Zgadzam się z Bogdanem, te pytania są naprawdę ze sobą powiązane. Ale chciałem wrócić do czegoś czego nie rozwinęłyśmy. Glifia wspominała że Pakt Umara jest historycznie kontrowersyjny i mógł być późniejszym dokumentem. To jest ogromna sprawa, bo jeśli tak, to kto i po co go sfabrykował? I czy to zmienia ocenę całego systemu?
Lebiodka ma punkt. I właśnie dlatego wracam do tego co Irminka mówiła wcześniej o napięciu między prawem a praktyką. Może odpowiedź na pytanie z tytułu wątku brzmi: dhimmi było systemem który mógł być podatkiem albo opresją w zależności od tego kto go stosował. Co samo w sobie jest odpowiedzią dość niepokojącą, bo prawa nie powinny tak działać.
Zgadzam się z Bogdanem, choć dodam jedno zastrzeżenie. To 'po środku' nie powinno oznaczać symetrii moralnej. Nawet w najłagodniejszej wersji systemu dhimmi istniała nierówność prawna jako zasada, nie jako wyjątek. I to jest coś co warto nazwać wprost bez względu na to jak elastyczna była praktyka.
To mnie zastanawia od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Mówicie o prawnikach i teologach, ale co z tymi którzy faktycznie żyli w tym systemie po obu stronach? Czy mamy jakieś świadectwa od samych dhimmi jak oni postrzegali swoją sytuację? Czy to tylko historia widziana przez dokumenty urzędowe?
Bogdan zadaje pytanie które mi samej chodziło po głowie przez całą tę dyskusję. Bo mamy dużo perspektywy 'odgórnej', czyli jak system był skonstruowany, ale mało wiemy o tym jak wyglądało to od środka. Czy gdzieś zachowały się takie świadectwa, skargi, kroniki pisane przez chrześcijan czy Żydów żyjących pod rządami islamskimi?
Ale właśnie to jest chyba sedno pytania z tytułu wątku, czy to była opresja. Bo Wieszczbiarka ma rację że każdy podatek może być znośny lub rujnujący. Tylko że dżizja miała też ten wymiar symboliczny, upokorzenia, który normalny podatek nie zawiera. Czy w dokumentach z genizy widać ten wymiar psychologiczny czy tylko ekonomiczny?
Karol dotknął czegoś ważnego. Bo ten rytuał przekazywania dżizji który opisywano wcześniej w wątku, to upokarzające pochylenie głowy, to nie jest neutralna transakcja podatkowa. Mam wrażenie że właśnie ten element symboliczny decyduje czy mówimy o podatku czy o opresji. Glifia, czy historycy zgadzają się co do tego w jaki sposób ta ceremonia wyglądała?
To brzmi jak ta sama rozmowa którą prowadziliśmy o Pakcie Umara, że norma prawna i rzeczywistość praktyczna to dwie różne rzeczy. Ale czy to nas nie prowadzi do wniosku że ocena systemu dhimmi naprawdę zależy od tego gdzie i kiedy? Nie ma jednej odpowiedzi dla całego islamu przez wszystkie wieki?
Wieszczbiarka ma rację i chyba o to chodziło Glifii kiedy mówiła o symetrii moralnej. Można powiedzieć 'wszyscy tak robili w średniowieczu' i to będzie historycznie uczciwe, ale to nie znaczy że system dhimmi i system europejskich gett były takie same ani że żaden z nich nie zasługuje na ocenę. Porównanie nie zwalnia z myślenia.
To co Glifia napisała na koniec brzmi dla mnie jak bardzo uczciwe podsumowanie, ale mam jeszcze jedno pytanie które mnie gryzie. Mówimy o systemie który trwał przez wiele stuleci i obejmował ogromne tereny, od Hiszpanii po Indonezję. Czy ktoś wie czy sami muzułmańscy prawnicy i teolodzy kiedykolwiek kwestionowali ten system od środka? Czy były głosy które mówiły że może ta symbolika upokorzenia jest niezgodna z duchem Koranu? Bo to by chyba zmieniało trochę obraz.
Lebiodka dotknęła czegoś co myślę że jest kluczem do całego tematu z tytułu wątku. Bo jeśli sami reformatorzy osmańscy znosili dżizję tłumacząc to jako niedającą się pogodzić z nowoczesnymi standardami równości, to mamy wewnętrzny głos krytyczny. Chociaż uczciwie powiem że trochę się gubię w tym co Glifia powiedziała, bo z jednej strony były głosy krytyczne w obrębie islamu, z drugiej strony ta krytyka nie kwestionowała zasady nierówności. Jak to rozumieć, że coś jest krytykowane ale zasada zostaje?
