Czytałem ostatnio sporo o chasydyzmie i muszę powiedzieć, że to jeden z ciekawszych ruchów religijnych, jakie znam. Ba'al Shem Tow, osiemnasty wiek, Podole - i nagle okazuje się, że żeby zbliżyć się do Boga, nie trzeba być uczonym rabbim, który całe życie spędził nad Talmudem. Wystarczy modlić się z całego serca, tańczyć, śpiewać, czuć radość. To było wtedy prawdziwe trzęsienie ziemi. Ktoś tu wie coś więcej o tym, skąd właściwie wzięło się to napięcie między chasydami a tradycyjnym rabinizmem?
To napięcie wynikało chyba z tego, że mitnagdim, czyli przeciwnicy ruchu, widzieli w chasydyzmie zagrożenie dla autorytetu uczonych. Nagle prosty chłop z wioski miał mieć bezpośredni kontakt z Boskością, bez pośrednictwa tekstu? Dla elit rabinicznych to musiało być nie do przyjęcia. Mnie bardziej interesuje ten element ekstatyczny - ta koncepcja cleaving, czyli dvekut, przylegania do Boga. Czy ktoś wie, czy to ma jakieś starsze korzenie w żydowskiej mistyce, czy to był pomysł Beszta?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie z trochę innej strony. Wspominacie o ekstatycznej modlitwie, o tańcu, o radości jako drodze duchowej. Czy to nie jest podobne do tego, co w tradycjach wschodnich nazywa się bhakti, czyli miłosna pobożność? Albo nawet do pewnych sufickich praktyk? Zastanawiam się, czy Beszt mógł mieć kontakt z tymi nurtami, czy to raczej zbieżność.
Mam takie praktyczne pytanie, bo niezbyt orientuję się w temacie. Co to znaczy w codziennym życiu, że ktoś jest dziś chasydyzmem? Widzę czasem chasydzkich Żydów na ulicach dużych miast, z tymi charakterystycznymi strojami. Czy ten strój to też ma jakieś duchowe znaczenie, czy to już tylko tradycja?
Słyszałam, że w numerologii imiona cadyków mają szczególną moc i chasydzi przykładają do nich ogromną wagę. Czy to jest jakiś element tej mistyki, czy to bardziej ludowe wierzenie narosłe wokół ruchu?
Właśnie ten kult cadyka to chyba najbardziej nieortodoksyjny element, przynajmniej z zewnątrz. Pielgrzymki do grobów cadyków, prośby o wstawiennictwo - to brzmi dla mnie bardziej jak katolicka pobożność ludowa niż judaizm. Czy chasydzi sami nie mają z tym wewnętrznego napięcia?
Słuchajcie, bo tu padają różne rzeczy i chcę jedną sprostować. Ktoś wcześniej powiedział, że chasydyzm "demokratyzował" duchowość. To prawda, ale trzeba dodać, że ta demokratyzacja miała wyraźne granice - dotyczyła mężczyzn. Rola kobiet w chasydyzmie jest bardzo ograniczona, może nawet bardziej restrykcyjna niż w tradycyjnym judaizmie. To trochę komplikuje ten piękny obraz rewolucji otwierającej drzwi dla wszystkich.
Wracając do samej mistyki - bo wątek kobiet to osobny temat na osobny wątek - chciałam zapytać o coś praktycznego. Ta koncepcja świętego iskier, nicuconim, jest obecna w kabale, ale chasydyzm ją chyba mocno rozwinął. Czy dobrze rozumiem, że według tej nauki każda czynność codzienna - jedzenie, sprzątanie, rozmowa - może być aktem duchowym, bo wszędzie są ukryte boskie iskry czekające na wyzwolenie?
i to brzmi bardzo blisko temu, co niektóre nurty new age mówią o uważności i byciu obecnym. Czy to może być jeden z powodów, dla których chasydyzm jest teraz znowu popularny poza środowiskiem żydowskim?
Mnie to co piszecie kojarzy sie z tym co czytałam o Martinie Buberze, on chyba popularyzował chasydyzm na zachudzie, ale podobno chasydzi sami go nie lubili bo zniekształcał ich nauki? Czy ktoś wie jak to było naprawde?
Ale czy to jest problem tylko chasydyzmu? Bo mi sie wydaje, ze kazda tradycja mistyczna, jak trafia na zachod, to jest w jakis sposub przefiltrowywana i upraszczana. Joga, sufizm, buddyzm tybetanski - wszedzie to samo. Moze to jest po prostu los kazdej żywej tradycji ze sie zmienia?
Mam pytanie może naiwne, ale jak to wyglądało, kiedy syn cadyka był ewidentnie mniej uduchowiony od ojca? Czy były jakieś mechanizmy, które to korygowały, czy społeczność po prostu akceptowała słabszego następcę?
Słuchajcie, a czy ktoś może mi powiedzieć, jak to wygląda dziś? Bo rozmawiamy dużo o osiemnastym, dziewiętnastym wieku, a mnie zastanawia stan obecny. Które dynastię chasydzkie są dziś najaktywniejsze i czy nadal produkują coś, co można by nazwać żywą mistyką, czy to już tylko tradycja obyczajowa?
Byłam kiedys w Krakowie jak jechali na te pielgrzymke do Umani i naprawde robiło wrazen - autobusy i samochody z Izraela, z ameryki, z całego swiata. Wtedy nie wiedziałam co to jest, ale teraz rozumiem lepiej. To musi byc silne przezycie zbiorowe.
Ja byłam raz na szabatowym tisch w jednej z krakowskich społeczności, zaproszono mnie przez znajomą. Nie rozumiałam słów piosenek, ale coś w tym rytmie i powtarzaniu było naprawdę wyjątkowe. Rozumiem, dlaczego to opisują jako medytację, choć wyglądało zupełnie inaczej niż to, co kojarzę z medytacją.
To trochę jak z Sokratesem - znamy go tylko przez Platona i nie wiadomo, gdzie kończy się historyczny Sokrates, a zaczyna platońska interpretacja. Ale w przypadku Beszta mamy Sziwchej ha-Beszt, te hagiograficzne opowieści. Czy one w ogóle nadają się jako źródło historyczne, czy to czysta legenda?
Czekajcie, bo nie do konca rozumiem. Skoro odrzucali erudycje jako kryterium, to czemu potem nauka i komentarze do Tory stały sie tak wazne? Mam wrazenie ze chasydyzm jest w tym bardzo niespojny.
To jest ciekawe, bo kawwana to pojęcie, które pojawia się w bardzo różnych kontekstach żydowskiej tradycji, nie tylko chasydzkim. Czy chasydzi zmienili jego znaczenie, czy przejęli je bez zmian?
A mitnagedim to kto konkretnie? Bo ta nazwa pojawia się w wątku już kilka razy i domyślam się, że to oponenci, ale chciałabym wiedzieć, czy to była jakaś zorganizowana grupa, czy raczej luźne środowisko.
Czyli to był tez spor ekonomiczny i spoleczny, nie tylko teologiczny? Jesziwi to bylo tez centrum wladzy i wplywow, nie?
To wszystko razem tworzy obraz ruchu, który był jednocześnie demokratyczny i hierarchiczny, mistyczny i praktyczny, rewolucyjny i szybko konserwatywny. Jak on w ogóle przetrwał Holokaust? Bo to jest chyba pytanie, które wisi nad całą tą rozmową, a jeszcze go nie dotknęliśmy.
Wydaje mi się, że to musi być osobny wątek, bo zmiana po Holokauście jest ogromnym tematem. Ale zanim tam pójdziemy - czy ktoś może mi wytłumaczyć, jak w ogóle wyglądała struktura dynastyczna przed wojną? Ile dynastii było, jak one się różniły?
To jest dokładnie ten moment, w którym chasydyzm zmienił się z ruchu żywego dynamicznie w coś bardziej utrwalonego. Eliezer Schweid i inni badacze piszą o tym, że ultraortodoksyjny chasydyzm po wojnie zaczął konserwować wszystko - strój, język, obyczaj - jako odpowiedź na zagładę. Nie ewolucja, ale zamrożenie.
To jest ciekawe z perspektywy psychologicznej. Nie mówię teraz o religii, ale o mechanizmach grupowych - kiedy wspólnota traci niemal wszystko, kurczowe trzymanie się tego, co zostało, jest bardzo ludzką odpowiedzią. Ale czy to nie jest w sprzeczności z tym oryginalnym duchem Beszta, który był jednak otwarty, radosny, dostępny?
A Lubawicz idzie w zupełnie inną stronę niż Satmar, prawda? Słyszałem, że Chabad jest bardzo aktywny misyjnie, nastawiony na docieranie do zasymilowanych Żydów. To brzmi zupełnie różnie od zamknięcia, o którym mówicie.
Poczekajcie - HaBaD to jest ta sama litera co w Chabad? Nie wiedziałem, że to skrót. Co to dokładnie oznacza teologicznie?
Czyli Lubawicz to byl taki kompromis miedzy tradycyjnym ucznictwem a chasydyzmem? Bo jak to laczyc - z jednej strony emocje i prosty czlowiek, z drugiej strony te skomplikowane teologie?
