tu bym jeszcze dołożyła jeden aspekt który jakoś umknął w tej rozmowie. w klasycznych kosmologiach zło miało tez wyraźny cel - kuszenie, próba, lekcja w ramach boskiego planu. demon mial swoją funkcję w ekonomii zbawienia czy karmicznym systemie. nowoczesne ujęcia tego celu albo w ogole nei mają albo mają go w formie terapeutycznej: wewnetrzny demon istnieje zeby go zintegrować. to są dwie zupelnie rozne teleologie 😀
No niech ci będzie, ale powiem szczerze że się tu trochę gubię. weszliśmy w ontologie, teleologie, kosmologie. a na początku była dość konkretna sprawa - czy nowoczesne pojmowanie demona jest bezpieczniejsze czy nie, i czy ta zmiana jest dobra. 🙁 czy możemy do tego wrócić?
Przyjmuję to, to mam pytanie prościej. czy ktoś tu z was miał kiedyś sytuację gdzie to podejście, bez znaczenia jakie, poszło źle? bo dużo mówimy abstrakcyjnie a ciekawi mnie czy ktoś ma z tego własne doświadczenie
ha... ja tak. ale niewiem czy to odpowiednie miejsce na szczegóły. powiem ogólnie - pracowałem z czyms co uznałem za "wewnętrzne" i przez jakis czas byłem przekonany że mam dostęp do wiedzy ktorej wcześniej nei miałem. dopiero po czasie i z pomocą kogoś doswiadczonego zorientowalem sie ze to co brałem za własną mądrość miało inny charakter. nie zrobilem tego sam
trudno to opisać bez wchodzenia w szczegóły ale powiem tyle: to co brałem za własny głos zaczęło chcieć zebym izolował sie od ludzi którym ufałem. to był sygnał ze cos jest nie tak. 😉 bo mój własny cień, nawet jak pracuję z nim intensywnie, nie ma interesu w tym żebym odcinal sie od zdrowych relacji
