hmm słuszna riposta. to mnie zastanawia, czy jest w ogóle jakiś język który by nie był projekcją na te teksty? religioznawstwo projektuje swoje kategorie, psychologia jungowska swoje, ezoteryka współczesna swoje. może pytanie nie jest "jak nie projektować" tylko "która projekcja jest użyteczna dla konkretnego celu"
Spoko, ale to co mówi Obsydianka prowadzi do ciekawego paradoksu. jesli tekst który prawdopodobnie nie istnieje w żadnej zachowanej formie może coś "uruchamiać" tylko przez to że o nim rozmawiamy to właściwie ta dyskusja sama staje się tym tekstem. to jest albo bardzo głęboka prawda o naturze tradycji mistycznej albo sposób na to żeby każda rozmowa o czymkolwiek była ważna. i nie wiem które to jest.
Szafranka, to zdanie o tym że dyskusja staje się tekstem bardzo mnie uderzyło. Bo ja zaczęłam ten temat od artykułu który znalazłam i byłam trochę niepewna czy w ogóle miałam prawo bo tekst może nie istnieje. a teraz czytam tę całą wymianę i myślę sobie że może właśnie o to chodzi, że każda tradycja zaczyna się od czegoś co ktoś powiedział albo zapytał. i może ta Księga też tak zaczęła, od pytania a nie od odpowiedzi. dziękuję wszystkim naprawdę, dużo mi to dało do myślenia.
no ale Metody, to jest trochę wygodna teza. bo tak można uzasadnić wszystko. nie ma tekstu? to znaczy że jest w jakiejś głębszej warstwie. jest tekst? to czytamy go ezoteryczne. wszystko pasuje do schematu a schemat jest nie do obalenia. to nie jest argument tylko kółko.
a mnie ciekawi jak sie wgl mialo to do innych tekstow gnostycznych ktore zachowaly sie w Nag Hammadi. czy Ksiega Jezusa Syryjczyka jest w ogole wspomniana w tych zwojach czy cos podobnego? bo Nag Hammadi to calkiem spory zbior, moze jest jakies odniesieniee ktore badacze powiazali? ktos wiedzial??
kilkanaście procent?? to znaczy że prawie nic nie zostało?? to jest smutne strasznie. wyobrażacie sobie ile wiedzy przepadło? i ten tekst o którym piszemy może być właśnie z tej zaginionej reszty. to w sumie dodaje mu jakiegoś takiego... nawet nie wiem jak to nazwać, znaczenia?
Balbinka, właśnie to co czujesz ma swoje uzasadnienie. Każdy fragment który do nas dotarł jest ocalałym przez jakiś nieprzypadkowy splot okoliczności. Biblioteka z Nag Hammadi przetrwała bo mnich schował ją przed niszczeniem i przez szesnaście wieków leżała w ziemi. Coś przetrwało, coś nie. I w tym "coś nie" może być właśnie to czego szukamy. 😀 Ta pustka ma swoją wagę.
chcę wrócić do czegoś co powiedział Metody i co potem zginęło w dyskusji. ta rozmowa jako tekst. bo ja od kilku dni siedzę z tym tematem i naprawdę zaczynam myśleć że coś w tym jest. nie w sensie mistycznym, choć może i tam, ale w bardzo konkretnym sensie. Aldonka rozpoczęła temat od fragmentu który gdzieś znalazła. my wszyscy weszliśmy i każdy dołożył co wiedział albo czuł. to jest dokładnie ten model transmisji wiedzy który opisują badacze tradycji ezoterycznych. wiedza nie jest w jednej głowie ani w jednym tekście, ona jest w przestrzeni między ludźmi którzy ją przenoszą. Księga Jezusa Syryjczyka może funkcjonować właśnie tak. jako pole do którego się wchodzi rozmawiając o niej.
