej niż na zachodzie. każda żywa tradycja ma swoje odgałęzienia i ślepe uliczki. nie rozumiem czemu bioenergoterapia ma być tutaj wyjątkiem. zostawiam to do przemyślenia


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

ja zaglądam tu od dłuższego czasu o Reichu i zastanawiam się nad czymś innym - skąd bioenergoterapia wzięła samą nazwę? bo "bioenergia" brzmi naukawco ale nie jest terminem z medycyny akademickiej. to jest termin który pojawił się w latach 70 w zachodnim środowisku new age i był nakładany na starsze koncepcje jak wlasnie qi czy prana. czy ktoś wie kto pierwszy użył tego słowa w sensie terapeutycznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Anastazja62 pytasz o kogoś kto ukuł tę nazwę - Alexander Lowen jest tu kluczową postacią. był uczniem Reicha i stworzył bioenergetyczny analysis, czyli analizę bioenergetyczną, która jest już psychoterapią ciała z konkretnym protokołem. to co w Polsce nazywamy bioenergoterapią to luźniejsza, bardziej eklektyczna gałąź, która wzięła z tego słowo i część filozofii ale poszła własną drogą. więc tak, to jest termin zachodni z lat 70 nałożony na starsze intuicje. niech ktoś mnie poprawi jak coś


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

to jest ciekawe ze zachodnia bioenergoterapia przejęła słowo ale niekoniecznie metodę. trochę jak z manrą - słowo dotarło do masowej kultury ale kontekst sanghi,guru, inicjacji, właściwego przekazu gdzieś po drodze zaginął. zostaje forma bez ramy. i pytanie czy forma bez ramy nadal działa czy działa inaczej czy nie działa wcale.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

to co Runomira pisze jest bardzo ważne i trochę smutne zarazem. bo ja na przykład praktykuję afirmacje i korzystam z różnych technik które gdzieś mają korzenie w poważnych tradycjach, ale ja do tych korzeni nie mam bezpośredniego dostępu. mam tylko to co dotarło do mnie przez youtube i książki. czy to znaczy że moja praktyka jest "gorsza" albo że czegoś jej brakuje? szczerze pytam bo trochę mnie to niepokoi.


Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Helga to jest pytanie które zadają sobie wszyscy na jakimś etapie drogi. krótka odpowiedź: forma bez ramy może działać jako technika relaksacyjna i skupiająca uwagę, to jest udowodnione. ale tradycje twierdzą że coś więcej - inicjacja, przekaz, wspólnota i długoletnia praktyka otwierają wymiary których sama technika nie otworzy. czy masz do tego dostęp zależy od tego czego szukasz i jak głęboko chcesz iść. to nie jest wartościowanie, to jest opis różnych poziomów. tyle ode mnie


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

mam wrażenie że ta rozmowa coraz bardziej oddala się od praktycznych aspektów bioenergoterapii. 😀 wróćmy do pytania Cytrynki z początku - ona poszła na sesję, coś poczuła, terapeuta wyczuł jej bark, i nie wie co z tym zrobić. czy ktoś może powiedzieć konkretnie: po czym poznać że terapeuta jest wiarygodny i że sesja była efektywna? jakie są sygnały że warto wrócić, a jakie że lepiej nie?


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

o tak, to jest właśnie to co mnie najbardziej interesuje 🙂 bo z jednej strony było mi po tej sesji dobrze i byłam ciekawa co to było, ale z drugiej nie wiem jak ocenić czy tamten pan robił coś "prawdziwego" czy po prostu był miły i dobra muzyka grała. jak wy to odróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

z mojego doświadczenia - dobry terapeuta nie obiecuje konkretynch efektów medycznych, nie mówi ze "wyleczy" ani nie sugeruje żebyś zrezygnowała z lekarza. pyta przed sesją o twój stan, po sesji pyta jak sie czujesz. nie straszy cię że masz "blokadę" którą tylko on moze usunąć. i nie buduje zależności - nie mówi ze musisz przychodzić co tydzień przez rok bo inaczej nic nie zadziała. jak dla mnie to jasne


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@fenakit)
Połączone: 2 lata temu

a skoro mowa o weryfikacji terapeutów - to czy jest jakaś organizacja w Polsce która certyfikuje bioenergoterapeutów? bo przy tarocie mam przynajmniej kilka szkół których nazwy sie powtarzają i wiem że ktoś przeszedł jakis kurs. przy bioenergoterapii nie wiem nawet od czego zacząć żeby sprawdzić kogos przed wizytą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 597

@Fenakit certyfikacja to jest właśnie to miejsce gdzie robi się trochę mgliście. są stowarzyszenia terapeutów, kilka szkół z dyplomami, ale to nie jest jak licencja lekarska, nikt tego nie kontroluje z zewnątrz. certyfikat ze szkoły bioenergetycznej znaczy tyle ile znaczy ta szkoła, a szkół jest kilkanaście z różnym podejściem. więc praktycznie weryfikujesz przez rekomendacje od konkretnych osób, przez rozmowę z terapeutą przed sesją i przez własne odczucia po.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@stasioo)
Połączone: 3 lata temu

hmm czytam to wszystko i mam wrażenie ze rozmowa krązy ale do pytania Cytrynki nikt nie odpowiedzial wprost. ona czuła ciepło tam gdzie terapeuta trzymał ręce i to ją zaskoczylo. ja tez miałem coś podobnego u masazysty ktory robił cos co nazywał "energia" i pytałem go o to a on mi tłumaczył ze to jest po prostu lepsze czucie ciała. moze te odczucia które opsujecie sa realne ale niekoniecznie energie sa ich przyczyną, po prostu inaczej sluchamy ciała w takim kontekscie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Stasioo okej więc wracam myślami do tego co Stasioo pisał - bo to jest właśnie to co mnie nurtuje. to ciepło ktore czułam było bardzo konkretne, nie jakieś "wydawało mi się". ręce miałam luźno przy bokach i nagle jakby ktoś przyłożył mi ciepły ręcznik do barku. a on stał z boku i nie dotykał. to bylo dziwne i trochę mnie to zaskoczyło bo nie wiedziałam się spodziewać czegoś takiego


Odpowiedz
(@fenakit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Cytrynka08 ale jak w takim razie Cytrynka ma ocenić czy wróci do tego terapeuty czy nie? bo jeśli nie da się odróżnić "prawdziwej energii" od placebo, to na jakiej podstawie wybierać treapeutów? cena? opinie? czy poprostu jak dobrze się czujesz po sesji


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Fenakit no właśnie to jest moje pytanie od początku 🙂 bo czułam się dobrze ale ciekawe czy to przez terapeutę czy przez to że po prostu godzinę leżałam w spokoju i ktoś się mną zajmował. mogłabym osiągnąć to samo biorąc kąpiel i słuchając muzyki? nie wiem


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 363

ja byłam na serii pięciu sesji jakiś czas temu, u kobiety która pracuje tez z tarotem. pierwsze dwie sesje czułam to ciepło o którym Cytrynka pisała i ogólny spokój. po trzeciej miałam dziwny tydzień, jakieś rozdrażnienie i płaczliwość. terapeutka mówiła że to normalne że coś się "rusza". czwarta i piąta były spokojniejsze. sen mi się poprawił, to jest fakt. czy to przez sesje?? nie wiem ale chętnie powtórzę


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@stasioo)
Połączone: 3 lata temu

no wlasnie o to mi chodziło, u mnie było podobnie i tez nie wiedziałem co o tym myśelć. pytanie do wszystkich: czy to ciepło to jest zawsze znak że cos "działa" czy moze być tez efekt placebo albo zwykłe rozluźnienie mięśni bo sie leżało spokojnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Stasioo to jest dobre pytanie i uczcwia odpowiedź jest taka że nie wiadomo. ceipło moze byc: lepszy przepływ krwi bo sie rozluźniłeś,efekt sugestii bo ktoś ci powiedział że "pracuje z energią", albo faktycznie cos co tradycja nazywa przepływem ki/prana/bioenergii. żadna z tych opcji nie wyklucza że sesja była wartościowa. problem zaczyna sie kiedy terapeuta mowi ci że to dowód na konkretną diagnozę


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@kanimir-2)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie placebo jest tu bardzo realną opcją i nie piszę tego złośliwie. placebo działa, to jest udowodnione. jeśli ktoś ci mówi że "pracuje z energią" i ty w to wierzysz choćby trochę, ciało moze naprawdę zareagować. to nie znaczy że terapeuta nic nie robi, ale też nie dowodzi że energia w sensie fizycznym przepłynęła


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 757

@Kanimir.2 ale zauważ że to co opisujesz to nie jest argument przeciw bioenergoterapii, tylko argument że mechanizm może być inny niż twierdzi terapeuta. jeśli sesja faktycznie powoduje rozluźnienie, lepszy sen, mniejszy ból w barku - to czy naprawdę ma znaczenie czy "energia" przepłynęła w sensie dosłownym czy przez mechanizm placebo? w medycynie mamy leki które działają a my wciąż do końca nie rozumiemy jak


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@malachitka91)
Połączone: 2 lata temu

właśnie chciałam to powiedzieć. to jest klasyczna pułapka w tej dyskusji - zakładamy że "placebo" to cos gorszego albo fałszywego. ale placebo to realny efekt fizjologiczny. pytanie powinno brzmieć: czy ta sesja pomogła, a nie czy mechanizm jest taki jak opisuje terapeuta


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

jest w tym jakaś głębsza prawda. każda tradycja lecząca od szamanów po ajurwedę działa przez warstwę znaczenia i wiary, a nie tylko przez substancję czy gest. nowoczesna medycyna tez ma swoje rytuały - biały kitel, sala, nomenklatura - które wzmacniają efekt. to nie osłabia mocy tych tradycji, to ją tłumaczy inczej. takie moje luźne przemyślenie


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: