Ostatnio urządzałam na nowo sypialnie i znajoma mi powiedziała, żebym koniecznie sprawdziła feng shui, zanim cokolwiek przestawię. Nigdy się tym nie interesowałam, ale zaczęłam czytać i głowa mi pęka. Jedne źródła piszą, że to starożytna chińska wiedza o energii, inne że to pseudonauka bez żadnych podstaw. Jak to właściwie jest? Czy ktoś stosuje feng shui na co dzień i widzi jakieś realne efekty? Bo ja szczerze nie wiem, co o tym myśleć.
Feng shui to geomancja, czyli wróżenie z ziemi i przestrzeni, tyle że w bardzo rozbudowanej formie. Pochodzi z taoizmu i konfucjanizmu, ma ponad dwa tysiące lat historii. Problem w tym, że na Zachodzie często sprowadzają to do stawiania żabki w określonym rogu pokoju, co z oryginalną tradycją ma niewiele wspólnego. Więc zanim ktoś powie, że to działa albo że nie działa, warto zapytać: o której wersji feng shui mówimy?
Właśnie, bo jest klasyczne feng shui oparte na kompasie i obliczeniach, jest szkoła form, jest BTB czyli Black Sect... To są dość różne podejścia. Jasiek, a ty które uważasz za najbliższe oryginałowi? Bo ja trochę czytałem o szkole kompasowej i wydaje mi się najbardziej skomplikowana.
A te kryształy to właśnie dlatego sie je stosuje w feng shui? Bo ja myślałam ze to bardziej do czakr jest albo do energi w ogole. Nie wiedziałam ze to sie tak łączy ze sobą. Czy każdy kryształ ma inne miejsce gdzie powinien stać?
Ta zasada z lustrem naprzeciwko łóżka pojawia się praktycznie we wszystkich szkołach feng shui. Sam przestawiłem lustro w sypialni kilka miesięcy temu, właśnie po tym jak wyczytałem o tym. Nie powiem, że sen jest rewelacyjny, ale wcześniej miałem takie intensywne, nieprzyjemne sny i teraz jest spokojniej. Może i zbieg okoliczności, ale jakoś mnie to nie przekonuje że przypadkowy.
Ale czy ta metafizyczna warstwa koniecznie musi być weryfikowalna, żeby miała wartość? Przecież czakry też nie da się zmierzyć aparatem, a to nie znaczy, że praca z nimi nie przynosi efektów. Feng shui i czakry łączy ta sama logika, że energia ma kierunek i że można na nią wpływać świadomą intencją. Nie rozumiem, dlaczego jednych to przekonuje a innych nie.
Teraz jestem jeszcze bardziej zagubiona 🙂 Ale rozumiem lepiej o co chodzi. A powiedzcie mi, bo wciąż mam ten problem z sypialnią, czy są jakieś naprawdę podstawowe zasady feng shui, które warto zastosować nawet jeśli się nie jest przekonaną do całej filozofii?
A co to jest to bagua? Słyszałam ten termin już kilka razy w tym wątku, ale nie do końca rozumiem o co chodzi. Jakiś diagram? Mapa?
To akurat jest dość łatwe do rozwiązania bez przestawiania mebli, można po prostu zawieszać jakiś materiał na noc. Ja tak robiłem przez jakiś czas zanim przestawiłem całą szafę. Śmiesznie to brzmi, ale po prostu działa na spokój głowy, dosłownie nie widzisz odbicia i nie myślisz o tym.
A ja mam inne pytanie do tej dyskusji o lustrach. Czy są jakieś różnice w podejściu do luster w różnych tradycjach? Bo pamiętam, że przy snach też pojawia się temat luster i ich symboliki. Zastanawiam się czy to jest coś specyficznie chińskiego czy szerszego.
A mam pytanko bo trochę się pogubiłam. Czy te lustra w feng shui to tylko sypialnia, czy wszędzie w domu są jakieś zasady? Bo u mnie w salonie stoi duże lustro na ścianie i zastanawiam sie czy to też ma znaczenie i jak sie to ma do tych kryształów co wczesniej pisaliśmy?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, bo mnie to trochę niepokoi. Czy zmiana ustawienia rzeczy w domu według feng shui nie może przynieść też jakichś negatywnych efektów? Tzn. czy można przypadkowo coś zepsuć?
To jest klasyczny problem z potwierdzaniem. Jak coś zmienisz i coś się poprawi, przypisujesz zmianie. Jak nic się nie zmieni, to po prostu zapominasz albo szukasz kolejnej przyczyny. Nie mówię że feng shui nie działa, mówię że takie przykłady nic nam nie mówią o mechanizmie.
A mnie szczerze mówiąc niespecjalnie zależy na tym czy to jest nauka czy nie. Mnie interesuje czy mi się będzie lepiej spało. Ale pytanie do tych którzy to stosują od dłuższego czasu, czy takie drobne zmiany, jak to lustro zasłonięte na noc, rzeczywiście coś zmieniają długofalowo? Czy to bardziej jednorazowe?
U mnie to lustro zasłaniane przez dłuższy czas rzeczywiście stało się nawykiem i przestałem o tym myśleć, co chyba było celem. Natomiast największą różnicę poczułem po całkowitym przestawieniu łóżka. To było bardziej namacalne. Chociaż też nie mogę wykluczyć że po prostu nowe miejsce po prostu mi wygodniej leżało.
I to jest właśnie ten argument, który mnie najbardziej przekonuje w całej dyskusji o feng shui. Nie musisz wierzyć w qi żeby zrozumieć dlaczego widok na drzwi uspokaja. To jest głęboko ewolucyjne. Sypialnia jaski z jednym wyjściem na wprost. Ale mam pytanie do tych, którzy stosują to szerzej: czy te zasady działają tak samo w bardzo małych mieszkaniach, gdzie nie ma miejsca na idealne ustawienie?
A ja mam pytanko z innej beczki, bo nasluchałam się o tym łóżku i lustrze. A co z roślinami w sypialni? Bo u mnie stoi jeden kwiatuszek na parapecie i koleżanka mówiła że to złe, ale nie wiedziała czemu. Czy to jest coś z feng shui czy po prostu swoje wymyśliła?
Rośliny to ciekawy wątek, bo w feng shui chodzi o ich energię wzrostu, yang, i to może być zbyt pobudzające dla sypialni, która ma być spokojnym miejscem yin. Ale mam pytanie do tych bardziej doświadczonych w tym temacie, bo sam tarot też operuje symboliką wzrostu i cykli. Czy w feng shui jest jakiś odpowiednik tej zasady równoważenia energii aktywnej i pasywnej w przestrzeni, poza samym yin i yang?
Trochę odpłynęłam z tym tarotem, bo to zupełnie inny system. Ale wracając do roślin, bo to mnie bardziej tu interesuje. Słyszałam że w feng shui problem nie jest z roślinami w ogóle, tylko z ich rodzajem i stanem. Suche, zwiędłe czy kłujące to zupełnie inna kategoria niż zdrowa soczysta roślina. Alusia, jaki to jest kwiatek? Bo to może mieć znaczenie.
Ten paradoks jest prawdziwy, ale chyba zależy od osoby. Mnie dziennik pomagał, bo zamiast kręcić się myślami w głowie wylewałam to na papier i tyle. Natomiast mam inne pytanie do całej grupy, bo wróćmy chwilę do samego feng shui jako systemu. Rozmawiamy o sypialni Dobrusi, o lusterkach, kwiatkach, łóżku. A czy ktoś kiedyś robił pełną analizę mieszkania według bagua? Tzn. tę mapę energetyczną na rzucie? Bo to podobno zmienia perspektywę.
