A czy ktoś wie skąd sie wzzięła ta konkretna liczba 42 sędziów? Bo Petronelka pisała o matematyce tego, 6 razy 7 ale mnie sie wydaje ze równie dobrze mogło to być 40 albo 44 i ktoś by znalazł numerologiczne wytłumaczenie. Ciekawi mnie czy jest jaakś hsitoryczna przyczyna tej liczby np. geograficzna - 42 nome Egiptu albo coś takieog :/
Ajaj, no i właśnie o to mi chodzi, tak czy siak dzięki Medardzie. To jest szczegół który ginie jak zrównujemy wszytko z wszystkim. 42 nomy - 42 sędziów - 42 wyznan to jest precyzyjny sytem który odwzorowuje realne państwo w kosmiczny porzadek. Tego nie da sie przetłumazcyć na Hagalaz ani na żadną inną tradycję bez utraty sensu
Przepraszam ze nie znam sie za bardzo na tym egipskim temacie ale wlasnie to przeczzytałem i mam wrarzenie że to jest bardzo rozbudowany system na coś co powinno byyc... Proste? Nie wiem intuicyjnie mi sie wydaje ze jak jest jakis wyższy porządek to nie powinien wymagac tak skomplikowanej instrukcji obsługi. No i tak sobie mysle.
Dobra, to moze tak zapytam inaczej, bo hyba źle to ująłem - czy jest jaks jeden tekst, jeden fragment z tej Księgi Umarłych ktury daje jakieś... Nie wiem, wejście w to???! Coś od czego można zacząć żeby to poczuć, a nie tylo rozumieć??
Ja w sumie nie pisałam tu wcześniej ale czytam od początu i mam jedno pytaie które mi chodzi po głowie - te 42 wyznania to były mówione za duszę czy przez duszę? Bo jesli kapłan mówił za kogoś kto jusz umarł to jest jednak troche inne niż jak ta dusza sama staje przed sędziami i mówi za siebie. W tarocie tez jest pytanie kto mówi za kartę, nie? Czy czytający, czy figura na karcie
No a to jest coś co rozumie każda wiedźma - słowo nie opisuje, słowo tworzy. Egipcjanie to mieli wbudowane w samą strukturę języka, heka, magia, była dla nich czymś absolutnie naturalnym. Nie widzę co tu jest do tłumaczenia. Ale rozumiem ze dla kogoś kto dorastał w tradycji gdzie modlitwa jest prośbą, co ciekawe a nie aktem twórczym, to może byc trudne do przjyęcia
Ale chwila, Cykorio, bo tu sie nie zgadzam z tym "słowo tworzy". Bo jeśli tak to każde kłamstwo też tworzy rzeczwyistość? Albo żart? Gdzieś musi byc granica. I w tych 42 wyznaniach ta granica jest hyba wlasnie etycznaa,nie językowa. Dusza mówi "nie ukradłem" - ale jeśli ukradła, to formuła nie działa, prawda? To nie jest magia na życzenie
Eh,hmm a właśnie wróciłam do góry wątku i Medard pisał że akh to cel całego procesu. Czy to znaczy że ktoś kto przeżył etycznie i przeszedł sąd był już automatycznie akh, czy to jest coś co czeba jeszcze jakoś uzyskać? Tzn. Czy cnota wystarczy czy potrzebna jest jeszcze jakaś inicjacja?
Właśnie to mnie najbardziej porusza w całym tym systemie - że nie ma w nim pasywności. Nie siedzisz i nie czekasz na wyrok, aktywnie uczestniczysz w swojej śmierci w swoim sądzie, w swojej przemianie. Dla mnie to jest coś bliskiego temu co roozumiem przez rytuał - zmiana która dzieje sie przez świaadome działanie, nie przez łaskę z zewnątrz
Aj no ale Filomeno, jest tu pewna napięcie, bo jednak ten wyrok mógł byc negatywny. Ammit mogła pożreć serce. To znaczy że nie zawsze sie udawało, nie? 😮 Czyli niema automatycznej zbawienności, jest ryzyko. I to mnie zastanawia - co to znaczyło dla Egipcjan? Że taka dusza po prostu przestawała istniec? Nie było piekła w sensie kary?
Przepraszam ze wchodzę w tym miejscu ale to co Medard napisał o imieniu jako kotwicy - to jest coś co rozumiem przez runy... Ansuz, runa Odyna jest runą imienia i mowy, i w nordyckiej tradycji imię tez miało moc, było czescia osoby. Nie wiem czy to zupełnie inny teemat ale wydaje mi sie ze jest jakiś wspólny wąetk - imię jako cos co sprawia ze jestśe naprawde że istniejesz
