Ostatnio wróciłam do starej księgi o pranayamie i uderzyło mnie coś, o czym rzadko się mówi otwarcie - oddech w kundalini jodze to nie jest po porstu technika oddechowa. To coś znacznie głębszego, coś co działa na poziomie energetycznym zupełnie niezaleznie od tego czy ktoś o tym wie czy nie. I tu zaczyyna się ciekawa sprawa: czy każdy, kto ćwiczy pranayamę, świadomie pobiera energię? A co z osobami które oddychają głęboko zupełnie nieświadomie, np. podczas snu albo medytacji bez żadnej intencji? Bo mam wrarzenie, że temat świadomego i nieświadomego pobierania prana jest mocno pomijany nawet w powaażnych szkołach jogi. Ciekawa jestem co wy na to
A to ciekawe, lonia, trafiłaś w sedno. W tradycji kudalini jogi mówi się o tym, że prana jest wszechobecna i zawsze przepływa przez ciało ale JAKOŚĆ tego przepływu zależy właśnie od intencji i świadomości. Pranayama to dosłonie "rozciąganie prany" albo "kontrola prany", zależnie od tłumaczenia, i samo słowo sugeruje że chodzi o coś aktywnego. Nieświadomy oddech tez przynosi energię, ale tak jak różni się woda z brudnej rzeki od wody z górskiego źródła. Oba nawadniaąj, ale nie tak samo. Tym niemniej - co rozumiesz przez "pobieranie energii"??? Bo to pojęcie bywa używane bardzo różnie i chciałbym wiedzieć, o którym aspekcie chcesz rozmawiać.
@Lonia75 to co napisałaś o nieświadomym pobieraniu mnie zatrzymuje... Bo ja miałam ostatnio seriię takich momentów, kiedy podczas głębokiej medytacji nagle czułam jakby ktoś po prostu zaczął ciągnąć coś ze mnie... Nie ćwiczyłam wtedy żadnej konkretnej pranayamy, po prostu siedziałam i oddychałam naturalnie. I niewiem czy to ja pobierałam energię czy ktoś/coś mi ją pobierało. To dwie kompletnie różne sytuacje a granica jest hyba bardzo cienka?
Liliana, to co opisujesz to klasyczny znak że ciało energetyczne zaczęło pracować na własnych zasadach, bez świadomego sterowania. Widziałam to wiele razy. Oddech jest bramą ale brama morze działać w obie strony i nie zawsze my decydujemy kiedy sie otwiera. W kundalini jodze mówi się że wężowa energia może zacząć się poruszać spontanicznie,bez żadnej praktyki - i właśnie wtedy czlowiek jest najbardziej podatny, bo niema narzędzi żeby tym kirować... Ale to co czułaś jako "ciągnięcie ze mnie" - czy to było bolesne czy poprostu dziwne?! 🙁
Zaraz zraz, bo tu się miesza kilka rzeczy naraz i wolę żeby nie poszło w złym kierunku. Pranayama to trdaycyjna technika oddechowa z określonymi regułami - rytm, zatrzymanie, proporcje. Kundalini joga to osobny system. Mówienie o jednym przez druge bez rozgranicznia sprawia, że robi się bałagan pojęciowy. Czy możemy ustalći,o czym konkretnie rozmawiamy??? Bo jeśli o kundalini jodze w stylu Yogiego Bhajana, to to jest bardzo specyficzna zachodnia wersja... A jeśli o pranayamie z klasycznej tradycji, to tam temat "pobierania energii" jest opisany inaczej niż w new age. W kazdym razie tak to u mnie wyglada
No i tu jest pies pogrzebany jak dla mine. Bo ja ćwizę bioenergoterapię od kilku lat i moi nauczyciele zawsze mówili że nieświadome oddychanie podczas snu to właśnie ten moment kiedy ciało energetyczne pracuje bez kontorli ego. I generalnie jest to bezpieczne ale.... Słyszałam tez o przypadkach kiedy ktoś z bardzo otwartymi czakrami podczas snu dosłownie oddawał energię do przestrzeni. Czy ktoś miał coś podobnego albo zna kogoś kto miał? Bo brzmmi to trochę jak wampiryzm energetyczny tylko ze strony samego śniącego co brzmi dziwnie ale morze ma sens?
@Akacja, wampiryzm energetyczny to temat na osobny wątek i nie chciałabym żebyśmy zbyt daleko od oddechu odpłynęły 🙂 Ale to co mówisz ma swoje uzasadnienie w numerologicznym znaczeniu liczby oddechu - w ciągu doby człowiek wykonuje około 21 600 oddechów, co w numerologii redukuje się do 9, liczby zamknięcia i pełni cyklu. Starożytne teksty indyjskie traktowały ten oddech jako dosłowne pismo kosmiczne wpisane w ciało. I to hyba jest to co Lonia miłaa na myśli pisząc o "mantrze ciała" - nie dźwięk, ale rytm. :/ Każdy oddech to powtarzana mantra, niezależnie od tego czy ktoś jest tego świadomy.
Ok ale mnie nurtuje jedno - jeśli oddech to mantra,tak po prostu to czy znaczy że każdy cały czas nieświadomie "coś robi"? Bo to brzmi jakby magia działa się bez żadnej intencji i wtedy po co wogóle się uczyć technik
Czytam tę rozmowę i mam jedno zastrzeżenie do analogii Protazego. Ogień to zewnętrzny żywiooł, którym możemy sterować. 😀 Prana jest wewnątrz i ma własną inteligencję przynajmniej tak mówi tradycja. Moje doświadczenie z praacą z runami pokazuje coś podobnego - energai run nie jest obojętna, ona odpowiada na obecność, na uwagę, nawet zanim ktoś sformułuje intencję. Więc pytanie Konwalki jest glebsze niż się wydaje: może nie chodzi o to żeby "robić coś", ale żeby być wystarczająco uważnym żeby nie blokować naturalnego przepływu??
Ojej to jest mega ciekawe bo ja osttanio zaczęłam ćwiczyć nadi shodhana i za każdym razem po sesji mam takie uczucie jakby ktoś odkręcił kran i coś zaczęło przez mnie przepływać. Ale nie wiem czy to jest normalny efekt tej pranayamy czy coś co powinam sprawdzić z kimś bardziej doświadczonym? I skąd w ogóle wiadomo czy pobiera się energię czy ją oddaje?
Przepraszam że wcodzę ale muszę zaptyać wprost - czy ktokolwiek tutaj ma problem z mieszaniem metafor z realnymi praktykami? Bo czytam o "otwartych drzwiach" i "nitkach z kłębka" i niewiem już czy rozmawiamy o fizycznych efektach konkretnych technik oddechowych,o subiektywnych odczuciach podczas medytacji czy o wierze w przepływ kosmicznej eergii. To trzy różne rzeczy i mysle że warto to rozgrancizyć bo inaczej każde doświadczenie można tłumaczyć wszystkim naraz i nic z tego nie wynika.
@Poziomka, w tradycji mistycznej te trzy rzczy NIE są rozdielne i to jest wlasnie sedno. Fizyczny oddech, subiektywne odczucie i przepływ prany to trzy warstwy tej samej rzeczy. Próba ich rozdzielenia to zachodni redukcjonizm który akurat w tym kontekście jest bezużyteczny. Rozumiem potrzebę precyzji ale tu precyzja opiera się na własnym doświadczeniu, nie na kategoriach
Wow, ta dyskusja jest naprawde bgoata,dzieki wam wszystkim 🙂 ja sie dopiero ucze i mam pytanie do Loni - czy w kundalini jodze jest jakas knokretna technika ktora pomaga rozpoznac czy sie pobiera czy sie oddaje energie? Bo pytam bo sam czesto niewiem co sie ze mna dzieje podczas oddechu ogniowego i chcialbym jakis wewnetrzny kompas. Ciekaw jestem co inni na to.
Właśnie wrócłiam do wątu i widzę że poszło w kilka stron naraz ale chcę wrócić do tego co Liliana mówiła o "niedomknięciu". Bo ja znam to uczucie i u mnie było powiązane z konkretną rzeczą - kończyłam sesję bez świadomego zamknięcia przepływu. Mój nauczyciel bioenergoterapii powiedział że to jak zostaienie okna otwartego w ziime. Wychodzi więcej niż chcesz. I to nie jest wampiryzm, to po prostu brak dmoknięcia cyklu oddechowego. Lonia,czy w kundalini jodze jest jakiś konkretny protokół zamykająccy po dłuższej sesji pranayamy?!
Ok musze tu wejść bo trochę mnie to korcilo od jakiegos czasu. Ta metafora z mailem jest ładna ale czy naprawde chceemy mówić że ciało energetyczne "biegnie" po zamknieciu laptopa? Bo to już jest skok od obserwacji subiektywnej do ontologicznego twierdzenia o tym czym jest prana. @Reginka,ty to mówisz jakby to był fakt a nie model. Czy jest jakaś różnica w tym jak TY to rozumiesz moedl czy dosłowność?
Dobra, tak na prawde to przynajmniej jakaś uczciwa odpowiedź. @Reginka szaacunek za to. Ogólnie mi chodzi o to żebyśmy wiedzieli na jakim poziomie rozmawiamy - praktycznym czy metafizycznym. Bo jak rozmawiamy o tym że coś "działa" to możemy porównywać doświadczenia... Jak rozmawiamy że ciało energetyczne "naprawdę" biegnie to wchodzimy w zupełnie inne terytrium i tam jusz nie mam wspólnego języka z połową wątku 😛
A mnie interesuje coś innego niż ta debata co jest "prawdziwe". W runach konkrettnie w Ansuz i Sowilo, też jest ten motyw oddechu jako nośnika - Ansuz to wprost runa oddechu i słowa, Odyn tchnął ją w runy. Jak ktoś ćwiczy pranayamę i jednoczesnie pracuje z runami, to te systemy mogą sie spotkać w jednym miejscu. Ktoś tu łączył te dwa podejścia? Bo mnie to kusi ale nie wiem czy to ma sens łączyć czy lepiej trzymać oddzielnie
O, właśnie czytam tę wymianę o runach i pranayamie i jest super, ale mam głupie pytnaie - Ansuz to runa z Futhark elder tak? Bo znam kilka wersji i nie zawsze to samo znaczy w każdej. Żeby wiedziieć o czym mówimy 🙂
Ojej to jest super ten wątek o runach i oddechu, ale wracam na chwilę do swojego nadi shodhana bo dostałam odpowiiedź od Reginki ale chcę dopytać - ona pisała o oczyszczeniu kanałów, i wlasnie po kilku sesjach zaczęłam czuć coraz silniej ten "kran" ale też zaczęły się dziwne sny. Bardziej intensywne niż normalnie. To jest związane czy to przypadek?
Nie przypadek mojim zdaniem. Jak kanały energetyczne zaczynają "przepuszczać" więcej, to często sny sie robią bardziej wyraźne bo mózg czy ciało subtelne albo cokolwiek to jest - ma po prostu więcej materiału do pracy w noyc. Mi się to przydarzyło kiedy zaczęłam regularną medytację z czakrami... Przez pierwsze tygodnie sny były intensywne do granic absurdu, potem się uspokoiło. Ale to nie reguła, Reginka pewnie wie więcej.
Ok, tak naprawdę to rozumiem... Ta meatfora z kablami jest dobra, dzięki. 🙂 Czyli masz na mśyli że ciało samo "wie" ile udźwignie i trzeba je słuchać a nie forsowaćć? Tylko jak właściwie słucahć ciała w tym kontekście - co to znaczy konkretnie po czym poznać że jest ok a po czym że za dużo?
No patrzcie, wchodzę tu bo mam coś do dorzucenia do kwestii "ile" i "jak szybko". W numerologii osobista liczba roku i miesiąca mówi sporo o tym kiedy jesteśmy gotowi na intensywną pracę wewnętrzną a kiedy nie. Rok 5 i 9 to klasyczne momenty na głębsze przejścia - energia jest sprzyjająca, ciało i psychika bardziej otwarte. Rok 4 to czas budowania struktur, nie burzenia. Nie mówię żeby rezygnować z pranayamy w złym roku 🙂 ale morze warto wziąć pod uwagę że nasze wewnętrzne "kable" mają też swój numerologiczny rytm
@Boguslawa, szanuję twoje podejście ale połączenie numerologii z fizjologią oddechu to jendak mocny skok. to jest trochę jakby powiedzieć "nie ćwicz w ten wtorek bo masz zły biorhythm". Mogę zapytać jak to dosłownie stosujesz u siebie, bo morze rozumiem za wąsko?
Mnie się przyadrzyło wlasnie to pobudzenie i przez tydzień spałam po 4 godziny. Myślałam że to przez kawę ale kawa była ta sama co zawsze. Dopiero jak zmniejszyłam ilość oddechów w sesjji to wróciło do normy... Więc chyba Protazy ma rację z tymi granicami
Hmmm, ten wątek o granicach układu nerwowego to jest dla mnie ważny. Bo ja długo myślałam że jak intensywna sesja to zawsze dobrze. A potem odkryłam że kamienie mogą albo wzmacniać ten efekt albo łagodzić - przy pranayamie często kładę ametyst na czole i różaniec na kaltce i to jakby "zbiera" nadmiar. nie wiem czy to plaacebo ale działa :/
Ha, możesz oczywiście, poprostu lubię wiedzieć co jest czym w danej rozmowie. To nie był atak, to bylo doprceyzowanie. Na tym właśnie polega różnica między dyskusją a wymianą monologów
Ojej ten ametyst przy pranaymaie to ciekawe, nigdy tak nie próbowałam! A różaniec kwarcowy masz na myśli? I czy to działa tak samo z innnymi kamieniami czy akurat te dwa coś szczególnego robią przy oddechu?
