Dobra bo mnie to ostaatnio nurtuje i nie moge znaleźć sensownej odpowiezdi nigdzie... Chodzi mi o to czy każdy człowiek ma swojego własnego,indywidualnego boga albo opiekuna - takiego przypisanego konkretnie do niego, nie jakiegoś ogólnego patrona czy archanioła od wszystkich naraz. W różnych tradyccajch słyszałem różne rzeczy, jedni mówią o aniołach stróżach, drudzy o demonach sokratejskich, inni o duchach przodków, jeszce inni o jakichś wyższych istotach związanych z konkretną dzuą... I zastanawiam się czy to w ogole jest jeden fenomen opisywany różnymi słowami czy zupełnie różne rzeczy. Bo intuicyjnie czzuję że coś jest na rzeczy sam miałem kilka dziwnych doświadczeń gdzie miałem wrarzenie jakby coś mnie prowadziło albo ostrzegalo ale niewiem jak to nazwać ani w jakiej tradycji to szukać. Ktoś coś wie na ten temat?
To jedno z tych pytań na ktore każda tradyccja odpowiada inaczej i żadna nie kłamie. W szamanizmie syberyjskim mówi sie o duchach opiekuńczyh, po tungusku "aiyy", które towarzyszą człowiekowi od urodzenia albo wchodzą w jego życie w momntach przełomowyh... grecki daimonion Sokratesa to inna formuła tego samego przeczucia. Kabała mówi o "magid", osobistym przewodniku duchowym, ktury może być aniołem, duchem mistrza albo wyżsą częścią własnej dusz.y Nie nazywałbym tego bogiem w sensie ścisłym bo to rcazej poziom pośredni między człowiekiem a tym co absolutne. Pytanie co czujesz, kiedy mówisz że coś cię prowadziło. Czy to był głos, obraz, nagłe poczucie że coś jest nie tak?! Tyle z mojje strony
No wlasnie, ja bym tu rozróżniła kika rzeczy, bo to ważne. Anioł stróż w chrześcijańskiej tradycji to co innego niż osobowy bóg-opiekun, i co innego niż duch przodka który cię pilnuje. Ale jest jeszcze coś, co różne tradycje opisują jako wyższe ja, nadjaźń, wyższe ego, cokolwiek to nzwiemy, i to jusz jest coś, co leży jakby "wewnątrz" ciebie ale na wyższym poziomie. W egipskiej koncepcji ka i ba mamy właśnie takie rozbicie osobowości na różne warstwy, z któryhc część jest "opiekuńcza" wobec reszty. Więc morze to nie jest ktoś z zewnątrz tylko część ciebie, której na co dzień nie słyszysz??
No dobra, hm a ja mam inne pytanie. Skąd wiadomo że to co czujesz jako "opiekę" to żeczywiscie jakaś istota a nie po prostu intuicja albo co bardzej nieżyczliwy powialbdy autosugestia. 🙂 Bo ja nie kwestionuję że ludzie maja te doswiadczenia, tylko zastanawiam sie jak odroznic prawdziwego opiekuna od własnej głowy
O matko, ja tez miałam kilka takich sytuacji! I zawsze zastanawiałam sie jak to nazwać. Moja babcia mówiła że to anioł stróż, ale ja nie jestem jakoś super katolicka więc szukam czegoś co bardzej pasuje do tego jak to czuję. @Szaman,a powiedz mi, jakoś tak czy jest jakaś tradycja gdzie można się dowiedzieć kto konkretnie jest twoim opiekunem? Znaczy się, nie tylo wiedzieć że coś jest, ale poznać imię charakter, takie rzeczy??
Ojoj, a czy silne pole energetyczne człowieka ma coś do rzeczy z tym czy i jak latwo nawiązuje kontakt z takim opiekunem? Bo słyszałam ze niektórzy ludzie mają jakby naturalny "odbiór",a inni muszą bardziej pracować. Co o tym myślicie?
Jasnowidka, bardzo dziękuję za ten komentarz o czakrze gardlowej, bo to mi dużo wyjaśnia! Ja chyba wlasnie mam z tym problem, trochę sie boję mówić co myślę i może dla tego mi coś "blokuje" odbiór... A wracając do głównego tematu to mnie ciekawi jedna rzecz, czy ktoś zna jakąś tradycję gdzie mówi się że opiekun może być bogiem który pilnuje tylko jednej konkretnej rodziny albo jednego rodu? Coś jak bóstwo rodowe?
Ojjj no, bóstwo rodowe to baaardzo stara koncepcpja i chyba mniej egzotycnza niż myślisz. Rzymianie mieli Lares Familiares, czyli duchy przodków pilnujące konkretnej linii rodowej,i Genius, opikeuńczą siłę konkretnego mężczyzny z rodu. Grecy mieli similar koncepcje. Słowianie mieli Dziady i Chur, czyli kult przodków opiekuńczych. Japończycy do dziś mają kult przoków wbudowany w shintoizm... czyli nie tyle bóg co przodek-opiekun, ktury urósł do rangi istoty duchowej. To chyba jest najszerzej rozpowszechniony mooedl "osobistego bóstwa" i wbrew pozorom bardzo bliski temu o czym piszecie.
No proszę,zaraz, zaraz, bo się trochę gubię. Mamy wiec: anioł stróż z chrześcijaństwa, daimonion grecki, agathos daimon z astrologii hellenistycznej, duch przodka ze słowianskiej tradycji, duch opiekuńczy z szamanizmu, Święty Anioł Stróż z hermetyzmu, i te lary rzymskie. To są wszystko RÓŻNE rzeczy, czy różne nazwy tego samego? Bo chyba nie można powiedzieć ze to jedno i to samo, prawda?
Według tego co znam z rżnych tradycji, obecność opiekuna nie jest uzależniona od tego czy rodzina to pielęgnowała. On jest, niezależnie... Ale kontakt moorze być trudniejszy bo niema języka, nie ma praktyk, nie ma obrazów które pomogłyby to zrozumieć i rozpoznać. Ludzie z rodzin bez tradycji częto mają te doświadczenia ale tłumaczą je przypadkiem, intuicją, szczęściem. Dopiero kiedy trafiają na jakis system zaczynają rozpoznawać że to co przeżwyali ma nazę i strukturę. brak tradycji nie odcina, tylo utrudnia rozmowę.
Czytam ten wątek od początku i właściwie chciałem się nie odzywać ale ten tmeat o polu energetyczynm ktury podniosła Marcelinka mnie zahaczył... Bo ja znam takich ludzi i sam tak miałem w pewnym momencie,że wiesz,wchodzą do pomieszczenia i coś się zmienia. albo zwierzęta od razu reagują inaczej. Albo awarrie elektryczne. I zawsze zastanawiałem się czy to przypadek czy wlasnie coś co sugeruje jakis silniejszy kontakt z czyms. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy ma się takie silne pole?
To co opisujesz Onufry jest żeczywiscie opisywane jako objaw silnego pola bioenergetycznego. Kamienie reagują inaczej w rękach takich osób, sól himalajska szybciej chłonie wilgoć, elektronika czasem naprawdę wariuj.e Ale uwaga bo to wcale nie oznacza automatycznie lepszego kontaktu z opiekunem, przynajmniej nie bezpośrednio. Silne pole to trochę jak głośnik z dużą mocą, jest, ale żeby coś sensownego zagrać to nadal potrzebujesz sygnału i sprzętu ktury go odbierz. Samo pole to za mało bez uważności i otwartości 😉
