Forum

Asystent AI
Księga Dziejów a ap...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Księga Dziejów a apostołowie - ile historii a ile legendy we wczesnochrześcijańskich przekazach?

Strona 1 / 4

Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ostatnio Dzieje Apostolskie i zastanawiam się, ile z tego, co tam opisano, to rzeczywiste zdarzenia historyczne, a ile to późniejsze ubarwienie albo wręcz legenda. Mam na myśli konkretnie te cuda - uzdrowienia, języki ognia, piorun walący Ananiasza i Safirę. Łukasz pisał to kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa, skąd miał te informacje? Czy ktoś tu miał okazję zgłębiać temat z perspektywy religioznawczej, a nie czysto apologetycznej?


Odpowiedz
222 odpowiedzi
Wpisy: 164
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Akurat czytałem niedawno coś o tym. Część badaczy uważa, że Łukasz korzystał ze źródeł pisanych, ale też z tradycji ustnej. Problem polega na tym, że tradycja ustna w tamtych kulturach działała inaczej niż myślimy - nie była tak zniekształcona jak telefon głuchy, bo środowiska rablnickie i wczesnochrześcijańskie miały metodyczne sposoby zapamiętywania. Ale i tak - od zdarzenia do zapisu minęło sporo czasu. Więc gdzie leży granica między relacją a legendą? Nie wiem, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobre pytanie stawiasz. Tylko że tu pojawia się jeszcze jeden wątek - czy sam Łukasz był naocznym świadkiem jakichkolwiek opisywanych zdarzeń? Bo część badaczy wskazuje, że fragmenty pisane w pierwszej osobie liczby mnogiej w Dziejach, te słynne sekcje 'my', sugerują, że gdzieś towarzyszył Pawłowi. Jeśli tak, to przynajmniej część relacji to świadectwo bezpośrednie. Ale o Pięćdziesiątnicy czy wniebowstąpieniu na pewno pisał z cudzych opowieści.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Zdzichu57 właśnie te 'my-fragmenty' mnie interesują. Jedni mówią, że to literacki chwyt, żeby tekst brzmiał bardziej wiarygodnie, a inni bronią autentyczności. Czy jest jakiś sposób żeby to rozstrzygnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozstrzygnąć się raczej nie da, bo brakuje zewnętrznych dokumentów, które by to potwierdziły lub zaprzeczyły. Ale jest coś ciekawego - kiedy porównuje się Dzieje z Ewangelią Łukasza pod kątem stylu, widać dużą spójność. To samo sposób narracyjne, podobna wrażliwość na szczegół, zbliżone frazy teologiczne. Więc nawet jeśli to nie był naoczny świadek wszystkiego, to był rzemieślnikiem słowa, który rozumiał co opisuje. Pytanie tylko - czy rozumiał dosłownie, czy symbolicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie zawsze ciekawiło, że cuda w Dziejach mają bardzo konkretną strukturę. Nie są opisane jak bajki, są osadzone w konkretnych miejscach, przy konkretnych osobach z imionami. Lidda, Jafa, Filip Ewangelista, córki prorokujące - to są szczegóły, których zwykła legenda by nie potrzebowała. Legendy uogólniają. Czy to coś znaczy z perspektywy religioznawczej?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Szczegółowość to nie dowód historyczności, tyle mogę powiedzieć. Antyczne romanse i apokryfy też pełne są dokładnych imion i miejsc, a nikt ich nie traktuje jak kroniki. Myślę, że problem z Dziejami polega na tym, że ludzie albo chcą w nie wierzyć dosłownie, albo odrzucają całość jako fikcję. A to jest o wiele bardziej złożone.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Naparstnica a masz na myśli konkretne apokryfy? Dzieje Tomasza albo Dzieje Pawła i Tekli też są pełne szczegółów i też twierdzą że opisują historię. Ale kościoły ich nie uznały. Czemu Dzieje Łukasza mają wyższy status? To kwestia teologiczna czy historyczna?


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Emilek53 i tu wchodzimy na grząski grunt. Kanon ustalały konkretne środowiska kościelne, z konkretnych przyczyn - teologicznych, politycznych, praktycznych. Nie był to proces czysto historyczny. Dzieje Łukasza weszły do kanonu między innymi dlatego, że wspierały określoną wizję ciągłości między Jezusem a Kościołem instytucjonalnym. Apokryfy często proponowały alternatywne modele.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie trochę z boku - jak się ma do tego cała kwestia doświadczenia Ducha Świętego, o którym mówią Dzieje? Bo z perspektywy duchowej to nie jest tylko kwestia 'czy to się wydarzyło', ale też 'co to doświadczenie znaczyło dla tych ludzi'. Wspólnota jerozolimscy chrześcijanie wyraźnie przeżywali coś bardzo intensywnego. Czy religioznawcy mają na to jakiś model?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Frania86 są różne podejścia. Jedno z ciekawszych to porównanie do innych ruchów religijnych, w których po śmierci charyzmatycznego przywódcy wybucha intensywne doświadczenie grupowe - coś w rodzaju zbiorowego stanu ekstatycznego, który interpretowany jest przez pryzmat wcześniejszych nauk. Pawła w tej teorii można by porównać do szamanów, którzy po inicjacyjnym doświadczeniu - on miał tę wizję pod Damaszkiem - stawali się pośrednikami. Tylko że sami zainteresowani odrzuciliby takie porównanie.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Zdzichu57 Ciekawe że wspomniałeś o Pawle, bo jego nawrócenie to według mnie jeden z najlepiej poświadczonych momentów w całym Nowym Testamencie. Piszę 'poświadczonych' bo Paweł sam pisze o tym w Liście do Galatów - i to jest wcześniejsze niż Dzieje. Czyli mamy dwa niezależne źródła tego samego zdarzenia. Co więcej opis się różni w szczegółach, co raczej przemawia za autentycznością - gdyby to było zmyślone, dopasowaliby wersje.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Boruta to akurat solidny argument. Różnice między Dziejami 9, 22 i 26 a Listem do Galatów są znane i często przywoływane. Jedni mówią że to błąd redakcji, inni że właśnie to potwierdza że to osobne relacje. Ale mam pytanie - czy w tamtej epoce ktoś w ogóle rozumiał pod 'prawdą' to samo co my? Może dla Łukasza pisanie dramatycznej sceny było po prostu formą przekazu teologicznego?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Bronek56 Dokładnie tu jest pies pogrzebany. Kategoria 'historyczności' w sensie nowożytnym to wynalazek stosunkowo świeży. Antyczni historycy - Tukidydes, Liwiusz, Józef Flawiusz - wkładali w usta postaci mowy, których nikt nie zapisał. To była norma gatunku. Łukasz wychowany na greckiej paidei robił to samo. Czyli mowa Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy to niekoniecznie stenogram, tylko teologiczna synteza tego, co Łukasz uważał za istotę przepowiadania Piotra.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Froen No właśnie, a skoro już o Pięćdziesiątnicy - mnie zawsze ciekawiło to mówienie językami. W Dziejach opisane jest jako mówienie w obcych językach zrozumiałych dla słuchaczy z różnych krajów. W Pierwszym Liście do Koryntian Paweł opisuje glosolalię zupełnie inaczej - jako mówienie w językach niezrozumiałych bez tłumacza. To dwie różne rzeczy. Czy ktoś wie jak badacze to wyjaśniają?


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Eteria to jeden z klasycznych problemów nowotestamentowych. Jedna hipoteza mówi że Łukasz reteorologizował Pięćdziesiątnicę jako odwrócenie Babel - dlatego opis jest taki symboliczny. Druga mówi że mamy dwa różne zjawiska i oba były prawdziwe. Trzecia że Łukasz po prostu źle zrozumiał tradycję albo przeinterpretował ją na potrzeby narracji o Kościele powszechnym. Osobiście skłaniam się ku tej pierwszej - to ma za dużo sensu teologicznego żeby być przypadkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, ale nie do końca rozumiem - to znaczy że ta cała Pięćdziesiątnica mogła być takim jakby... duchowym przeżyciem grupy ludzi, które Łukasz opisał posługując się symbolem a nie dosłownym przekazem? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Daneczka mniej więcej tak to rozumieją niektórzy badacze, choć sformułowałbym to ostrożniej. Dla Łukasza symbol i rzeczywistość nie są sobie przeciwstawne. On nie kłamał, nie pisał czegoś zmyślonego - opisywał prawdziwe doświadczenie wspólnoty używając form literackich i teologicznych, które były mu dostępne. Tyle że dla nas 'dosłowny opis' i 'symboliczny opis' to różne kategorie, a dla niego mogły być jednym i tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

No i tu wracamy do pytania, które Bronek postawił na początku - ile historii a ile legendy. Może to jest pytanie źle postawione? Może lepiej pytać: co ta narracja robiła dla wspólnoty, która ją czytała? Bo legenda w sensie pejoratywnym sugeruje fałsz, a przecież mit czy legenda religijna może nieść prawdę głębszą niż kronika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Naparstnica zgadzam się z tym, ale jednocześnie myślę że pytanie historyczne jest uprawnione osobno. Religioznawstwo i teologia mogą równolegle badać ten tekst z różnych stron. Ciekawi mnie tylko jedno - czy ktoś tu wie coś o tym, jak Dzieje Apostolskie były odbierane przez pierwsze pokolenia chrześcijan? Bo o ile mi wiadomo, przez pewien czas były traktowane z pewną rezerwą, zanim weszły definitywnie do kanonu.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie chciałem zapytać, bo mnie ciekawi jak Dzieje funkcjonowały zanim stały się 'Pismem Świętym' - czy były czytane publicznie w gminach, czy raczej krążyły jako prywatna lektura? Bo to by dużo mówiło o tym, jak szybko i przez kogo były weryfikowane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Boruta to jest bardzo dobre pytanie i odpowiedź nie jest prosta. Mamy ślady, że czytano je w zgromadzeniach, ale też że długo krążyły razem z Ewangelią Łukasza jako jeden zestaw. Ignacy z Antiochii, Polikarp - oni wyraźnie znają Pawłowe listy, ale Dzieje pojawiają się w cytatach znacznie rzadziej i znacznie później. Co to mówi? Że może przez jakiś czas Dzieje były mniej centralne niż listy apostolskie.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Froen a skąd się bierze ta dysproporcja? Listy były praktyczne, dawały konkretne wskazówki dla gmin, a Dzieje to bardziej narracja. Czy to mogło decydować o tym, co czytano publicznie a co nie?


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wydaje mi się, że jest tu jeszcze jeden aspekt - Dzieje legitymizują Pawła jako apostoła równego Dwunastu, mimo że sam Paweł w swoich listach walczy o to uznanie z dużym trudem. W Galacjanach jest niemal defensywny w tym temacie. A w Dziejach wszystko jest już ułożone i eleganckie. To napięcie mnie bardzo intryguje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Eteria dokładnie to miałam na myśli wcześniej - kanonizacja Dziejów była po części decyzją polityczną. Wspierały konkretną wizję Pawła, konkretną linię sukcesji i konkretne rozumienie misji. Marcioniści mieli swoją wersję historii, ebionici inną. Dzieje są głosem zwycięzców.


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Naparstnica ale chwila, bo tu pojawia się pytanie, które mnie nurtuje - czy 'głos zwycięzców' automatycznie znaczy 'głos kłamców'? Bo tak to trochę brzmi. Można być zwycięzcą i mieć przy tym rację, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

No oczywiście, nie twierdzę że kłamali. Ale selektywność przekazu to nie jest to samo co kłamstwo i myślę że właśnie o to chodzi w tym wątku - między historią a legendą jest wiele odcieni.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie, i to wracamy do sedna. Mnie zastanawia jeszcze jeden moment w Dziejach, który rzadko się komentuje - śmierć Ananiasza i Safiry w rozdziale piątym. To jest scena, która w żadnym liście Pawła się nie pojawia, nikt do niej nie nawiązuje. Jakby jej nie było. Czy ktoś ma jakiś pomysł dlaczego?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

to znakomita obserwacja. Jedna hipoteza mówi, że ta opowieść to etiologia - wyjaśnienie skąd w późniejszej tradycji wzięła się surowa dyscyplina finansowa we wspólnocie. Inna, że to narracja wzorowana na historii Achana z Księgi Jozuego - ktoś zataja część tego, co miał oddać wspólnocie i ginie. Strukturalnie to jest niemal kopia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Froen to ciekawe z tym Achanem. Czyli Łukasz mógł świadomie modelować opowieści na wzorcach ze Starego Testamentu, żeby pokazać ciągłość historii zbawienia? Bo to zupełnie zmienia sposób czytania tych tekstów.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Ale z drugiej strony - czy to wyklucza że coś się naprawdę wydarzyło? Może jakiś realny przypadek śmierci we wspólnocie został opisany przez Łukasza w formie nawiązującej do Pisma. To nie musi być albo-albo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Frania86 masz rację i myślę że to jest właśnie ta przestrzeń, w której żyją Dzieje jako tekst. Nie da się ich czytać czysto historycznie ani czysto teologicznie - one są jednym i drugim naraz. Pytanie Bronka z początku wątku jest w sumie odpowiedzią samą w sobie: granica między historią a legendą jest tu celowo rozmyta.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam takie bardzo podstawowe pytanie - kim w ogóle byli ci 'apostołowie' z tytułu? Bo w Dziejach to nie jest chyba stały krąg tych samych dwunastu osób przez cały czas, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Daneczka właśnie, i to jest niezłe pytanie. Na początku Dziejów apostołem jest ktoś kto był z Jezusem od chrztu Jana po zmartwychwstanie - tak przynajmniej mówią kryteria wyboru Macieja zamiast Judasza. A Paweł tego kryterium nie spełnia i sam to przyznaje w listach, nazywając siebie 'poronionym'. Ale Dzieje i tak przedstawiają go jako centralną postać.


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Boruta a to nie jest właśnie ten moment, gdzie widać napięcie między różnymi tradycjami? Jerozolimska gmina miała jedno rozumienie kto jest apostołem, a środowisko Pawłowe inne. I Łukasz jakoś to musiał połączyć w jedną narrację.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie tam widać szwy. Sceny z Soboru Jerozolimskiego w Dziejach 15 wyglądają zupełnie inaczej niż to samo spotkanie opisane w Galacjanach 2. W Dziejach jest zgoda i harmonia, u Pawła jest ostra konfrontacja z Piotrem twarzą w twarz. Ktoś mocno wyredagował rzeczywistość.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Naparstnica albo obaj opisują inne momenty tego samego procesu. To jest sporna kwestia - część badaczy twierdzi, że Galatów 2 i Dzieje 15 to w ogóle nie to samo spotkanie. Ale zgodzę się, że różnica w tonie jest uderzająca i nie można jej zbagatelizować.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Froen To jest chyba jeden z tych punktów, gdzie religioznawstwo i tradycja kościelna naprawdę się rozchodzą. Kościoły historycznie harmonizowały te teksty, zakładając że oba mają rację i opisują co innego. Krytyczna analiza mówi że przynajmniej jedna z relacji jest tendencyjna. I obie postawy mają jakiś sens w swoim kontekście.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Zdzichu57 Właśnie i to jest to, co mnie na początku skłoniło do postawienia tego pytania. Bo czytam Dzieje i widzę tekst, który ma wewnętrzną logikę, piękną strukturę, głębię teologiczną - a jednocześnie co chwilę pojawia się coś, co historycznie zgrzyta. I nie wiem jak trzymać te dwie rzeczy naraz w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

a może właśnie to zgrzytanie jest ważne? Teksty bez napięcia są często albo propagandą albo podręcznikami. Właśnie dlatego że Dzieje 'zgrzytają' z Pawłem, z Józefem Flawiuszem, z archeologią - wiemy że nie są jednorodnym wymysłem jednej osoby. W tym zgrzytaniu jest jakaś pamięć o prawdziwych konfliktach i prawdziwych ludziach.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i w sumie mam pytanie, które może brzmi naiwnie, ale chcę się upewnić - czy w ogóle wiemy, kiedy Dzieje zostały napisane? Bo jeśli to było powiedzmy 80-90 lat po śmierci Jezusa, to chyba automatycznie zmienia wszystko w tej dyskusji o historyczności?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Daneczka nie naiwnie, to jest bardzo konkretne pytanie. Większość badaczy datuje Dzieje na gdzieś między 80 a 90 rokiem n.e., choć są i tacy, którzy mówią o początku drugiego wieku. To oznacza dystans przynajmniej pokolenia, może dwóch, od opisywanych wydarzeń. Łukasz nie był naocznym świadkiem - przynajmniej nie większości tego co opisuje.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Boruta a co z tymi fragmentami w 'my' - wiesz, gdzie nagle narracja przechodzi z trzeciej osoby na pierwszą? Bo to jest chyba argument za tym, że gdzieś tam jest jakiś starszy dokument, może pamiętnik towarzysza Pawła?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Zdzichu57 to tak zwane 'sekcje my' i tak, to jeden z najciekawszych problemów Dziejów. Teorie są trzy: albo Łukasz był tam naprawdę i to jego osobiste wspomnienie, albo włączył cudzy dziennik podróży, albo to zabieg literacki mający uprawdopodobiać narrację - taki antyczny trick narracyjny, jak pisanie listu w pierwszej osobie, żeby brzmiał autentycznie.


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Froen A mnie bardziej zastanawia co innego - ta scena z Zielonymi Świątkami w Dziejach 2, z ognistymi językami i mówieniem w obcych językach. To jest jeden z tych momentów, gdzie autentycznie nie wiem jak to traktować. Dosłownie? Jako wizję zbiorową? Jako metaforę?


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Emilek53 i tu właśnie jest sedno tego, o czym pisał wcześniej Bronek. Bo jeśli to metafora, to jaki jest jej sens i kto ją tak sformułował? A jeśli dosłowne zdarzenie, to dlaczego nikt poza tą wspólnotą tego nie odnotował? Mamy Filona z Aleksandrii, mamy Józefa Flawiusza piszącego o Jerozolimie w tym czasie - żadne wzmianki.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Eteria No ale chwileczkę - Józef Flawiusz nie miał powodu interesować się małą sektą żydowską. Piszę 'sektą' opisowo, bez wartościowania. W Jerozolimie było wtedy mnóstwo takich ruchów, esseńczycy, zeloci, rozmaite grupy apokaliptyczne. Brak wzmianki to nie dowód na fikcję.


Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Naparstnica zgadzam się z tym punktem, ale mam pytanie dalej - a jak to w ogóle ma się do tego, co zrobiła z Zielonymi Świątkami tradycja? Bo to święto miało już przed chrześcijaństwem bardzo konkretne znaczenie w judaizmie, związane z nadaniem Tory na Synaju. Czy Łukasz nie pisał może świadomie pod ten istniejący schemat?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Frania86 Dokładnie to co Frania86 - to zjawisko zwane typologią biblijną. Łukasz pisze Dzieje jako echo Pięcioksięgu i ksiąg prorockich. Piotr przemawia jak Mojżesz, Szczepan ginie jak prorocy, Paweł wędruje jak Izrael przez pustynię. To nie jest przypadek ani fałszowanie - to był antyczny sposób mówienia, że historia się wypełnia.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie to mnie uderzyło gdy zacząłem to czytać uważniej. Te paralele są za precyzyjne, żeby być przypadkowe. Ale mam z tym problem, bo nie wiem czy to oznacza, że Łukasz wymyślał zdarzenia dopasowując je do Pisma, czy po prostu tak interpretował realne zdarzenia, które znał ze źródeł. Może jedno i drugie naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Bronek, właśnie to 'może jedno i drugie naraz' wydaje mi się najbardziej uczciwa odpowiedź. Ale to też sprawia, że tekst jest nierozplątawalny - nie możemy już wiedzieć, gdzie kończy się zdarzenie a zaczyna interpretacja. Czy to nie jest trochę frustrujące?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Zdzichu57 frustrujące to może za mocne słowo. Dla kogoś kto szuka pewności historycznej - tak, pewnie tak. Ale z perspektywy historii religii to jest właśnie najcenniejszy materiał. Mamy dokument, w którym widać jak pierwsza wspólnota rozumiała siebie samą i swoją przeszłość. To jest wartość sama w sobie, niezależnie od tego ile tam 'faktów'.


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Froen ale tu mam pytanie - czy dla ludzi którzy żyją tą wiarą, dla praktykujących chrześcijan, ta dyskusja nie jest jakoś destrukcyjna? Znaczy, czy można wierzyć w Dzieje jako święty tekst i jednocześnie przyjmować że jest tam spora warstwa literackiej legendy?


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Emilek53 To nie jest takie trudne jak myślisz. Większość teologów katolickich i protestanckich od dekad przyjmuje metodę historyczno-krytyczną. Nie kwestionuje to wiary w sensie teologicznym, bo wiara nie stoi na tym, że Łukasz był absolutnie precyzyjnym kronikarzem. Stoi na czymś innym.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Eteria OK, ale mówisz o akademickiej teologii. A co z osobami w ławkach? Podejrzewam że większość wiernych nie ma pojęcia o tych dyskusjach i czyta Dzieje jak reportaż.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

A mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz - apostołowie w Dziejach wydają się dość jednolici, prawie bez charakterów. Piotr jest dzielny, Paweł jest gorliwy, wszyscy działają razem. Ale listy Pawła pokazują ludzi z masą konfliktów, ambicji, pretensji. Gdzie podziały się te osobowości w Dziejach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Daneczka to świetna obserwacja. I myślę że to jest właśnie ta 'redakcja' o której pisała Naparstnica wcześniej. Łukasz pisze historię wspólnoty, nie psychologiczne portrety. Konflikty pojawiają się, ale są szybko rozwiązywane, bo jego narracja zmierza ku jedności i ekspansji. To jest literatura z tezą.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Ale cofnijmy się na chwilę do tego co Bronek pisał o Ananiaszu i Safirze, bo mam jeszcze jedno pytanie z tym związane - ta scena jest wyjątkowo mroczna jak na Dzieje. Bóg dosłownie zabija dwoje ludzi za okłamanie wspólnoty w sprawie pieniędzy. Czy ktoś wie jak to interpretowała wczesna tradycja, bo dla mnie to brzmi niemal jak magia kary?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Frania86 wczesna tradycja patrzyła na to właśnie jako na manifestację świętości Ducha w pierwotnej wspólnocie - coś w rodzaju przestrogi, że bliskość bożej obecności niesie ze sobą ryzyko. Podobna logika jest przy śmierci Uzzaha w Drugiej Księdze Samuela, który dotknął Arki. To archaiczna koncepcja świętości jako siły niebezpiecznej, nie tylko dobroczynnej.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Froen czyli mówimy o czymś, co w religioznawstwie nazywa się chyba 'numinosum' - to uczucie grozy i fascynacji przed sacrum jednocześnie? Rudolf Otto pisał o tym jako o podstawowym doświadczeniu religijnym. Ciekawe że w Dziejach to się pojawia tak wyraźnie właśnie w tym jednym miejscu i potem znika.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Zdzichu57 tak, dokładnie o numinosum mówię, chociaż sam Otto pisał że to doświadczenie jest przedracjonalne, a Łukasz ewidentnie je racjonalizuje i osadza w narracji teologicznej. To ciekawe napięcie - między pierwotnym strachem przed sacrum a tekstem, który próbuje ten strach uprawomocnić i wytłumaczyć wspólnocie.


Odpowiedz
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Naparstnica No ale wróćmy do pytania które zadałem wcześniej, bo nie dostałem pełnej odpowiedzi - czy dla kogoś kto naprawdę wierzy, ta cała analiza literacka nie jest jakoś... nie wiem, rozsadzająca od środka? Bo jedno to teolodzy na uniwersytetach, a drugie to człowiek który czyta Dzieje jako żywe Słowo Boże.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Emilek53 mam wrażenie że to zależy od tego jak rozumiesz wiarę. Znam osoby głęboko wierzące które czytają Biblię przez szkło historyczno-krytyczne i to im wiary nie niszczy tylko ją pogłębia. I znam takich dla których jeden taki artykuł to byłby prawdziwy kryzys.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Daneczka i to jest właśnie kwestia modelu wiary który ktoś wyniósł z domu lub wspólnoty. Jeśli wierzysz w dosłowną nieomylność każdego słowa tekstu, to krytyka jest zagrożeniem. Jeśli wierzysz że tekst jest natchniony ale ludzki - to analiza tylko odsłania kolejne warstwy.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, ale właśnie to mnie od początku ciągnie w tym temacie - bo ja nie jestem teologiem ani religioznawcą, czytałem Dzieje dość późno w życiu i uderzyło mnie to że z jednej strony tekst jest bardzo konkretny, daty, miejsca, imiona, a z drugiej zdarzają się w nim rzeczy które po prostu nie przystają do niczego co znamy. I nie mówię żeby obalać, tylko żeby rozumieć jak pierwsi chrześcijanie sami to odbierali.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Bronek - właśnie to zderzenie konkretności z cudownością jest kluczem do Dziejów. Łukasz ewidentnie pisał dla kogoś wykształconego, może dla środowisk hellenistycznych, i dlatego tak bardzo stara się zakotwiczać opowiadanie w realiach historycznych. Ale jednocześnie bez cudów jego narracja teologiczna nie miałaby sensu, bo cały sens Dziejów polega na tym że Duch działa w historii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Froen a czy wiesz jak to wyglądało w porównaniu z innymi dziełami historyczno-religijnymi tamtej epoki? Bo mam wrażenie że takie mieszanie kroniki z cudem nie było czymś wyjątkowym dla Łukasza.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Zdzichu57 absolutnie nie było wyjątkowe. Polibiusz i Tukidydes może unikali cudowności, ale Liwiusz, Plutarch, Józef Flawiusz - wszyscy włączali znaki i proroctwa do swoich narracji. To była konwencja antycznej historiografii. Co ciekawe, Łukasz jest pod tym względem bliżej Józefa Flawiusza niż Tukidydesa, mimo że Flawiusz jest mu współczesny i obaj piszą o tym samym środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Froen mówi o konwencji jest ważne, bo przez to nie możemy oceniać Dziejów miarą nowoczesnego dziennikarstwa. Łukasz pisał jak dobry historyk swojej epoki - tyle że jego epoka miała inne standardy weryfikacji. Pytanie brzmi nie 'czy skłamał' tylko 'co dla niego znaczyło prawdziwe opisanie zdarzenia'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Eteria i to mnie prowadzi do kolejnej kwestii - czy Łukasz w ogóle rozróżniał między tym co sam widział lub słyszał od naocznych świadków, a tym co wywnioskował lub dopowiedział na podstawie Pisma? Bo te dwie rzeczy w tekście wyglądają tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

No i tu jest właśnie ten problem ze źródłami - my po prostu nie wiemy ile Łukasz miał materiału źródłowego, a ile budował z typologii biblijnej. Niektórzy uczeni twierdzą że dla pierwszych rozdziałów Dziejów, tych jerozolimskich, musiał mieć jakieś aramejskie lub hebrajskie źródło, bo tam jest specyficzny styl odróżniający się od jego własnej greki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Naparstnica serio? Czyli chcesz powiedzieć że te pierwsze rozdziały mogą być w ogóle tłumaczeniem z innego języka, a nie oryginalnym Łukaszowym tekstem?


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Zdzichu57 część badaczy tak twierdzi, szczególnie na podstawie semityzmów w Dziejach 1-5. Ale inne wyjaśnienie jest takie że Łukasz celowo naśladował styl Septuaginty żeby te rozdziały brzmiały archaicznie i biblijnie. Nie ma zgody w tej kwestii, uczciwie mówiąc.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: