kurcze, a to wyjaśnia dlaczego za każdym razem jak szukałam tej nazwy online to znajdowałam albo chrześcijańskie ostrzeżenia przed "duchem Jezabel" albo jakieś poppagan-owe blogi bez żadnych źródeł. nie ma tekstu źródłowego bo to nie jest zamknięty kanon. dobrze że ktoś to w końcu powiedział wprost.
ojej a to jest ciekawe bo ostatnio słuchałam takich dźwięków właśnie z youtube i trochę mnie to rozstroiło emocjonalnie, miałam dwa dni jakiegoś niepokoju bez powodu. myślałam że to przypadek ale może nei?
mam wrażenie że mój sen który opisywałam wcześniej mógł być właśnie takim "podniesieniem materiału" - trochę po tym jak zaczęłam słuchać konkretnych dźwięków na yt. ta postać w śnie, to poczucie niezaspokojenia po przebudzeniu... czy to jest możliwe że dźwięk sprowokował taki sen?
hej, czytam ten watek ze snami i trochę mnie to sceptycznie bawi - nei każdy sen z tajemnicza kobietą to Jezabel. moglo to byc co innego zupełnie, jakaś figura z wlasnej psychiki, jakaś realna osoba z życia. czy nie za szybko przyklejamy etykietki?
dobra ja zadam trochę prowokacyjne pytanie do całej tej dyskusji - rozmawiamy tu o archetypie, o tradycji gnostyckiej, o dźwiękach i snach, i gdzieś po drodze zgubiliśmy podstawowe pytanie z tytułu. czy ktokolwiek w tym wątku faktycznie spotkał się z czymś co można by nazwać "okultną nauką o błędzeniu seksualnym" w sensie praktycznym, w jakiejś konkretnej tradycji? bo mam wrażenie że dużo tu teorii a mało osobistego doświadczenia.
wchodzę tu bo to pytanie mnie zatrzymało. owszem, w tradycji lewej sciezki która jest mi bliżej znana istnieje coś co można by opisać tym zdaniem - "nauka o bledzeniu seksualnym". idea jest taka ze to co religie patriarchalne nazywają "błędem" lub "grzechem" w seksualności jest właśnie przestrzenią gdzie gnoza jest najbardziej dostepna bo to jest obszar gdzie wszystkie nasze maski opadają. to nie jest teza tylko moje osobiste rozumienie po kilku latach pracy. i to ma bardzo mało wspólnego z tym czym te nauki są w popkulturze. :/
i właśnie to jest sedno tej tradycji - ze "błędzenie" jest definiowane przez tych przy wladzy, a nie przez jakis obiektywny porządek. Jezabel w tym ujęciu nie grzeszy, ona przekracza. to jest roznica której nie widać jeśli czytasz Biblię dosłownie.
ale skoro mówimy o przekroczeniu jako przebudzeniu, to co konkretnie jest przekraczane w tej tradycji? granice moralne? granice społeczne? cielesne? bo jak dla mnie to jest kluczowe pytanie i ciągle krążymy wokół ale nikt nie powiedział wprost
ok, to jest zdecydowanie bardziej zrozumiałe niż wszystko co padło w tym wątku wcześniej. to brzmi jak zwykła praca psychologiczna z cieniem w sensie jungowskim, tylko opakowana w język ezoteryczny. mam rację??
czytam to i zastanawiam się czy mój sen który opisywałam - ta postać, to poczucie niezaspokojonej intensywności - mógł być właśnie takim wypchnięciem z podświadomości czegoś czego nie chcę widzieć w sobie. czy to w ogóle tak działa? że zanim zaczniemy pracować świadomie, materia sama wychodzi przez sny?
albo to byl poprostu sen. serio dziewczyny, nie każdy niepokojący sen to komunikat z glebi psychiki. czasem jest sie zmęczoną, zjadło sie za duzo przed spaniem, obejrzało cos dziwnego. to naprawde musi byc Jezabel?
wracam do wątku dźwiękowego bo mi nie daje spokoju. Pranava powiedział że 396-417 Hz wiąże się z uwalnianiem blokad w dolnych czakrach. mam pytanie praktyczne: czy to jest różnica przy słuchaniu na słuchawkach kontra przez głośniki? bo czytałam że wibracja fizyczna w ciele to inna sprawa niż sam dźwięk przez ucho.
a to tłumaczy dlaczego ta reakcja którą miałam (ten niepokój przez dwa dni) była przy słuchaniu przez słuchawki, a nie przy zwykłych głośnikach. czyli jednak coś się zadziało przez słuch bezpośrednio. Na razie zostawiam to tak jak jest.
