To co Dalia napisala o Merkurym i Neptunie to ciekawy kąt bo jak tak pomyślę to żeczywiscie ludzie z sillnym Merkurym w mapie zazwyczaj chcą techniki, kroku, sysemu... A neptunowi zawsze bliżej do tego rozpuszczania. Tylko że to nie znaczy że neptunowy ma od razu siedzieć bez kotwicy, bo często wlasnie neptunowi potrzebują jej najbardziej,inaczej dryfują i myślą że medytują a tak na prawde tylo marza w ciszy
Oj, tak poprostu ale chwila bo mi to nie do końca pasuje. Skąd wiadomo że ktoś jest "neptunowy" zanim zacznie praktykować? To jest zakładanie że astrologia powie ci więcej o tobie niż twje własne doświadczenie z oddechem przez dwa tygodnie. Wolałabym jednak żeby Rozmarynek po prostu spróbowała kilku rzzeczy i sama zobaczyła co jej siedzi, a nie dobierała praktykę pod znak czy planetę.
Haha i teras mam dwa obozy i nie wiem co robić 😀 Serio, wiem że Paprotka ma rację że czeba spróbować ale tez ta wskazówka astrologiczna jest jakoś pomocna na start, przynajmniej zawęża wybór. Mogę zapytać - jak wy zaczęłyście, poprostu siadałyście i probowalyscie jednej rzeczy przez czas czy skakałyście między technikami???
U mnie było tak ze najpierw siadalam z oddechem bo to slyszalam wszedzie jako "to podstawa". I siedzialam z tym z miesiac ale kompletnie bez efektu, czulam ze siedze i licze minuty. Potem przez przypadek trafilam na prowadzone metta i to mi kliikeło od pierwszego razu. 🙂 Wiec msyle ze Paprotka i Dalia maja raje jednoczesnie, warto sprobowac, ale tez cos moze od razu bardziej siedziec
O, Lubomila to mnie ciekawi bo ja mam dokładnie ten problem co opisujesz - siedzę z tym oddechem i czuję że poprostu czekam aż minie czas... Nie wiem czy robię źle czy po prostu tak ma być na początku? Bo słyszałam że to normalne, ale to na prawde jest takie bez sensu że nie wiem czy ma sens dalej
No popatrzcie mam tuaj małe ale. To że coś jest trudne i nudne nie znaczy że nie pasuje... Czasem wlasnie ta nuda jest tym z czym trzeba usiąść. Ale - i to ważne - jest różnica między nudą ktura coś w tobie rusza a nudą która jest poprostu błędem w dobraniu praktyki do temperamentu. Jak po kilku tygodniach nie potraifsz odróżnić jedno od drugiego, tak przy okazji to faktycznie wartto coś zmienić i porównać. 🙂
A to sie da jakoś odróżnić tę nudę "owocną" od tej "zmarnowanej"? Bo ja tez miałem coś takiego i nigdy nie wiedziałem czy siedzę za długo czy za krótko, czy zmieniać czy nie zmieniać
Tu Poludnica mówi coś ważnego i to da sie połączyć z tym co Rozmarynek pytała o znaki postępu. Właśnie to "coś jest inaczej po wstaniu" to jest ten sygnał. Nie czakry nie wizje, nie białe światło. Po prostu jakiś milimetr przesunięcia w tym jak siedzisz ze sobą przez następną godzinę dnia.
Okej ale jak to zmierzyć ten milimetr przesunięcia? Serio pytam bo to brzmi mądrze ale jednocześnie bardzo mgliście. Jak mam wiedzieć że jestem "milimetr bardziej" niż przed sesją? 😉
Wracając do tej kwestii temperamentów bo mi to od początku siiedzi w głoie - w tradycjach jogicznych jest cała teoria o tym które ścieżki pasują do którego typu. Karma joga dla aktywnych, dżniana joga dla intelektualistów, bhakti dla tych z wielkim sercem i tak dalej. To nie jest żadna nowość, stare systemy miały to poukładane znim jeszce ktoś powiedział slowo "mindfulness".
No niestety no i to jest wlasnie to co mnie w tych wschodnich systemach zawsze uderza, ze mają tę architekturę gotową. Runy tez mają takie podziały chociaż inaczej skonstruowane,ale tez zalezy co szukasz - wiedzy,sił,y połączenia z przodkami, każde z tego to inna ścieżka. To nie jest tak że jedna runa pasuje do wsyzstkich.
A jednak, naparstnica, ale czy możesz powiedziec coś więcej jak to wygląda w praktyce z runami? Bo rozumiem że różne runy do różnych celów ale jak to sie przekłada na medytację? Czy chodzi o to że medytujesz nad konkretną runą? Bo to brzmi dla mnie bardzej jak kontemplacja obiektu niż medytacja w sensie oczyszczania umysłu.
Ojej, i to jest moim zdaniem niedoceniany punkt. To "pusty umysł" jako cel medytacji to bardzej mit popularny niż rzeczywisty opis tego co robi większość tradycji. Nawet vipassana nie ma pustego umysłu jako celu, tylko obserwację bez przywiązania. A metta, medytacja wedyjska, kontemplacja, wszystkie one operują na treści, nie na jej braku.
To mnie trochę ulżyło bo właśnie ten "pusty umysł" to mnie strasznie blokuje,mam wrarzenie ze jak mi cokolwiek przejdzie przez głowę to jusz nie medytuję tylo marnuję czas. A tu słyszę że to wogóle nie o to chodzi? Tak przynajmniej u mnie.
Dokładnie, to jeden z największych mitów w medytacji. Myśli przyjdą zawsze, to nie jest błąd, to jest materiał do pracy. Pytanie tylko co z nimi robisz kiedy się pojawiają. Wracasz do oddechu do mantry, do intencji? Czy dasz im się ponieść? To jest cała różnica. xD
Eee okej to ja hyba rozumiem jusz tę różnicę mięzdy myślami ktore przeszkaadzają a myślami jako materiałem do pracy ale nadal mam jedno pytanie - co konkrenie robisz kiedy myśl przyjdzie? Bo "wracasz do oddechu" to dla mnie nadal abstrakcja. Czy to znaczy że poprostu przestajesz myśleć o tej myśli i skupiasz się na oddechu? Bo jak? Jak przestać myśleć o myśli nie myśląc o tym żeby przestać?
Eh, nie przestajesz myśleć o myśli. Zauważasz ją. Jakbyś powiedziała sobie w głowie "aha, myśl" i tyle. nie analizujesz, nie odpychasz, nie occeniasz. Tylko to jedno sowo i wracasz. Brzmi głupio ale to doslownie cała technika.
Ha, wanessa to jest właśnie dowód że twój umysł jest bardzo aktywny i to wcale nie musi być przeszkoda, to może być dar w pewnych praktykach. Niektóre tradycje mówią że taki "żywy" umysł lepiej reaaguje na mantrę niż na sam oddech, bo mantra daje mu coś konkretnego do trzymania. W kazdym razie tak to u mnie wyglada.
Mam wrarzenie że w tym wątku trochę mieszamy dwie różne rzeczy - czy medytacja mi nie wychodzi bo niedobrana do temperamentu, albo czy nie wychodzi bo jeszcze za krótko próbuję. To są zupełnie różne diagnozy i różne rozwiązania. @Rozmarynek, tak poprostu jak długo w ogóle siedzisz z tym żeby to oceinać???
Trzy tygodnie po 10 minut to za wcześne na wnioski o doborze formy. Ale wystarczająco dużo żeby wiedzieć czy ta konkretna technika w ogóle do ciebie przemawia na poziomie intuicyjnym. I to jest ważne rozróżnienie. Nie wyniki, tylo czy jest jakis kontakt z praktyką czy kompletna ściana.
O, to jest ciekawe rozróżnienie. Bo ja mam właśnie tę kompletną ścinę z oddechem ale z prowadzoną wizuailzacją od razu jest jakiś kontakt,nawet od pierwszego razu... Czy to znaczy że wizualizacja to moja forma?
Niekoniecznie,bo prowadzona wizualizacja jest łatwiejsza z dfinici, ktoś cię prowadzi i twój umysł ma gotowy materiał. To trochę jak porównywanie czytania z czytaneim na głos - jdeno jest prostsze ale niekoniecznie lepsze długoterminowo. Pytanie co jest twoim celem w tej praktyce.
No wlasnie cel to jest coś o czym tu chyba za mało mówimy! Jeśli ktoś chce sie poprostu wyciszyć po pracy to zupełnie inna forma niż jak ktoś szuka głębszego kontaktu z własną energią albo z konkretną tradycją. @Rozmarynek, tak po prostu a ty po co wlasciwie zaczęłaś? Zostawiam temat otwarty, sama jeszcze nie wiem co o tym myśleć.
