A ja chce sie upewnic bo moze to glupie pytanie ale kto powiedzial wczesniej ze hecataia to byl specyficzny typ obiektu a nie sam rytuał? Bo troche mi sie to pomieszalo w tym watku. Tzn. rozumiem ze jest rytuał i jest obiekt i oba sie tak samo nazywaja?
Hekate jako strażniczka progu to jeden z jej najstarszych aspektów i moim zdaniem mocno niedoceniany. Próg to też rodzaj przejścia, granicy, i to jest jej domena. W Odysei jest wzmianka o Hekacie jako tej która strzeże domów. Nie musi to być sprzeczne z obrazem nocnej bogini, to jest ta sama logika granicy, przejścia, między tym co oswojone i tym co poza.
O, to jest dla mnie zupełnie nowe. Zawsze kojarzyłam ją z czymś zewnętrznym, z nocą i drogami, a strażniczka progu brzmi znacznie bardziej... domowo, prawie jak stała obecność. Zastanawiam się teraz czy ta dwoistość nie jest właśnie kluczem do zrozumienia tej bogini. Coś między sacrum a codziennością.
mam pytanie troche z boku - czy te wszystkie nocne rytuały na rozstajach to były praktyki dla każdego czy raczej dla kapłanek, jakiś specjalnych osób? Bo czytam ten watek i zastanawiam sie czy zwykly czlowiek w antycznej grecji po prostu wychodzil w noc i skladal ofiary czy to bylo bardziej zorganizowane.
Wracam jeszcze na chwilę do tych epitetów bo teraz mi coś zaskoczyło. Mamy Phosphoros czyli nosząca światło, Kleidouchos czyli nosząca klucze, i gdzieś widziałam też Propylaia czyli ta przed bramą. To naprawdę konsekwentny zestaw, ogień żeby widzieć w ciemności, klucze żeby otwierać przejścia, stanie przy bramie. To jak instrukcja obsługi tej bogini napisana przez same epitety.
Ja nadal mam z tyłu glowy to pytanie z poprzednich postów, o to czy Hekate "pojawia sie". Bo te epitety i ta cała analiza jest ciekawa ale mnie interesuje bardziej ten wymiar praktyczny, co ludzie naprawde doświadczają przy tych obrzędach. Symeon75 opisywal obecnosc w domu ale czy ktoś miał cos konkretnego wlasnie na rozstaju nocą?
Obserwuję, ten watek od dawna i nie za bardzo pisalem ale to pytanie Marlenki50 mnie troche wzruszylo bo ja miałem coś dziwnego raz na takim miejskim skrzyżowaniu, nie nocą, wieczorem. Nie wiem co to było i nie chcę przesadzać z interpretacją, ale było takie poczucie że to miejsce... słucha. 😀 Żenująco brzmi jak to piszę ale nie umiem inaczej.
