To jest wlasnie to co mnie w tym watku ciekawi od poczatku. Ta Ksiega jest juz na wejsciu hybrydowa,wiec moze jej naturalne srodowisko to sa wlasnie ludzie na pograniczu tradycji? Nie wiem, pyatm bo nie jestem ekspertem, ale jakos tak mi wychodzi z tego co wszyscy piszecie
@Mirka79 masz cos w tym. Ten tekst ma w sobie jakis dziwny magnetyzm dla ludzi ktorzy nie pasuja do jednej szufladki. Ani czysto chrzescijanskich ani czysto zydowskich ani czysto filozfoicznych. Moze dla tego Sofia jest tak popularna w kregach synkretycznych? Ona sama jest postacia synkretyczna wiec naturallnie przyciaga ludzi ktorzy zyja na przecieciach
A jednak, no tak ale jest tez ryzyko ze ktos wezmie Sofie i zrobi z niej cokolwiek mu pasuje, bez zadnych zasad... I wtedy to juz nie jest praca z Ksiega Madrosci, to jest poprostu projekcja wlasnych potrzbe na ladna nazwe. Widzialem to w kreach new age gdzie Sofia staje sie po prostu synonimem "boskosci zenskiej" bez zadnego zwiazku z konkretnym tekstem. To mnie troche irytuje bo gubi sie wtedy caly kontekst
Ee tam,mam inny watek do wprowadzenia bo Cytrynka pytala o tlumaczenia wczesniej i nie odpowiedzielismy w pelni. Otoz sa dwa stare polskie tlumaczenia ktore warto znac poza Wujkiem: jedno wydal Pallottinum w latach 70 ze wstepem religioznawczym, ze tak powiem drugie jest w wielotomowej Biblii Poznanskiej. To drugie ma bardo dobre komentare do poszczegolnych wirszy i jezyyk jest juz bardzej wspolczesny niz Wujek ale nadal czujesz poetycki rytm. Jesli ktos chce pracowac z Ksiega na powaznie to Poznanska jest mojmi zdaniem najlepsza opcja po polsku
A wracajac do czegos co Nastka napisala wczesniej o paraleli Sofia-Shekhinah ze tak to ujme bo to mi sie krecilo w glowie od tamtego momentu. Jest jeno miejsce w Talmudzie gdzie Shekhinah opisaa jest jako "odejscie" podczas wygnania ze schodzi z tronu i idzie razem z ludem na wygnanie do Babilonu. I mam wrazenie ze w Ksiedze Madrosci tez jest ten motyw ze Madrosc nie siedzi wyniosle w nebie ale aktywnie szuka czlowieka. Czy ktos widzi te paralele czy to moje nadinterpretowanie?
Hmm ale czy ta anaolgia Sofia-Shekhinah nie jest zbyt wygodna? Bo mam wrazenie ze czasem szukamy podobienstwa na sile bo lubimy jak wszystko sie laczy w jedna wielka harmonie. Shekhinah to nie jest postac kosmologiczna w tym samym sensie co Sofia w Ksiedze Madrosci. Shekhinah to brdzzej obecnosc boska,nie personifikacja madrosci. Moga byc podobne funkcje ale to nie znaczy ze to ta sama postac pod inna nazwa nie?
No nie wiem, czytam ten watek od poczatku i chciallbym zapytac o cos podstaowwego bo trroche sie gubię... Caly czas mowimy o Sofii jako o postaci ale czy autorzy Ksiegi Madrosci naprawde wirezyli ze Sofia istnieje jako osobna istota czy to jest tylko poetycki sposoob na mowienie o madrosci jako pojęciu? Bo to robi wielka roznice dla tego o czym rozmawiamy
Wiecie co,bronek56 i Talizmanik69 - to napięcie miedzy personifikacja a realnym bytem jest klasycznnym pytaniem w studiach nad tymi tekstami i nikt do konca nie rozstrzygnal... Sapiential personifikacja to termin techniczny: autor uzywał postaci kobiecj jako sposobu myslenia o madorsci ale niekoniecznie twierdzil ze to jest autonmiczna bogini. ALE dla czytelnika ktory bierze to powaznie jako tekst religijny ta personifikacja moze byc oknem na cos realnego. Obydwa odczyty sa mozliwe i hyba oba sa uzasadnione
O matko,dopiero doczytalam watek do konca i golwa mi peka od tych wszystkich informacji 😀 ale mam pytanie do Jadeitki - jesli gnostycy tworzyly cala kosmologie wokl upadku Sofii to skad brali ten motyw jesli w Ksiedze Madrosci jej niema? Czy wymyslali od zera czy czerpali z innych zrodel? Takie luzne skojarzenie.
Chce tu wniesc jeden konkret ktory byl pomijay w tym watku. Ksiega Madrosci ma jeden bardzo specyficzny fragment w rozdziale 7 ktory jest mojim zdaniem kluczowy: 21 przymiotow Madrosci. Jest tam m.in. "jednolita a rozmaita", "przenika i przeniknela wszytko", "ruchliwsza niz wszelki ruch". Te okreslenia sa bardzo bliskie temu co neoplatonicy pisali o Jedni albo o Psyche Swiata. To jest hyba najsilniejszy dowod ze autor byl naprawde zakorzeniony w greckiej filozofii,nie tylo pozyczal od niej terminologie
Nie wiem czy to pasuje do tego miejsca w rozmowie ale mam takie osobiste spostrzezenie. Czytalam Ksiege Madrosci po raz pierwszy lata temu bez zadnego wstepnego kontekstu, poprostu wzielam i czytalam. I jedno zdanie mnie zatrzymalo na dluzej to gdzie Madrosc mowi ze "jest tchem mocy Bozej i czystym wyplywem chwaly Wszechmogacego". Nie wiedzialm wtedy nic o stoikach ani o gnozie ale to zdanie zrodzilo we mnie cos co trudno nazwac. Moze wlasnie dla tego ten tekst przezywa przez wieki - dziala nawet bez klucza interpretacyjnego
Ojejciu no, ladnie to opisalas Melanijka. Ale mam tez inne pytanie do ogolnej dyskusji - czemu akurat SALOMON jest narratorme tej Ksiegi? Czyli autor uzywa jego ust zeby mowic o Madrosci. To jest taki zabieg litacki pseudoepigrafii, prawda? Ale dlaczego Salomon co to dodaje do tesktu? 🙂
No ale ta pseudoepigrafia to ciekawy temat sam w sobie. Bo autor Ksiegi Madrosci pisal po grecku, setki lat po Salomonie, i WIEDZIAL ze czytelnicy wiedaz ze Salomon po grecku nie pisal. To nie bylo naiwne, to byl swiadomy zabiegg. Jakby pisac dzis ksiazke "wedlug Adama Mickiewicza" - nikt nie mysli ze to naprawde Mickiewicz ale uzywazs jego autorytetu i tradycji. Ciekawe ze takie podejscie bylo wtedy akceptowalne a dzis bylibysmy oburzeni
Ha, dokladnie, to jest inny stosunke do autorstwa niz mamy dzis. Starozytni nie mieli naszego kultu oryginalnosci i własnosci intelektualnej. Pisanie "w imieniu" kogoś bylo forma sacunku i kontynuacji, nie plagiatu. Dlatego mamy tyle pseudoepigrafow w tym czaasie: Salomon, Henoch, Ezdrasza, Baruch. Wszyscy sa narratorami tekstow napisanych dlugo po swojej smierci. To jest wlasciwie gatuunek literacki
Jest tez inna perspektywa na to pytanie Mirki79. Tradycja rabinacka ktora ODRZUCILA Ksiege ze swojego kanonu milaa wlasnie miedzy innymi ten argument - ze tekst grecki nie moze byc autentycznie salomonowy. Wiec ci sami rabbini ktorzy odmawiali jej kanonicznosci uzywali argumentu atorstwa. Kolo sie zamyka
Mam wraznie ze w tym watkku duzo mowimy o akademickich aspektach Ksiegi - autorstwo kanon, tradycje interpretacyjne. 😮 To wszystko ciekawe. Ale moze watro zapytac: co ta Ksiega MOWI do nas konnkretnie, dzis? Bo dla mnie najbardziej uderza to ze Madrosc opisana jest tam jako ktos kto daje "spokojny sen" i prowadzi bezpiecznie przez zycie. W rozdziale 10 sa konkretne przykladybibliczne ze Madrosc "prowadzila" roznne postaci historyczne. To jest bardzej przewodnik zyciowy niz filozofia nie?
No to tak, tak,to jest wlasnie to o co mi chodzilo kiedy pytalam o praktyczne aspekty! Ten rozdzial 10 to jest cos z czym mozna rzeczywiscie pracwac. Jesli Madrosc porwadzila Noego i Jozefa to moze naprawde mozna sie do niej zwrocic z jakims konkretnym problemem w swooim zyciu. Ale jak to robic? Przez modlittwe, przez czytanie, przez medyatcje nad tekstem?
@Sabinka70 niema jednej odpowiedzi na to pytanie i to jest uczciwa sytuacja. Wschodnia tradycja chrzescijanska ma lectio divina czyli wolne medytacyjne czytanie tekstu az do momentu gdy jedno zdanie zatrzyma sie w czlowieku - i z tym zdaniem sie zostaje,nie idzie dalej. To jest hyba najbardziej organiczny sposob pracy z Ksiega Madrosci. Inni uzywaja tekstu jako podstawy do konwersacji z tym wymiarem rzeczywistosci ktory czuja jako Madrosc. Nie ma tu magicznego klucza, bardzej otwartose i uwaga
To co Nastka pisze o lectio divna brzmi dla mnie dostepnie nawet dla kogos kto nie jest zakorzeniony w koscielnej tradycji... Ale mam pytanie - czy lectoi divina wymaga chrzescijanskiego kontekstu zeby dzialac? Tzn. Czy ktos kto jest np. bardziej synkretycznie nastawiony albo nie jest wierzacy chrzescijanin moze uzywac tej metody?
A wiecie co,to ciekawe ze mowicie o metodach parccy z tekstem. Ja ostatnio probowalem czegos podobnego z mdeytacja gdzie bierze sie jedno pojecie i siedzi z nim bez mysle. Czy to jest wogole bliskie temu co oipsuje Nastka? Bo jesttem troche zdezorientowany czy to co robie ma jakis zwiazek z tradycja czy to moje wymysly
Szczerze, czcibor.pl to co opisujesz brzmi bliskie medytacji na mantrze lub koan w tradycji zen... Nie jest bezposrednio ta sama co lectio divina ale effekt moze byc podobny - pozostawanie z jednym punktem bez analizy. Kazda tradycja ma swoja wersje tej praktyki, wiec twoje "wymysly" maja pewnie jakis rodowod kulturowy nawet jseli go nie znales
Troche boje sie wejsc z pytaniem bo tu juz tyle zostalo powiedziane ale mam cos na mysli od dluzszego czasu... Czy ktos wie jak Ksiega Madrosci wpłynela na mistyke srednioweiczna? Bo czyytalam gdzise wzmiankę ze Mistrz Eckhart cytował ją dosyc czesto ale nie wiem czy to prawda czy nie. Tak mi to wyszło.
