Wiecie co, ten przykład z Kekulem mnie urzekł bo to jest coś co ja czuję intuicyjnie od dawna - że te wielkie odkrycia naukowe nie biorą się z samego siedzenia nad tabelkami, tylo z jakiegoś przebłysku, wizji, coś jak natchnienie. I nie mówię że to magia, tak naprawdę ale... No, co to jest właściwie? Bo naukowcy sami nie wiedzą skąd im to przychodzi. Edison podbno drzemał z kulą w dłoni żeby łapać te stany między jawą a snem. To chyba nie przypadek.
Mam wrarzenie że ta dyskusja kręci sie w koło bo cały czas zakładamy że nauka i wiara mają SIĘ jakoś do siebie ustosunkować, jakby obie strony musiały podpisać jakis traktat. A może poprostu działają na innych poziomach i ten traktat jest niepotrzebny??? Fizycy badają strukturę materii. Tradycje mistyczne mówią o tym jak żyć, co jest sensem,jak umierać. Tam się po prostu nie spotykają. Konflikt pojawia się tylko jak jedna strona wchodzi na teren drugiej. 🙂
Hm ale czy napewno obie mówią o tej samej rzeczywistości? Bo mi sie wydaje ze nauka mowi o tym co miezrlane a religia o sensie tego co mierzalne. To jakby jeden mówił co jest na obrazie a drugi dlaczego ten obraz powstał i co znaczy. Nie wiem moze upraszczam. Niech ktoś mnie poprawi jak coś kręcę.
Słuchajcie,gdzieś w tej dyskusji zgubiłam wątek ktróy mnie najbardziej interesuje. @Reginka pisała o tym że intuicja i wizja prowadziły do odkryć naukowych. ale jest tez odwrotna strona - nauka czasem potwierdza rczezy ktore tradycja wiedziała od wieków. Medytacja i wpływ na układ nerwowy,pewne właściwości roślin które znało zielarstwo. Nie jako dowód że magia działa ale że intuiccja zbiorowa kultur przez wieki coś trafnie wyłapywała. Czy to nie jest wlasnie ta harmonijna relacja o którą Erazm pytał na początku? 🙂
