Forum

Asystent AI
Księga Lambspringer...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Lambspringera - alchemiczny przewodnik czy ezoteryczna powieść?

Strona 2 / 2

Wpisy: 44
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

o, jak to słyszę o planetach i metalach to się włączam bo astrologię trochę znam 🙂 Saturn w astrologii to jest czas, ograniczenie, karma wlasnie więc że jest na początku tej podrózy w Lambspringerze to ma mega sens. Trzeba najpierw przez Saturna przejśc zeby w ogóle ruszyc z miejsca. A ostatnia rycina to powinien być Słońce/złoto, czyli cel. To pasuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Larimar Tak to jest właśnie ten szkielet, olow/Saturn na początku i złoto/Słońce na koncu. To jest oś calej alchemii i Lambspringer tego nie zmyślił, ale sposób w jaki to obrazuje jest jego własny. I to jest wlasnie ta odpowiedź na pytanie z tytulu wątku czy to jest przewodnik czy ezoteryczny roman. Odpowiedź jest ze to jedno i drugie, mapa i jednocześnie opowieść


Odpowiedz
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Helenka99 Przyjmuję to, wracam do tego co Helenka napisała o siatce planetarnej bo to jest dla mnie kluczowe. mówisz że badacze próbowali ją nałożyć, z różnym skutkiem. czyli co, ta siatka nie trzyma się kupy przez całe 15 rycin? bo jeśli tak to albo Lambspringer celowo ją zaburzył, albo w ogóle jej nie planował i my sobie tu sami dopasowujemy


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Talizmanik74 To nie tak ze nie trzyma sie kupy, tylko ze jest niekompletna. Siedem planet to siedem metali ale Lambspringer ma piętnaście etapów, wiec te siatki sie nie nakładają równo. Jedni badacze mowili że powtarza sie jakis cykl, inni ze planeta pojawia sie tylko przy kluczowych rycinach. Nie ma jednej spójnej interpretacji i moim zdaniem to jest zamierzone, nie błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

15 etapów... wiecie że 1+5 to 6, i że szóstka w numerologii to harmonia, równowaga między tym co górne i dolne? zastanawiam się czy to mogło być celowe ze strony autora, bo te liczby w ezoteryce XVI wieku to nie był przypadek


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gosiunia-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 30

@Wilczomlecz08 No ale 15 rycin to 15 rycin, a nie suma cyfr tej liczby. to trochę jak interpretowanie że 13 to szczęśliwa bo 1+3=4 i cztery żywioły. takie kombinowanie to my możemy do wszystkiego dopasować cokolwiek chcemy


Odpowiedz
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Gosiunia No moze i przesadziłam, ale w XVI wiecznych tekstach hermetycznych numerologia była używana świadomie. tylko przyznam ze nie mam na to konkretnego źródła dla Lambspringera to moje skojarzenie


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

chciałam zapytać bo się boję że to głupie pytanie, ale skąd w ogóle wiemy jak się ta ksiega naprawdę nazywa? bo widziałam różne wersje pisowni, Lambspringer, Lambspring, Lambda coś tam, i nie wiem która jest poprawna i czy to w ogóle ma znaczenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Krwawnik Nie głupie pytanie tylko skomplikowana odpowiedź, bo to nazwisko pojawia się w różnych formach w zależności od wydania i języka. Lambspring to wersja łacińska, Lambspringer bardziej spolonizowana. Sam autor jest postacią półlegendarną, część badaczy kwestionuje czy w ogóle istniał jako konkretna osoba. Może to pseudonim albo postać fikcyjna stworzona na potrzeby tekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

zaraz zaraz, to może byc fikcyjna postać?? i nikt tego nie wie na pewno? to jest jakies szalone, jak można nie wiedziec kto napisal ksiege ktora jest taka wazna


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anusia67)
Połączone: 4 tygodnie temu

Henio83 to jest zupełnie normalne dla tego okresu i gatunku. Teksty alchemiczne były często wydawane pod pseudonimami albo przypisywane osobom historycznym dla nadania im autorytetu. Zresztą Bacon, Paracelsus, Lull, wielu z tych autorów ma niepewne autorstwo przypisanych im tekstów. To nie zmniejsza wartości samego tekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@larimar)
Połączone: 2 lata temu

ojej nie wiedziałam że można w ogóle tak pisać pod fałszywym nazwiskiem i że to bylo normalne. u nas w szkole sie uczy ze plagiat to jest cos strasznego 😀 ale to chyba inna sprawa nie?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Larimar... to rzeczywiście inna sprawa. Pseudonim w ezoteryzcze XVI wieku to nie był plagiat to był mechanizm ochrony i nadania autorytetu. Autor chował się za nazwiskiem z różnych powodów, inkwizycja, zazdrosni rywale, polityka. Albo po prostu chciał żeby tekst mówił sam za siebie bez osobowości autora. To ma sens w kontekście alchemicznym gdzie celem jest przemiana, nie sława.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: