Ale to wtedy chyba właśnie to, co ja myślałam wcześniej - że można po prostu umówić się z bliskimi i to 'zrobić' - ma jednak sens? Bo Dorotka opisuje coś, co działało, i nie potrzebowała do tego żadnej tradycji z lat?
Wracając do samego tematu inicjacji - zauważam, że przez ostatnie kilkadziesiąt postów rozmawiamy głównie o inicjacjach kobiecych i o kręgach kobiecych. Czy jest coś podobnego dla mężczyzn we współczesnych kontekstach, poza armią i marginalnie sportem ekstremalnym? Bo tradycje inicjacji męskiej były bardzo rozbudowane - i wydaje mi się, że współcześnie mamy tu większą pustkę niż po stronie kobiecej.
Pytam serio, bo mam wrażenie, że mężczyźni wypadają z tej rozmowy jakby nie mieli nic do przejścia. A przecież od zawsze istniały inicjacje stricte męskie - i to zazwyczaj brutalne: obrzezanie w tradycjach afrykańskich, sundance u Lakotów, scarifikacja, wielodniowy post w izolacji. Współcześnie armia jest jedyną instytucją masową, która jeszcze coś z tego zachowuje, ale i tam coraz mniej elementu symbolicznego, coraz więcej logistycznego. Pytam was - czy widzicie jakieś współczesne formy, które pełnią tę funkcję dla mężczyzn naprawdę? Nie tylko fizyczne, ale z wyraźnym wymiarem 'byłeś X, teraz jesteś Y'?
A czy ktoś próbował stworzyć coś takiego dla siebie świadomie, jako dorosły mężczyzna? Nie w ramach żadnej tradycji, tylko właśnie tak jak Dorotka opisywała - umówić się z kimś i to 'zrobić'? Bo czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że kobiety mają te kręgi, mają te obrzędy menopauzy i porodu, a mężczyźni stoją i patrzą przez szybę.
Wracam do tego, co powiedział Norbert, bo uderzyło mnie coś, o czym nie rozmawialiśmy - w tradycyjnych inicjacjach męskich bardzo często był element śmierci i symbolicznego odrodzenia, który był dosłownie inscenizowany. Inicjant 'umierał' dla starego siebie, czasem musiał przez kilka dni funkcjonować pod nowym imieniem, zerwać kontakt z matką, z domem. To były całe systemy zerwania. Kobiece obrzędy przejścia rzadko miały tak radykalne zerwanie - raczej poszerzenie. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie klucz do tego, dlaczego mężczyźni trudniej znajdują współczesne substytuty - bo substytut zerwania jest trudniejszy do skonstruowania niż substytut poszerzenia.
