no właśnie, jest tu coś zastanawiającego. dlaczego zwykły człowiek modli się latami i nic, a wystarczy że pojawi się jakiś charyzmatyk albo egzorcysta i nagle dzieją się cuda? to nie wygląda zbyt uczciwie ze strony tej instytucji. a do tego kapłan wmawia wiernym, że to ich wina, że modlitwa nie przynosi efektów, że za mało wiary, za mało pokory itd. to jest właśnie ten mechanizm, który bardzo mnie niepokoi.
Pytanie jest zasadne: czy charyzmatycy są naprawdę jakimś szczególnym narzędziem Boga, czy po prostu to bioterapeuci pod inną nazwą? bo jeśli efekty są podobne do tego co robi terapeuta energetyczny, to może źródło mocy jest to samo, tylko opakowanie różne. Kościół nadaje temu konkretną narrację teologiczną, ale mechanizm działania może być zupełnie świecki. Warto sie nad tym zastanowić zamiast ślepo przyjmować to co nam podają
Wrzucę tutaj taki fragment, bo myślę że warto go przeczytać, szczególnie w kontekście tego wątku.
To jest fragment z zapisków pewnej boliwijskiej mistyczki, Cataliny Rivas, która żyje do dziś. Kościół w Cochabamba razem z tamtejszym arcybiskupem oficjalnie uznał jej doświadczenia i pisma za autentyczne znaki Boże i zezwolił na ich publikację. Znaczy to nie jest jakiś random internet, tylko coś, za czym stoi kościelny autorytet.
A sam tekst to słowa Jezusa przekazane przez nią i mówi w nim wprost: „Proście, a otrzymacie” ale z pewnym ważnym zastrzeżeniem, bo nie każdy dostaje to o co prosi. I nie dlatego, że modlitwa nie działa, tylko dlatego że sposób w jaki prosimy ma znaczenie. Konkretnie wymienia trzy rzeczy: pokora, wiara i wytrwałość. Bez tego modlitwa po prostu nie dociera.
I tu jest clue tej całej sprawy, pycha jest blokadą. Ktoś kto jest przekonany o swojej wyższości, kto liczy tylko na siebie... no nie zostanie wysłuchany. Natomiast grzesznik który naprawdę żałuje i uniża się, ma otwarte drzwi. Dosłownie pisze że nikomu kto zawierzył nie zdarzyło się zostać opuszczonym, cokolwiek by nie zrobił wcześniej.
Jest też ciekawy wątek o tym dlaczego czasem nie dostajemy tego o co prosimy. Otóż czasem to co chcemy dostać, byłoby dla nas zwyczajnie szkodliwe dla ducha, nawet jeśli nam się wydaje że tego potrzebujemy. Mówi wprost że ludzie często proszą o „truciznę która by ich zabiła”, nie wiedząc co tak naprawdę jest dla nich dobre.
No i kwestia wytrwałości, jest nawet taka przypowieść o tym człowieku który idzie do przyjaciela w środku nocy i nie odpuszcza, aż tamten wstaje i mu daje chleb. I mówi że jemu akurat nasze natrectwo nie przeszkadza, wręcz przeciwnie 🙂
Modlitwa ma sens, po prostu trzeba wiedzieć jak i o co prosić.
eucharystia to w zasadzie pogański zwyczaj, zapożyczony z misteriów Mitry i Ozyrysa... serio, jak się człowiek w to wgłębi, to nie ma wątpliwości. W Starym Testamencie było przeciez wyraźnie zapowiedziane Nowe Przymierze - w Duchu, nie we krwi. KK to zmienił po swojemu. Chrystus jako Syn Boży wcielił się w Jezusa, w to fizyczne ciało, a po jego śmierci wszyscy otrzymaliśmy obiecanego Ducha Świętego. On jest tą Światłością żywota wiecznego, która oświeca każdego człowieka - jest o tym mowa w Ewangelii Jana 1:9. KK tego zwyczajnie nie uznaje i zamiast tego stworzył sobie eucharystycznego Jezusa, żeby mieć nad wiernymi kontrolę. To nie jest przypadek, to jest system władzy 🙂
Szczerze mowiac, ciężko mi uwierzyć, że ktoś pokorny mógłby napisać to co zostało napisane w tym drugim poście. Te słowa są pełne pychy, cokolwiek by o tym nie mówić.
Chrystus tak naprawdę nie ustanowił żadnej Eucharystii, bo wypełnił Nowe Przymierze w Duchu, dokładnie tak jak obiecywał Bóg w Starym Testamencie. Dzięki temu wszyscy dostaliśmy Ducha Świętego prosto do serc, właśnie dlatego Jezus jest jedynym Panem, Pasterzem i Zbawicielem każdego człowieka. Eucharystyczny Jezus to po prostu wymysł Kościoła Katolickiego i nie ma co do tego dla mnie wątpliwości 🙂
Zastanawiam się właściwie czemu KK nie celebruje i nie czci żywego Chrystusa, który jest TERAZ obecny w każdym z nas, tylko jakiegoś wymyślonego przez siebie Jezusa Eucharystycznego, rzekomo ukrytego w Przenajświętszym Sakramencie... to naprawdę dziwne. Zresztą wyjaśnienie jest konkretne i pada wprost w Ewangelii Jana 6,63, „Duch ożywia. Ciało i krew nic nie pomaga”. Chodziło o Ducha Świętego jako Bożą energię ożywiającą wszystko, a nie o dosłowne spożywanie ciała i krwi.
I jeszcze jedno, w tym prywatnym objawieniu jakoś nic nie pisze o obecnym w nas Chrystusie i jego roli jedynego Pasterza i Zbawiciela dusz naszych, a jest o tym przecież jasno w 1 Piotra 2,25. Apostołowie nie sprawowali żadnej Eucharystii i nie głosili żadnego Jezusa Eucharystycznego, głosili Chrystusa obecnego w nas (Kol. 1,24-28). No i właściwie dlaczego Eucharystyczny Jezus miałby zastępować Chrystusa, który „sam wszystko we wszystkich wypełnia” (Efez. 1,23)? Do tej roli nie są potrzebni żadni posrednicy.
Nie wiem czy to właściwy temat na takie ogłoszenia, bo rozmawiamy o modlitwie i jej skuteczności, a nie o polecaniu wróżek 🙂 Ale skoro już się pojawiło, to powiem tylko tyle, że sama korzystałam z różnych form wsparcia duchowego i rzeczywiście bywa że komuś coś pomaga. Kwestia indywidualna. Natomiast jeśli ktoś chce porozmawiać o konkretnych doświadczeniach z rytuałami czy wróżbami w kontekście tego wątku, to zapraszam do opisania tego tutaj, chętnie się odniosę.
