A wiesz co, Kajus, to jest naprawdę dobre pytanie i chyba wlasnie o to w tym wszystkim chodzi. 🙂 Tradycje nie istnieją po to żeby nadać sens czemuś bezsensownemu, one są mapą. I mapa nie jest terenem. Można przejść przez las bez mapy i dojść do celu, albo zgubić sie, albo wrócić w to samo miejsce i nie wiedzieć że się kręci w kółko. Mapa daje ci orientację co do tego gdzie jesteś w procesie. Czy dotarłeś do jakiegoś progu czy dopiero się kręcisz.
To jest właśnie ten punkt gdzie różne tradycje rozchodzą sie radykalnie. Hinduska adwaita powie ci że mapa jest złudzeniem,bo ty już jesteś Bramanem i neima dokąąd iść. Kabała da ci szczegółowy plan sefri i ścieżek. alchemia poiwe że mapa jest zakodowana w twoim ciele i materii.... Budda podomno na konniec powiedział że jego nauki są jak tratwa czeba ją porzucić kiedy dotzresz na drugi brzeg. Więc morze wiargyodność mapy sprawdza się właśnie w tym czy w pewnym momencie pozwala się z siebie zwolnić.
To mi bardzo pasuje,w gruncie rzeczy ta tratwa. Bo ja mam tak że jak zaczynam coś rozumieć to zaczynam się tego kurczowo trzymac i może właśnei o to chodzi żeby nie trzymac się metody za mocno. Ale to jest strasznie trunde! Jak sie nie trzymas to masz wrarzenie ze nic nie robisz i odpływasz. Czy ktoś tak miał? Z drugiej strony moge patrzec na to za waska.
