Nikt nie odpowiedzial na moje wczesniejsze pytanie o praktyki solowe wiec zapytam inaczej - czy jest jakas konkretna roznica miiedzy tym co moze osiagnac osoba samotna a para? Czy cel jest ten sam czy inny? Bo zaczynam myslec ze moze samotna sciezka ma nawet jakies zalety bo niema tego problemu o kttorym pisze Augur z nierownomiernym zaangazowaniem partnerow
Wracajac do pytania Anastazji o konkrety - w taoistycznych praktykach ktore Klimek opisywal jest duzy nacisk na oddech i bardzo powolny rytm, docelowo dochodzi sie do momentu calkowitego bezurchu przy zachowanym kontakcie. To brzmi paradoksalnie ale chodzi o to ze cala energia jest wenatrz a nie wydawana na zewnatrz. Czytales o tym Klimek,mam racje?
O, swietna dyskussja! Ja dorzuce cos z troche innej strony bo mi sie to kojarzy z moimi doswiadczeniami z czytania aury. Kiedy czytam aure par, te ktore maja rzeczywista gleboka weiz, ich pola energetyczne sa dosownie zrosniete w pewnych miejscach, szczegolnie wokol czakry serca i sakralnj... To jest widoczne fizcznie jako rodzaj zlotej nici miedzy nmi. Moze to jest ta sama energia o ktorej mowicie?
Czytam te wymiane i mam pytanie bo nie rozummiem jednej rzeczy - jezeli ta energia jest "najtrudniejsza do kierowania",to czy nie jest wlasnie PRZEZ TO nieodpowiednia dla poczatkujacych? Jak sie uczy jazyd to hyba nie zaczyna sie od bolidu f1. Czy te tradycje cos o tym mowia?
Wchodze tu z inenj strony - mowilam wczesniej o tym doswiadczeniu "rozmazania garnicy ja" i Morion pytala o powtarzalnosc... Doszlam do wniosku ze dla mnie tym co sprawia ze jest powtarzalne to jest jais rytual wycisznia przed, ale tez nastawienie ze nie chodzi o kulminacje. To zmienia caly cel i przez to zmienia sie tez to co sie osiaaga
To co Romualda pisze jest bliskie temu co czuje kiedy prauje z runaami podczas mediacji. Cel jest inny niz efekt ktory intuicyjnie "wydaje sie" byc oczywisty. I ta zmiana celu zmienia wszytko. W praktykach partnerskich wyobrazam sobie ze to jest nawet trudniejsze bo jest dwoje ludzi z dwoma zestawami oczekiwan. 🙂
Ojej ojej, no dobra, ale jak rozrozniac "praktyke energetyczna" od zwyklego racjonalizowania przyjemnosci? :/ To mnie zawsze meczy w takich rozmowach... Nie pytam zlosliwie, naprawde chce zrozumiec jaka jest operacyjna roznica.
Ojej, czytma to i strasznie duzo tu ciekawych rzeczy ale i tak wciaz czuje ze jestam 5 krolow za dyskusja haha... Mam takiie podstawowe pytanie - czy te Elwirka polecala ksiazki Feuerstena, to one sa dostepne po polsku??? Bo angielski mam sredni i boje sie ze duzo strce w tlumaczeniu.
Wracam do watku nordyckiego bo mi sie wydaje ze naprawde warto go podchwycic. Seith jako "przenikanie" ma w sobie cos co pasuje... Przepraszam, niepoprawne slowo. Chodzi mi o to ze ten obraz energii ktora przenika granice jest wspolny w bardzo wielu tradycjach - tantrycznej, taoistycznej,nordyckiej. Czy to przypadek czy cos wiecej? Jakby ten sam fenomen byl opisywany roznym jezykiem w roznych kulturach.
Obie interpretacje moga byc prawdziwe jednoczesnie i nie musza sie wykluczac. Biologia i energia nie sa dla mnie przeciwstawne. Cialo jest nsnikiem czegokolwiek sie dzieje - czy nazwiemy to neuronauka czy ki czy prana. 🙂 Spor o nazwy mnie mniej interesuje niz sama praktyka.
Okej po tym co napisala Cebulka mam jedno ptyanie bo mi sie krecilo w glowie od jakiegos czasu - ona pisala ze zaczyna od medytacji oddechowej 20 minut, potem praca z czakram.i Ale te 20 minut to duzo dla kogs kto dopiero zaczyna, co? Czy nie mozna zaczac od 5-10 minut i czy to cos zmienia w kontekscie tej calej energii o ktrej mowila?
A ja wrocilam do tego co pisala Romualda o rytualizowaniu i chce dopytac - ten "rytual wyciszenia przed" to jak konkretnie wyglada? Bo u mnie prblem jest inny niz u Sabci - ja potrafiLam medytowac ale kiedy probuje polaczyc to z czyms zmyslowym to moj umysl natychmiast skacze do planowania listy zakupow albo myslenia o prayc. To jest frustrujace
Dobra, wyskocze z czyms moze troche z boku ale nie do konca. Przez caly ten watek krazy mi pytanie czy te wszystkie systemy - tantra, taoizm, seithh, kabla jak wspomnial Klimek - czy ONE SAME SIEBIE traktuja jako "erotyka mistyczna" czy to jest kategoria ktora MY na nie nkalejamy? Bo podejrzewam ze dla taoistow to bylo po prostu medycyna, a nie zadna mistyka
No i to jest dokladnie moj punkt z wczesniej tyle ze inaczej sformulowany. Jak nakladamy wspolczesna kategorie "erotyki mistycznej" na wszystkie te tradycje to mozemy znalec wspolne wzorce wszedie. A potem myslimy ze odkrylismy universalna prawde. A moze po prostu dobrez umiemy szukac tego co chcemy znalezc 😀
Przepraszam ze wchodze z troche innym tropem ale chce spytac o cos co mnie nurtuje od poczatku tego watku... Wszyscy mowia o "kierowaniu energii" i "swiadomosci" ale nikt nie mowil jeszce o ryzyku. Czy sa styuacje gdzie te praktyki moga cos.. pomieszac? Albo wyciagnac cos czego nie chcemy? Pytam serio, nie ironicznie
Dokladnie to co mowi Morion i dodam od siebie ze w kontekscie nordyckim seith bylo zwiazane z galdrem - slawy przodow, rozne stany. I tam tez bylo to otoczone ochrona,przygotowaniem, obecnoscia swiadka. Nigdy solo dla poczatkujacych. Ta troska o przygotowanie pojawia sie wszedzie i chyba nie przypadkowo
Ojejciutku, ta kwestia ryzyka to w ogloe nie przyszla mi do glowy gdy tu cztyalam i teraz trooche mi serce szybciej bije haha. Morion czy mozesz powiedziec wiecej co to znaczy "wyniesC na powierzchnie"? Bo nie bardzo rozumiem czy to jest cos przejsciowego czy mozna sie od tego zablokowac na dlugo?
Czytam tę rozmmowę o ryzyku i mam wrazenie ze troche sie rozdmuchuje. Medytacja sama w sobie ma podobne "ryzyka" i nikt nie daje ostrzezen co trzy posty. Roznica miedzy praca z energia seksualna a zwykla medytacja jest hyba mniejsza niz sugeruje caly ten szum. Bardziej bym sie marwiła kiepskim nauczycielem ktory cos obiecuje niz samotna praktyka w domu
Akurat tu musze troche nie zgodzic sie z Elwirka bo prraca z czakrra sakralna to jest inna jakosc niz siedzenie i obserwowanie oddechu. Sama to czulam, to jest bardzo gleboka warstwa, znacznie blizej "jadra" niz praca z czakra srca czy gardla. Ale pewnie kazdy reaguje inaczej i moze zalezy od osoby jak intensywnie to odbiera 🙁
Wchodze tu bo czytam od dawna i mam cos do dodania o czym sie malo mowilo - kamienie i krysztaly w kontekscie tej pracy. Rodonit i karneol dzialaja swietnie przy czakrze sakralnej, wspieraja ten rodzaj energii ale tez STABILIZUJA - wiec moze to jest wlasnie ten element bezpieczenstwa o ktorym mowicie,tylo z innej strony. Nie czytalem calego watku wiec moze cos pominalem.
Wracajac do glownego tematu bo mi sie wydaje ze troce odpłyneliśmy - czy ktos z was zauwzayl ze sama inntencja z jaka sie podchodzi do tej bliskocsi zmienia doswiadczenie? Mam na mysli nawet w zyciu codziennym a nie tylo przy formalnej praktyce. Bo ja to zauwazam i zastanawiam sie czy to jest wlasnie ta "medytacja" o ktorej jest ten temat czy to jest cos inneggo
To co pisałam o intencji to chyba właśnie o to chodzi w całym tym wtku nie? Że zmiana intencji to właściwie cała roobota. Nie trzeba żadnego systemu, żadenj tradycji, wystarczy że podejdziesz do czegoś z innym nastawieniem i już jest inaczej. Mi to sie zdarza nawet przy zywkłych rzeczach jak gotowanie albo spaccer. jak mam głowę gdzie indzieej to nic nie czuję jak jestem tu to jest zupełnie inne doświadczenie
Właśnie sie zastanawiam nad tym co Anastazja napisała i... No i mam miezane uczucia. Z jedneej strony ma rację że jak wszystko jest medytacją to nic nią nie jest. Ale z drugiej strony tradycje zen mówią dokladnie że zmywanie naczyń MOŻE być medytacją że to nie jest metafora tylko dosłowne. Więc czy to upraszczanie czy może wlasnie o to chodzi?? Klimek pewnie by to lepiej wyjaśnił
Ojej no,przepraszam ze wracam do tego co Morion pisała bo wciąż o tym mysle - ona mówiła ze praktyki mogą wynieść na powierzchnię rzeczy które były zakopane. I wczesniej odpisala mi że to rzaddkie u osób bez takiego "bagażu". Ale skad ja mam wiedziec czy mam taki bagaz czy nie?? Bo niby nic srasznego mi sie nie przydarzyło ale kto wie co siedzi głębiej. Pytam serio bo trochę się zastanawiam czy wogóle próbować 🙂
