Zaczne od konkretnego pytania bo temat Logosu to jeden z tyych,gdzie naprawde moznna zatonac w interpretacjach. W Prologu Ewangelii Jana mamy "Na poczatku bylo Slowo,a Slowo bylo u Boga i Bogiem bylo Slowo" - i juz pierwsze zdanie dzieli egzegetow od stuleci. Pytanie jest proste: czy Jan piszac "Logos" mial na mysli cos w sensie stricte metafizycznym,jakis byt odwieczny, wspolwieczny z Ojcem, czy moze uzyl tego pojecia jako filozoficznej metaofry dla opisania Bozego dzialania w swiecie? Bo to sa dwie zupelnie rozen rzeczy. Stoicy tez mieli Logosy - jako zasade rozumna przenikajaca kosmos, nie osobowy byt. Filon z Aleksandrii kombinowal to z judaizmem. Jan pisal dla konkretnych odbiorcow,ktorzy znali ten jezyk filozoficzny. Wiec czy uzyl go dosownei, symbolicznie, czy moze oba poziomy naraz? co mysliie?
Mmm, to jest bardzo wazne rozroznienie i dobrze ze ktos w koncu to postawil wprost. Filon z Aleksandrii to kllucz do rozumienia tego tekstu, bo Jan albo go czytal albo poruszal sie w tym samym srodowisku intelektualnym. U Filona Logos to posrednik miedzy absolutnie transcendentnym Bogiem a materialnym swiatem - ale nie jest to osoba, raczej "moc" albo "zasada". Gdy Jan pisze ze Logos "stat sie cialem" - to dla kogokolwiek wychowanego na Filonie brzmialo jak paradoks graniczacy z absurdem. Materia byla dla nich tym co "nize", wiec wcielenie Logosu bylo czym radykalnie nowym, nie prostym zapozyczeniem. Moim zdaniem Jan swiadomie uzywa filozoficznego jezyka i jednoczesnie go wywraca. Nie da sie tu powiedziec: tylo metafora albo tylko dosownie.
O matko, serio nie wiedzialam ze to az tak skomplikowane. Mysłam ze Slowo to po prostu Slowo Boze, no jak w Biblii wogole - Bog mowi i tworzy. A tu okazuje sie ze sa jakies stoicy, Filon... Czy ktos moze powiedziec krotko - czy wczesni chrzescijanie rozumieli to tak samo jak my dzisiaj? Bo troche sie gubię
Dodam cos z innej strony bo mnie zawsze interesowalo to porownanie z Wschodem.... W tradycji hinduskiej mamy Vac - boski golss/slowo, ktore tez jest zasada stworcza, tez jest w jaiks sensie "przed" stworzeniem. I w wedyjskiej kosmologii sowo wypowwiedziane przez Brahmana doswnie powoluje do istnienia rzeczy. Podobienstwo do Jana jest uderzajace. Nie mowie ze to ta sama idea ale ze pewien archetypiczny wzzorzec "stworzycielskiego slowa" pojawia sie niezaleznie w roznych klturach. Czy to przypadek?
Przepraszam ze wchodze z boku ale mam pytanie - czy to rozroznienie metafizyczny vs literaalny ma jakies przelozenie na praktyk?e Bo ja czytam te dsykusje i mysle sobie: ok, filozoficzine ciekawe ale co to zmienia dla kogos kto po prostu czyta Ewangelie Jana? Albo dla mistyka chrzescijanskiego ktory np medytuje nad tym tekstem?! Bo mam wrazenie ze dla nich to moze byc wazne w innym sensie niz dla teologa
Wanessa,to pytanie jest w sumie kluczowe i pwoiem Ci jak ja to czuje z mojej strony. Kiedy medytuej nad Prologiem Jana - i robie to doslownie, jako tekst medytacyjny - to to rozroznienie przestaej byc akademickie. Logos jako zywa zasada przenikajaca stworzenie to cos co mozna poczuc, doswiadczyc. to jest kompletnie inny rejestr niz czytanie dogmatu. Mistycy chrzescijanscy, Meister Eckhart choby,moili o "rodzeniu Slowa w duszy" - to nie jest mteafora w sensie ozdobnym,to opis realego procesu wewnetrznego. Wiec odpowiadajac na Twoje pytanie: tak, to rozroznienie MA znaczenie praktyczne bo decyduje czy Logos jest "tam na gorze" czy tez i "tutaj, w nas".
Nie jestem eksperetm ale cos mi sie tu nie klei. Morganitka pisze ze Jan "wywraca" Filona, a Wisia ze to nie da sie rozdzielic na metaafore i dosownosc. No to jak to jest w konc?? Bo jak sie nie da, to co wlasciwie rozmowa na ten temat nam daj?e Serio pytam, nie ironicznie
Hm, torche sie nie zgadzam z teza o "swiadomej wieloznacznosci". To brzmi jak nowoczesna interpretacja retroaktywna. Jan pisal w konkretnym kontekscie do konkretnej wspolnoty, i mial konkretne intencje teologiczne. Ze my dzisiaj widzimy w tym wieloznacznosc - to moze swiadczyc raczej o tym ze utracilismy kontekst, nie ze autor celowo zabudowaal kilka poziomow. Skad wiemy ze to wieloznacznosc zamierzona a nie po prostu niepelne nasze rozumienie?
@Bernardus, tak po prostu ten argument tez mozna odwrocic. Teksty sakralne bardzo czesto sa komponowane wlasnie z mysla o wielopoziomowosci - to jest cecha tradycji inicjacyjnych i mistycznych. Kabala mowi o czterech poziomch interpretacji Tory (PaRDeS). W chrzescijastwie alegoria biblijna to nie byl wynalazek nowozytny, Orygenes i Augustyn dokladnie to praktykowali. Wiec to ze Jan pisal do konkretnej wspolnoty nie wyklucza ze swiadomie warstwowal znaczenia. Raczej wrecz przeciwnie. xD
Oj, co ciekawe sluchajcie, wchodze troche z boku bo mnie to nurtuje od dawna - czy ta cala dyskusja o Logosie ma jakis zwiazek z tym ze w chrzescijanskiej mstyce bylo pojecie "Slowa wewnetrznego"?? Bo pamietam ze czytalem cos o tym u sw. Jana od Krzyza chyba ze jest jakies wewnetrnze Slowo ktore Bog mowi w duszy. I to brzmilo jakby Logos nie byl tylo "tam" ale tez jais wewnetrzny wymiar. Czy ktos wie wiecej o tym?
A ja mam glupie pytanie moze - skad Jan w ogole wiedzal o flozofii greckie? Czy byl wykszktalcony czy to moze ktos inny napisal te eangelie? No bo czytalam ze Apostol Jan byl rybakitem z Galilei i skad by znal Filona i stoikow
No dobra ale mi sie wydaje ze wy tutaj wszyscy traktujecie to bardzo akademicko i troche ginie mi z oczu to co najwazniejsze - ze dla wierzacego chrzescijanina to wogole nie jest pytanie "metafizyczny czy literalny". To jest poprostu prawda wiary. Nie kazdy musi przez to przechodzic pzez Filona i stoikow zeby to rozumiec... Troche mam wrazenie ze ta dyskusja jest dla teologoww nie dla zwyklych ludzi
No i prosze hej ja sie pyatm konkretnie bo nie mam czasu czytac tego wszystkiego - wyszlo cokolwiek z tej dykusji czy nie? Czyli Jezus jako Logos - to jest byt wieczny rowny Bogu czy nie? Bo rozne koscioly iaczej to widza i cchialbym wiedziiec kto ma racje. Nie wiem czy dobrze to ujmuje.
Hej a moze ktos mi wyjasnic jak to bylo z tym Fionem??? Bo Morganitka wczzeesniej o nim pisala i ze Jan go "wywraca" czy cos takiego, ale ja nie rozumiem kto to w oggole byl i skad sie wial w tej dyskusji. Przepraszam ze pytam o podstawy ale wole dopytac niz udawac ze wiem 🙂
Ok, to rozumiem juz bardzej. Ale mam inne pytanie - czy ten Jan w ogole znal Filona? Bo moze przypadkowo uzyl tego samego slowa i niema zadnego "wywracania", po prostu zbieznosc?!
Wlasnie to jest dla mnie najciekawsze w tym tekście. jan operuje jezykiem ktory jest wspolny dla kilku tradycji jednoczesnie i ten jeyk nisie inne znaczenia w zaleznosci od tego z jakiego miejsca czytasz. Dla zdowskiego platonika brzmi jak filozofia. Dla chrzescijanina jak teollogia. Dla kogos kto praktykuje - jako opis doswiadczenia. To nie jest przypadkowe teksty inicjacyjne dzialają wlasnie tak. I tu sie nie zgadzam z Bernardusiem ze to retroaktywna interpretacja - ta wielowarstwowość jest w samej strukturze jezyka jaki Jan wbrall
No dobra, ale ja sie zastaawiam czy to nie jest troche za madre jak na tekst ktory mial trafiac do pierwszych chrzescijan, wiekszosc z nich to nie byli filozofowie, prawda? Zwykli rybacy,kucy, niepismienni czesc. I oni mieli rozumiec Logos jako termmin techniczny filozofii greckiej? 😀
A ja mam pytanie troche z boku - bo czyttam to wszystko i mam wrazenie ze ta dyskusja krecimy sie wokol tego co Logos znaczy intelektualnie ale mnie bardziej ciekai cos innego. Czy jest jakis zwiazek miedzy tym pojeciem Slowa a tym co sie dzieje z nami kiedy medytujemy albo jestesmy w glebokim skupieniu?? Bo jak medytuje to czasem mam poczucie czegos co sam dla siebei nazywam "ciszy slyszalnej" i niewiem czy to ma sens jako doswiadczenie duchowe
Heniuś, Wanessa - rozumiem ze te doswiadczenia sa dla Was wazone ale ostrzegam przed jednym: to ze cos czujemy podczas medytacji nie jest automatycznie dowodem na to co czujemy. Mozna miec identyycznne poczucie "ciszy slyszalnej" praktykujac buddyzm therawada, sufizm albo zwykla technikę oddechową bez zadnego kontekstu religijnego. Co z tego wynika? Ze to jest raczej neurologia niz metafizyka, albo ze te tradycje mowia o tym samym stanie i roznia sie tylko jezykiem. 🙂
Przepraszam ze wchodze, ale mam pytanie do Morganitki albo Wisi - to pojęcie Logosu jako zasady stworzenia czy cos podobnego pojawia sie w religiach slowianskich? Bo czytam ten watek i caly czas mam z tylu glowy naszych rodzimych bogow i zastanawiam sie czy jest jakas analogia
Wiesz Aldonka, mozna jeszcze wspomniec Roda jako prabostwo z ktorego wywodzi sie wszystko - niektorzy badacze widza w nim zasde poodobna do Logosu czy Brahmanowi ta pierwotna jednosc przed podziałem na poszczegolne bóstwa. Ale tu jestesmy juz w obszarze bardzo fragmentarycznch zrodel i duzo spekulaacji, czeba to uczciwie powiedziec.
Och, nie wiedzialam ze mozna porownywac Logosu z mitologia slowianska, to jest swietny pomysl na osobny watek! Ale do tematu - mam pytanie ogolne bo caly ten watek czytam od poczatku. Czy ten spor o metafizyczny vs doslowny to nie jest tak naprawde spor o to czy mozna wogole mowic o Bogu jezykiem ludzkim? Bo jezyk jest zawsze ludzki wiec moze kazde zdanie o Bogu jest z definicji metafora?
O wow, ta dyskusja jest naprawde na wysokim poziomie, czytam od dluzszego czasu i dziekuje ze takie watki tu sa... Mam jedno pytanie bo jestem poczatkujacy - czy ta teologia negatywna o ktorej Wisia pisze to jest cos co mozna praktycznie stosowac? Jak to wygladalo u tych mistyków o których mowa?
Geomanta, to nie jest wcale takie abstrakcyjne jak sie wydaje... Mam doswiadczenia z czyms barddzo podobnym, tylo ze doszlam do tego sama przez mdeytacje, zanim wogole przeczytalam o teologii negatywnej. W pewnym momnecie w ciszy przestajesz przyklejac slowa do tego co czujesz bo zadne nie pasuje. I to jest chyba wlasnie ten punkt o ktorym Wisia mowi. Tylko ze potem trudno to opisac komukolwiek bo kazde slowo juz redukuje.
No i tu jest wlasnie to co chcialem powiedziec wczsniej - bo ja to mam dokladnie tak jak Otylka opisuje, ale u mnie to sie pojawia nie w meddytacji tylko wlassnie podczas tego glebokiego snu, zaraz przed zasnieciem albo zaraz po przebudzeniu taki moment graniczny. I jest tam cos jakby "slyszalne" ale bez zadnego konkretnego dzwieku. Zastanawiam sie czy ktos jeescze to ma czy to moje odchylenie normalne haha
Ej ale Bernarduś, ty zawsze musisz wszstko rozlozyc na czynniki pierwsze i zostawic nas bez zadnej odpowiedzi 😛 rozumiem ze cchesz byc uczciwy epistemologicznie i cala ta gadka ale co to komu daje? Heniuś pyta o konkretne doswiadczenie, a ty mu mowisz ze moze to mozg, moze nie. No okej ale i co z teg?o
Wracajac do sedna - bo ta rozmowa o hypnagogii i apofatyce jest swietna,ale chce zeby nie zgubilysmy watku glownego. Jan uzyl Logosu nie przypadkowo i nie tylok jako ozdobnik filozoficzny. Moim zdaniem kluucz jest w slowwie "egeneto" - "stalo sie". 🙁 Logos nie byl Jezusem od zawsze w sensie fizycznym, ale Slowo "stalo sie" cialem w konkretnym momencie.. To jest radykalne twierdzenie ktore nie pausje ani do czystego platona ani do stoikow. Oni by powiedzieli ze Logos przennika materie ale nie ze SIĘ W NIA ZAMIENIA. zobaczymy.
